Choć w amerykańskich kinach sprzedano w ostatnich trzech dniach bilety na kwotę przekraczającą $170 mln, co oznacza co najmniej 12. najlepszy weekend roku, to rezultaty nowości można uznać za rozczarowania.

Filmem, który od piątku do niedzieli wygenerował największe wpływy jest równocześnie tym, którego zarobki są najbardziej rozczarowujące. „Fantastic Beasts: The Crimes Of Grindelwald” zarobił na otwarcie $62,2 mln. Jest to zdecydowanie najsłabszy rezultat otwarcia dla filmu z Wizarding World,  uniwersum filmowego J.K.Rowling, autorki książek o Harrym Potterze. Do tej pory należał on do pierwszej części serii „Fantastic Beasts”. A wynosił $74,4 mln. Oznacza to, że kontynuacja zaliczyła otwarcie słabsze o ponad 16% od „Fantastic Beasts And Where To Find Them”. Choć tego typu spadek nie jest niczym nadzwyczajnym w przypadku sequeli (nienależących do MCU), to jednak wskazuje zdecydowanie na malejące zainteresowanie tą serią na największym, najważniejszym i wyznaczającym trendy rynku świata. Dane na temat widowni pokazują, że oba filmy z serii „Fantastic Beasts” w niewielkim stopniu przemawiają do rodzin. Jak podaje Deadline, stanowiły one pierwszego dnia wyświetlania zaledwie 18% wszystkich widzów. Prequele cieszą się największą popularnością wśród najczęściej dorosłych już fanów Harry’ego Pottera, ale jednocześnie mają problem z zainteresowaniem nowych widzów. Być może wynika to z braku małoletnich bohaterów w tych filmach, a także – jak zostało to zauważone w komentarzach na naszym fanpage’u – braku fundamentu w postaci nowych książek. Na domiar złego druga część „Fantastic Beasts” zbiera głównie negatywne recenzje (40% na Rotten Tomatoes), co mogło zniechęcić niektórych do obejrzenia tego filmu. Wpływ recenzji na decyzje widzów wydaje się szczególnie duży wśród świadomej amerykańskiej widowni.

Czego można spodziewać się w kolejnych tygodniach? Konkurencja, szczególnie w przyszłym tygodniu, będzie nieco większa niż w przypadku pierwszej części, a słabe recenzje raczej także mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc w wypracowaniu dobrych nóg. Pierwsza część zarobiła ostatecznie 3,15-krotność wyniku otwarcia ($234 mln). W tym przypadku może być problem z osiągnięciem 3-krotności zarobków z premierowego weekendu. A to oznaczałoby około $185 mln i ponad 20-procentowy spadek wpływów względem oryginału sprzed dwóch lat. Warner Bros. ma teraz dwa lata na rozwiązanie problemu, jakim jest dość spory spadek zainteresowania tą serią w Ameryce i sprawienie, by trzecia część była wydarzeniem filmowym, którego nie można przegapić. Bo choć na rynku zewnętrznym seria cieszy się nadal bardzo dużą popularnością ($191 mln na otwarcie), to głównie od rynku amerykańskiego zależy, czy faktycznie dostaniemy zapowiedziane pięć części, czy zaledwie trylogię (która była pierwotnym pomysłem na tę serię).

Druga część „Fantastic Beasts” znalazła się w tym tygodniu w doborowym towarzystwie rozczarowań. Jednym z nich jest thriller kryminalny „Widows”, który mimo bardzo pozytywnych recenzji (91% na Rotten Tomatoes), nie był w stanie za bardzo zawojować w mainstreamie. Kosztująca $42 mln produkcja zarobiła na otwarcie tylko $12,3 mln. Przed weekendem spodziewano się wyniku w okolicach $15 mln. Być może brak większego oscarowego buzzu wokół „Widows” sprawił, że zainteresowanie nim było tak niewielkie, mimo dość sporego zróżnicowania jego widowni pod względem wieku czy przynależności etnicznej (55% widowni kobiety, 55% widzów poniżej 35. roku życia, poza tym 49% rasa kaukaska, 23% Afroamerykanie, 15% Latynosi, 13% Azjaci). Teoretycznie kolejne tygodnie powinny przynieść niewielkie spadki, więc ostatecznie powinno udać się wygenerować wpływy przekraczające kwotę wydaną na produkcję najnowszego filmu Steve’a McQueena („12 Years a Slave”).

Rozczarowaniem zakończył się także weekend dla komedii „Instant Family”. Jest to jednak produkcja, która także powinna cieszyć się sporym zainteresowaniem w najbliższych tygodniach, szczególnie w kolejnych dniach w okolicach Święta Dziękczynienia. Na otwarcie zarobiła ona jednak $14,7 mln, co przy budżecie rzędu $48 mln (czy połowa tych pieniędzy poszła na gażę Marka Wahlberga?) nie jest dobrym rezultatem. Komedia reżysera dwóch części „Daddy’s Home” (druga część zarobiła dokładnie rok temu ponad $28 mln na otwarcie) jest jednak bardzo dobrze oceniana przez widzów („A” CinemaScore), co może przełożyć się na dobry word-of-mouth i długie nogi.

Mimo rozczarowujących wyników nowości większość filmów w pierwszej dziesiątce (i nie tylko) odnotowało spore spadki. Najmniejszy spadek w TOP 10 odnotował film, który przed tygodniem był liderem zestawienia. „The Grinch” stracił stosunkowo niewielkie 43,5% wpływów względem otwarcia, zarabiając $38,2 mln. Daje to w sumie $126,5 mln. W środę do kin trafi mocna konkurencja w postaci najnowszej animacji Disneya, „Ralph Breaks the Internet”, ale mimo to najnowszy film studia Illumination Etertainment powinien cieszyć się sporym zainteresowaniem aż do Świąt, być może podwajając ostatecznie obecny wynik.

Dwie pozostałe nowości poprzedniego weekendu przypieczętowały swoją finansową porażkę. Mimo dobrych recenzji „Overlord” zarobił już tylko $3,9 mln, co oznacza w sumie $17,7 mln. Jednak na jego produkcję wydano aż $38 mln. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja „The Girl in the Spider’s Web”, która to produkcja ma na swoim koncie po 10 dniach wyświetlania fatalne $13,3 mln. Kosztujący $43 mln reboot studia Sony zarobił tym razem $2,5 mln po 68-procentowym spadku wpływów. Ostatecznie nie dobije nawet do $20 mln. Cóż za katastrofa.

Jedne z mniejszych spadków  w pierwszej dziesiątce odnotowały dwa grane obecnie dramaty muzyczne. „Bohemian Rhapsody” zarobił podczas trzeciego weekendu $15,7 mln po niemalże 50-procentowym spadku wpływów. W sumie na jego koncie znajduje się $127,9 mln. Nieco mniejszy spadek odnotowało „A Star Is Born”, choć film z Lady Gagą zaliczył największy do tej pory ubytek widowni (46,3%). Wiąże się to zapewne z tym, że produkcja ta przestała być grana w ponad 800 kinach. Podczas siódmego weekendu debiut reżyserski Bradleya Coopera zarobił jeszcze $4,4 mln, co daje w sumie $185,8 mln. Ze względu na zbliżające się Święto Dziękczynienia i brak konkurencji w kolejnych tygodniach powinno mu się udać dobić do $200 mln. Ogromny sukces.

Najważniejszą nowością w limitowanej dystrybucji był zwycięzca nagrody publiczności podczas Festiwalu Filmowego w Toronto, „Green Book”. Jeden z głównych oscarowych faworytów trafił w piątek do 25 kin, w których zarobił w ciągu ostatnich trzech dni $312 tys. Nie jest to powalający wynik, jednak wydaje mi się, że to tytuł, który może cieszyć się sporym zainteresowaniem w szerokiej dystrybucji. Do niej trafi już w środę.

W 4 kinach wystartował dramat „At Eternity’s Gate”, który zarobił $92 tys. Daje mu to najlepszą w tym tygodniu średnią na kino ($23 tys.).

TOP10:

Więcej danych znajdziecie na Box Office Mojo.

Premiery następnego weekendu: w związku z czwartkowym Świętem Dziękczynienia nowości trafią do kin już w środę. A wśród nich znajdzie się wspomniana wcześniej animacja, „Ralph Breaks the Internet”, dramat sportowy „Creed II” oraz kolejna wersja przygód Robina Hooda. W 1000 kinach będzie wyświetlany także komediodramat „Green Book”.

One Comment on “Weekend rozczarowań w amerykańskich kinach – podsumowanie”

  1. A sam przewidywałeś jednak ponad 70 mln na otwarcie Fantastycznych Zwierząt 2. Nie udało się jednak. Ale co się dziwić, że Anglosasi nie chcą na to iść, skoro to dzieje się w większości w Paryżu? No genialny pomysł, by dawać Wieżę Eiffla na plakat. 🙂 No i sam Johny Deep nie kusi tak bardzo jak kiedyś. No i jak napisałeś – nie ma dzieci w tym filmie. To czemu niby rodziny mają na to iść?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.