Dune
Cytat z Szaman data 23 października, 2021, 14:41Z jednej strony fajnie, że finał nie jest standardowy bombastyczny, ale z drugiej trochę za mało tego na finał, zwłaszcza, że wcześniej działo się więcej, ważniej i efektowniej. O, tak bym to napisał nie wchodząc w spoilery.
Z jednej strony fajnie, że finał nie jest standardowy bombastyczny, ale z drugiej trochę za mało tego na finał, zwłaszcza, że wcześniej działo się więcej, ważniej i efektowniej. O, tak bym to napisał nie wchodząc w spoilery.
Cytat z Janko data 23 października, 2021, 15:55Cytat z Szaman data październik 23, 2021, 12:54Równe aktorstwo, moim faworytem jest Skarsgard grający tu sobie w trybie Brando z Czasu apokalipsy, co świetnie wpasowuje się w jego postać.
Dla mnie też Stellan najlepszy, niebagatelną rolę w jego kreacji bierze też świetna charakteryzacja. Pochwalić też trzeba twórców za sensowne wykorzystanie różnorodności. Większość ciemnoskórej obsady to Fremeńczycy, mieszkańcy smaganej słońcem i piaskiem planety Arrakis. 100 procentowo biała obsada filmu z 1984 wygląda przy tym kuriozalnie.
Cytat z Szaman data październik 23, 2021, 12:54Równe aktorstwo, moim faworytem jest Skarsgard grający tu sobie w trybie Brando z Czasu apokalipsy, co świetnie wpasowuje się w jego postać.
Dla mnie też Stellan najlepszy, niebagatelną rolę w jego kreacji bierze też świetna charakteryzacja. Pochwalić też trzeba twórców za sensowne wykorzystanie różnorodności. Większość ciemnoskórej obsady to Fremeńczycy, mieszkańcy smaganej słońcem i piaskiem planety Arrakis. 100 procentowo biała obsada filmu z 1984 wygląda przy tym kuriozalnie.
Cytat z Fandorin data 23 października, 2021, 20:57Ja z seansu jestem bardzo zadowolony. Owszem, wiele wątków z książki zostało tylko zasygnalizowanych, ale za to dostajemy widowisko w imponującym stylu, jednocześnie tak różnym od standardowych produkcji s-f z Hollywood. Te wszystkie projekty postaci, statków, budowli, tak monumentalne, a zarazem tak sfatygowane, zużyte, ale i oryginalne [spoiler title=""](te skafandry osób usuwających ciała po rozpyleniu trucizny przez Leto!)[/spoiler]
Zgadzam się, że zakończenie pozostawia niedosyt. To powinien być jeden 4-5 godzinny film, ale tego chyba nikt by nie zaryzykował. Ja spokojnie czekam na kolejną część i liczę, że zwieńczenie tej historii pozwoli jej wybrzmieć w pełni.
@szaman
[spoiler title=""]zwróć uwagę, że baron zbliżając się do Leto aktywował tarczę, która uchroniła go przed działaniem trucizny[/spoiler]
Ja z seansu jestem bardzo zadowolony. Owszem, wiele wątków z książki zostało tylko zasygnalizowanych, ale za to dostajemy widowisko w imponującym stylu, jednocześnie tak różnym od standardowych produkcji s-f z Hollywood. Te wszystkie projekty postaci, statków, budowli, tak monumentalne, a zarazem tak sfatygowane, zużyte, ale i oryginalne
Zgadzam się, że zakończenie pozostawia niedosyt. To powinien być jeden 4-5 godzinny film, ale tego chyba nikt by nie zaryzykował. Ja spokojnie czekam na kolejną część i liczę, że zwieńczenie tej historii pozwoli jej wybrzmieć w pełni.
Cytat z Szaman data 23 października, 2021, 21:04[spoiler title=""] Tarcza chroni przed działaniem trucizny? Przecież ona rozprzestrzeniała się przez powietrze, a to było pole siłowe. Dobra, może czegoś nie ogarnąłem. W każdym razie sama ta tarcza, to i tak przepuszczała każdy mocniej wymierzony cios ostrzem. Jak na moje to Baron zdążył ulecieć pod sufit i schować się w bańce stworzonej przez swoją szatę. Ale ok, może gdzieś odpłynąłem myślami i źle to zakodowałem [/spoiler]
Cytat z Fandorin data 23 października, 2021, 21:25[spoiler title=""]Widocznie chroni, skoro baron przeżył 😉
A tak serio, to właśnie w książce ocalał, bo zdążył odlecieć na swoich dryfach. W filmie może faktycznie ta scena wypadła trochę bezsensownie, przecież baron jako jedyny jest naprawdę blisko księcia, reszta znajduje się w pewnym oddaleniu. Ale w zamierzeniu twórców chyba tak miało to wyglądać, tarcza barona zaczyna czerwonawo świecić, tak jak inne tarcze, które powstrzymują atak, a to daje mu odrobinę czasu na oddalenie się. [/spoiler]
A tak serio, to właśnie w książce ocalał, bo zdążył odlecieć na swoich dryfach. W filmie może faktycznie ta scena wypadła trochę bezsensownie, przecież baron jako jedyny jest naprawdę blisko księcia, reszta znajduje się w pewnym oddaleniu. Ale w zamierzeniu twórców chyba tak miało to wyglądać, tarcza barona zaczyna czerwonawo świecić, tak jak inne tarcze, które powstrzymują atak, a to daje mu odrobinę czasu na oddalenie się.
Cytat z robgordon data 23 października, 2021, 23:46Cytat z Szaman data październik 23, 2021, 12:54Solidny film, ale bez takiego za przeproszeniem pierdolnięcia. Porównywanie go do Władcy pierścieni czy Gwiezdnych Wojen uważam za raczej śmieszne i chybione. Zgrabne to i ładne, ale nie powiem abym przebierał nogami w oczekiwaniu na kolejną randkę.
Świetna strona techniczna, ważki, statki, transportowce, urządzenia, wszystko to sprawia realne, użytkowe wrażenie, także od wewnątrz. Równe aktorstwo, moim faworytem jest Skarsgard grający tu sobie w trybie Brando z Czasu apokalipsy, co świetnie wpasowuje się w jego postać. Zendaya i Momoa trochę z innego, bardziej przygodowego filmu, ale można im wybaczyć.
Najsłabszy wątek- wszystko wokół zęba.
[spoiler title=""] Szczególnie nie kupuję, że Skarsgard przeżył przy takiej sile rażenia której był najbliżej [/spoiler]
7/10
[spoiler title=""]
Ponieważ przyłożyłeś do tej sceny miarę z naszego świata. W naszej rzeczywistości nie miałoby to sensu. Ale Baron to potężna postać. To nie jakiś obszczymurek, którego można łatwo wyeliminować 😉
[/spoiler]
Cytat z Szaman data październik 23, 2021, 12:54Solidny film, ale bez takiego za przeproszeniem pierdolnięcia. Porównywanie go do Władcy pierścieni czy Gwiezdnych Wojen uważam za raczej śmieszne i chybione. Zgrabne to i ładne, ale nie powiem abym przebierał nogami w oczekiwaniu na kolejną randkę.
Świetna strona techniczna, ważki, statki, transportowce, urządzenia, wszystko to sprawia realne, użytkowe wrażenie, także od wewnątrz. Równe aktorstwo, moim faworytem jest Skarsgard grający tu sobie w trybie Brando z Czasu apokalipsy, co świetnie wpasowuje się w jego postać. Zendaya i Momoa trochę z innego, bardziej przygodowego filmu, ale można im wybaczyć.
Najsłabszy wątek- wszystko wokół zęba.
SpoilerSzczególnie nie kupuję, że Skarsgard przeżył przy takiej sile rażenia której był najbliżej7/10
Ponieważ przyłożyłeś do tej sceny miarę z naszego świata. W naszej rzeczywistości nie miałoby to sensu. Ale Baron to potężna postać. To nie jakiś obszczymurek, którego można łatwo wyeliminować 😉
Cytat z Mierzwiak data 24 października, 2021, 00:24Sucharek na dobranoc:
Dziwię się, że Denis nie wpadł na pomysł by w roli jednego z Fremanów obsadzić Morgana Freemana 🙂
Sucharek na dobranoc:
Dziwię się, że Denis nie wpadł na pomysł by w roli jednego z Fremanów obsadzić Morgana Freemana 🙂
Cytat z Marek Pilarski data 24 października, 2021, 00:28Przynajmniej jest Baron Balon.
Przynajmniej jest Baron Balon.
Cytat z robgordon data 24 października, 2021, 00:45Cytat z Mierzwiak data październik 24, 2021, 00:24Sucharek na dobranoc:
Dziwię się, że Denis nie wpadł na pomysł by w roli jednego z Fremanów obsadzić Morgana Freemana
Fremenów. Grał już podobną postać w "Niepamięci".
Cytat z Mierzwiak data październik 24, 2021, 00:24Sucharek na dobranoc:
Dziwię się, że Denis nie wpadł na pomysł by w roli jednego z Fremanów obsadzić Morgana Freemana
Fremenów. Grał już podobną postać w "Niepamięci".
Cytat z Mierzwiak data 24 października, 2021, 14:04https://youtu.be/GoAA0sYkLI0
Świetna scena, faktycznie kapitalne było to podkreślone pracą kamery i montażem o którym mówi tu Denis podejście Paula do Matki Wielebnej gdy użyła na nim Głosu.
W swojej spoilerowej recenzji Grace jako potencjalnego twórcę, który mógłby przejąć pałeczkę po Villeneuve przy kolejnych filmach z uniwersum wskazuje... reżyserkę serialu Loki. Bez komentarza.
Świetna scena, faktycznie kapitalne było to podkreślone pracą kamery i montażem o którym mówi tu Denis podejście Paula do Matki Wielebnej gdy użyła na nim Głosu.
W swojej spoilerowej recenzji Grace jako potencjalnego twórcę, który mógłby przejąć pałeczkę po Villeneuve przy kolejnych filmach z uniwersum wskazuje... reżyserkę serialu Loki. Bez komentarza.
Cytat z Kuba data 24 października, 2021, 15:18Grace znowu wypowiada się o czymś bez znajomości materiału? Pomijam zdolności reżyserki Lokiego - co to jest za pomysł, co łączy stylistykę i jej prdukcje z kolejnymi częściami Diuny?
Grace znowu wypowiada się o czymś bez znajomości materiału? Pomijam zdolności reżyserki Lokiego - co to jest za pomysł, co łączy stylistykę i jej prdukcje z kolejnymi częściami Diuny?
Cytat z Mierzwiak data 24 października, 2021, 18:32Jeśli ktoś jest ciekaw, to na cda z lektorem jest miniserial z 2000 roku. Jest on zdecydowanie, hmm, interesujący jeśli chodzi o scenografię oraz kostiumy i razem z filmem Lyncha i Villeneuve'a pokazuje, jak różnie można zinterpretować ten sam materiał.
Są też Dzieci Diuny z 2003 roku z Jamesem McAvoyem w roli syna Paula i Chani 🙂
Jeśli ktoś jest ciekaw, to na cda z lektorem jest miniserial z 2000 roku. Jest on zdecydowanie, hmm, interesujący jeśli chodzi o scenografię oraz kostiumy i razem z filmem Lyncha i Villeneuve'a pokazuje, jak różnie można zinterpretować ten sam materiał.
Są też Dzieci Diuny z 2003 roku z Jamesem McAvoyem w roli syna Paula i Chani 🙂
Cytat z Kuba data 24 października, 2021, 19:31https://thefilmstage.com/denis-villeneuve-christopher-nolan-discuss-dune-and-big-screen-cinema-in-30-minute-conversation/
Rozmowy przesłucham jutro, ale jest to duet który regularnie powinien się spotykać na panelach 😉
Hollywood Reporter w ramach swoich spotkań filmowców powinno zorganizować jedno długie i posadzić razem Denisa, Nolana, Petera Jacksona, Jamesa Camerona, Coppolę.
Denis Villeneuve & Christopher Nolan Discuss Dune and Big Screen Cinema in 30-Minute Conversation
Rozmowy przesłucham jutro, ale jest to duet który regularnie powinien się spotykać na panelach 😉
Hollywood Reporter w ramach swoich spotkań filmowców powinno zorganizować jedno długie i posadzić razem Denisa, Nolana, Petera Jacksona, Jamesa Camerona, Coppolę.
Cytat z Mierzwiak data 24 października, 2021, 19:42A po co tam Jackson, Cameron i Coppola? 🙂
Zamiast panelu to Denis powinien po prostu udzielić Nolanowi paru lekcji żeby facet wyjął głowę z własnego tyłka i przypomniał sobie, jak się kręci angażujące kino z ciekawymi bohaterami.
A po co tam Jackson, Cameron i Coppola? 🙂
Zamiast panelu to Denis powinien po prostu udzielić Nolanowi paru lekcji żeby facet wyjął głowę z własnego tyłka i przypomniał sobie, jak się kręci angażujące kino z ciekawymi bohaterami.
Cytat z Mierzwiak data 25 października, 2021, 18:24Według Grace kontynuacja miałaby być oficjalnie zapowiedziana już w tym tygodniu.
Według Grace kontynuacja miałaby być oficjalnie zapowiedziana już w tym tygodniu.
Cytat z Mierzwiak data 26 października, 2021, 08:54https://twitter.com/THR/status/1452895580217356297?s=20
Christopher Nolan Heaps Praise on Denis Villeneuve’s ‘Dune’: “A Gift to Film Fans Everywhere” https://t.co/ayktCS3yjB
— The Hollywood Reporter (@THR) October 26, 2021
Cytat z Kuba data 26 października, 2021, 13:47Diuna była bez wątpienia czymś specjalnym i unikalnym. Nie filmem idealnym który rzucił mnie na podłogę, zmieni moje życie i wyleczy raka. Prawdopodobnie nie naznaczy żadnej dekady ani okresu w kinie - chociaż może kiedy ujrzymy całość (i nieco naiwnie mówię tu o trylogii). Może nawet nie będzie filmem roku.
Jest jednak faktycznie czymś czego w kinie nie było prawdopodobnie od właśnie LOTRa. Pod względem mocy materiału źródłowego, znaczenia adaptacji i skali oraz ambicji. Diuna zawstydza praktycznie każdy współczesny blockbuster i co jednak zaskakujące jest przede wszystkim spełnionym sukcesem i triumfem pod względem artystycznym. To jeden z nielicznych filmów wysokobudżetowych w których udają się rzeczy zazwyczaj zarezerwowane do kina jednak małego i autorskiego a kuleją te prostsze i bardziej rozrywkowe.
Mówię tu o tym jak Denis rozumie ducha i przekaz historii Herberta oraz jak rozumie Paula Atryde. Nie spodziewałem się tego, ale adaptacja historii Atrydy jest doskonała. Wszystko od jego charakteru, zmian, relacji po wizję i wewnętrzny konflikt. Villeneuve bawi się zdradliwymi technikami jak narrację z offu czy liczne przebitki na sceny wizji czy snów. Często zwodniczych. Coś co mogłoby irytować lub nużyć jemu wychodzi znakomicie i ostatecznie owocują bardzo dobrym, klarownym portretem wewnętrznej podróży Paula. Wszystko to owocuje w momencie finalnej decyzji której pokłosie jest tu świetnie teasowane. Równie dobrze wypada fantastycznie napisana Jessica którą genialnie gra Ferguson. Zresztą tutaj zarówno ona jak i Chalamet dają jedne ze swoich najlepszych, jeśli nie najlepsze, występów w dotychczasowych karierach. Wielkie, skomplikowane, spektakularne a jednak ciągle intymne role. Ferguson będzie McKellenem tej serii.
Niestety cała reszta nie jest tak perfekcyjna. Film pędzi na łeb na szyję i jest ewidentnie pocięty. Usunięcie pewnych scen nie tylko niezbyt pomaga filmowi jako adaptacji ale również szkodzi mu jako własnej niezależnej historii. Pozbycie się scen z bankietem, rozmowy Yueha o Wannie, rozmowy Paula z Hawatem po nieudanym zamachu i wiele innych potwierdzonych jest dla mnie niepojęte. Jeśli Villeneuve miał rygorystycznie narzucone ramy czasowe to powinien spojrzeć na Jacksona i wypuść ten jeden jedyny raz reżyserkę. Bo naprawdę - myślę że 30/40 minut mogłoby pchnąć ten film na półkę obok wspominanego już kilka razy przeze mnie LOTRa czy innych monumentalnych epików kinowych w które Diuna jest zapatrzona. W obecnym stanie - potrzebuje dopełnienia w kolejnych filmach.
Strasznie cierpi tutaj wątek wspominanego Yueha. Raz, że mamy wielki zmarnowanie znakomitej opowieści a dwa, że on sam strasznie psuje przedstawiona w filmie wizję. Jego rola w fabule jest nieproporcjonalna do tego co o nim wiemy i w jakich sytuacjach go widzimy. Te wycinki popsuły dwuznaczność sytuacji i cały emocjonalny ładunek. Równie mocno ucierpiał Piter. Znakomita książkowa postać wnosząca dużo kolorytu do historii - tutaj to właściwie statysta. Fantastycznie aktorzy obsadzeni w rolach statystów w Last Duel mają więcej do roboty niż Dastmalchian który i tak nic nie robi z tym co dostał. Chang się trochę chociaż starał i widać, że mógł wiele dobrego z tym bohaterem zrobić.
Harkonennów jest zresztą zdecydowanie z mało. Nawet jeśli nakreśleni są rewelacyjnie a Skarsgard...wow. Kilka scen, każda wykorzystana maksymalnie. Połączenie jego charyzmy, mocy, głosu z charakteryzacja i reżyseria Denisa dają w efekcie antagonistę przerażającego i wiarygodnego. Świetne odwzorowanie Harkonnena.
Nie mam problemu z tym jak mało czasu ma tu każdy aktor lub, że wiele postaci to właściwie bardziej konstrukty służące historii a nie pełnokrwiste, organiczne postaci. To taki typ opowieści, że tego wymaga a czas ekranowy jest podobny do czasu w książce u większości. Isaac przy tym jest fantastycznym Leto, doskonały casting. Wielka szkoda jednak, że wątek jego i Jessiki traci na kolejnych obcinkach, po co wspominka i ślubie skoro cały motyw w ogóle nie jest poruszany? A był ważny bo to jednak kluczowy, niejednoznaczny element relacji rodziców Paula, ważny też dla jego przyszłych decyzji. Za to wynagradza kilkoma świetnymi scenami z Paulem. A poza tym Isaac jest po prostu cholernie wiarygodny jako Leto. Nie rozumiem narzekań na Brolina. Ma kilka scen, ale jego Gurney jest perfekcyjnie nakreślony, ma kilka super scen a Brolin jest doskonały, jak przeniesiony z kart. Wolę jego niż Duncana który z grubsza robi to co robił w książce i tyle. Ratuje go Momoa który okazał się castingiem w 10, nawet jeśli rola nie wymaga od niego nie wiadomo czego.
Bardzo sympatycznie wypada Henderson jako Hawat. Sharon jest w porządku, ale sporo w wątku Liet nie wybrzmiewa tak jak powinno. Prawdziwa lekcje wszystkim jak wykorzystać nie wielka liczbę screen time'u daje Charlotte Rampling która po wielu próbach dotarła w końcu do świata Diuny i absolutnie pozamiatała w swoich trzech scenach. Bardem również doskonale rozumie Stilgara i robi apetytu na więcej. Zendaya sobie jest.
Artystycznie ten film jest doskonały.
Raz że technicznie to niesamowite osiągnięcie i pokaz tego jak tam wszyscy doskonale rozumieją kinowy format. Denis genialnie łączy dźwięk, obraz, panuje nad wszystkim. Wizja jest spójna, jasna i piorunująca. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem sci-fi które byłoby tak realistyczne. Przy tym wszystkim co tam się dzieje...uwierzyłbym gdyby ktoś mi powiedział że to dokument z przyszłości. Scenografie genialne. Kostiumy doskonale. Efekty! Czerwie cudowne a to co się dzieje z piaskiem w trakcie ich podróży rozsadza głowę. Absolutnie doskonale designy budynków czy pojazdów których rozmiary CZUĆ. To wszystko jeszcze bardziej wybrzmiewa w scenach batalistycznych (tutaj moim zdaniem Denis znowu potwierdza, że im większa scen akcji tym jest lepszy, w tych kameralnych choreografia czasem rozczarowała). A jak to jest przepięknie i pomysłowo sfotografowane. Raz z rozmachem i pompą,nkiedy indziej subtelnie, wręcz intymnie. Zabawa oświetleniem, pomysłowe kadrowanie. No cudo. I tak jak uważam, że nadal najlepsze sfotografowanie pustyni należy do "Lawrence'a z Arabii" tak równie mocno zakochałem się w tej suchej, nieprzyjemnej, przejmującej pustyni Kanadyjczyka.
Zresztą właśnie ten artystyczny geniusz sprawia, że są rzeczy które film robi lepiej od książki. Głównie w kwestii worldbuildingu. Mega mi się podoba to co zrobiono z sardaukarami. Każda lokacja ma swój styl, swój charakter. Mnóstwo świetnych szczegółów i elementów. bardzo podobało mi się wykorzystanie języków, czy to fikcyjnych czy prawdziwych jak i pewnych tropów kulturowych (Arabowie jak Arabowie, ale...Mongołowie? Świetny pomysł!). Aż szkoda że tym samym Denis pomija nakreślenie tego czym jest Akademia Suk i ignoruje zdolności mentantow, również poprzez wymazanie rywalizacji pomiędzy Hawatem i Piterem i zlekceważenie, że Paul był potencjalnym mentantem.
Muzyka też moim zdaniem doskonała. Topka Zimmera.
Warto też podkreślić, że Villeneuve mistrzowsko żongluje pomiędzy realizmem, fantastyka a oniryzmem i tworzy dość niepodrabialny klimat całości.
Moment na zamknięcie jest idealny. Nawet jeśli ostatni pojedynek jest słaby to sama jego końcówka jest doskonała. Tak jak jestem wielkim fanem podejścia do historii Atrydy tak widzę niewykorzystany potencjał w przebłyskach na dżihad. Ma ten film kilka małych niedociągnięć na poziomie pojedynczych scen. Ale z drugiej strony ma całe fragmenty które ocierają się o wybitność, wiec wybaczam wszystko.
Cały seans siedziałem w tym świecie, wciągnął mnie i pochłonął. Imponujące, ambitne, immersyjne, mądre i wierne widowisko. Dokładnie to czego potrzebuje od takich filmów. Nie tego, że będą idealne lub pozbawione wad czy problemów które będą irytować. Ale tego, że będą miały w sobie tyle serca, tyle pasji, tyle samodzielności, wizji
Diuna była bez wątpienia czymś specjalnym i unikalnym. Nie filmem idealnym który rzucił mnie na podłogę, zmieni moje życie i wyleczy raka. Prawdopodobnie nie naznaczy żadnej dekady ani okresu w kinie - chociaż może kiedy ujrzymy całość (i nieco naiwnie mówię tu o trylogii). Może nawet nie będzie filmem roku.
Jest jednak faktycznie czymś czego w kinie nie było prawdopodobnie od właśnie LOTRa. Pod względem mocy materiału źródłowego, znaczenia adaptacji i skali oraz ambicji. Diuna zawstydza praktycznie każdy współczesny blockbuster i co jednak zaskakujące jest przede wszystkim spełnionym sukcesem i triumfem pod względem artystycznym. To jeden z nielicznych filmów wysokobudżetowych w których udają się rzeczy zazwyczaj zarezerwowane do kina jednak małego i autorskiego a kuleją te prostsze i bardziej rozrywkowe.
Mówię tu o tym jak Denis rozumie ducha i przekaz historii Herberta oraz jak rozumie Paula Atryde. Nie spodziewałem się tego, ale adaptacja historii Atrydy jest doskonała. Wszystko od jego charakteru, zmian, relacji po wizję i wewnętrzny konflikt. Villeneuve bawi się zdradliwymi technikami jak narrację z offu czy liczne przebitki na sceny wizji czy snów. Często zwodniczych. Coś co mogłoby irytować lub nużyć jemu wychodzi znakomicie i ostatecznie owocują bardzo dobrym, klarownym portretem wewnętrznej podróży Paula. Wszystko to owocuje w momencie finalnej decyzji której pokłosie jest tu świetnie teasowane. Równie dobrze wypada fantastycznie napisana Jessica którą genialnie gra Ferguson. Zresztą tutaj zarówno ona jak i Chalamet dają jedne ze swoich najlepszych, jeśli nie najlepsze, występów w dotychczasowych karierach. Wielkie, skomplikowane, spektakularne a jednak ciągle intymne role. Ferguson będzie McKellenem tej serii.
Niestety cała reszta nie jest tak perfekcyjna. Film pędzi na łeb na szyję i jest ewidentnie pocięty. Usunięcie pewnych scen nie tylko niezbyt pomaga filmowi jako adaptacji ale również szkodzi mu jako własnej niezależnej historii. Pozbycie się scen z bankietem, rozmowy Yueha o Wannie, rozmowy Paula z Hawatem po nieudanym zamachu i wiele innych potwierdzonych jest dla mnie niepojęte. Jeśli Villeneuve miał rygorystycznie narzucone ramy czasowe to powinien spojrzeć na Jacksona i wypuść ten jeden jedyny raz reżyserkę. Bo naprawdę - myślę że 30/40 minut mogłoby pchnąć ten film na półkę obok wspominanego już kilka razy przeze mnie LOTRa czy innych monumentalnych epików kinowych w które Diuna jest zapatrzona. W obecnym stanie - potrzebuje dopełnienia w kolejnych filmach.
Strasznie cierpi tutaj wątek wspominanego Yueha. Raz, że mamy wielki zmarnowanie znakomitej opowieści a dwa, że on sam strasznie psuje przedstawiona w filmie wizję. Jego rola w fabule jest nieproporcjonalna do tego co o nim wiemy i w jakich sytuacjach go widzimy. Te wycinki popsuły dwuznaczność sytuacji i cały emocjonalny ładunek. Równie mocno ucierpiał Piter. Znakomita książkowa postać wnosząca dużo kolorytu do historii - tutaj to właściwie statysta. Fantastycznie aktorzy obsadzeni w rolach statystów w Last Duel mają więcej do roboty niż Dastmalchian który i tak nic nie robi z tym co dostał. Chang się trochę chociaż starał i widać, że mógł wiele dobrego z tym bohaterem zrobić.
Harkonennów jest zresztą zdecydowanie z mało. Nawet jeśli nakreśleni są rewelacyjnie a Skarsgard...wow. Kilka scen, każda wykorzystana maksymalnie. Połączenie jego charyzmy, mocy, głosu z charakteryzacja i reżyseria Denisa dają w efekcie antagonistę przerażającego i wiarygodnego. Świetne odwzorowanie Harkonnena.
Nie mam problemu z tym jak mało czasu ma tu każdy aktor lub, że wiele postaci to właściwie bardziej konstrukty służące historii a nie pełnokrwiste, organiczne postaci. To taki typ opowieści, że tego wymaga a czas ekranowy jest podobny do czasu w książce u większości. Isaac przy tym jest fantastycznym Leto, doskonały casting. Wielka szkoda jednak, że wątek jego i Jessiki traci na kolejnych obcinkach, po co wspominka i ślubie skoro cały motyw w ogóle nie jest poruszany? A był ważny bo to jednak kluczowy, niejednoznaczny element relacji rodziców Paula, ważny też dla jego przyszłych decyzji. Za to wynagradza kilkoma świetnymi scenami z Paulem. A poza tym Isaac jest po prostu cholernie wiarygodny jako Leto. Nie rozumiem narzekań na Brolina. Ma kilka scen, ale jego Gurney jest perfekcyjnie nakreślony, ma kilka super scen a Brolin jest doskonały, jak przeniesiony z kart. Wolę jego niż Duncana który z grubsza robi to co robił w książce i tyle. Ratuje go Momoa który okazał się castingiem w 10, nawet jeśli rola nie wymaga od niego nie wiadomo czego.
Bardzo sympatycznie wypada Henderson jako Hawat. Sharon jest w porządku, ale sporo w wątku Liet nie wybrzmiewa tak jak powinno. Prawdziwa lekcje wszystkim jak wykorzystać nie wielka liczbę screen time'u daje Charlotte Rampling która po wielu próbach dotarła w końcu do świata Diuny i absolutnie pozamiatała w swoich trzech scenach. Bardem również doskonale rozumie Stilgara i robi apetytu na więcej. Zendaya sobie jest.
Artystycznie ten film jest doskonały.
Raz że technicznie to niesamowite osiągnięcie i pokaz tego jak tam wszyscy doskonale rozumieją kinowy format. Denis genialnie łączy dźwięk, obraz, panuje nad wszystkim. Wizja jest spójna, jasna i piorunująca. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem sci-fi które byłoby tak realistyczne. Przy tym wszystkim co tam się dzieje...uwierzyłbym gdyby ktoś mi powiedział że to dokument z przyszłości. Scenografie genialne. Kostiumy doskonale. Efekty! Czerwie cudowne a to co się dzieje z piaskiem w trakcie ich podróży rozsadza głowę. Absolutnie doskonale designy budynków czy pojazdów których rozmiary CZUĆ. To wszystko jeszcze bardziej wybrzmiewa w scenach batalistycznych (tutaj moim zdaniem Denis znowu potwierdza, że im większa scen akcji tym jest lepszy, w tych kameralnych choreografia czasem rozczarowała). A jak to jest przepięknie i pomysłowo sfotografowane. Raz z rozmachem i pompą,nkiedy indziej subtelnie, wręcz intymnie. Zabawa oświetleniem, pomysłowe kadrowanie. No cudo. I tak jak uważam, że nadal najlepsze sfotografowanie pustyni należy do "Lawrence'a z Arabii" tak równie mocno zakochałem się w tej suchej, nieprzyjemnej, przejmującej pustyni Kanadyjczyka.
Zresztą właśnie ten artystyczny geniusz sprawia, że są rzeczy które film robi lepiej od książki. Głównie w kwestii worldbuildingu. Mega mi się podoba to co zrobiono z sardaukarami. Każda lokacja ma swój styl, swój charakter. Mnóstwo świetnych szczegółów i elementów. bardzo podobało mi się wykorzystanie języków, czy to fikcyjnych czy prawdziwych jak i pewnych tropów kulturowych (Arabowie jak Arabowie, ale...Mongołowie? Świetny pomysł!). Aż szkoda że tym samym Denis pomija nakreślenie tego czym jest Akademia Suk i ignoruje zdolności mentantow, również poprzez wymazanie rywalizacji pomiędzy Hawatem i Piterem i zlekceważenie, że Paul był potencjalnym mentantem.
Muzyka też moim zdaniem doskonała. Topka Zimmera.
Warto też podkreślić, że Villeneuve mistrzowsko żongluje pomiędzy realizmem, fantastyka a oniryzmem i tworzy dość niepodrabialny klimat całości.
Moment na zamknięcie jest idealny. Nawet jeśli ostatni pojedynek jest słaby to sama jego końcówka jest doskonała. Tak jak jestem wielkim fanem podejścia do historii Atrydy tak widzę niewykorzystany potencjał w przebłyskach na dżihad. Ma ten film kilka małych niedociągnięć na poziomie pojedynczych scen. Ale z drugiej strony ma całe fragmenty które ocierają się o wybitność, wiec wybaczam wszystko.
Cały seans siedziałem w tym świecie, wciągnął mnie i pochłonął. Imponujące, ambitne, immersyjne, mądre i wierne widowisko. Dokładnie to czego potrzebuje od takich filmów. Nie tego, że będą idealne lub pozbawione wad czy problemów które będą irytować. Ale tego, że będą miały w sobie tyle serca, tyle pasji, tyle samodzielności, wizji
Cytat z Marek Pilarski data 26 października, 2021, 17:28https://twitter.com/GraceRandolph/status/1453021475510837248?s=20
Amazing #Dune #TimotheeChalamet
That’s movie history right there https://t.co/O4PfPvZwsR
— Grace Randolph (@GraceRandolph) October 26, 2021
Cytat z Kuba data 26 października, 2021, 17:44Bardem ostatnio opowiadał, że czytał Diune jak był dzieckiem i chciał być Stilgarem. A Henderson że Diuna była ulubiona książka jego przyjaciela, już jak rozumiem z tego wywiadu nieobecnego w jego życiu z tego czy innego powodu. O tym, że Rampling była przez moment obsadzona u Jodorowskiego i negocjowała z Lynchem nie wspominam. Chalamet też nieźle się wkręcił, mówił nie tak dawno, że brak się za czytanie książki od razu po ogłoszeniu Legendary i wybraniu Denisa na reżysera, za nim się w ogóle poznali.
Choćby nie wiem ile takich projektów nie było zawsze tak samo porusza mnie jak wiele ciekawych osobistych powiązań z materiałem mają współtwórcy udanych adaptacji lub jak wiele serca są w stanie włozyc w taki projekt. To są historię lub oddanie zarezerwowane tylko dla specjalnych projektów.
Bardem ostatnio opowiadał, że czytał Diune jak był dzieckiem i chciał być Stilgarem. A Henderson że Diuna była ulubiona książka jego przyjaciela, już jak rozumiem z tego wywiadu nieobecnego w jego życiu z tego czy innego powodu. O tym, że Rampling była przez moment obsadzona u Jodorowskiego i negocjowała z Lynchem nie wspominam. Chalamet też nieźle się wkręcił, mówił nie tak dawno, że brak się za czytanie książki od razu po ogłoszeniu Legendary i wybraniu Denisa na reżysera, za nim się w ogóle poznali.
Choćby nie wiem ile takich projektów nie było zawsze tak samo porusza mnie jak wiele ciekawych osobistych powiązań z materiałem mają współtwórcy udanych adaptacji lub jak wiele serca są w stanie włozyc w taki projekt. To są historię lub oddanie zarezerwowane tylko dla specjalnych projektów.
