aby założyć posty i tematy.

Avatar

PreviousPage 22 of 23Next

W czym nie przebił Titanica?

no worldwide tylko avatary i avengers są lepsi chyba z tego co widzę. chodzi mi o to że tak wiele lat minęło, a cameron ciągle ma 3 filmy w top 4.

Właśnie miałem pisać, że nawet jeśli trójka spisze się dużo słabiej od dwójki podczas premierowego weekendu, to wcale nie musi oznaczać, że również ostatecznie spisze się dużo słabiej. Układ dni w tym roku wskazuje na słabsze otwarcie kosztem lepszego holdu w drugi weekend. Ogólnie myślę jednak, że będzie spory spadek względem dwójki. 😛

  • Ameryka: $525 mln
  • Rynek zewetrzny: 1,225 mld
  • Świat: 1,750 mld

Będzie dający po twarzy spadek, naprawdę nie chcę mi się wierzyć w powtórkę.

  • Ameryka: 410 mln$
  • Rynek zewnętrzny: ok. 800 mln$
  • Świat: ok. 1 mld 210 mln$

Ja liczę, że brak hype'u to dobra przesłanka na długie nogi. Na dwójkę był dużo większy chyba. No i fajnie by było jakby takim Chińczykom się spodobał, to by trochę roboty było załatwione.

Jakieś 2 tygodnie temu zapisałem sobie $520m domestic + $1280m z reszty świata i $1,8 mld ww. Dzisiaj zastanawiam się czy nie skończy się na $480m dom + reszta jw.. No zobaczymy, śledzenie wyczynów widowisk tego Pana jest zawsze ciekawe, nie powinno być inaczej tym razem.

Mój seans już za +8 godzin 🙂

Cytat z dawidk5 data 18 grudnia, 2025, 22:07

no worldwide tylko avatary i avengers są lepsi chyba z tego co widzę. chodzi mi o to że tak wiele lat minęło, a cameron ciągle ma 3 filmy w top 4.

Titanic doczekał się dwóch dużych wznowień w kinach, jego oryginalny wynik przebiły również: Star Wars: The Force Awakens (w 2016), Avengers: Infinity War (w 2018), Spider-Man: No Way Home (w 2022) i Ne Zha 2 (w 2025), czyli bez tych reedycji byłby ósmy.

Cytat z Szaman data 10 grudnia, 2025, 16:13

Różnie może być 🙂

https://twitter.com/CultureCrave/status/1998516624136282119

CinemaCity potwierdziło, że od dzisiaj przez tydzień przed seansami IMAX 3D będzie 5-minutowy prolog 😉

Ojej 🙁

Największe rozczarowanie roku obok ostatniego Mission: Impossible. Nie tak złe jak popisy Toma Cruise'a, ale trudno mi nazwać ten film udanym.

Scenariusz robi tutaj niesamowite fikołki, aby jedne z postaci nie zabiły drugich i odwrotnie, i powtarza do porzygu te same motywy przez co ma się wrażenie, że przez kolejne trzy godziny oglądamy jak Quaritch i jego ludzie polują na Sully'ch, a ci albo nieplanowanie się rozłączają, albo któreś z dzieci zostaje porwane. I tak w kółko, aby trwało to aż tyle - a mimo tak monstrualnego metrażu film ciągle gubi bohaterów i gubi się w tym, o kim chce opowiadać. Narratorem jest Lo'ak, ale w środku filmu znika na co najmniej pół godziny. W pewnym momencie na front wychyla się Kiri, ale ją też na dobre pół godziny odstawiamy na ławkę rezerwowych. Varang wydaje się nowym głównym czarnym charakterem, by po

Spoiler
przylocie do bazy ludzi praktycznie stać się statystką.
W finałowej bitwie czasami w ogóle można się pogubić co się dzieje (po Cameronie czegoś takiego się nie spodziewałem, nie w scenach akcji, w których był mistrzem) i tak jak w dwójce armia Na'vi wyparowuje wtedy, gdy scenariusz jej tak każe.

Kompletnie nie podoba mi się to, jak pokazano tutaj Eywę. W pierwszej części było to doskonale przemyślane, w drugiej - to zakończenie w dzieleniem myśli, w których widzi się swojego zmarłego syna było dla mnie takim: "oł... kej, przełknę to, ale to już maks". W trójce Cameron poszedł o krok dalej i to wchodzenie w świat VR jest tak dosłowne i obdziera to bóstwo z jego mistycyzmu, że dla mnie jest to po prostu nieakceptowalne.

Bez dwóch zdań najgorszy film Camerona. Kompletnie uleciał urok i prostota oryginału. To kopia kopii tamtego filmu z masą dziur scenariuszowych i najmniejszą dawką emocji. Jeśli ktoś miał wrażenie, że sequele Matrixa z 2003 były zbędne i psuły oryginał (ja się do tych osób nie zaliczam, oba bardzo lubię i cieszę się, że powstały) to tutaj powinien to odczuć jeszcze bardziej. Nie udało się ani przebić skali wydarzeń z oryginału, ani wymyślić równie zgrabnego zakończenia z happy endem. : /

3D IMAX zrobiło zdecydowanie gorsze wrażenie niż trzy lata temu. Nie jest to warte takiej ceny, raczej ostatni raz się zdecydowałem.

Ze zwiastunów, których nie widziałem była Supergirl, Mandalorian i Yoda, Avengers (nie dadzą odjeść postaciom, które tak pięknie pożegnali :/), ale nie było Spielberga, Iñárritu i Street Fightera (muszę je sobie puścić na YT). Prolog Odysei to chyba jakaś wersja skrócona, ale o nim w innym wątku.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Avatar: Ogień i popiół

Ja się nie rozczarowałem, ten krótki odstęp czasu między kolejnymi (choć częściowo były kręcone wspólnie) coś mi sugerował.

Znaczy tak, wizualnie tradycyjnie bardzo dobrze, no i Cameron chyba jako jedyny świetnie wykorzystuje 3D. Poniżej też pewnego poziomu nie schodzi i film daje jakąś tam rozrywkę i nawet nie nudzi. Jednak główny problem jest ze scenariuszem, Cameron powtarza się i ściąga sam z siebie. Tak jak Juby wspomniał powracają te same wątki i motywy, a finałowa bitwa jest praktycznie kalką z dwójki. Jest parę nowości, ale umówmy się wprowadzanie kolejnych klanów z każdą częścią to zakrawa powoli na żart (kolejne będą klany ziemi i lodu?).

Na plus zakończenie którym można od biedy zakończyć serię jeśli Cameronowi się odwidzi lub wpływy nie będą odpowiednio wysokie. Oczywiście kontynuować można to dalej, ale czy jest po co?

 

Finałowa bitwa to kopiuj/wklej bitwy z jedynki z dodanymi elementami z dwójki i to wszystko do kwadratu.

Zakończenie jest pospieszne i słabe, bo ani nie zastawia na nas jakiegoś haczyka na kolejną część, ani nie prezentuje pełnego zwycięstwa nad ludźmi przegnanymi z Pandory, jak robił to oryginał. To powtórka zakończenia dwójki tylko słabiej w każdym aspekcie.

Pierwszy Avatar jest o klanie ziemi, drugi o wodzie, w tej są klany powietrza i ognia. Żywioły się wyczerpały, nie wiem co Jimbo wymyślił na kolejne filmy 😛

Już jedynka miała idealne zakończenie - ludzie odlecieli z Pandory a Jake dostał na stałe ciało avatara i został ze swoim nowym klanem. Nic więcej do szczęścia nie potrzeba 🙂

No i trzecia część spotęgowała u mnie to wrażenie. Nie tylko sama w sobie jest najasłabsza, ale i dwójkę osłabiła w moich oczach. Trzeba było zostawić ten świat tak, jak był.

Jeszcze jedna rzecz. W oryginale Na'vi często gadali po swojemu. W dwójce proporcje ich języka i angielskiego już były o wiele mniej przekonujące. W trójce 99% filmu jest po angielsku! Przypominam sobie tylko dwie sceny z dialogiem po ichniemu. Klan popiołu gada ze sobą po naszemu nawet między sobą gdy nie ma ku temu absolutnie żadnych powodów 😛

Wymęczył mnie ten film, w pewnym momencie chciałem aby po prostu już się skończył. Definicja rozrywkowego blockbustera, co nie? Nie widzę żadnych powodów aby to kontynuować, poza oczywiście powodami finansowymi. Co w sumie zabawne w sytuacji, gdy od trzech filmów przestrzega się tutaj przed bezsensowną eksploatacją z pobudek finansowych 🙂 Ciągle te same wnioski, morały, dialogi, sytuacje w które wplątują się główni bohaterowie. Ok, tutaj Spider prowokuje nowy dylemat, ale nie jest to nic, co ciągnie w górę trzecią część, raczej jakaś dopisana notatka z serwetki.

Efekt przyśpieszonych klatek jest tragiczny. Stare dziadki z Camerona i Jacksona, a uparli się na coś tak tragicznego, tak ogromni miłośnicy kina, a chcą usilnie zrobić z niego telewizyjne, lub konsolowe doświadczenie. Nie rozumiem tego.

5/10

Juby has reacted to this post.
Juby

To nie jest efekt przyspieszonych klatek, Szaman 🙂

Zamiast 24 klatek / sekundę jest 48 czyli jest mniej przeskoków między klatkami co nie oznacza szybszego, tylko płynniejszy ruch.

Sorry 🙂 I dzięki za spisanie i pouczenie 😀

Jeszcze taka myśl. Dlaczego to jest tak mocno skąpane we własnym sosie z tej planety? Czy nie mógłby atakować ich jakiś nowy, zupełnie odmienny kosmiczny przeciwnik? Świetnie wypadają w Avatarze mechy, Cameron wiadomo skąd się wywodzi, może jacyś kosmici łączący żywą tkankę z mechaniką, jak np w Wirusie z Jamie Lee Curtis i Sutherlandem? No cokolwiek, cokolwiek innego, niż kolejny rodzaj Na'Vi.

Mumia 2 miała Imhotepa, ale dorzucono jednak Króla Skorpiona, Piraci z Karaibów 2 mają ponownie schemat przeklętej załogi, ale dorzucono Davy'ego Jonesa i każdy rozróżnia jedynkę, od dwójki po samym przeciwniku. Dlaczego Avatar nie potrafi osiągnąć tak prostej rzeczy? Wspomniana Mumia niby przymocowana do pustyni potrafiła w częściach od Sommersa żonglować lokacjami. Tutaj jedyny pomysł Camerona to tragiczne dopisanie czegoś na kształt współczesnych social mediów do ludzkiej części świata Pandory.

Ps. I tak jak Juby pisał, niby Chaplin jest głównym przeciwnikiem, ale tak się jakoś Cameronowi napisało, że potem

Spoiler
niby w duecie z Langiem, a potem w sumie znowu Lang

I po co to było? Jak może przerastać tak prosta rzecz jak napisanie nowego czarnego charakteru dla kolejnej części?

Też myślałem trochę dlaczego to się kręci wszystko na Pandorze, ale wg mnie taki jest właśnie zamysł tej serii, że to są jakby na te 3 godziny przenosiny na inną planetę, ale z której też nie ma ucieczki trochę. Nie oglądałem trójki, ale może docelowo Cameron chce tak zrobić, żeby już wszystkim ta Pandora obrzydła i żeby po katharsis ludzie doszli do wniosku, że jednak na Ziemi jest fajnie? xD

Cytat z Szaman data 20 grudnia, 2025, 21:22

Ok, tutaj Spider prowokuje nowy dylemat, ale nie jest to nic, co ciągnie w górę trzecią część, raczej jakaś dopisana notatka z serwetki.

To w sumie ciągnie trójkę w dół, bo tak, jak motyw z dwójki ze zgrywaniem czyjejś świadomości na dysk i przerzucaniem jej do Avatarów jawnie leje na część pierwszą, tamtą technologię ludzi i piękno ostatniego cudu, jakiego dokonała Eywa, tak tutaj bohaterowie sikają po majtkach, bo ludziom mogłoby się udać oddychać na Pandorze bez masek, a przecież można by z każdym zrobić to samo, co z płk. Kłoriczem i jego ludźmi, i wtedy też by oddychali na Pandorze + mieliby silniejsze, niebieskie ciała 🙂

Oba sequele są skopane scenariuszowo i Cameron w dziwnym kierunku poszedł w rozbudowę tego świata. Dwójka jeszcze mnie przekonała swoim pięknem oceanu, prostotą i relacjami między bohaterami. W trójce jest już za dużo kombinatoryki i powtarzania. Jakbym miał oceniać film, to oceniłbym podobnie do Szamana. Z tym, że też nie podobało mi się IMAX 3D HFR, więc na pewno dam drugą szansę na blu-ray w tradycyjnych warunkach.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Obejrzałem wywiad z Cameronem dla Filmwebu, w którym mówił, że druga i trzecia część miała być jednym filmem, ale coś tam chciał rozbudować itd. Szkoda, że pierwotny plan nie wypalił, byłoby z korzyścią dla wszystkich.

Za ulubioną scenę z trójki uważa tę "narkotyczną" i tu się z nim zgodzę.

PreviousPage 22 of 23Next