aby założyć posty i tematy.

Avatar

PreviousPage 14 of 23Next
Cytat z Mierzwiak data grudzień 15, 2022, 22:03

HFR jest tylko w wybranych scenach / ujęciach, przede wszystkim pod wodą i w powietrzu.

Czyli nie cały film. To idę na ten format chyba najmniej oblegany. Zresztą od paru dni mam nowy telewizor i mam tu włączone HFR (nie wiem czy da się to wyłączyć). Zrobiłem sobie powtórkę w tym formacie pierwszej części i jak się przyzwyczaiłem oglądało się OK.

Cytat z Janko data grudzień 16, 2022, 05:04

Czyli nie cały film

Technicznie rzecz biorąc cały. Cameron tłumaczył, że w scenach w których chcieli normalny klatkarz nie ma 48 różnych klatek, tylko 24, ale każda wyświetlana jest dwa razy. Sprytne 🙂

To idę na ten format chyba najmniej oblegany. Zresztą od paru dni mam nowy telewizor i mam tu włączone HFR (nie wiem czy da się to wyłączyć).

Oczywiście, że się da wyłączyć i należy to zrobić 😀

Wstępnie niedziela na 18:50, zobaczymy. Nawet czekam.

Z okazji premiery A2, dawno nie sprawdzany ranking moich znajomych na FW. Tym razem filmy Jamesa. Kilka zaskoczeń jest.

7 Avatar 7,2
6 Titanic 7,6
4-5 Otchłań/Prawdziwe kłamstwa 7,8
3 Terminator 7,9
2 Obcy 2 8,3
1 Terminator 2 8,7

 

Bez fajerwerków, ale na plus.

Poprzednia jego współpraca ze Swedish House Mafia bardziej mi się podobała.

Parę luźnych myśli po seansie, tak na gorąco:

  • było w porządku, ale więcej we mnie szacunku do Camerona jako rzemieślnika, niż miłości do Pandory. Coraz mniej i mniej kręcą mnie komputerowe widoczki, ale doceniam ile wysiłku włożono w przedstawienie naszych niebieskich przyjaciół w najróżniejszym oświetleniu. Nawet takim strasznie "creepy" jak w scenie z rodzinnym zdjęciem która po prostu musi zostać memem po premierze na Disney Plus
  • CGI oczywiście bardzo dobre, nikogo raczej tym nie zaskoczę. Jest dosłownie parę gorszych scen, zapamiętałem szczególnie jedną, z takimi fioletowymi "psami" wyskakującymi z krzaków na Langa. Coś tam in nie wyszło z odcieniem, chyba projekt ich przerósł. Może ze dwa razy szerokie plany na powierzchni trąciły komputerem, za to do scen podwodnych nie można mieć najmniejszego zarzutu. Top Gun nie powinien dostać Oscara za efekty, no ale to jest jednak walka dwóch światów, dwóch wizji kina, zobaczymy gdzie wahadło przechyli się tym razem
  • wprawdzie bardzo emocjonalny finał wynagradza wiele (popisówka Saldany!), ale mimo wszystko mam wrażenie, że romans i zderzenie kultur, to nieszczęsne Pocahontas z którym budzili się w nocy zlani potem przeciwnicy filmu, lepiej niosło fabułę niż familijna przygoda i podkreślanie co 10 minut rodzinnych więzi niczym z Szybkich i wściekłych. Może dlatego, że jest w tym pewna powtarzalność: nastolatkowie pakują się w jakieś kłopoty, potem Jakesully grozi im wielkim, niebieskim paluchem, potem znowu pakują się w kłopoty. I tak miałem wrażenie takiego kółeczka po sali, zrobionego ze trzy razy.
  • Spider jest okropny. Nie wiem czy to maniera aktora niczym z młodzieżowego serialu kanadyjskiej telewizji lat 90-tych, czy jego wygląd wskazujący zarówno na 15, jak i 35 lat, czy po prostu zbyt duży czas ekranowy. Cameron prawie stworzył swojego Jar Jara, moim zdaniem mu się nie udało i mam nadzieję, że tak pozostanie, bo nikomu nie życzę takiego losu
  • czy widzowie będą sobie ten film polecać i stworzą mu "długie nogi", tak jak 13 lat temu? Sam nie wiem, być może Top Gun wskazuje, że czasy się zmieniły na korzyść Nolana, a nie Camerona. Nie ma tu też jakichś twistów fabularnych, całość mimo, że jej osią jest pościg, jest raczej lajtowa i prawdziwe emocje wkraczają dopiero w trzecim akcie.

7/10

Cytat z Szaman data grudzień 16, 2022, 18:18

było w porządku, ale więcej we mnie szacunku do Camerona jako rzemieślnika, niż miłości do Pandory. Coraz mniej i mniej kręcą mnie komputerowe widoczki (...) Top Gun nie powinien dostać Oscara za efekty, no ale to jest jednak walka dwóch światów, dwóch wizji kina, zobaczymy gdzie wahadło przechyli się tym razem

Na film właśnie jadę, ale i tak się odniosę bo to kwestia ogólna - masz rację, ale też zupełnie się mylisz 🙂 Rzecz w tym, że o ile Top Gun: Maverick mógłby zostać zrealizowany tak, że samoloty na planie robiłyby tylko za tło stojąc zaparkowane, tak Avatara inaczej nakręcić się nie dało. OK, dałoby się, tak czysto w teorii, ale jaki byłby efekt? No właśnie. Nie powiedziałbym, że są to dwie wizje kina, raczej dwa przykłady na zastosowanie technologii w kinie. W jednym przypadku sprawia ona, że wyobraźnia reżysera jest niczym nieograniczona, w drugim - udowadnia, że w 2022 roku CGI może wciąż służyć jako pomoc, dopełnienie filmu, że przy odrobinie wysiłku można postawić na praktyczną realizację scen, wyjść na zewnątrz a nie tylko zamykać się w dusznej hali otoczonej zielonym albo stagecraftowym ekranem.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Cofam, przekonałeś mnie w zupełności. Wycofuję się z takiego zestawienia sprawy.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

A przypomniało mi się: męczyłem się z tymi stylizowanymi napisami krążącymi po ekranie, może dopiero po godzinie zdołałem się przyzwyczaić. Ot taka przeszkadzajka w seansie.

Jaki seans wybrałeś?

2D napisy.

Na 2D to chyba luz na sali?

Miałem dzisiaj wolny dzień, więc poszedłem na 12:50. Siłą rzeczy nie było zbyt wiele osób, może 30 procent sali.

Też prawie cały dzień miałem dzisiaj wolny, więc teoretycznie mogłem iść wcześniej, ale pierwszy seans w 2d był dopiero o 16. Wybrałem godzinę późniejszy ze względu na większą salę.

Szedłem bez specjalnych oczekiwań i od początku wydawało się, że faktycznie nic dobrego mnie nie spotka. Pierwszy akt jest FATALNY. Chaos, wrażenie niepotrzebności i te same ładne widoczki, co w pierwszym filmie. Ale potem zdarzył się cud! Wraz ze zmianą otoczenia, film rozkwita, zaczynają się emocje. Dzieje się tak dzięki przeniesieniu uwagi na dzieciaki. Bałem się wątku rodzinnego, ale okazuje się on być sercem filmu (czymś, czego nie posiadał poprzednik). To młodsze pokolenie odkrywa (wraz z nami) nowy świat, a ich dziecięca perspektywa pozwala lepiej wczuć się w wyjątkowość Pandory. Ich zachwyt jest bardziej wiarygodny niż euforia Jake'a, który mógł znowu biegać w ciele awatara. Ten zabieg sprawia, że scenariusz napisany według tego samego schematu (i absolutnie bez żadnego polotu; niektóre dialogi - fuj!) jest po prostu dużo bardziej emocjonujący. Do tego dużo ciekawiej wypada wątek ekologiczny, m.in. dzięki

Spoiler
postaci wieloryba wyrzutka.
Finał to już czysta akcja, gdzie Cameron może pokazać wszystkie swoje sztuczki i zabawki. Być może nie jest to zbyt oryginalne, są tu zrzynki z innych filmów reżysera, jak i od innych twórców, ale ogląda się świetnie.

Nie umiem ocenić strony technicznej tego filmu. Nie wiem czy możemy mówić tutaj o jakiejś rewolucji. Ja widziałem na ekranie wykreowany fantastyczny świat, jego faunę i florę, a także wytwory ziemskiej technologii, ale nic nie zrobiło na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. Może właśnie ten efekt "zwykłości" jest, paradoksalnie, najbardziej przełomowy? Pochwaliłbym jeszcze muzykę, która nie jest może jakaś wybitna, ale bardzo fajnie pasuje do obrazu; raz spokojna, momentami podniosła i epicka, świetnie podkreśla emocje. O aktorach trudno coś powiedzieć, bo są "schowani" w postaciach Na'vi i awatarów. Postaci ludzkich, poza wspomnianym przez Szamana Pająkiem, którego nie oceniałbym tak surowo, prawie nie ma lub nie odgrywają większej roli (może poza załogą okrętu do morskich połowów - zwłaszcza kapitan i naukowiec, reszta jest w zasadzie anonimowa).

Ogólnie jestem zadowolony, podobało mi się bardziej od pierwszego Avatara. A jako, że historia rozpoczęta w Istocie wody nie została zamknięta, to na 3. część będę czekał z dużo większym zainteresowaniem. Na razie jeden z najlepszych filmów roku, ale bardziej ze względu na skalę i emocje niż rzeczywiste osiągnięcie w sztuce filmowej. 8/10

Co do naukowca, nie wiem czy widziałem Clementa w bardziej "normalnej" roli 🙂

Aż musiałem sprawdzić o kogo ci chodzi :p

No ale na pewno go kojarzysz, po prostu rzadko gra zwykłego człowieka 🙂

Nazwisko tak, ale "z twarzy podobny zupełnie do nikogo".

Cameron znowu udowadnia, nie żeby musiał, że jest mistrzem w opowiadaniu maksymalnie prostych historii przy jednoczesnym wyciskaniu z nich 100% rozrywkowo-dramatycznego potencjału.

Czy historia jest banalna, oparta na motywach, wątkach i rozwiązaniach, które wielokrotnie już widzieliśmy? Jasne, i nie mam o to najmniejszych pretensji, bo dramaturgicznie The Way of Water po prostu działa. I to, jako fanowi pierwszego Avatara, mi wystarczy. Los Jake'a i Neytiri nie jest mi obojętny a sympatia do nich, szczególnie tej drugiej, ogromna, a jeśli dodać do tego ich dzieci i, co podkreślone jest znacznie dosadniej niż poprzednio, los zwierząt zamieszkujących Pandorę, to moje zaangażowanie emocjonalne działa na pełnych obrotach.

Pamiętam zdziwienie i konsternację jaką wywołały newsy o powrocie Langa i Weaver, tymczasem w dużej mierze skradli oni ten film reszcie bohaterów. (co nie znaczy, że reszta nie dostała swoich 5 minut, wręcz przeciwnie) Quaritch jest jeszcze lepszym złoczyńcą niż poprzednio, a jego wątek stanowi - w typowo cameronowskim stylu - nie tyle powtórkę, co odbicie lustrzane wątku Jake'a z pierwszej części. Wiele jego scen ogląda się, i wzięło mnie to całkowicie z zaskoczenia, jakby był tu wręcz protagonistą. Weaver i jej Kiri? Zakochałem się w tych zachwyconych światem wokół niej oczach i szczerym uśmiechu. Zadziorna, ale i zagubiona nastolatka, nie do końca rozumiejąca to, co się z nią dzieje zagrana przez 70-letnią aktorkę - jeśli to nie jest magia kina, to nie wiem co nią jest. Rzuciła mi się gdzieś w oczy krytyka jej głosu, który nie zawsze brzmi młodo, ale ja ten zabieg - jeśli był celowy - uważam za bardzo fajny, zupełnie jakby przez bohaterkę chwilami przemawiała postać Grace.

Jeśli miałbym wskazać na wyraźną wadę czy słabość, to jest nią znacznie gorszy balans między poszczególnymi scenami i tempo niż w pierwszym Avatarze. Środek filmu, jakkolwiek sam w sobie angażujący i uroczy (i wizualnie, tak jak reszta filmu, zwalający z nóg), jest trochę zbyt przeciągnięty i tutaj przydałoby się przycięcie o 5-10 minut.

PreviousPage 14 of 23Next