Podsumowując tegoroczny festiwal w Cannes, przedstawiam dziesięć najlepszych moim zdaniem dzieł, które zadebiutowały na Croisette.
10. Enzo, reż,. Robin Campillo
Robin Campillo (120 uderzeń serca) powraca z niezwykle poruszającą i intymną historią o dojrzewaniu. Reżyser zachwyca subtelną reżyserią i zmysłowości, której nie powstydziłby się nawet Luca Guadagnino. Dla mnie to bardzo szczery i prawdziwy portret chłopaka, który zauważa, że jest inny od reszty. Obowiązkowa lektura dla queerowej społeczności.
9. Sirat, reż. Oliver Laxe
Film rozpoczyna się długą sceną rave’u na pustyni i wprowadza widza w trochę stan transu. Następnie Laxe proponuje mistyczną podróż przez krajobrazy, które stają się metaforą wewnętrznego oczyszczenia. Sirat łączy ascetyczną narrację z wizualnym rozmachem, tworząc film bardziej kontemplacyjny niż fabularny. To kino, które wymaga cierpliwości, ale odpłaca się pełną suspensu drugą połową i scenami, które na długo zapadną w pamięć widzów.
8. Drunken Noodles, reż. Lucio Castro
Castro serwuje lekko opowiedzianą, a jednocześnie melancholijną historię o przypadkowym spotkaniu dwóch nieznajomych w azjatyckiej metropolii. Film zachwyca ciepłym humorem i obserwacją ludzkich emocji, balansując między romansem a opowieścią o samotności. To jedna z najbardziej „smakowitych” pozycji tegorocznego festiwalu.
7. The Mastermind, reż. Kelly Reichardt
Kelly Reichardt słynie z dekonstrukcji gatunków. Tym razem sięgnęła po heist movie, w którym sam heist jest najmniej istotny. Liczą się jego reperkusja, tzw. Aftermath. Jak zawsze u Amerykanki, tempo jest powolne, wręcz ślamazarne, ale nigdy nie jest nudno, bo każde ujęcia ma znaczenie, coś wnosi. Na tym polega fenomen kina twórczyni Pierwszej krowy.
6. Romeria, reż. Carla Simon
Carla Simon jest mistrzynią w portretowaniu rodziny, co udowodniła w swoich poprzednich filmach (choćby w Alcarras). W Romerii znowu podejmuje temat familii, jednak idzie o krok dalej. Miesza plany czasowe, wprowadza magiczny realizm. Film jest jak wiosenny podryw wiatru – delikatny, subtelny, niezwykle przyjemny w oglądaniu.

5. Die My Love, reż. Lynne Ramsay
Ramsay adaptuje głośną powieść Ariany Harwicz, tworząc intensywny portret kobiety na granicy wytrzymałości. Film jest surowy, impulsywny i emocjonalnie brutalny, a jednocześnie formalnie niezwykle wyrafinowany. To jedna z najbardziej wstrząsających, ale i fascynujących pozycji konkursu.
4. Resurrection, reż. Bi Gan
Bi Gan oferuje kolejną hipnotyczną podróż w głąb czasu i snu. Resurrection to film, który zaciera granice między realnością a oniryzmem, pełen długich ujęć i wizualnych iluzji. Reżyser tworzy doświadczenie bardziej sensoryczne niż narracyjne, zachwycając swoją unikalną poetyką.
3. Sound of Falling, reż. Mascha Schilinski
Rewelacja tegorocznego festiwalu w Cannes to subtelne, emocjonalne kino o utracie i budowaniu na nowo kruchej stabilności. Film operuje ciszą, drobnymi gestami i delikatną obserwacją ludzkich relacji. Jego siła tkwi w skromności – to opowieść niewielka, lecz przejmująca.
2. Mirroirs No. 3, reż. Christian Petzold
Petzold snuje opowieść pełną odbić — dosłownych i metaforycznych — o tożsamości, pamięci i sztuce patrzenia. Film jest chłodny, precyzyjny i elegancko zainscenizowany, z charakterystyczną dla reżysera emocjonalną podskórnością. Złożony, ale niezwykle satysfakcjonujący.
1. Sentimental Value, reż. Joachim Trier
Trier proponuje jedną ze swoich najbardziej osobistych historii — opowieść o powrotach, przyjaźni i uczuciach, które nie gasną mimo upływu lat. Film łączy melancholię z lekkością, tworząc czuły, humanistyczny portret bohaterów. To ciepły, głęboko poruszający triumf narracji i aktorstwa, nie dziwi więc pierwsze miejsce w rankingach krytyków.

