Batman
Cytat z Szaman data 24 lutego, 2022, 17:46https://twitter.com/DiscussingFilm/status/1496865401170505734
We attended an exclusive #TheBatman event today in London and got to see an up-close look at Robert Pattinson’s suit. pic.twitter.com/W8eOlUtZiT
— DiscussingFilm (@DiscussingFilm) February 24, 2022
Cytat z Szaman data 28 lutego, 2022, 18:14Nie zagłębiam się. Zerknę na pomidorową cyferkę i na streszczenie od Na Ekranie czy Filmożerców. Powody wiadome. Trzeba też uważać na tweety dziennikarzy Variety 🙂
Nie zagłębiam się. Zerknę na pomidorową cyferkę i na streszczenie od Na Ekranie czy Filmożerców. Powody wiadome. Trzeba też uważać na tweety dziennikarzy Variety 🙂
Cytat z Szaman data 28 lutego, 2022, 19:07No i streścili 🙂
https://filmozercy.com/wpis/czy-to-najlepszy-film-o-mrocznym-rycerzu-krytycy-zachwyceni-the-batman
No i streścili 🙂
https://filmozercy.com/wpis/czy-to-najlepszy-film-o-mrocznym-rycerzu-krytycy-zachwyceni-the-batman
Cytat z Fandorin data 4 marca, 2022, 13:56Kapitalna pierwsza połowa i rozczarowujący finał. Ale brawa za zmianę podejścia do tej postaci.
Kapitalna pierwsza połowa i rozczarowujący finał. Ale brawa za zmianę podejścia do tej postaci.
Cytat z Ernest Kubica data 4 marca, 2022, 14:11No właśnie, już dwa dni temu ktoś ze Szwecji pisał o słabej i dłużacej się końcówce
No właśnie, już dwa dni temu ktoś ze Szwecji pisał o słabej i dłużacej się końcówce
Cytat z Marek Pilarski data 4 marca, 2022, 17:47Grace Randolph też krytykowała trzeci akt.
Grace Randolph też krytykowała trzeci akt.
Cytat z Szaman data 4 marca, 2022, 22:56Rozczarowujący film. Nie długość, a technika jest najważniejsza panie Reeves. Mamy ogromniaste śledztwo w którym w zamyśle mieliśmy podążać za zgniłym zapachem Johna Doe, a podążamy za jakimiś pięcioma różnymi zbrodniami, które w dodatku wcale nie tworzą ciekawej pajęczyny. No bo co okazuje się w jednym ze 120 finałów:
[spoiler title=""] Kto zabił matkę Sereny? Turturro. Kto zlecił zabójstwo rodziców Wayne'a? Turturro. Kto zabił Annikę? Turturro. Kto jest kapusiem policji? Nie zgadniecie. Turturro. No średnio to pasjonujące, bo nie niesie za sobą żadnego twistu, żadnej zagadki, przecież od razu wiemy, że John jest tym złym, a Farrella mamy traktować z pewnym pobłażaniem. [/spoiler]
Na początku obiecuje się nam, że będziemy niejako powiernikami szaleństwa Wayne'a, ale potem film woli skręcić w Batman i przyjaciele. Z samym Batmanem jest zresztą ten problem, że niby pokazywane są jego blizny, rany, podbite oczy, ale kilkukrotnie Bruce przeżywa w filmie coś co wysłałoby zdrowego chłopa na wózek inwalidzki, a nawet nie rozwala sobie przy tym nosa. Wracamy do powiernictwa w bardzo nieudanym finale, ale tylko na potrzeby pompatyczności i cukierkowości przy której chowają się niesławne arki od Nolana. Ogólnie Batman Reevesa jest kilka półek niżej niż filmy Burtona i dwa pierwsze Nolany, jedynie udaje ogromne ambicje, głównie metrażem i niekończącymi się, choć bardzo przeciętnymi dialogami. Kilka razy postacie mówią widzowi co widzi, na wszelki wypadek jakby właśnie wrócił z łazienki na tym molochu.
Jeszcze parę myśli:
- Dano jest dobry gdy nie każą mu krzyczeć, piszczeć, rechotać i podrabiać Ledgera. Szkoda, że ma do tego praktycznie jedną okazję i wyciska ją jak cytrynę. Jego ostatnia scena jest jednak koszmarna i powinna wylądować na przysłowiowej podłodze montażowni
- finał [spoiler title=""] jak do cholery przejmować się walką z jakimiś minionkami o których istnieniu dowiedzieliśmy się pięć minut wcześniej. I to walką w której Batman dostaje solidny wpierdol, chociaż wcześniej walczył z armiami mniejszych lub większych złodziei, dostawał strzały karabinem, przeżył nieudane lądowanie spadochronem i wybuch bomby prosto w twarz. No bez jaj. I jeszcze musi się ratować pieprzonymi dopalaczami w walce z nikim. Tfu na dopalacze! To tak jakby w finale Powrotu Jedi, po wysadzeniu Gwiazdy Śmierci, pokonaniu Imperatora i nawróceniu Vadera, Luke przez 15 minut mierzył się z oddziałem szturmowców. Dramaturgia leży. [/spoiler]
- zagrane jest to nieźle, ale tak naprawdę wybija się tylko Farrell, który ma taką postać i pełni taką rolę jak Jared Leto w lepszym, alternatywnym uniwersum Domu Gucci
- bardzo słaby pościg samochodowy, duszący się wręcz sposobem filmowania.
- takie sobie zdjęcia, za dużo dziwnych zabaw z ostrością, ekranów komunikatorów, ujęć z podsłuchów i tego typu rzeczy. Bardziej uwodziły na zwiastunie, podobnie zresztą jak Nirvana i motyw Batmana, tutaj wykorzystane bez pomysłu, albo z przesadną częstotliwością
- to jest autentycznie Powrót Króla. Film powinien się skończyć na drugim użyciu Nirvany, ale bardzo nie chce. Zresztą po drodze jest jeszcze kilka finałów, a miałem wtedy wrażenie, że od godziny nie wydarzyło się nic ciekawego
- bardzo umiejętnie wprowadza się tutaj Batmana, ale ostatecznie ta cała praca zespołowa obdziera go z jakiejś magii. Jest tym kolegą z pracy co dziwnie się ubiera. Nie wraca już magia z jego pierwszego pojawienia się na ekranie
Słabe 6/10 i raczej film do zapomnienia. Na dwójkę nie czekam.
Rozczarowujący film. Nie długość, a technika jest najważniejsza panie Reeves. Mamy ogromniaste śledztwo w którym w zamyśle mieliśmy podążać za zgniłym zapachem Johna Doe, a podążamy za jakimiś pięcioma różnymi zbrodniami, które w dodatku wcale nie tworzą ciekawej pajęczyny. No bo co okazuje się w jednym ze 120 finałów:
Na początku obiecuje się nam, że będziemy niejako powiernikami szaleństwa Wayne'a, ale potem film woli skręcić w Batman i przyjaciele. Z samym Batmanem jest zresztą ten problem, że niby pokazywane są jego blizny, rany, podbite oczy, ale kilkukrotnie Bruce przeżywa w filmie coś co wysłałoby zdrowego chłopa na wózek inwalidzki, a nawet nie rozwala sobie przy tym nosa. Wracamy do powiernictwa w bardzo nieudanym finale, ale tylko na potrzeby pompatyczności i cukierkowości przy której chowają się niesławne arki od Nolana. Ogólnie Batman Reevesa jest kilka półek niżej niż filmy Burtona i dwa pierwsze Nolany, jedynie udaje ogromne ambicje, głównie metrażem i niekończącymi się, choć bardzo przeciętnymi dialogami. Kilka razy postacie mówią widzowi co widzi, na wszelki wypadek jakby właśnie wrócił z łazienki na tym molochu.
Jeszcze parę myśli:
- Dano jest dobry gdy nie każą mu krzyczeć, piszczeć, rechotać i podrabiać Ledgera. Szkoda, że ma do tego praktycznie jedną okazję i wyciska ją jak cytrynę. Jego ostatnia scena jest jednak koszmarna i powinna wylądować na przysłowiowej podłodze montażowni
- finał Spoilerjak do cholery przejmować się walką z jakimiś minionkami o których istnieniu dowiedzieliśmy się pięć minut wcześniej. I to walką w której Batman dostaje solidny wpierdol, chociaż wcześniej walczył z armiami mniejszych lub większych złodziei, dostawał strzały karabinem, przeżył nieudane lądowanie spadochronem i wybuch bomby prosto w twarz. No bez jaj. I jeszcze musi się ratować pieprzonymi dopalaczami w walce z nikim. Tfu na dopalacze! To tak jakby w finale Powrotu Jedi, po wysadzeniu Gwiazdy Śmierci, pokonaniu Imperatora i nawróceniu Vadera, Luke przez 15 minut mierzył się z oddziałem szturmowców. Dramaturgia leży.
- zagrane jest to nieźle, ale tak naprawdę wybija się tylko Farrell, który ma taką postać i pełni taką rolę jak Jared Leto w lepszym, alternatywnym uniwersum Domu Gucci
- bardzo słaby pościg samochodowy, duszący się wręcz sposobem filmowania.
- takie sobie zdjęcia, za dużo dziwnych zabaw z ostrością, ekranów komunikatorów, ujęć z podsłuchów i tego typu rzeczy. Bardziej uwodziły na zwiastunie, podobnie zresztą jak Nirvana i motyw Batmana, tutaj wykorzystane bez pomysłu, albo z przesadną częstotliwością
- to jest autentycznie Powrót Króla. Film powinien się skończyć na drugim użyciu Nirvany, ale bardzo nie chce. Zresztą po drodze jest jeszcze kilka finałów, a miałem wtedy wrażenie, że od godziny nie wydarzyło się nic ciekawego
- bardzo umiejętnie wprowadza się tutaj Batmana, ale ostatecznie ta cała praca zespołowa obdziera go z jakiejś magii. Jest tym kolegą z pracy co dziwnie się ubiera. Nie wraca już magia z jego pierwszego pojawienia się na ekranie
Słabe 6/10 i raczej film do zapomnienia. Na dwójkę nie czekam.
Cytat z Szaman data 5 marca, 2022, 07:37Jeszcze tak myśl z rana, ogromnie widać różnicę między tym jakimi reżyserami są Reeves i Nolan. Christopher jest o kilka półek wyżej. No bo dla mnie film powstał przede wszystkim z tęsknoty za Batmanem czasów Mrocznego Rycerza. Porównaniami do Finchera proszę mnie nie rozśmieszać.
To jak kreuje się tutaj pompatyczne sceny, wprowadza sceny akcji, podchodzi do gangsterów, do personifikacji miasta, wprowadza zaawansowaną technologię do świata obok nas, jak próbuje się lawirować wokół kategorii wiekowej (u Reevesa bardzo nieumiejętnie, inaczej niż u Nolana!), jaki stara się nadać ogólny ton opowieści- to wszystko Nolan. Ja i tak bardzo lubię Begins i TDK, po tym filmie to może nawet na TDKR spojrzę milszym okiem. Lepsze to niż patrzeć na bladą kalkę.
Jeszcze tak myśl z rana, ogromnie widać różnicę między tym jakimi reżyserami są Reeves i Nolan. Christopher jest o kilka półek wyżej. No bo dla mnie film powstał przede wszystkim z tęsknoty za Batmanem czasów Mrocznego Rycerza. Porównaniami do Finchera proszę mnie nie rozśmieszać.
To jak kreuje się tutaj pompatyczne sceny, wprowadza sceny akcji, podchodzi do gangsterów, do personifikacji miasta, wprowadza zaawansowaną technologię do świata obok nas, jak próbuje się lawirować wokół kategorii wiekowej (u Reevesa bardzo nieumiejętnie, inaczej niż u Nolana!), jaki stara się nadać ogólny ton opowieści- to wszystko Nolan. Ja i tak bardzo lubię Begins i TDK, po tym filmie to może nawet na TDKR spojrzę milszym okiem. Lepsze to niż patrzeć na bladą kalkę.
Cytat z Juby data 5 marca, 2022, 09:08Napiszę swoją opinię wieczorem. Nie jestem rozczarowany, jak ty, dla mnie to poziom Jokera z Phoenixem, ale przez blisko 70 minut myślałem, że się popłaczę ze szczęścia (genialny początek!). Później... Bywa różnie, dlatego rozumiem, że film dzieli widzów. Np. już wiem, żeby nie pokazywać go swojemu tacie, bo na pewno bardzo mu się nie spodoba. ;P
Napiszę swoją opinię wieczorem. Nie jestem rozczarowany, jak ty, dla mnie to poziom Jokera z Phoenixem, ale przez blisko 70 minut myślałem, że się popłaczę ze szczęścia (genialny początek!). Później... Bywa różnie, dlatego rozumiem, że film dzieli widzów. Np. już wiem, żeby nie pokazywać go swojemu tacie, bo na pewno bardzo mu się nie spodoba. ;P
Cytat z Juby data 5 marca, 2022, 11:06Mój tata to rasowy nitpicker, węszy "popelinę" w każdym filmie. : ) Jak zobaczy co tutaj wyprawia Batman (i kilka innych postaci, które powinny trafić do szpitala, a wychodzą cało z równych "sytuacji"), to chyba dostanie wylewu. xD
Mój tata to rasowy nitpicker, węszy "popelinę" w każdym filmie. : ) Jak zobaczy co tutaj wyprawia Batman (i kilka innych postaci, które powinny trafić do szpitala, a wychodzą cało z równych "sytuacji"), to chyba dostanie wylewu. xD
Cytat z Juby data 5 marca, 2022, 19:37Moje kilka zdań na temat filmu » https://tinyurl.com/ycknxbx6
Moje kilka zdań na temat filmu » https://tinyurl.com/ycknxbx6
Cytat z Marek Pilarski data 5 marca, 2022, 21:53Kilka słów ode mnie:
U mnie podobnie jak u Szamana, rozczarowanie, choć jest tu wiele elementów, które bardzo mi się podobały. Przed rozpisaniem się na jego temat musiałbym go sobie jednak powtórzyć. Problem jest jednak taki, że nie mam ochoty do niego wracać. Dzisiaj także nie byłem chyba jednak w najlepszej kondycji psychofizycznej... Gdybym mógł cofnąć czas, to chyba jednak nie wybrałbym się do Wrocka do IMAXa, a jeżeli bym to zrobił, to nie wybrałbym pociągu relacji Przemyśl-Berlin. Poza tym porządnie bym się wyspał albo przynajmniej napiłbym się kawy przed seansem, bo kimnęło mi się na moment raz czy dwa w pierwszej godzinie filmu. Przez cały dzień bolała mnie lekko głowa, ale podczas oglądania zwiastuna Ambulance na sali imaxowej myślałem, że rozj*bie mi łeb.
6/10 😛
Kilka słów ode mnie:
U mnie podobnie jak u Szamana, rozczarowanie, choć jest tu wiele elementów, które bardzo mi się podobały. Przed rozpisaniem się na jego temat musiałbym go sobie jednak powtórzyć. Problem jest jednak taki, że nie mam ochoty do niego wracać. Dzisiaj także nie byłem chyba jednak w najlepszej kondycji psychofizycznej... Gdybym mógł cofnąć czas, to chyba jednak nie wybrałbym się do Wrocka do IMAXa, a jeżeli bym to zrobił, to nie wybrałbym pociągu relacji Przemyśl-Berlin. Poza tym porządnie bym się wyspał albo przynajmniej napiłbym się kawy przed seansem, bo kimnęło mi się na moment raz czy dwa w pierwszej godzinie filmu. Przez cały dzień bolała mnie lekko głowa, ale podczas oglądania zwiastuna Ambulance na sali imaxowej myślałem, że rozj*bie mi łeb.
6/10 😛
Cytat z Mierzwiak data 6 marca, 2022, 00:37To ja jestem gdzieś po środku między zachwytem a rozczarowaniem, bo wiele rzeczy mnie tu zachwyciło, ale też są i takie, które rozczarowały. W ogólnym rozrachunku określiłbym The Batman jako bardzo dobry film który wielokrotnie otarł się o wspaniałość, kilka razy potknął a raz czy dwa nawet wybił sobie zęby.
Największy problem mam z Riddlerem - dopóki jest tajemniczym mordercą piorącym brudy Gotham jest intrygujący, ale gdy Dano zrzucił maskę moje PTSD z jego gry w There Will Be Blood odżyło. Jego gra to jednak jedno, a scenariusz drugie - dlaczego wątek Riddlera to w zasadzie kalka z Jokera? Znowu mamy zapomnianego przez system, chorego samotnika który staje na czele "rewolucji". Może nie jest to na pierwszy rzut oka aż tak bardzo podobne, ale stojąca za nim motywacja mocno mnie rozczarowała i miałem zbyt silne wrażenie, że już to widziałem. Problem z Riddlerem Dano mam też taki, że oglądanie go nie dostarczyło mi grama frajdy. Dobry czarny charakter, jak odrażający by nie był, to dla mnie taki, którego z przyjemnością się ogląda i słucha; tu tego nie ma a dokładnym przeciwieństwem Riddlera jest z kolei Pingwin. Farrell szarżuje jakby od tego zależało jego życie ale efekt jest dokładnie taki, jak trzeba. Jest charyzmatyczny, jest zabawny, jest jakiś.
Pattinson jest fenomenalnym Batmanem i takim sobie Waynem. Tego pierwszego jest mnóstwo, ten drugi pojawia się ledwie kilka razy i to w scenach, które nie dają mu się zbytnio wykazać (ale jest w nich, tak po prostu, dobry), w dodatku za partnera ma Serkisa, z którym nie ma za grosz chemii a scenariuszowo ich relacja jest... w sumie nie wiem jaka. Najnowsze wcielenie Alfreda uznaję za drugie największe rozczarowanie tego filmu.
Nie zakochałem się też niestety w Catwoman / Selinie w interpretacji Zoe Kravitz. Trudno mi jej cokolwiek zarzucić, to dobra rola i dobrze napisana postać, ale czegoś zabrakło.
Po Diunie Greig Fraser znowu dostarczył powalające wizualia. Uwielbiam tę przywołującą nieco na myśl Blade Runnera wizję Gotham, z jej mrokiem i deszczem. Giacchino to nie Elfman i Zimmer, ale muzycznie jestem usatysfakcjonowany.
@szaman narzeka na scenę pościgu, ja ją oglądałem z wypiekami na twarzy. Kapitalna sekwencja, genialnie sfotografowana.
Czy czekam na sequel? Oczywiście. Liczę, że będzie się dziać kilka lat później, że dostaniemy bardziej klasycznego Wayne'a i że NIE dostaniemy Jokera. Im mniej o tej scenie w Arkham tym lepiej.
To ja jestem gdzieś po środku między zachwytem a rozczarowaniem, bo wiele rzeczy mnie tu zachwyciło, ale też są i takie, które rozczarowały. W ogólnym rozrachunku określiłbym The Batman jako bardzo dobry film który wielokrotnie otarł się o wspaniałość, kilka razy potknął a raz czy dwa nawet wybił sobie zęby.
Największy problem mam z Riddlerem - dopóki jest tajemniczym mordercą piorącym brudy Gotham jest intrygujący, ale gdy Dano zrzucił maskę moje PTSD z jego gry w There Will Be Blood odżyło. Jego gra to jednak jedno, a scenariusz drugie - dlaczego wątek Riddlera to w zasadzie kalka z Jokera? Znowu mamy zapomnianego przez system, chorego samotnika który staje na czele "rewolucji". Może nie jest to na pierwszy rzut oka aż tak bardzo podobne, ale stojąca za nim motywacja mocno mnie rozczarowała i miałem zbyt silne wrażenie, że już to widziałem. Problem z Riddlerem Dano mam też taki, że oglądanie go nie dostarczyło mi grama frajdy. Dobry czarny charakter, jak odrażający by nie był, to dla mnie taki, którego z przyjemnością się ogląda i słucha; tu tego nie ma a dokładnym przeciwieństwem Riddlera jest z kolei Pingwin. Farrell szarżuje jakby od tego zależało jego życie ale efekt jest dokładnie taki, jak trzeba. Jest charyzmatyczny, jest zabawny, jest jakiś.
Pattinson jest fenomenalnym Batmanem i takim sobie Waynem. Tego pierwszego jest mnóstwo, ten drugi pojawia się ledwie kilka razy i to w scenach, które nie dają mu się zbytnio wykazać (ale jest w nich, tak po prostu, dobry), w dodatku za partnera ma Serkisa, z którym nie ma za grosz chemii a scenariuszowo ich relacja jest... w sumie nie wiem jaka. Najnowsze wcielenie Alfreda uznaję za drugie największe rozczarowanie tego filmu.
Nie zakochałem się też niestety w Catwoman / Selinie w interpretacji Zoe Kravitz. Trudno mi jej cokolwiek zarzucić, to dobra rola i dobrze napisana postać, ale czegoś zabrakło.
Po Diunie Greig Fraser znowu dostarczył powalające wizualia. Uwielbiam tę przywołującą nieco na myśl Blade Runnera wizję Gotham, z jej mrokiem i deszczem. Giacchino to nie Elfman i Zimmer, ale muzycznie jestem usatysfakcjonowany.
@szaman narzeka na scenę pościgu, ja ją oglądałem z wypiekami na twarzy. Kapitalna sekwencja, genialnie sfotografowana.
Czy czekam na sequel? Oczywiście. Liczę, że będzie się dziać kilka lat później, że dostaniemy bardziej klasycznego Wayne'a i że NIE dostaniemy Jokera. Im mniej o tej scenie w Arkham tym lepiej.
Cytat z Juby data 6 marca, 2022, 08:56Współczuję @marek. U mnie odwrotnie, nie żałuję 4h jazdy do Poznania, ich IMAX to zupełnie inna liga, łódzki się chowa.
@mierzwiak
Zoe nie ma charyzmy poprzedniczek, ale wypadła dobrze. Zgodzę się co do Riddlera. Im było go więcej, tym gorzej.
Riddler, Selina, Oz. A co z Battinsonem? Nic nie wspomniałeś o najważniejszym.
Nasz człowiek w USA, Krzychu jest filmem zachwycony. Do jego spoilerowej recenzji dodam jedną uwagę od kolegi z forum BC. To pierwszy film, który w pełni przedstwia drogę bohatera. Nawet Mask of the Phantasm i Begins, które też były o Batmanie (nie o jego wrogach) ustanawiały kim stał się Bruce gdzieś w połowie. U Matta Reevsa Bruce uczy się i dojrzewa cały czas i dopiero w finale "Pan Zemsta" zrozumiał, że nie może być zemstą, jeśli chce coś zmienić. Ten patos w finale mógł pójść o krok za dalego, dodać flagę ameryki w tle, czy coś, ale Reeves wstrzymał się w idealnym punkcie.
Po wyjściu z kina byłem zmieszany. Wczoraj, po przespaniu się, byłem lekko rozczarowany. Dziś, po kolejnej nocy, myślę o filmie coraz lepiej. Do powtórki muszę przeczytać Rok Zerowy i Ego, może wtedy nawet finał bardziej mi się spodoba.
Pościg <3
Współczuję @marek. U mnie odwrotnie, nie żałuję 4h jazdy do Poznania, ich IMAX to zupełnie inna liga, łódzki się chowa.
Zoe nie ma charyzmy poprzedniczek, ale wypadła dobrze. Zgodzę się co do Riddlera. Im było go więcej, tym gorzej.
Riddler, Selina, Oz. A co z Battinsonem? Nic nie wspomniałeś o najważniejszym.
Nasz człowiek w USA, Krzychu jest filmem zachwycony. Do jego spoilerowej recenzji dodam jedną uwagę od kolegi z forum BC. To pierwszy film, który w pełni przedstwia drogę bohatera. Nawet Mask of the Phantasm i Begins, które też były o Batmanie (nie o jego wrogach) ustanawiały kim stał się Bruce gdzieś w połowie. U Matta Reevsa Bruce uczy się i dojrzewa cały czas i dopiero w finale "Pan Zemsta" zrozumiał, że nie może być zemstą, jeśli chce coś zmienić. Ten patos w finale mógł pójść o krok za dalego, dodać flagę ameryki w tle, czy coś, ale Reeves wstrzymał się w idealnym punkcie.
Po wyjściu z kina byłem zmieszany. Wczoraj, po przespaniu się, byłem lekko rozczarowany. Dziś, po kolejnej nocy, myślę o filmie coraz lepiej. Do powtórki muszę przeczytać Rok Zerowy i Ego, może wtedy nawet finał bardziej mi się spodoba.
Pościg <3
