Planet of the Apes
Cytat z Mierzwiak data 8 maja, 2024, 15:33Przed nami premiera najnowszej części cyklu więc pomyślałem że warto, by miała ona swój własny temat.
Póki co cykl składa się z filmów:
- Planet of the Apes (1968)
- Beneath the Planet of the Apes (1970)
- Escape from the Planet of the Apes (1971)
- Conquest of the Planet of the Apes (1972)
- Battle for the Planet of the Apes (1973)
- Planet of the Apes (2001)
- Rise of the Planet of the Apes (2011)
- Dawn of the Planet of the Apes (2014)
- War for the Planet of the Apes (2017)
- Kingdom of the Planet of the Apes (2024)
Powstały też jednosezonowe seriale: aktorski Planet of the Apes (1974) oraz animowany Return to the Planet of the Apes (1975).
Już od jakiegoś czasu nosiłem się z powtórką całości (w tym filmu Burtona, którego ostatnio oglądałem w 2001, może w 2002 roku), ale z racji nowego filmu kinowego na pierwszy ogień poszła ostatnia trylogia.
Jak na razie opinie bez zmian. Rise... to angażujący, inteligentny reboot, który w prosty, ale efektywny sposób pokazał w jaki sposób doszło do zagłady ludzkości i dominacji małp. Jednocześnie film jest po prostu dobrą, rzetelną historią i gdyby nie powstała żadna jego kontynuacja to i tak mógłby funkcjonować jako autonomiczne dzieło. Dawn... z kolei to dla mnie wspaniały sequel, jeszcze bardziej emocjonujący i wciąż imponujący wizualnie; CGI jest tu niesamowite. Bardzo podoba mi się, że od początku film podbudowuje ewentualny konflikt na linii ludzie-małpy, ale że ostatecznie dochodzi do niego z winy małpy właśnie - Koba jest znakomitym czarnym charakterem a jego niechęć do homo sapiens i konflikt z Cezarem w pełni zrozumiałe. Ludzcy bohaterowie są tu raczej koniecznością, ale nie mam pretensji o to, że są dość bezbarwni - to małpy są gwiazdami i głównymi bohaterami tych filmów i byłoby nie na miejscu, gdyby zostały przez kogokolwiek przyćmione.
Przed nami premiera najnowszej części cyklu więc pomyślałem że warto, by miała ona swój własny temat.
Póki co cykl składa się z filmów:
- Planet of the Apes (1968)
- Beneath the Planet of the Apes (1970)
- Escape from the Planet of the Apes (1971)
- Conquest of the Planet of the Apes (1972)
- Battle for the Planet of the Apes (1973)
- Planet of the Apes (2001)
- Rise of the Planet of the Apes (2011)
- Dawn of the Planet of the Apes (2014)
- War for the Planet of the Apes (2017)
- Kingdom of the Planet of the Apes (2024)
Powstały też jednosezonowe seriale: aktorski Planet of the Apes (1974) oraz animowany Return to the Planet of the Apes (1975).
Już od jakiegoś czasu nosiłem się z powtórką całości (w tym filmu Burtona, którego ostatnio oglądałem w 2001, może w 2002 roku), ale z racji nowego filmu kinowego na pierwszy ogień poszła ostatnia trylogia.
Jak na razie opinie bez zmian. Rise... to angażujący, inteligentny reboot, który w prosty, ale efektywny sposób pokazał w jaki sposób doszło do zagłady ludzkości i dominacji małp. Jednocześnie film jest po prostu dobrą, rzetelną historią i gdyby nie powstała żadna jego kontynuacja to i tak mógłby funkcjonować jako autonomiczne dzieło. Dawn... z kolei to dla mnie wspaniały sequel, jeszcze bardziej emocjonujący i wciąż imponujący wizualnie; CGI jest tu niesamowite. Bardzo podoba mi się, że od początku film podbudowuje ewentualny konflikt na linii ludzie-małpy, ale że ostatecznie dochodzi do niego z winy małpy właśnie - Koba jest znakomitym czarnym charakterem a jego niechęć do homo sapiens i konflikt z Cezarem w pełni zrozumiałe. Ludzcy bohaterowie są tu raczej koniecznością, ale nie mam pretensji o to, że są dość bezbarwni - to małpy są gwiazdami i głównymi bohaterami tych filmów i byłoby nie na miejscu, gdyby zostały przez kogokolwiek przyćmione.
Cytat z Mierzwiak data 10 maja, 2024, 14:25War for the Planet of the Apes (UHD Blu-ray, jak poprzednie)
Piękne, ponownie emocjonujące, zakończenie Trylogii. Co ciekawe tytułowa Planeta Małp jest tu co najwyżej sugerowana, stanowiąc widmo mniej lub bardziej odległej przyszłości a sama historia Cezara to koniec końców dość kameralna opowieść o walce o przetrwanie i braterstwie. Sceny z małpami, najczęściej oparte na języku migowym czy nawet obywające bez jakichkolwiek dialogów, są wspaniałe. Łatwo wtedy zapomnieć, że to tylko hollywoodzkie kino ze stworzonymi w komputerze bohaterami, choć przy całej maestrii i pracy grafików, to jednak w dużej mierze zasługa aktorów. Gollum na zawsze pozostanie popisową kreacją Serkisa, ale to Cezar jest rolą po prostu lepszą.
To również świetny przykład tego, że reboot / remake znanej marki nie musi wcale niewolniczo trzymać się oryginału / oryginałów, polegać na nieznośnej ilości cytatów, ciągłych odwołaniach i kopiach znanych scen a zamiast tego po prostu kreatywnie wykorzystywać sam koncept jako punkt wyjścia dla nowej, świeżej historii. Kto oglądał oryginalne filmy ten pewnie wychwyci parę nawiązań (głównie imiona bohaterów, jak Nova czy Cornelia), ale to wyłącznie drobne dodatki dla fanów.
Trylogia z duszą i sercem.
War for the Planet of the Apes (UHD Blu-ray, jak poprzednie)
Piękne, ponownie emocjonujące, zakończenie Trylogii. Co ciekawe tytułowa Planeta Małp jest tu co najwyżej sugerowana, stanowiąc widmo mniej lub bardziej odległej przyszłości a sama historia Cezara to koniec końców dość kameralna opowieść o walce o przetrwanie i braterstwie. Sceny z małpami, najczęściej oparte na języku migowym czy nawet obywające bez jakichkolwiek dialogów, są wspaniałe. Łatwo wtedy zapomnieć, że to tylko hollywoodzkie kino ze stworzonymi w komputerze bohaterami, choć przy całej maestrii i pracy grafików, to jednak w dużej mierze zasługa aktorów. Gollum na zawsze pozostanie popisową kreacją Serkisa, ale to Cezar jest rolą po prostu lepszą.
To również świetny przykład tego, że reboot / remake znanej marki nie musi wcale niewolniczo trzymać się oryginału / oryginałów, polegać na nieznośnej ilości cytatów, ciągłych odwołaniach i kopiach znanych scen a zamiast tego po prostu kreatywnie wykorzystywać sam koncept jako punkt wyjścia dla nowej, świeżej historii. Kto oglądał oryginalne filmy ten pewnie wychwyci parę nawiązań (głównie imiona bohaterów, jak Nova czy Cornelia), ale to wyłącznie drobne dodatki dla fanów.
Trylogia z duszą i sercem.
Cytat z Mierzwiak data 11 maja, 2024, 13:34Kingdom of the Planet of the Apes
Technicznie znakomity, ale czy równie angażujący, co poprzednicy? Raczej nie, choć miejscami potrafi przyspieszyć tętno, a nowi małpi bohaterowie (i całe ich orle plemię) z miejsca zyskali moją sympatię.
Problemem jest scenariusz, w którym zabrakło konfliktu z prawdziwego zdarzenia i który, w przeciwieństwie do poprzedników, nie opowiada dostatecznie dobrej, samodzielnej historii. Nie jest ona zła, ale raz, że nie ma w sobie świeżości z Trylogii Cezara, a dwa - jest kameralna w niewłaściwy sposób. Na końcu małpi bohaterowie wracają do punktu wyjścia, przez co całość zostawia z wrażeniem nieistotności całej opowieści.
Jedyny postęp jaki się tu dokonuje dotyczy wątku ludzi, będącego zdecydowanie najsłabszym elementem filmu. Freya Allan to urodziwa, sympatyczna młoda kobieta, ale aktorsko niestety nie ma za wiele do zaoferowania. Jej bohaterka jest dodatkowo dość frustrująca, bo niejednoznaczna w sposób, który zamiast intrygować bardziej drażni.
O ile bardzo chętnie zobaczyłbym dalsze przygody szympansa Noa i jego przyjaciół, tak ostatnia scena z udziałem ludzi wygląda jak pożyczona z jakiegoś gniota Netfliksa, zapowiadając coś, czego absolutnie nie chciałbym zobaczyć.
Kingdom of the Planet of the Apes
Technicznie znakomity, ale czy równie angażujący, co poprzednicy? Raczej nie, choć miejscami potrafi przyspieszyć tętno, a nowi małpi bohaterowie (i całe ich orle plemię) z miejsca zyskali moją sympatię.
Problemem jest scenariusz, w którym zabrakło konfliktu z prawdziwego zdarzenia i który, w przeciwieństwie do poprzedników, nie opowiada dostatecznie dobrej, samodzielnej historii. Nie jest ona zła, ale raz, że nie ma w sobie świeżości z Trylogii Cezara, a dwa - jest kameralna w niewłaściwy sposób. Na końcu małpi bohaterowie wracają do punktu wyjścia, przez co całość zostawia z wrażeniem nieistotności całej opowieści.
Jedyny postęp jaki się tu dokonuje dotyczy wątku ludzi, będącego zdecydowanie najsłabszym elementem filmu. Freya Allan to urodziwa, sympatyczna młoda kobieta, ale aktorsko niestety nie ma za wiele do zaoferowania. Jej bohaterka jest dodatkowo dość frustrująca, bo niejednoznaczna w sposób, który zamiast intrygować bardziej drażni.
O ile bardzo chętnie zobaczyłbym dalsze przygody szympansa Noa i jego przyjaciół, tak ostatnia scena z udziałem ludzi wygląda jak pożyczona z jakiegoś gniota Netfliksa, zapowiadając coś, czego absolutnie nie chciałbym zobaczyć.
Cytat z Szaman data 11 maja, 2024, 14:04Rany, mam nadzieję, że ostatnia scena
[spoiler title=""]
Nie oznacza otwarcia furtki dla sprowadzenia zahibernowanego astronauty i remake'u Małp z Hestonem. Mam nadzieję, że oznacza rozwój, a rozwój to patrzenie w gwiazdy. Ani Małpy nie władają tak mocno ludźmi, ani ludzie nie są jeszcze tak zacofani aby powtarzać najsłyniejszą z małpich fabuł.
No i ludzkość w filmie z Franco nie była tak rozwinięta.
[/spoiler]
Przyzwoity film, ale ciężaru jakiego potrafili mieć poprzednicy, nie ma ani przez moment. Szkoda, że sprawa wielkiej bramy była tak przewidywalna, mogło to lepiej napędzać fabułę. Małpy świetne, chociaż miałem wrażenie, że grafikom bardziej służyło światło dnia, niż noc, a przecież niby powinno być odwrotnie
7/10
W sumie to sukces jak na dość wymęczoną fabularnie 4 część po 7 latach przerwy.
Rany, mam nadzieję, że ostatnia scena
Nie oznacza otwarcia furtki dla sprowadzenia zahibernowanego astronauty i remake'u Małp z Hestonem. Mam nadzieję, że oznacza rozwój, a rozwój to patrzenie w gwiazdy. Ani Małpy nie władają tak mocno ludźmi, ani ludzie nie są jeszcze tak zacofani aby powtarzać najsłyniejszą z małpich fabuł.
No i ludzkość w filmie z Franco nie była tak rozwinięta.
Przyzwoity film, ale ciężaru jakiego potrafili mieć poprzednicy, nie ma ani przez moment. Szkoda, że sprawa wielkiej bramy była tak przewidywalna, mogło to lepiej napędzać fabułę. Małpy świetne, chociaż miałem wrażenie, że grafikom bardziej służyło światło dnia, niż noc, a przecież niby powinno być odwrotnie
7/10
W sumie to sukces jak na dość wymęczoną fabularnie 4 część po 7 latach przerwy.
Cytat z Mierzwiak data 11 maja, 2024, 15:48Ostatnia scena oznacza, że [spoiler title=""]zagłada ludzkości była iluzoryczna a 300-letni skok w czasie - zupełnie niepotrzebny. To tylko zmiana scenerii na śliczne, porośnięte zielenią ruiny, bo ludzie dalej siedzą sobie przy komputerkach.[/spoiler]
Aż mnie skręciło w fotelu jak to pokazali.
Ostatnia scena oznacza, że
Aż mnie skręciło w fotelu jak to pokazali.
Cytat z Szaman data 11 maja, 2024, 15:51A to przede wszystkim. Też oceniam ten motyw negatywnie.
[spoiler title=""]
Przecież tutaj to co najciekawsze to zdziczenie ludzi i uczłowieczenie małp połączone z demolką planety. Jakby strasznie obawiali się tego motywu.
[/spoiler]
A to przede wszystkim. Też oceniam ten motyw negatywnie.
Przecież tutaj to co najciekawsze to zdziczenie ludzi i uczłowieczenie małp połączone z demolką planety. Jakby strasznie obawiali się tego motywu.
Cytat z Mierzwiak data 11 maja, 2024, 15:57W tym przypadku potencjalny remake wątku astronauty nie ma najmniejszego sensu.
Oczami ograniczonej wyobraźni hollywoodzkiego scenarzysty widzę, jak na końcu drugiej części wejdzie wątek [spoiler title=""]stworzonego w jednej z tych ludzkich kolonii wirusa mającego wybić małpy.[/spoiler]
W tym przypadku potencjalny remake wątku astronauty nie ma najmniejszego sensu.
Oczami ograniczonej wyobraźni hollywoodzkiego scenarzysty widzę, jak na końcu drugiej części wejdzie wątek
Cytat z Szaman data 11 maja, 2024, 16:01Przypomniało mi się, że jedna ze scen zapowiada finał.
[spoiler title=""]
W scenie obiadu Cezar Duranda zachwyca się, że ludzie potrafili porozumiewać się na odległość, poprzez ocean.
Niepotrzebnie przestraszyłem się, że dojdzie do głupoty z astronautą, ale Noa w obserwatorium, baza ludzi, to wszystko zostawiało jakiś brzydki posmak.
Niestety motyw z wirusem jest bardzo prawdopodobny.
[/spoiler]
Przypomniało mi się, że jedna ze scen zapowiada finał.
W scenie obiadu Cezar Duranda zachwyca się, że ludzie potrafili porozumiewać się na odległość, poprzez ocean.
Niepotrzebnie przestraszyłem się, że dojdzie do głupoty z astronautą, ale Noa w obserwatorium, baza ludzi, to wszystko zostawiało jakiś brzydki posmak.
Niestety motyw z wirusem jest bardzo prawdopodobny.
Cytat z Szaman data 11 maja, 2024, 16:05Jeszcze jedno mi się przypomniało.
[spoiler title=""]
Mocnym niewypałem jest scena w której pani z Wiedźmina odzywa się poraz pierwszy. Miało to korespondować z pamiętną sceną Serkisa, miało wgniatać w fotel zaskoczeniem, a taki kapiszon z tego wyszedł.
[/spoiler]
Jeszcze jedno mi się przypomniało.
Mocnym niewypałem jest scena w której pani z Wiedźmina odzywa się poraz pierwszy. Miało to korespondować z pamiętną sceną Serkisa, miało wgniatać w fotel zaskoczeniem, a taki kapiszon z tego wyszedł.
Cytat z Mierzwiak data 11 maja, 2024, 19:36Po napisach końcowych słychać ponoć czyjś oddech, najpewniej [spoiler title=""]Raka[/spoiler]
I dobrze, szkoda gdyby miał zginąć.
Po napisach końcowych słychać ponoć czyjś oddech, najpewniej
I dobrze, szkoda gdyby miał zginąć.
Cytat z Mierzwiak data 11 maja, 2024, 19:53Tak sobie jeszcze myślę, że reżyser Wes Ball jest chyba mentalnie wciąż przy serii Maze Runner. Końcowy twist KOTPOTA (śmieszny skrót, zwłaszcza gdy wypowiedzieć go na głos 🙂 ) jest jakby żywcem wyjęty z tamtego cyklu.
Tak sobie jeszcze myślę, że reżyser Wes Ball jest chyba mentalnie wciąż przy serii Maze Runner. Końcowy twist KOTPOTA (śmieszny skrót, zwłaszcza gdy wypowiedzieć go na głos 🙂 ) jest jakby żywcem wyjęty z tamtego cyklu.
Cytat z Szaman data 12 maja, 2024, 06:25Sporo osób przeżywa na Twitterze słabe B dla Małp. A może zaważyło marne zakończenie?
https://twitter.com/BlackMajikMan90/status/1789312426057617621?t=h8Pa5dupoDMl6Sf9frd07Q&s=19
Sporo osób przeżywa na Twitterze słabe B dla Małp. A może zaważyło marne zakończenie?
https://twitter.com/BlackMajikMan90/status/1789312426057617621?t=h8Pa5dupoDMl6Sf9frd07Q&s=19
Cytat z Janko data 16 maja, 2024, 11:09Królestwo Planety Małp
Niewątpliwie powalczy z Diuną najlepsze efekty wizualne, poza tym porządna powtórka z rozrywki tylko głupsza.
[spoiler title=""]
Była szansa na novum w tej serii, mianowicie pierwszy film bez człowieka potrafiącego mówić, ale nie to wymagałoby wysiłku scenopisarskiego, więc postawiono na prostsze rozwiązanie. Niestety głupsze też, ponieważ skoro jest grupa ludzi na których wirus nie zrobił nic od 300 lat czemu się nie ujawnili? Nie wiadomo. Czemu czekali te parę wieków na dostanie się do krypty zamiast zrobić to zanim tam dostały się małpy? Nie wiadomo.
Pomijam już takie głupoty jak w pełni sprawna elektryka w krypcie, równie sprawny trzystuletni pistolet, czy używanie podziurawionych radioteleskopów w zakończeniu.
Teraz to nawet dla mnie ciągnięcie serii nie ma sensu. Część ludzi jest zaawansowana technicznie natomiast małpy zaliczyły downgrade, nie znają i tym bardziej nie potrafią używać broni palnej i mieszkają w szałasach. Logicznie nie ma tu szans na równy konflikt, więc będą konieczne kolejne głupoty. Cóż zmianę scenarzysty widać gołym okiem.
[/spoiler]
Królestwo Planety Małp
Niewątpliwie powalczy z Diuną najlepsze efekty wizualne, poza tym porządna powtórka z rozrywki tylko głupsza.
Była szansa na novum w tej serii, mianowicie pierwszy film bez człowieka potrafiącego mówić, ale nie to wymagałoby wysiłku scenopisarskiego, więc postawiono na prostsze rozwiązanie. Niestety głupsze też, ponieważ skoro jest grupa ludzi na których wirus nie zrobił nic od 300 lat czemu się nie ujawnili? Nie wiadomo. Czemu czekali te parę wieków na dostanie się do krypty zamiast zrobić to zanim tam dostały się małpy? Nie wiadomo.
Pomijam już takie głupoty jak w pełni sprawna elektryka w krypcie, równie sprawny trzystuletni pistolet, czy używanie podziurawionych radioteleskopów w zakończeniu.
Teraz to nawet dla mnie ciągnięcie serii nie ma sensu. Część ludzi jest zaawansowana technicznie natomiast małpy zaliczyły downgrade, nie znają i tym bardziej nie potrafią używać broni palnej i mieszkają w szałasach. Logicznie nie ma tu szans na równy konflikt, więc będą konieczne kolejne głupoty. Cóż zmianę scenarzysty widać gołym okiem.
Cytat z Mierzwiak data 2 czerwca, 2024, 18:31Wziąłem się za powtórkę serii.
Planet of the Apes świetnie się trzyma dzięki wciągającemu punktowi wyjścia, świetnym postaciom małp (błyszczy szczególnie Kim Hunter jako Zira) i niezłemu scenariuszowi z kilkoma niezłymi scenami konfrontacji. Robią wrażenie sceny w których bohater grany przez Hestona, w tamtym świecie będący niczym innym jak tylko zwięrzęciem, musi udowodnić, że jest czymś więcej. Zapomniałem też, jak długi jest wstęp z astronautami.
Beneath the Planet of the Apes to niesamowicie wtórna (powtórka wątku astronautów), a przy okazji bzdurna kontynuacja z idiotycznym zakończeniem. Dziwny wątek żyjących pod ziemią mutantów-telepatów i widoczne jak na dłoni niedostatki budżetu; wiele małp, niekoniecznie w tle, ma proste maski z otwartymi, nieruchomymi pyskami.
Escape from the Planet of the Apes z kolei genialnie odwraca fabułę oryginału i kreuje przesympatyczną, lekką, by nie powiedzieć uroczą opowieść o zderzeniu głównych bohaterów (znowu fantastyczni Hunter i McDowall jako Zira i Korneliusz) z nieznanym im światem ludzi. Do czasu tragicznego, rozdzierającego serce finału; nie wyobrażam sobie, by dzisiaj studio zdecydowało się na coś takiego i nie kojarzę innego podobnego filmu z takim zabiegiem.
Wziąłem się za powtórkę serii.
Planet of the Apes świetnie się trzyma dzięki wciągającemu punktowi wyjścia, świetnym postaciom małp (błyszczy szczególnie Kim Hunter jako Zira) i niezłemu scenariuszowi z kilkoma niezłymi scenami konfrontacji. Robią wrażenie sceny w których bohater grany przez Hestona, w tamtym świecie będący niczym innym jak tylko zwięrzęciem, musi udowodnić, że jest czymś więcej. Zapomniałem też, jak długi jest wstęp z astronautami.
Beneath the Planet of the Apes to niesamowicie wtórna (powtórka wątku astronautów), a przy okazji bzdurna kontynuacja z idiotycznym zakończeniem. Dziwny wątek żyjących pod ziemią mutantów-telepatów i widoczne jak na dłoni niedostatki budżetu; wiele małp, niekoniecznie w tle, ma proste maski z otwartymi, nieruchomymi pyskami.
Escape from the Planet of the Apes z kolei genialnie odwraca fabułę oryginału i kreuje przesympatyczną, lekką, by nie powiedzieć uroczą opowieść o zderzeniu głównych bohaterów (znowu fantastyczni Hunter i McDowall jako Zira i Korneliusz) z nieznanym im światem ludzi. Do czasu tragicznego, rozdzierającego serce finału; nie wyobrażam sobie, by dzisiaj studio zdecydowało się na coś takiego i nie kojarzę innego podobnego filmu z takim zabiegiem.
Cytat z Janko data 2 czerwca, 2024, 22:33Beneath the Planet of the Apes - wątek inteligentnych ludzi o których nikt nie wiedział od setek lat, gdzieś to ostatnio widziałem...
Escape from the Planet of the Apes- najlepszy sequel starej serii miał jeszcze fajne ostatnie ujęcie.
Beneath the Planet of the Apes - wątek inteligentnych ludzi o których nikt nie wiedział od setek lat, gdzieś to ostatnio widziałem...
Escape from the Planet of the Apes- najlepszy sequel starej serii miał jeszcze fajne ostatnie ujęcie.
Cytat z Mierzwiak data 7 czerwca, 2024, 18:02No i skończyłem.
Conquest of the Planet of the Apes pokazuje jak doszło do buntu małp, które zastąpiły zwierzęta domowe gdy przywieziony przez małpich astronautów wirus wybił koty i psy. (smuteczek) Dziwny film, z futurystycznym państwem policyjnym i usługującymi ludziom małpimi niewolnikami noszącymi zakupy, sprzątającymi ulice czy... strzygącymi klientki salonu fryzjerskiego 🙂 McDowall ponownie znakomity, tym razem jako swój syn - Cezar, ale wersja kinowa filmu zrobiła mu (i filmowi też) wielką krzywdę; w finale małpy nie zabijają zarządcy miasta, a przemowa Cezara (montażowo koślawa, z niedopasowanymi do gry aktora linijkami i częściowo złożona z kuriozalnych zoomów wykadrowanych tak, by nie było widać ust) mówi o potencjalnym pokoju między ludźmi i małpami. Z kolei wersja rozszerzona, zawierająca głównie dodatkowe ujęcia przemocy, kończy się zabiciem zarządcy przez małpy a przemowa Cezara jest dość mroczna i niemal szaleńcza, zapowiadającą nic innego jak wojnę z ludźmi i narodziny planety małp.
Battle for the Planet of the Apes dzieje się dekadę (?) po poprzedniku; miasta zostały zniszczone przez bomby atomowe (hę?) a nasi bohaterowie żyją we wiosce razem z ludźmi; małpy noszą wypasione kostiumy, a ludzie, chyba poza dwiema postaciami, to dające się wykorzystywać popychadła wyglądające jak menele. OK. Cezar ma żonę (szympansica z poprzedniej części) i syna, a zwykłe małpy, z niewyjaśnionego powodu, potrafią już mówić. Jest też żądny władzy goryl i żyjący w radioaktywnych ruinach ludzie - konfrontacja jest więc tylko kwestią czasu, a jest ona komiczna, z ludźmi jadącymi na wioskę min. w szkolnym autobusie. Finałowa bitwa jest dość idiotyczna, a sam film niesamowicie rozczarowujący i zupełnie nic niewnoszący. Przynajmniej do oryginalnej serii, bo zadziwiająca jest ilość motywów które z niego (i nie tylko) zapożyczyła trylogia Cezara/Serkisa, co jeszcze bardziej każe mi ją docenić, skoro udanie wykorzystała pomysły z nawet tak kiepskiego filmu.
W oryginalnej serii ciekawe jest to, że jest ona oparta na podobnej pętli czasowej / paradoksie, co oryginalny Terminator 🙂
Planet of the Apes (2001) - beznadziejny remake Burtona w którym chyba ani przez sekundę nie czuć Burtona, z fatalnie obsadzonym Wahlbergiem, którego bohater nie posiada chyba ani jednej cechy charakteru i z nieprawdopodobnie szarżującym Rothem i jego idiotycznymi skokami na linkach. Jakiś pomysł tu był, nie przeczę, ale gdzieś po drodze nie wypalił, owocując filmem pozbawionym grama emocji, klimatu, czegokolwiek. Lepszy scenariusz na pewno by pomógł, wymienienie Wahlberga i Estelli Warren na, litości, kogokolwiek innego i napisanie im lepszych ról również. Motywy ze zmienianiem historii przez podróże w czasie (patrz: ostatnia scena) są ciekawe i może to właśnie na nich bardziej należało się skupić? Największym plusem jest świetna charakteryzacja małp i motyw muzyczny w czołówce.
Podsumowując:
No i skończyłem.
Conquest of the Planet of the Apes pokazuje jak doszło do buntu małp, które zastąpiły zwierzęta domowe gdy przywieziony przez małpich astronautów wirus wybił koty i psy. (smuteczek) Dziwny film, z futurystycznym państwem policyjnym i usługującymi ludziom małpimi niewolnikami noszącymi zakupy, sprzątającymi ulice czy... strzygącymi klientki salonu fryzjerskiego 🙂 McDowall ponownie znakomity, tym razem jako swój syn - Cezar, ale wersja kinowa filmu zrobiła mu (i filmowi też) wielką krzywdę; w finale małpy nie zabijają zarządcy miasta, a przemowa Cezara (montażowo koślawa, z niedopasowanymi do gry aktora linijkami i częściowo złożona z kuriozalnych zoomów wykadrowanych tak, by nie było widać ust) mówi o potencjalnym pokoju między ludźmi i małpami. Z kolei wersja rozszerzona, zawierająca głównie dodatkowe ujęcia przemocy, kończy się zabiciem zarządcy przez małpy a przemowa Cezara jest dość mroczna i niemal szaleńcza, zapowiadającą nic innego jak wojnę z ludźmi i narodziny planety małp.
Battle for the Planet of the Apes dzieje się dekadę (?) po poprzedniku; miasta zostały zniszczone przez bomby atomowe (hę?) a nasi bohaterowie żyją we wiosce razem z ludźmi; małpy noszą wypasione kostiumy, a ludzie, chyba poza dwiema postaciami, to dające się wykorzystywać popychadła wyglądające jak menele. OK. Cezar ma żonę (szympansica z poprzedniej części) i syna, a zwykłe małpy, z niewyjaśnionego powodu, potrafią już mówić. Jest też żądny władzy goryl i żyjący w radioaktywnych ruinach ludzie - konfrontacja jest więc tylko kwestią czasu, a jest ona komiczna, z ludźmi jadącymi na wioskę min. w szkolnym autobusie. Finałowa bitwa jest dość idiotyczna, a sam film niesamowicie rozczarowujący i zupełnie nic niewnoszący. Przynajmniej do oryginalnej serii, bo zadziwiająca jest ilość motywów które z niego (i nie tylko) zapożyczyła trylogia Cezara/Serkisa, co jeszcze bardziej każe mi ją docenić, skoro udanie wykorzystała pomysły z nawet tak kiepskiego filmu.
W oryginalnej serii ciekawe jest to, że jest ona oparta na podobnej pętli czasowej / paradoksie, co oryginalny Terminator 🙂
Planet of the Apes (2001) - beznadziejny remake Burtona w którym chyba ani przez sekundę nie czuć Burtona, z fatalnie obsadzonym Wahlbergiem, którego bohater nie posiada chyba ani jednej cechy charakteru i z nieprawdopodobnie szarżującym Rothem i jego idiotycznymi skokami na linkach. Jakiś pomysł tu był, nie przeczę, ale gdzieś po drodze nie wypalił, owocując filmem pozbawionym grama emocji, klimatu, czegokolwiek. Lepszy scenariusz na pewno by pomógł, wymienienie Wahlberga i Estelli Warren na, litości, kogokolwiek innego i napisanie im lepszych ról również. Motywy ze zmienianiem historii przez podróże w czasie (patrz: ostatnia scena) są ciekawe i może to właśnie na nich bardziej należało się skupić? Największym plusem jest świetna charakteryzacja małp i motyw muzyczny w czołówce.
Podsumowując:

Cytat z Szaman data 7 czerwca, 2024, 18:51Wszystkie części oglądałem na Polsacie/TV4 w okolicach roku 2000 i chyba właśnie Conquest i Escape pamiętam najbardziej tak z opisów. No ale nadal, to bardzo mgliste wspomnienia.
Wszystkie części oglądałem na Polsacie/TV4 w okolicach roku 2000 i chyba właśnie Conquest i Escape pamiętam najbardziej tak z opisów. No ale nadal, to bardzo mgliste wspomnienia.
Cytat z Mierzwiak data 16 czerwca, 2024, 21:11Pięknie.
https://twitter.com/Luiz_Fernando_J/status/1802367891745960025
Pięknie.
Legs! Strong! Together! INDEED!#KingdomOfThePlanetOfTheApes is back at US #BoxOffice’s Top3 six weeks in, after grossing 5.2M on BIGGEST 6th weekend EVER for the #Apes franchise!
Legs just inhumane at this point, just a -3.8% drop, again *DESPITE LOSING -655 theatres* on FRI &… pic.twitter.com/T8XikGqlb0
— Luiz Fernando (@Luiz_Fernando_J) June 16, 2024
Cytat z Szaman data 22 lipca, 2024, 17:44https://twitter.com/ZaczykMateusz/status/1815402387453985258
„Królestwo Planety Małp” od 2 sierpnia na Disney+. pic.twitter.com/yKCdcbBsNl
— Mateusz Zaczyk (@ZaczykMateusz) July 22, 2024
