Kiedy do kin wchodzi dużo tytułów w szerokiej dystrybucji, wiadomo, że zaczęła się jesień.

„Kamerdyner” to chyba premiera z największym potencjałem, a nawet jeśli nie, to z największą ilością kopii wśród nowości. Nawet 2-3 razy większą od pozostałych. Kino historyczne potrafi u nas zbierać widzów, ale film Bajona ma nie najlepszą datę premiery. Tydzień temu lepiej niż w prognozach sprzedał się „Juliusz”, a za tydzień premiera filmu, którym już teraz wszyscy żyją, czyli „Kler”. Jeszcze dwa tygodnie temu w prognozie na jesień pisałem o widowni ponad 100 tys. na otwarcie. Jednak czynniki o tym decydujące szybko się zmieniają. Rezerwacje nie wyglądają zbyt okazale, ale ten film może przyciągnąć też starszą widownię, która nie zawraca sobie głowy rezerwacją biletów. Mimo wszystko powinno się udać zadebiutować na pierwszym miejscu, choć pierwsza czwórka tego weekendu wyląduje chyba blisko siebie i po weekendzie kolejność może wyglądać całkiem inaczej.

„Dywizjon 303” wykazuje się niesamowitą żywotnością w naszych kinach, o czym z pewnością decydują też w dużej mierze wycieczki szkolne. Kolejny niewielki spadek tej produkcji nie będzie zaskoczeniem. Myślę, że po tym weekendzie 800 tys. widzów zostanie zdobyte, a droga do miliona stoi otworem. Spora niespodzianka, zwłaszcza po pojawieniu się niechcianej konkurencji.

„Zakonnica” tym razem  powinna zanotować nieco lżejszy spadek, przynajmniej poniżej 50%. W tym wypadku, po świetnym, czwartym otwarciu roku, widoków na milion nie ma. Z jednej strony szkoda, bo byłoby to wielkie wydarzenie w polskim box office, a z drugiej wolałbym, aby tę granicę pokonał tak dobry horror jak „To”. Najlepiej jego sequel w przyszłym roku, jeśli będzie równie dobry. Tak czy inaczej, najlepszy wynik dla horroru w Polsce ma już zaklepany.

Konkurencją dla „Juliusza” będzie powracający na ekrany kin „Johnny English. Nokaut”. Jednak ciężko będzie mu konkurować z polską komedią przy dwa razy mniejszej ilości kopii. To też polska komedia nie powinna zanotować wielkiego spadku widowni, dzięki czemu w niedzielę może się sprzedać ćwierć milionowy bilet. Z kolei pierwszy „Johnny English”, który pojawił się aż 14 lat temu, zebrał na starcie 74,3 tys. widzów. Na drugą część producenci kazali nam czekać aż 7 lat. W Polsce widownia skurczyła się prawie o połowę na otwarciu. „Johnny English Reaktywacja” miał 42,3 tys. widzów we wrześniu 2011. Kolejne 7 lat minęło, czas więc na część trzecią. Trzeba przyznać, że nie brak im konsekwencji. Moim zdaniem widownia będzie bardziej zbliżona do widowni drugiej odsłony, gdzieś w przedziale 30-45 tys., dlatego obstawiam połowę stawki.

Trochę więcej widzów powinien zebrać „Zegar Czarnoksiężnika”. To pierwszy film Monolith, który ma szansę na większą widownię, mimo nieustającego konfliktu interesów z Cinema City. Dystrybutor  po cichu liczy na otwarcie rzędu 40 tys., przy dobrych wiatrach może i 50 tys. Ja na razie ostrożnie typuję 39,3 tys. Jest to jednak kino familijne, a jeśli dobre, to i widownia może rzeczywiście być wyższa. Przekonamy się niebawem.

Konkurencją może być animowana „Księżniczka i Smok”, jednak w moim przekonaniu większość wybierze film fantasy, oprócz oczywiście widowni CC. Myślę, że w grę wchodzi mniej niż 30 tys.  Większa liczba będzie dla mnie zaskoczeniem.

Niewątpliwie „Krzysiu, Gdzie Jesteś” przekroczy w ten weekend pół miliona, jeśli jeszcze tego nie dokonał przed weekendem. „Predator” zanotuje raczej duży spadek i nie uda mu się jeszcze zdobyć stutysięcznego widza podczas tego weekendu.

Dwie nowości, „Kręcisz Mnie” i „Tajemnice Silver Lake” mają dość skromną liczbę kopii, odpowiednio około 65 i 50 kin. To co się udało premierom z taką ilością w zeszły weekend, tym razem chyba już się nie uda. W 10 robi się ciasno i żeby się do niej dostać, trzeba dotrzeć do szerszego spektrum odbiorców. Mój typ dla francuskiej komedii to około 7,5 tys., a dla kryminału od Gutka około 6 tys.

W weekend około pół miliona widzów powinno zasiąść przed ekranami kinowymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.