aby założyć posty i tematy.

Alien

PreviousPage 6 of 10Next

Pierwsze opinie mówią o Alvarezie biorącym big swing w trzecim akcie. Strach się bać 🙂

PS. Przesunąłem sobie czwartkowy seans na 13:00.

A ja mam dobre przeczucia. Znaczy nastawiam się na prosty, survivalowy horror z xenomorphem i facehuggerami jako potworami ganiającymi młodych, ładnych ludzi po statku kosmicznym.

Też mam dobre przeczucia, ale trzymam oczekiwania na krótkiej smyczy. Zadowoli mnie film lepszy od nieszczęsnego Covenant, wszystko powyżej będzie bonusem.

My wyjątkowo nie dostaliśmy zaproszenia na pokaz Aliena ale rozmawialiśmy z tymi, którzy widzieli - opinie zgodne z tymi internetowymi.

Ale z którymi, pozytywnymi czy negatywnymi? 🙂

Pozytywnymi 😛

Wczoraj jak to pisałem nie wiedziałem o istnieniu negatywnych

Aha, pisałeś o tych pierwszych od zaproszonych influencerów i innych Przypadkowych Ludzi Których Opinie Są Nieistotne. To tam faktycznie mogły być same pozytywne 🙂

W takim razie kajam się!

Jest dobrze, a nawet bardzo!!! Moja obszerna opinia wieczorem.

Szaman and robgordon have reacted to this post.
Szamanrobgordon

Dobra, znalazłem czas żeby napisać coś więcej wcześniej.

Na początek minusy, a dokładniej jeden. Bardzo życzyłbym sobie, by producenci i twórcy przestali robić filmy tak, by w czasie seansu widz robił jak Leo:

Nie mam problemu z tym, że jest to kontynuacja Aliena, ani tym bardziej z tym, że jest to również kontynuacja 

lekki spoiler
Prometeusza!!!
ale da się to zrobić tak, by nie walić widza łopatą po głowie i wpychać do gardła niesławne memberberries. Całkowicie zbędne cytowanie dialogów z poprzednich filmów to osobny problem, ale o ile fabularnie motyw 
lekki spoiler
uszkodzonego androida spełnia swoją rolę
tak fakt, że dostaliśmy 
duży spoiler
w większości paskudne, gorsze od tego co ludzie robią na domowych komputerach i wrzucają na YouTube, komputerowe cameo Iana Holma
to dla mnie już o krok za daleko w przypominaniu tego, co było a co miało już swoje 5 minut, zapisało się w pamięci widzów (i przy okazji historii kina) i tam powinno pozostać.

No cóż, trudno.

Na szczęście nie jest to coś, ze zepsuło mi seans czy sprawiło, że film odebrałem gorzej. Scott, Cameron, Fincher i Jeunet zostawili pod swoimi filmami bardzo wyraźne podpisy i chociaż nikt nie pomyli Alvareza z reżyserami lepszymi od niego to jest on na tyle sprawny w podrabianiu podpisów poprzedników, że wyszedł mu bardzo efektywny i bardzo udany Alien.

Jeśli przyjmiemy oko na to, że jakimś cudem po eksplozji nuklearnej 

lekki spoiler
szczątki Nostromo włącznie z fragmentem z nazwą statku wciąż unoszą się w przestrzeni
to dostaniemy niezły punkt wyjścia dla tej fabuły, również w kwestii naszej grupki bohaterów i ich motywacji. Nie znajdziemy tu co prawda odkrywania nowych terytoriów, bo to raczej remiks, takie the best of tego, co już było i trudno mi mieć o to pretensje, skoro Romulus spełnia swoją rolę. Budowanie klimatu, eskalacja wydarzeń i do pewnego momentu tempo są znakomite, tak jak i wszelkie sceny z mniejszymi i większymi monstrami. W dwóch czy trzech momentach zabrakło dociśnięcia pedału gazu do końca, pójścia na totalną całość, ale nie będę się czepiać, bo i tak są tu sceny / ujęcia spokojnie należące do jednych z najlepszych w serii.

Obsada dała radę i choć bohaterka Spaeny nie zostanie nową Ripley, to film nie stara się również, by tak się stało. Całość i tak kradnie grający - to nie spoiler, film zdradza to bardzo wcześnie - syntetyka rewelacyjny David Jonsson; fajnie że zmyślnym zabiegiem scenariusz dał mu spore pole do popisu. Co jeszcze? Tak, audiowizualnie jest cud, miód i orzeszki. I oni to chcieli prosto na streaming puścić!?

Podobało mi się. Znaczy podobało mi się w trakcie seansu, a dwie godziny później mam jakoś coraz bardziej skwaszoną minę. Niezły był element zaskoczenia, wykonany tak sobie, ale zupełnie nie byłem na niego przygotowany, więc jakoś u mnie zaplusował i przyjąłem go z sympatią.

Duży niesmak zostawił finał, napisany totalnie od linijki

Spoiler

z nieciekawym potworem, który najwidocznej był przepisanym Jeunetem, bez tego dziwacznego współczucia dla obrzydliwości które każdy pamięta od swojego pierwszego seansu Obcego 4. W zamian nie zaoferowano nic, bo nawet obrzydliwość z laktacją jest odpowiednio przycięta.

Może jakąś wagę, jakiś ciężar finałowi nadałoby finałowe ujęcie znane ze snu bohaterki?

Bohaterowie oprócz "Spenney" i Andy'ego niezbyt ciekawi. Zresztą nawet z tej dwójki można było wycisnąć więcej, na przykład docisnąć podwójną osobowość jego i determinację z jej strony. Nawet nie zapamiętałem imion reszty.

Wszystkie detale piękne i zrobione z miłością. Dużą przyjemnością było patrzeć na brudny statek, te wszystkie konsole, hangary, bramy, wielkie spluwy. Oklaski dla ekipy, mam nadzieje zakończone nominacją do Oscara za scenografię.

Dicapryzmy o których napisał Mierzwiak okropne.

Co ciekawe film jest w sumie tak naprawdę

Spoiler

alternatywną kontynuacją pierwszego Obcego, ale jakoś to nie razi. A sama fabuła, z motywem eksperymentów bardzo wpisuje się w tradycję serii i zostawia z takim posmakiem czytania księżek od wydawnictwa Amber na temat Gwiezdnych Wojen. Za to plus,  z wyłączeniem finału i paru potknięć

7/10, ale coś czuję, że tendencja będzie raczej spadkowa.

Jeszcze z tym Leo, przypomniało mi się, że czasem trafiam w kinie na widzów gestykulujących jak Włosi w żonobijkach. Chyba wiecie o co chodzi 🙂 Chyba mój najbardziej znienawidzony gatunek przeszkadzaczy, już nawet świecenie zegarkiem jest niżej.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Ps. Kurcze, mam jednak pewien moralny dylemat. Taki jak zawsze, klasyczny

Spoiler

A może Ian Holm stwierdziłby, że nie będzie robił w tym gównie? Wiadomo, zależnie od wiary decydujemy czy jest mu teraz wszystko jedno 🙂 Ale zastanawiam się czy to piękna nieśmiertelność, czy przerażająca pułapka wieczności.

Ja czuję że podobało mi się bardziej niż powinno, ale jednak szczerze podobało.

Jednocześnie mam wrażenie, że wszystko co ta seria miała do powiedzenia, to już dawno powiedziała i w pewien sposób, siłą rzeczy, musi to być powtarzanie i odtwarzanie tego, co już było. Nie jest to na szczęście formuła tak skostniała, jak przy okazji Terminatora (gdzie dostaliśmy już trzy (trzy!!!) kopie T2) i Romulus jest na to dowodem. W żyłach tej serii i tego świata wciąż płynie krew kwas i da się z nich wycisnąć jeszcze sporo klimatu, napięcia i przyjemnie nieprzyjemnych obrzydliwości.

Cytat z Szaman data sierpień 15, 2024, 20:13

Ps. Kurcze, mam jednak pewien moralny dylemat. Taki jak zawsze, klasyczny

Spoiler

A może Ian Holm stwierdziłby, że nie będzie robił w tym gównie? Wiadomo, zależnie od wiary decydujemy czy jest mu teraz wszystko jedno 🙂 Ale zastanawiam się czy to piękna nieśmiertelność, czy przerażająca pułapka wieczności.

Rodzina musiała wyrazić zgodę, więc jak coś to oni nie będą mieć moralnego kaca 😉

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Zastanawiam się tylko czy dziwną dziurą / niedopowiedzeniem nie jest to, że stacja mająca na pokładzie coś tak ważnego dla korporacji została tak po prostu porzucona i, nie wiem, zapomniana? Tzn. OK, może zdążyli wysłać wiadomość z informacją co się stało i ostrzeżeniem, ale wyobrażam sobie, że ekipa space marines rodem z Aliens mogłaby tam lecieć z misją odzyskania fantów z laboratorium.

A bohaterowie mówią na początku od jakiego czasu stacja dryfuje? Bo na końcu jest wspomniane, że wiadomość z niej do korporacji dotrze po 6 miesiącach.

Nie pamiętam czy coś było na ten temat.

PS. Motyw z muzyką w czołówce studia też pożyczony, w tym przypadku z Aliena 3, choć nie aż tak wyborny jak tam:

Dziś idę na seans. Wczoraj odswiezylem Prometeusza i kontynuację - uwielbiam koncepty tych filmów.

Przy okazji przypomniało mi się jak mocno czekam na Alien:Earth

Warto coś powtórzyć sobie przed seansem? Po raz ostatni serię widziałem w 2012, jak się szykowałem na Prometeusza.

Tak jeśli chcesz wyłapać wszystkie odniesienia, nie jeśli nie chcesz się denerwować ile ich jest 😉

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski
PreviousPage 6 of 10Next