aby założyć posty i tematy.

Avatar

Page 1 of 23Next

Nowe materiały z planu

https://www.filmweb.pl/news/%22Avatar+2%22%3A+Sigourney+Weaver+nurkuje+na+planie-139264

https://postimg.cc/phchJqGK

Kolejne zdjęcia z planu

Coś nie chce mi się w to wierzyć, ale Cameron twierdzi, że ma wreszcie nakręconego Avatara 2 i prawie całego Avatara 3. Brawo, zajęło to tylko 3 lata 🙂

https://www.filmweb.pl/news/James+Cameron+nakr%C4%99ci%C5%82+100+materia%C5%82u+do+%22Avatara+2%22-139510

Nowe, wybornie ciekawe zdjęcie.

Kolejne ekscytujące jak ekran kontrolny o 4 nad ranem zdjęcie z planu

Niesamowite jak godzinny stand-up Tadeusza Drozdy, nowe zdjęcia z planu.

Nowa grafika koncepcyjna która płonie żywym ogniem tak bardzo, że mówili na nią Słońce, niczym w najbardziej kiczowatym przeboju lat 90-tych 🙂

Nie powiem, kilka grafik jakie do tej pory pokazano wygląda fajnie. Ciekawi mnie pierwszy trailer i czy w ogóle poruszy on publiczność bo tak jak przy starcie zdjeć nie widziałem żadnego hypu na te filmy tak teraz mam wrażenie, że wiecej poruszenia wywołuje plotka o nowym serialu Davida Lyncha niż wizja obejrzenia Avatara 2 za dziesięć lat. Jak ktoś wrzuca nową grafike to ta praktycznie omija wiekszość stron i głównych portali a podobny materiał z dowolonego innego filmu lata wszędzie i jest omawiany przez tydzień.

Dokładnie. Mam wrażenie, że przedobrzyli i kazali czekać tak długo, że w końcu zainteresowanie opadło. Ale wszystko może się zmienić po pierwszym zwiastunie, chociaż nie jest to pewnik. W 2009 roku asami w rękawie kampanii były przełomowe CGI i 3D (12 lat później taka kwestia nie robi już wrażenia) i powrót reżyserskiego króla po wielu latach od sukcesu Titanica. Tutaj też dwa razy nie da się sprzedać tego samego.

Oczywiście to nie będzie żadna klapa, ale wcale nie jestem pewien pierwszej dziesiątki amerykańskiego BO, czyli 600 mln$. Muszą wymyślić nowe atuty.

Trzeba też dodać, że Avatar 2 musi trafić do zupełnie nowego pokolenia. Pokolenia dla którego CGI jest czymś całkowicie zwyczajnym i przyziemnym, dla którego film sprzed 10 lat to klasyk. Takie przynajmniej mam wrażenie obserwując dyskusje w internecie. Może złapią nastolatków na jakąś dziecięcą nostalgię, a może się okazać, że drugi film o Pandorze jest w dziwnym szpagacie- ze zbyt długą przerwą na zainteresowanie, ze zbyt małą przerwą na nostalgię.

Mierzwiak and Kuba have reacted to this post.
MierzwiakKuba

Mnie się wydaje, że jeśli będzie to zwykła kontynuacja bez jakichś nowatorskich wodotrysków to nie przekroczy miliarda na świecie.

Kuba has reacted to this post.
Kuba

Żeby kontynuacja filmu, którego przychody niemal dobiły do $2,8 miliarda (i był hitem wszechczasów przez ponad 9 lat) nie przekroczyła $1 mld, to chyba musiałaby mieć premierę w takim okresie, jaki jest teraz, kiedy większość kin jest zamknięta i głównie zarabiałaby w Chinach / Japonii. 😛

Ludzie piszący, że A2 będzie znacznie mniejszym hitem chyba zapominają, że filmy Camerona (z wyłączeniem Otchłani, ale to też długa historia) zawsze były hitami, bo to mistrz marketingu. Terminator był dużym hitem (zarobił piętnastokrotność budżetu), Aliens było hitem, T2 był czwartym 500-milionowcem w historii (a poza USA pobił ówczesny rekord wszechczasów E.T.), True Lies też było dużym hitem (większym niż którykolwiek tytuł z 1995 roku). To nie kwestia "3D" i rewolucyjnego CGI była główną zasługą sukcesu Avatara (choć wielu stara się tę sytuację tak przedstawiać). Avatar zarobił ile zarobił głównie dzięki temu, że był pompowany jako kolejny film twórcy tamtych hitów, uwielbianych przez widzów (no i dlatego że był dobrym filmem opowiadającym uniwersalną historię - bez tego nikt nie chciałby chodzić na niego drugi i trzeci raz). Publika lubi "magię kina", lubi wyrwać się na 2-3h w inny świat, zwłaszcza tak atrakcyjny, jak Pandora. Wiele osób może być zmęczonych czekaniem, ale i tak całe rzesze ludzi będą patrzeć na A2 inaczej, kiedy pojawią się pierwsze zapowiedzi z "Film Jamesa Camerona, twórcy.... tych wszystkich hitów" - wtedy skończy się narzekanie na 13 lat przerwy między częściami, skończy się rozważanie, czy CGI będzie jeszcze bardziej rewolucyjne, a trójwymiar jeszcze bardziej trójwymiarowy, wygra ciekawość. Ciekawość na co ten zadufany w sobie Kanadyjczyk wydał setki miliony dolarów i poświęcił tyle lat życia? I czy nakręcił kolejny dobry film? Skoro wszyscy na niego idą, to i ja pójdę zobaczyć o co to całe zamieszanie.

Zresztą, jestem zdania, że A2 został przeniesiony na 2022 właśnie ze względów finansowych, a nie przez to, że nie wyrobiliby się na premierę w tym roku.  Po prostu za 11 miesięcy nie wiadomo jaka będzie sytuacja z kinami z powodu covid, ale za 2 lata wszystko powinno już pomału wrócić do normy i potencjał zysku będzie znacznie większy (tym bardziej, że ludzie będą chcieli go obejrzeć na dużym ekranie, najpewniej w 3D, nie na domowym telewizorze).

Ostatnia (ponowna) zmiana daty premiery mocno mnie wkurzyły i nawet taki fan Camerona jak ja przestał czekać na sequel... ale prędzej uwierzę, że filmy komiksowe w końcu przestaną się sprzedawać, niż w to że Avatar 2 nie zarobi miliarda. Według mnie to jedyny film zapowiedziany na obecną dekadę, który ma potencjał przebić Endgame. Jeśli nie on, to przez długie lata zapewne nic.

Edit: Usunąłem o zmianie daty premiery, lata już mi się pomieszały 🙂

Moim zdaniem kluczowa jest zmiana na rynku jaka dokonała się między 2009 a 2022 rokiem. Avatar został pokryty kurzem przez MCU i reaktywowane Gwiezdne Wojny, efekty specjalne nie robią na nikim wrażenia, zarzuty o plagiatowania na przykład Pocachontas byłyby o wiele mocniejsze w dzisiejszych czasach. W 2009 można było się nimi podzielić na Imdb, Filmwebie i Naszej Klasie.

Nie mam też poczucia aby nadal nazwisko reżysera tak mocno sprzedawało film w dobie pewnej fabryki jaką jest MCU. Trudno wskazać króla poprzedniej dekady, trudno wskazać kogoś kto objawiłby się jako władczy hegemon w rodzaju Spielberga w latach 80-tych, Camerona w latach 90-tych, czy Nolana pod koniec lat dwutysięcznych. Teraz nie reżyser, a marka sprzedają film, dlatego na przykład tacy reżyserzy jak Sam Raimi czy Peter Jackson mogą liczyć na robotę wewnątrz jednej z franczyz komiksowych, podczas gdy ten ostatni w latach 00 mógł dostać 200 mln na swoją fanaberię o King Kongu.

W kontrze - jako ktoś kto nie przepada za Cameronem zbytnio - powiem, że chyba nieco przeceniasz ile znaczy jego nazwiska i ile znaczą te wszystkie marki w 2021 (o 2022 nie wspominam).

Avatar 2 oczywiście miliard zarobi. Obecnie to nie jest mimo wszystko specjalne osiągnięcie i o ile nie jesteś gównianą adaptacją fantasy to masz realne szanse miliard zarobić. Ale nie ma mowy moim zdaniem o nawet zbliżeniu się do Endgame czy Infinity War.

W 2009 roku nazwisko Cameron i podpis twórca "Aliens" i twórca "Terminatora" znaczyło znacznie więcej. Jasne, te filmy nadal są uwielbiane, ale marka Terminatora obecnie jest hmm niezbyt dobrze się kojarząca. Dwa stare arcydzieła (uznajmy, że się przychyle do tej ogólnej opinii :P) i potem seria totalnych gówien których fanów można policzyć na palcach jednej ręki. Cokolwiek o Obcym też nie wywołuje już takiego szumu jak kiedyś. Niech przykładem będzie serial którego zapowiedź z 5 lat temu byłaby na ustach wszystkich przez miesiąc a obecnie została ledwo zauważona z powodu tego co dorzucił Marvel i LucasFilm. Jestem gotowy wysnuć odważny wniosek, że więcej dla widza obecnie znaczy "twórca Titanica". Co do powodów sukcesów Avatara - było ich wiele, to na pewno nie jest tylko zasługa CGI i rewolucji technologicznej, ale jednak dla niedzielnego widza była ona ważna. To o niej się gadało. O Avatarze mówiło się nie na zasadzie "ooo patrz, to ten film gościa co nakręcił Terminatora" tylko "słuchaj, idź do kina na Avatara, zajebiste efekty, czegoś takiego jeszcze nie widziałem". A wtedy było relatywnie łatwiej osiągnąć taki efekt WOW niż teraz.

Jednocześnie dla pokolenia dla którego Avatar mógłby być filmem dzieciństwa czy jakoś kultowym - jako jego przedstawiciel, myśle, że obecnie nie wiele znaczy. Nie widzę szans na sentyment w tej grupie, na tyle zauważalny aby to zarobiło 2 miliardy. Zwłaszcza, że co by nie mówić to Avatar nie ma postaci takich jak Star Wars, Harry Potter, Terminator czy Marvel a w gruncie rzeczy to kultowe postaci z którymi widz żyje przyciągają do kina bardziej niż nazwisko Camerona (czy jakiegokolwiek innego reżysera).

Się zobaczy. W obecnej chwili dla kina życze każdemu filmowi oszałamiającego sukcesu. Nie wykluczam też tego, że trailery bedą prezentowały się tak pięknie, że ludzie rzucą się do kina i będzie to kolejny megahit. Ale bezpieczniej założyłbym nieco ponad miliard i poważne spadki przy kolejnych częściach o ile sequel nie będzie rewelacyjny i nie zaoferuje szansy do zżycia się z bohaterami, także dla niedzielnego widza.

Dodam jeszcze, że moim zdaniem świat tak przyśpieszył, że kiedyś można było sobie łatwiej pozwolić na 12 lat przerwy w karierze. Między 1997 a 2009 oraz między 2009 a 2022 rokiem mamy niby podobny odstęp czasu, ale wszystko wywróciło się do góry nogami. To tak dodając do tego co pisał Kuba, też wcale nie mam poczucia aby seria o Obcym i seria o Terminatorze była dla nowego pokolenia jakimś niezwykłym pomnikiem.

Nie zdziwię się jeśli traktują te szyldy jak kino akcji dla tzw boomerów (nie cierpię tego słowa, no ale muszę). Ich bohaterowie słuzą na statku o trzyliterowej nazwie i nie są utożsamiani z konkretnym twórcą, chyba, że jest nim pewien producent, wielbiciel czapek z daszkiem.

Można moje wywody odbić udaną finansowo reaktywacją Gwiezdnych Wojen i tutaj mogę tylko wskazać na geniusz Lucasa. Śmiejemy się często z papy George'a, ale facet jest pieprzonym geniuszem, w latach 70 wynalazł pewną formułę którą udało się reaktywować w latach 90-tych i potem w latach 10-tych. Facet stworzył po prostu ekstrakt z dekad popkultury, eliksir który zadziała zawsze mimo usilnych starań obecnych włodarzy Disneya w dziale kinowym.

Przypomnę, że o Titanicu przez ponad rok pisało się, że Cameron to już nie to ta renoma co za czasów drugiego Terminatora, że na film czeka się za długo (pierwotnie planowano go wypuścić 3 lipca, a nie w grudniu) i że na pewno się nie sprzeda.

Wynik: 1 : 0 dla Camerona.

W 2009 też czytałem masę opinii, jak to na kolejny film Camerona czekamy zbyt długo, że jego renoma to już nie to samo, że przez 12 lat kino się zmieniło, teraz to tylko Piraci z Karaibów, Śródziemie i inne franczyzy, a oryginalny film sci-fi się nie sprzeda. Nawet na 2 tygodnie przed premierą nikt nie zakładał, że film ma jakiekolwiek szanse przebić Titanica, bo w kwietniu będzie już na DVD/Blu-ray (czyt. czasy się zmieniły), nikt nie będzie chodził do kina przez 10 miesięcy na film Camerona.

Wynik: 2 : 0 dla Jimbo.

Teraz czytam dokładnie te same argumenty co przed jego ostatnimi filmami i... mam wrażenie że ludzie nie uczą się na błędach. 🙂

Jeśli w 2018 Aquaman z uniwersum DC, które zaliczyło flopa pod koniec 2017 roku, potrafił w premierą w grudniu zarobić $1,1 mld, bo oferował widzom przygodę w głębinach oceanu, to myślę że drugi Avatar w oceanach Pandory przy marketingu Camerona z premierą w grudniu ma potencjał na jakieś $4 mld. A przynajmniej miałby taki, gdyby nie covid, bo jak to będzie w grudniu 2022 - nie wiadomo.

Doprecyzuję jeszcze jedną moją myśl - po zmianie daty premiery przestałem czekać na sequel, ale we wtorek powtórzyłem oryginał (nie widziałem go ponad 5 lat) i  znów nie mogę doczekać się powrotu do tego świata. Potem po raz pierwszy obejrzałem Capturing Avatar (jest na YT) i zrozumiałem dlaczego tyle lat powstają kontynuacje (cz. pierwsza ruszyła na wiosnę 2005, a skończył ją w listopadzie 2009, a teraz kręcił dwa filmy na raz, w dodatku z akcją toczącą się pod wodą). Dla zainteresowanych:

No to ja trochę inaczej pamiętam, owszem był często argument o oryginalnym filmie SF, ale wszystko zmieniło się pod wpływem 3D o którym słyszała nawet sklepowa w miejscowym warzywniaku. Pamiętam jak ze znajomymi nie dostaliśmy się na seans i wszyscy karnie przeczekali 2 godziny na jakimś kebabie. Taki to był szał 🙂 I tak jak piszę, możliwe, że dawne argumenty są teraz bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Ludzie myśleli, że świat zmienił się mocno między 97 a 09, a przecież to jest nic w porównaniu z dzisiejszymi zmianami.

Kiedyś w dobrym tonie było ruganie sequeli, franczyz, remake'ów, dzisiejsze pokolenie dziennikarzy karnie wyszukuje easter eggi w WandaVision, czyli 26 części Iron Mana i z dumą oznacza je czerwoną strzałką w filmiku na You Tubie. Druga połowa marzy o Gremlinach 3 🙂

Dzisiaj problemem jest to, że franczyza była od 12 lat martwa, nie podtrzymywana filmem, serialem, chyba nawet nie grą komputerową. Jeśli były głosy, że nie da się tak w 2009, to dzisiaj są znacznie bardziej aktualne.

Cytat z Szaman data Styczeń 19, 2021, 10:24

To tak dodając do tego co pisał Kuba, też wcale nie mam poczucia aby seria o Obcym i seria o Terminatorze była dla nowego pokolenia jakimś niezwykłym pomnikiem.

Nie zdziwię się jeśli traktują te szyldy jak kino akcji dla tzw boomerów (nie cierpię tego słowa, no ale muszę). Ich bohaterowie słuzą na statku o trzyliterowej nazwie i nie są utożsamiani z konkretnym twórcą, chyba, że jest nim pewien producent, wielbiciel czapek z daszkiem.

Można moje wywody odbić udaną finansowo reaktywacją Gwiezdnych Wojen i tutaj mogę tylko wskazać na geniusz Lucasa. Śmiejemy się często z papy George'a, ale facet jest pieprzonym geniuszem, w latach 70 wynalazł pewną formułę którą udało się reaktywować w latach 90-tych i potem w latach 10-tych. Facet stworzył po prostu ekstrakt z dekad popkultury, eliksir który zadziała zawsze mimo usilnych starań obecnych włodarzy Disneya w dziale kinowym.

 

Oczywiście nie mogę się zbytnio wypowiadać z punktu widzenia całego pokolenia, ale bazując na obserwacjach w dość różnych grupach myśle, że też aż tak źle nie jest.

Widz niedzielny jak to widz niedzielny jest zawsze taki sam, ale w przypadku widzów którzy kinem interesują się trochę bardziej to istnieje naprawdę spory szacunek do klasyki i starszych filmów. Zwłaszcza do Aliena czy Aliens (tego drugiego akurat nie podzielam). Generalnie Obcy sam w sobie jest nadal popularną postacią a film jest dobrze kojarzony. Z Terminatorem już znacznie gorzej, ale to głównie dlatego, że z powodu sequeli ta seria kojarzy się głównie z tragicznym i brzydkim akcyjniakiem.

A twórcy są kojarzeni. Tylko po prostu niekoniecznie tacy jak Cameron. Za 30 lat będzie powtórka z Nolanem gdzie ja i moi koledzy będziemy narzekać, że jego nazwisko to już nic nie znaczy dla nowego pokolenia a w 2020 to nawet niedzielny kojarzył go z konkretnymi produkcjami 😛

Główny "problemy" obu serii w porównaniu ze Star Wars to brak zaczepiania dla widza w samym świecie. Poza ksenomorfem, Ripely i trójką bohaterów Terminatora wątpie aby jakieś elementy tych światów same w sobie przyciągały widownie. SW to już jednak marka znacznie większa, to też mitologia, mnóstwo osobnych projektów, ksiażki, komiksy, gry na których wychowało się mnóstwo ludzi i które są uwielbiane. To także jednak historia dla widza młodszego i bardzo jednak przystępna dzięki czemu to jest film dzieciństwa dla ludzi urodzonych nawet w XX wieku. No i ma znacznie więcej znacznie bardziej charakterystycznych postaci (nawet jeśli dla mnie Ripley jest bohaterką lepszą niż jakakolwiek postać w SW :P). To są zupełnie dwie różne kategorie.

Wiesz co, jakoś tak wokół Oscara dla Phoenixa często spotykałem się z twierdzeniami na Twitterze o klasycznym Batmanie i klasycznym Jokerze. Moje pokolenie nazywało tak Nicholsona, tutaj młode twarze pisały o Ledgerze. Uderzyło mnie to jak mocno wszystko przyśpieszyło, szybko minęło, przecież wczoraj byłem w kinie na Mrocznym Rycerzu! Dwa razy! 🙂

Spotkałem się też z artykułami, opiniami, że edukujący obecnie Nerflix nie przyciąga filmami sprzed 2000 roku. Może zmieni to Star Plus?

Stąd między innymi moje refleksje o Avatarze, no bo nie mam zbytnio kontaktu z ludźmi urodzonymi po 2000 roku. Nawet w robocie. W robocie już od dawna nie mam z nikim kontaktu 😀 I stąd może błędna ocena.

W każdym razie mój główny problem jest taki, że ta konkretna marka, Avatar, miałaby zmartwychwstać po 13 latach ciszy, bez prób podawania kroplówki, dlatego, że będzie dobrym, efektownym filmem, od dobrego reżysera, a ludziom kiedyś podobały się widoczki. I to wrócić na poziomie kilku miliardów dolarów i walki z pstrykaniem palcami w wielkich rękawicach. Na razie tego nie kupuję.

Kupuję 400 mln z Ameryki i 1 mld 200 mln na całym świecie.

Page 1 of 23Next