Chyba można to ogłosić już z czystym sumieniem. Polskie kino doczekało się kolejnej marki w reżyserskim światku. Po ciepło przyjętych w środowiskach filmu niezależnego na całym świecie „Córkach dancingu”, Agnieszka Smoczyńska wraca do kin z filmem dojrzałym, umiejętnie zrealizowanym i – co w nas nieczęste – naprawdę ambitnym. Nieźle, dawno nie zacząłem od takiej laurki.

Alicja to kobieta bez przeszłości, która po dwóch latach od zaginięcia zostaje odnaleziona przez rodzinę. Nie wiedząc kim jest powraca do domu, który teraz jest już tylko obcym miejscem pełnym obcych ludzi. Chłodno przyjęta przez męża, znajduje się w zawieszeniu między dwiema osobowościami – tą, której nie pamięta oraz tą, której nie znają inni.

Nie zaskoczę nikogo stwierdzając, że „Fuga” to zdecydowanie silna pozycja w grudniowych repertuarach. Film, który rozwija generowane w zwiastunie zainteresowanie i nie wpada w pułapki wielu produkcji, które z ciekawego pomysłu nie wyciągają treści na dystans 90-100 minut. Widać tu duży atut, jakim był fakt stworzenia scenariusza przez odtwórczynię głównej postaci. Gabriela Muskała tworzy jedną z najciekawszych postaci (nie tylko kobiecych!) w polskim kinie ostatnich lat. Smoczyńska kreuje jednak wspaniały balans, umiejętnie oddając uczucia właściwie wszystkich postaci, wliczając w to te epizodyczne.

Kino Świat

Tak silne powiązanie fabuły z osobą Gabrieli Muskały mogło skutkować wytworzeniem się swoistej jednostronności przekazu. Na całe szczęście wygenerowany w „Fudze” dramat rodzinny to historia wielowymiarowa, oddana z empatią także z perspektywy drugiej strony, której przeżycia łatwo byłoby potraktować ze skrajnością. Spora w tym zasługa wyważonej kreacji Łukasza Simlata, którego skrywana pod maską nieczułości emocjonalność koresponduje z ewolucją Alicji.

Kierunek prowadzenia narracji delikatnie wybija z komfortu, a postaci na tyle ludzkie, że niosą ze sobą bagaż wiarygodnych uprzedzeń, zadr i krzywd. Duet Smoczyńska-Muskała wspaniale dopracował przeniesienie niepokojącej, przeplatanej retrospekcjami linearnej narracji, na język kina. Niewiele tu też niepotrzebnego przedstawiania i rozbudowywania wątków pobocznych. To w gruncie rzeczy prosta historia na bardzo trudny temat. Wprowadzenie chaosu w tak wiele żyć naraz to wystarczająco wiele – wystarczy oddać głos postaciom i pójść za nimi, by zobaczyć dokąd nawzajem się zaprowadzą.

Kino Świat

Oczywiście nie samą prostotą widz żyje. Niewiele jest przypadkowości w przestrzeni – tak we wszechobecnych przezroczystych ścianach domu rodziców Kingi, jak i w quasi-fortecznej konstrukcji domu jej rodziny na dolnośląskim odludzi. Przestrzenie, dźwięki, kolory – to te wszystkie smaki i cały symbolizm, które cenię w filmach, a którego nie lubię go pozbawiać poprzez nadmierne analizy w recenzjach. Tym bardziej, że odkrywamy to wszystko z Alicją, gdy poznaje życie Kingi, którą niegdyś była. To jej złość, gniew, radość, strach i osamotnienie prowadzą widza poprzez tę historię.

„Fuga” to film mocny i bolesny, ale i empatyczny. Precyzyjnie napisany i dopracowany. Popis Gabrieli Muskały, która buduje postać nie przesadzoną, a do szpiku ludzką. To również wielka zasługa Agnieszki Smoczyńskiej, że mając całkiem nieźle wyglądające puzzle, starannie je dopasowuje i wyciąga z nich to, co najlepsze. Nie potrzeba łez, by pokazać smutek. Nie potrzeba śmiechu, by pokazać szczęście. Ale potrzeba zrozumienia wszystkich ludzkich emocji, by w thrillerze psychologicznym nie stracić z oczu człowieka.

Ocena: 4.5/6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.