aby założyć posty i tematy.

Babylon

PreviousPage 3 of 4Next

188 minut już ostatecznie, według Variety.

Kurcze, niczym Titanic.

Opinie po pierwszym pokazie... Póki co pokrywają się chyba z przeciekami z pokazów testowych.

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=pfbid06TDKoxXsByU6iaNJabSPfy1v8yf6iVSD73qbNsG8GdyYdgBYgVZfnh2ob7cj5kfgl&id=100063709817306

Właśnie wyszedłem z kina. Ten film kończy się

Spoiler
Montażem z Avatara,  Parku jurajskiego, Terminatora 2 i Trona mającym udowodnić piękno kina.

Dawno nie widziałem tak banalnej sceny. Więcej jak mnie wena najdzie.

4/10. Totalne rozczarowanie. Milion fucków i pusta wulgarność nie tworzy dobrej, zboczonej komedii. W dodatku takiej która mechanicznie chce przejść do dramatu.

Jeśli ktoś, gdzieś napisał, że Fabelmanowie to banał na temat kina, to tutaj dostanie drgawek. Nie znalazłem żadnej myśli, żadnego wątku który przekazałby coś ponad uczucie deja vu. Ukoronowaniem jest ostatnia scena o której wspomniałem w spoilerze, coś niegodnego twórcy Whiplasha, coś na co nie zdobyłby się nawet Spielberg w swoich najbardziej rumianych okresach.

Ogólnie to zboczona komedia, przez większość czasu tocząca się od jednej anegdoty/gagu do drugiej, na końcu chcąca uderzyć w ambitniejsze tony. Miałem wrażenie, że dzieło Chazelle'a jest bardzo zapatrzone w Boogie Nights, które z kolei było mocno zapatrzone w Marty'ego, więc także pod względem gagów wychodzi z tego siódma woda po kisielu. Matko Boska, przecież oni nawet odwiedzają "własnego Alfreda Molinę".

Podam przykłady dwóch gagów reprezentujących poziom humoru, które to jakoś szczególnie mnie odrzuciły. Gdzie im tam do Leo schodzącego po schodach, albo Jonaha Hilla trzepiącego się do doniczki. Tamte były absurdalne, te są proste, lub aż prostackie, chyba w tym tkwi różnica.

Spoiler
W jednym z nich Margot Robbie bardzo obficie wyrzyguje się na Hearsta, czyli pierwowzór Obywatela Kane'a. Jest to ukoronowaniem całej tyrady na temat różnic między bogaczami, a biedotą, ale puentą tak dosłowną, że aż bardziej dosłownie być nie mogło.

W drugim Brad Pitt i jego znajomy zastanawiają się czy na pewno widzowie w kinie potrzebują dźwięków z filmu. I gdy już prawie łamią czwartą ścianę i mrugają porozumiewawczo do widza, rozlegają się donośne odgłosy srania w kabinie obok.

No nie jest to zbyt pomysłowy, a wulgarny humor.

Brad Pitt powtarza się tu równie mocno co muzyka, będąca kilka razy o moment od skręcenia w Another Day of Sun, albo inne nutki znane z La La Land. Głównie jest tutaj znowu postacią z Bękartów wojny, ale nie jest to zła rola. Margot w wielu momentach za bardzo szarżuje, Calva jest bardzo przeciętny, szczególnie wtedy gdy ma zagrać emocje inne niż gniew i determinacja, Adepo ma totalnie zbędny wątek czarnego jazzmana który spokojnie można było wyciąć z filmu. Z kolei Maguire gra w trybie złego Petera Parkera, wypada średnio i zostawia z poczuciem obserwowania jego aktorskich ograniczeń.

Nie zaskoczę nikogo mówiąc, że 190 minut to zdecydowanie zbyt długi metraż, czuć to zwłaszcza w bardzo przeciągniętym finale.

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski

Czyli, nie polecasz.

Miewa lepsze fragmenty, ale rozmywają się przy tak wielgachnym metrażu. Polecam jeśli ktoś chce na bieżąco obserwować sukcesy i porażki największego reżyserskiego talentu z pokolenia lat 80-tych.

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski

Coraz mniej chętnie zabieram się za takie ryzykowne seanse. 3 godziny w kinie? Nie było łatwo wytrzymać na A2. Seans Babilonu może być jeszcze trudniejszy.

W temacie:

https://variety.com/2023/film/columns/babylon-lessson-damien-chazelle-margot-robbie-1235489973/#article-comments


Już jakiś czas temu zdecydowałem, że odpuszczam kino, 3h seans potencjalnego gniota to dla mnie zdecydowanie za wiele.

Spoiler wrzucony przez Szamana aż fascynujący. Może to jakaś wielowarstwowa parodia? Żart którego nikt nie zrozumiał? 🙂

a mnie jako polskiego patriotę zastanawia, jak wypadła ta Polka co miała grać?

Ona jest w dwóch scenach, w jednej nic się nie odzywa, w drugiej ma wybuch gniewu po węgiersku, ale w jego trakcie jest pokazywany głównie Pitt. Więc nic co można byłoby ocenić.

Cytat z dawidk5 data styczeń 21, 2023, 15:51

a mnie jako polskiego patriotę zastanawia, jak wypadła ta Polka co miała grać?

To nie jest byle Polka, to papieża żona jest.

Wielkie WOW! Jestem zachwycony tym filmem. Tak, gargantuiczny metraż nierzadko prowadzi Chazelle'a na manowce. Tak, humor zbyt często bywa nie najwyższych lotów, a kloaczne żarty pojawiają się regularnie. Tak, fabuła jest sekwencją gagów z dość luźnym ciągiem przyczynowo-skutkowym. Ale z każdej klatki bije ogromna pasja, a muzyka Hurwitza (Oscar się należy!) wspaniale ją dopełnia. Wymowa filmu jest prosta i, być może, kiczowata. Tak jak La La Land było o miłości do miasta, tak Babilon jest o miłości do kina. Miłości, dodajmy, toksycznej. Takiej, która nieraz cię zawiedzie. Obrzyga, obsra lub obsika czasami. Ale i tak zawsze wracamy, bo magia kina działa! Zakończenie jest strasznie kiczowate, ale ja je kupuję. Nadal zdarza mi się w kinie czuć jak Manny. I o tym jest ten film!

Marek Pilarski and Janko have reacted to this post.
Marek PilarskiJanko

No to trza się wybrać. 😛

Dołączam do klubu zadowolonych. To nie jest wybitne dzieło, pewnie najsłabszy film Chazzelle'a, ale cholera, mimo wszystko jaki to dobry film! Tak, można przyczepić się do wielu rzeczy, zakończenie rzeczywiście jak wspomniał Szaman, nie jest idealne, humor nie równy, czy przejście do poważniejszego tonu niezbyt idealne. Ale wciąż tu jest tyle serca do kina mimo całego motywu dekadencji świata filmowego. Hurwitz znowu serwuje nam kapitalne partytury przy których nóżka sama chodzi i idealnie komponuje się z energicznym tempem filmu. Cała obsada trafia w punkt nie wyłączając ról drugoplanowych i epizodycznych (największe zaskoczenie - Eric Roberts znalazł czas w swoim napiętym grafiku pełnym dziesiątek C-klasowych arcydzieł na 1 skromny film kinowy, miło z jego strony). Jest też wiele scen perełek, jak chociażby:

Spoiler

  • humorystyczne -  z dublami
  • poruszające - dialog dziennikarki do Pitta
  • mroczne - podróż z Tobeyem na kolejne poziomy odbytu Los Angeles

Jak nie można lubić filmu w którym Azjatka śpiewa piosenkę o cipce, w której dosłownie cytowana jest scena z Marleną Dietrich z filmu Maroko?

Już po seansie. Jednak jestem po stronie Szamana. Breaking point była scena z 

Spoiler
wymiotującą Nellie
, zrealizowana tak, że wyglądała jak scena z jakiegoś filmu-parodii. I faktycznie w którymś Scary Movie jest podobna scena. W trójkącie jest jednak dowodem na to, że taka scena może być zabawna i świetnie zrealizowana. A tutaj od tego momentu był zjazd tylko w dół.

Pewnie chodzi Ci o drugi Straszny film.

PreviousPage 3 of 4Next