Po trochę rozczarowującym zeszłym weekendzie, w ten pojawiają się dwa filmy, które mają predyspozycje, aby zostać przebojami polskich kin.

Film animowany „Grinch” pojawia się u nas z trzytygodniowym poślizgiem. Nie bez powodu. Za niecały tydzień mamy Mikołajki, które dla filmów animowanych to prawdziwe El Dorado. Animacja odniosła już spory sukces w Ameryce, co również dobrze wróży. Film twórców „Minionków” wchodzi do naszych kin dodatkowo wspierany filmem krótkometrażowym z tymi postaciami, co niewątpliwie będzie magnesem dla młodszych widzów. Animacje Illumination cieszą się bardzo dużą popularnością w naszym kraju. Ostatnie cztery tytuły nie schodziły poniżej miliona widzów, a tylko jeden miał mniej niż półtora miliona, było to „Sekretne Życie Zwierzaków Domowych” – 1 421 993 sprzedanych biletów. Jak widać „Grinch” ma wszelkie predyspozycje, aby zostać przebojem końca roku 2018. Prognozuję otwarcie ponad 160 tys. widzów i oczywiście pierwsze miejsce weekendu.

Nowa wersja „Narodziny Gwiazdy” wchodzi do naszych kin już jako spory hit na światowych rynkach i do tego jako pretendent wszelkiej maści nagród. Bradley Cooper i Lady Gaga są wymieniani jako silni Oscarowi gracze. Piosenkarka może być dodatkowym atutem dla wielu widzów, aby pójść do kina i ocenić jej pierwszy występ na srebrnym ekranie. Sukces „Bohemian Rhapsody” przetarł szlaki i widownia może mieć ochotę na więcej muzycznych klimatów w kinie. Nie mniej o filmie jest głośno i dla wielu będzie to obowiązkowa pozycja do obejrzenia w kinie. Premiera ma miejsce w prawie 200 kinach, więc wynik na poziomie 140 tys. nie będzie chyba niczym nadzwyczajnym.

Trzecia premiera weekendu wchodzi do kin w zupełnie innej aurze. „Robin Hood: Początek” w zeszły weekend zanotował słabe otwarcie w Ameryce, a budżet ma niemały, bo $100 mln, czyli na poziomie dwóch powyższych premier łącznie. W Polsce dystrybuuje go Monolith, co też nie ułatwia mu zdobycia szerszej widowni, bo dystrybutor wciąż nie porozumiał się z siecią kin Cinema City i ten tytuł nie jest tam wyświetlany. Sama postać Robina ma w polskim box office dobrą historię. W 1991 roku „Robin Hood – Książę Złodziei” z Kevinem Costnerem zebrał aż 1 059 215 widzów i był numerem jeden roku. Trochę ponad połowę tej widowni zebrała wersja z Russelem Crowem z 2010 roku, bo 562 644 widzów. Aktualny tytuł nie ma szans na takie wyniki przy złych opiniach i braku jednej z największej sieci kinowych w Polsce. Od premiery w czwartek może zebrać niespełna 30 tys. widzów.

„Operacja Overlord” niestety ma chyba zbyt mało kopii, aby trafić do pierwszej 10. Jest ich tylko 85 sztuk, a sam film na mediakrytyk nie zbiera zbyt pozytywnych recenzji. Na razie średnia wynosi 5,6,  z drugiej strony fani horroru niekoniecznie sugerują się opiniami krytyków. Prognozuję jednak 15 tys. widzów i miejsce tuż poza 10.

Widownia weekendowa powinna przekroczyć 700 tys. widzów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.