Mimo kilku nowości ruch w amerykańskich kinach (obecnie czynnych jest ok. 2/3 wszystkich placówek) nie zwiększył się znacząco podczas tego weekendu. W kasach kin sprzedano bilety na kwotę $27,5 mln. Przed tygodniem było to ok. $25 mln.

Numerem jeden jest Spiral, czyli „nowy rozdział serii Piła”. W 2811 kinach przychody wyniosły nieco ponad $8,7 mln. Jest to wynik zbliżony do tego, który przed tygodniem osiągnął Wrath of Man ($8,3 mln, a tym razem $3,74 mln oraz $14,6 mln po dziesięciu dniach). Oczekiwania były jednak większe. Prognozy analityków rynku wskazywały na otwarcie w okolicach $10-15 mln. Kosztująca $20 mln produkcja Lionsgate cieszyła się szczególnie dużym zainteresowaniem wśród Afroamerykanów, którzy według Deadline Hollywood stanowili 28% weekendowej widowni. Jest to zapewne związane z tym, że w głównej roli występuje Chris Rock, a na ekranie pojawia się także Samuel L. Jackson. Tymczasem już za dwa tygodnie do kin trafi kolejny duży film grozy, A Quiet Place: Part II, który mocno podetnie nogi nowości tego weekendu.

Drugą obok Spiral bardzo szeroko dystrybuowaną (jak na obecne warunki) nowością w amerykańskich kinach był neo-western Those Who Wish Me Dead. Mimo dużej gwiazdy w obsadzie, Angeliny Jolie, na jego koncie znalazło się tylko $2,8 mln, co dało średnią na kino poniżej tysiąca dolarów i trzecie miejsce w weekendowym zestawieniu. Box office’owy potencjał tej produkcji był zapewne większy. Obecna sytuacja w kinach za oceanem to jedno, inną kwestią jest jednak hybrydowa dystrybucja i jednoczesna premiera tegorocznych premier Warner Bros. na HBO Max. Jak podaje Deadline Hollywood, inaczej niż w przypadku Godzilla Vs Kong (tym razem niespełna $1,5 mln/-27% i w sumie $95 mln) oraz Mortal Kombat ($1,3 mln/-45%/$39,9 mln), studio skupiło się bardziej na wypromowaniu tego filmu jako premiery streamingowej niż kinowej. Ponad połowę widowni tego filmu stanowiły osoby powyżej 35. roku życia. I jak to bywa w przypadku produkcji napisanych/wyreżyserowanych przez Taylora Sheridana, nowość cieszyła się ponadprzeciętnym zainteresowaniem w centralnych stanach.

Zdarza się, że Netflix udostępnia swoje filmy także w kinach. Dzieje się tak głównie wtedy, gdy mają one zakwalifikować się do wyścigu oscarowego. W przypadku Army of the Dead jest jednak inaczej. Film Zacka Snydera nie powalczy zapewne o żadnego Oscara, ale mimo to, zanim w najbliższy piątek trafi on do oferty platformy streamingowej, Amerykanie mogą zobaczyć go na dużym ekranie. Na układ z Netfliksem poszła sieć kin Cinemark oraz inne mniejsze sieci. Netflix nie podaje nigdy box office’owych wyników swoich filmów, jednak Deadline Hollywood , powołując się na swoje źródła, szacuje ok. $780 tys. podczas pierwszych trzeci dni w 430 kinach (pierwotnie miało ich być 600). Średnia na kino – $1,8 tys. – nie robi wprawdzie dużego wrażenia, ale taki wynik jest – oczywiście nieoficjalnie – najlepszym otwarciem dla filmu Netfliksa i pozwolił zająć dziewiąte miejsce w weekendowym zestawieniu. Podczas tego weekendu nieco lepiej spisała się inna nowość Finding You ($950 tys./1312 kin/miejsce ósme), z kolei nieco słabiej wystartował film Profile w reżyserii Timura Bekmambetova ($670 tys./2033 kina/miejsce dziesiąte).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.