aby założyć posty i tematy.

Ghostbusters

PreviousPage 6 of 6

Pokazy przedpremierowe Frozen Empire w polskich kinach od 1 kwietnia, czyli poniedziałku wielkanocnego.

Tak żem myślał. Pamiętam jak w 2016 roku w poniedziałek Wielkanocny byłem na przedpremierowymi Batman v Superman. Wtedy Wielkanoc też była wcześnie.

A w zeszłym roku byłem chyba na Dungeons & Dragons.

Ghostbusters Frozen Empire

Póki jeszcze pamiętam coś jeszcze skrobnę. W porównaniu z ostatnimi dokonaniami Sony czy Marvela wygląda to przyzwoicie. Problem w tym, że ani to film potrzebny ani do zapamiętania. Czuć, że reżyser wcześniej miał do czynienia z kinem familijnym, bo skręt w tę stronę jest aż nadto widoczny. Zdecydowanie za dużo jest tu postaci, tym bardziej że jeszcze stara ekipa ma większą rolę (głównie Aykroyd). Do uśmiechu doprowadziły mnie jedynie sceny z Kumailem. A, jeszcze na końcu gdy pojawił się promień do nieba też się uśmiechnąłem - dawno nie było!

Cóż, film raczej już tylko dla największych fanów serii a i oni będą już mocno kręcić nosem.

Nigdy nie lubiłem Ghostbusters (kontrowersyjna opinia: oryginały i kobieca wersja z 2016 roku są na tym samym poziomie) więc tym bardziej nie rozumiem, czemo próbuje się zrobić franczyzę z czegoś, co nigdy na to nie zasługiwało.

W pewien sposób jestem swoim stosunkiem do tych filmów sam zaskoczony, bo jak na produkcje, które znam z dzieciństwa, kompletnie nic one dla mnie nie znaczą. To logo, ta remiza, ten samochód, te plecaki, te infantylne duchy i idea ich łapania - nie budzi to we mnie żadnych emocji. No i znowu: gdzie w tym materiał na serię, skoro już jeden film w 100% wyczerpuje temat?

Trudno żeby budziło emocje łapanie duchów które same wystawiają się na strzał z blastera. To trzeba było robić z ekipą Apatowa u szczytu formy, tak jak zrobiono z ekipą SNL u szczytu formy. Co nie znaczy, że uważam oryginał za szczególnie zabawny.

Właśnie wracam ze średniej, lodowej przygody. Nie irytowało, ale wszelkie próby rożśmieszenia sprawiły, że nawet nie drgnął mi kącik ust. Wszyscy na totalnym autopilocie, Murray zwleczony z hamaka, Kunail gra znowu tego małego kosmitę z Facetów w czerni 4. No może Aykroyd i Hudson starają się chociaż odrobinę bardziej. Poziom poprzednika, tylko wszystkim chyba spadły różowe okulary.

5/10

Ps. Autentycznie koszmarnie napisane role mają tutaj ten ze Stranger Things i ta z dredami którą ostatnio widzę w co drugim filmie, albo podły ze mnie rasista 🙂 Ona po prostu jest i tyle, on najpierw narzeka, że ma już 18 lat i wszyscy traktują go jak dziecko, chociaż nikt zbytnio się do niego nie odzywa. I kiedy wydaje się, że to będzie jego pasjonujący character arc w tym filmie, jego jęczenie zostaje porzucone i ma on od teraz złapać tego zielonego ducha Belushiego na strychu.

I kiedy już wydaje się, że to będzie jego pasjonujący character arc w tym filmie, wątek zostaje porzucony, a bohater ma pilnować dachu. Razem z tą z dredami, oczywiście, że tak. Green Day miał Bulwar Straconych Marzeń, Frozen Empire ma Dach Niepotrzebnych Postaci.

I kiedy już wydaje się... Wiecie co dalej, dalej już po prostu stoją sobie, aż usłyszą Raya Parkera Jr i mogą iść do domu.

Fatalnie jest też napisany niby związek między Paulem Ruddem, a Carrie Coon, a ich rodzicielskie rozterki bardziej przypominają relacje pacjenta z psychologiem. Jedyne przy czym wysilili się scenarzyści to nieco dwuznaczny wątek relacji między wnuczką Egona, a jej nową koleżanką.

Wypada jeszcze zamieścić popularne na tym forum ostrzeżenie: Patton Oswalt ma tutaj jedną, kilkuminutową scenę w której gra Pattona Oswalta. Nie jak w Young Adult, czy Big Fan. Pattona Oswalta po prostu. I nijak nie opuszczało mnie wrażenie, że powinni go zamienić rolami z Nanjanim.

Tak, jak już wspomniałem jest tu pierdyliard postaci, z czego połowę można spokojnie wywalić, film nie tylko by na tym nie stracił, ale może i zyskał.

Mimo wszystko, popieram zdanie, że film sprawia i tak najbardziej rzetelne wrażenie z ostatnich produkcji Sony. Nawet mimo, że trzeba byłoby nanieść trochę poprawek, scenariusz nie sprawia wrażenia napisanego naprędce na planie, a sam film nie krzyczy masakrą złożoną z dokrętek.

Ja już o tym nieraz wspominałem, ale również nie jestem fanem oryginałów. Widziałem je w kinie, w latach 80-tych. I na tle trylogii Star Wars, Powrotu do przyszłości czy przygód Indiany Jonesa te filmy wyglądały bardzo przeciętnie. Podoba mi się koncept, ale wykonanie już mniej. Poprzednik był również taki se. Empire odpuszczę.

Ale po co?

Nie wiem co oni z tymi animacjami na franczyzach. Gunn wyznaczył taki trend z nowym DC? Terminator: Zero ma świetne liczby? He-Man?

Pamietajmy że Pogromcy duchów mieli już swój animowany serial w 1986 roku, ale to co się dzieje teraz to podtrzymywanie przy życiu pacjentów ze śmiercią mózgową.

Amerykanie nie gęsi i swoją "winę Tuska" mają:

Paul Feig Partly Blames Trump for All-Female ‘Ghostbusters’ Hate: “Everybody Went F***ing Cannibal”

https://www.hollywoodreporter.com/movies/movie-news/paul-feig-partly-blames-donald-trump-female-ghostbusters-hate-1236017155/

Trwają rozmowy w sprawie Pogromców duchów 5.

https://www.filmweb.pl/news/Gil+Kenan+%28%22Imperium+lodu+zapowiada%22%29%3A+b%C4%99dzie+wi%C4%99cej+%22Pogromc%C3%B3w+duch%C3%B3w%22-157652

robgordon has reacted to this post.
robgordon
PreviousPage 6 of 6