aby założyć posty i tematy.

Dune

PreviousPage 27 of 32Next

Niech sobie będzie. Dziwniejsze jest tylko to, że w 2024 roku wciąż kogoś obchodzi średnia na imdb, no ale skoro kwestią bezpieczeństwa narodowego jest to jak widzowie głosują na rottentomatoes to w sumie czemu nie.

Diuna: Część druga

Technicznie powtórka z pierwszego filmu, tylko więcej.

Gorzej jest z samą historią. Zabrakło czasu, żeby wszystkie wątki odpowiednio wybrzmiały i ułożyły się w coś więcej niż tylko historia konfliktu dwóch rodów. Mimo naprawdę konkretnego metrażu nie do końca udaje się oddać całą wymowę powieści w kwestiach religijnych, mistycznych. Najlepiej wypada wątek polityczny, zarówno ten w mniejszej skali (zemsta Atrydów), jak i ten większy - globalny (polityka Imperium).

Zawiedziony jestem rolą Zendayi, która (ponoć) miała być jedną z najważniejszych postaci, a jest tylko

Spoiler
przewodniczką Paula po świecie Fremenów.
oraz Butlerem, którego Feyd jest trochę zbyt jednowymiarowy.

Bardziej podobał mi się pierwszy film; był bardziej płynny, zwarty (tylko ta końcówka...), kameralny (sic!). Dwójka jest trochę chaotyczna, ma świetne momenty, ale też czasami idzie na skróty. Sporo rzeczy trzeba sobie dopowiedzieć. Nie wiem, czy bez znajomości książki wszystkie wątki będą czytelne.

To nadal kawał świetnego rzemiosła, ale temat chyba trochę przerósł Villeneuve'a.

Za to na te kostiumy, scenografię, zdjęcia mógłbym patrzeć godzinami. Dlatego mimo wszystko czekam teraz na Mesjasza.

Ciągnie się ta dwójka niemiłosiernie, jest pełna napuszonych dialogów i zwyczajnie statyczna. Dopiero bodajże na ostatnią godzinę trochę się rozkręca. Zendaya jest tutaj słabiutka, caly jej przeciętny warsztat wyłazi tutaj jak na dłoni, jej miny są po prostu okropne. Butler tak bardzo się stara, że ostatecznie jest niesamowicie kliszowy, przywodził mi na myśl tego przeciwnika Najmro granego przez Gierszała, tak pisząc pół żartem pół serio.

Odkopany Walken nic ciekawego, Ferguson bardzo szarżuje i nie potrafi znaleźć złotego środka, tak jak np w swojej świetnej roli w Doctor Sleep. Zwycięsko wychodzą Brolin i Chalamet.

Sceny akcji na jedno kopyto, czyli coś wybucha na wielkim, szerokim planie i tyle.

Kino zupełnie nie dla mnie, dla mnie gorsze niż pierwsza część która też jakoś mnie nie porwała. Mesjasz już raczej w domu.

6/10 bez przekonania.

Warsztat Zendayi warsztatem Zendayi, ale moim zdaniem ta postać jest słabo napisana. Tak jakby nie było na nią pomysłu, ale nie chcieli zostawić jej tak, jak napisał ją Herbert, bo to nie przystoi takiej nowoczesnej, silnej (kobiecej) aktorce. Butler chyba nie dostał dość okazji do wykazania się; jedyna scena, w której nie gra psychopaty jest napisana pod Leę Seydoux, nie pod niego. Chalamet świetny.

Nie zgodzę się co do scen akcji. Jest kilka naprawdę fajnych. Ale ujeżdżanie czerwi rozczarowujące.

8/10

Chyba nie - premiera "Miasto 44" na Stadionie Narodowym

Na Ekranie to zawsze wyprowadzi mnie w maliny. A ja głupi wybaczam i ufam 🙂

Może chodzi o premierę KINOWĄ, no wiecie, jeśli chodzi o KINA. Stadion chyba kinem nie jest 🙂

Ciekawostka która wcześniej mi umknęła.

Zmywam (hehe) z siebie posmak drugiego Aquamana i przed jutrzejszym seansem przeglądam scenami Diunę. Oglądam w słuchawkach i dopiero teraz dokładnie słyszę, że w scenie na początku, gdy Paul używa głosu by Jessica podała mu wodę, oprócz głosu Chalameta słychać też Charlotte Rampling 🙂

Ja też może odpalę sobie fragmenty pierwszego filmu przed dzisiejszym seansem dwójki. Jest na HBO Max?

Jest.

Jak napisałem na filmwebie: kto nie pokochał pierwszej części ten nie znajdzie tu wiele dla siebie więc nie dziwią mnie opinie jak ta Szamana. Ja się w wizji Villeneuve'a całkowicie zanurzyłem i druga część dała mi nie tylko to, czego oczekiwałem, ale nawet więcej.

W paru scenach miałem dreszcze, co nie zdarza się obecnie za często, w jednej nawet się wzruszyłem (ta scena gdy Paul i Chani siedzą na wydmie i on opowiada jej o oceanie; sam nie wiem czemu, ale było w tym coś pięknego) a całe rozwinięcie świata, pogłębienie wątków mistycznych (ponownie stosunkowo prostych w wyrazie, ale szalenie ciekawych) i relacje między bohaterami w 100% zaspokoiły moje oczekiwania.

Greig Fraser z kolei przekroczył je w jakichś 1000%; strona wizualna pierwszej części jest wybitna, ale to co tu zobaczyłem na ekranie IMAXa to absolut, monument i coś, co momentami tak zwyczajnie zapiera dech. Były momenty, gdzie po prostu się uśmiechałem na widok kadrów. KINO.

Chalamet zaskakuje dojrzałością, włądczością i charyzmą lidera. Bardem kradnie sceny wnosząc do filmu równoważącą patos lekkość i niewymuszony humor, ale nie ten w stylu zarazy heheszkowania jaką rozniósł Marvel. Butler jest cudownie odpychający a Walken, ze swoją skromnością i wyciszeniem to fantastyczne wyjście naprzeciw oczekiwaniom jakie można by mieć wobec roli władcy kosmosu.

Nie sądziłem, że Denis nakręci kontynuację która spodoba mi się bardziej od pierwszej części, a jednak się udało.

Poważny powód, żeby nie iść na Diunę

Skoro już jesteśmy przy ludziach piszących bzdury:

No to jeszcze ja: Druga część jest lepsza niż pierwsza, bo nie zasnąłem na niej. 🙂

A tak na poważnie, to w sumie dwa zarzuty:

  • Wydaje mi się, że Denis, mimo że miał do dyspozycji trzy godziny, szedł niekiedy na skróty i że w montażu wyleciało kilka scen, które sprawiłyby, że pewne wątki byłyby pełniejsze, tzn. sporo rzeczy w dość krótkim czasie nadal działo się poza ekranem, np. pod koniec Paul wchodzi ze swoimi ludźmi na pole bitwy, chwilę walczą, a dwie minuty później już dobijają się do miejscówy Imperatora. Dla mnie burzyło to trochę rytm opowiadanej historii, bo z kolei w innych miejscach trochę się ciągnął. Ogólnie wydaje mi się, że jeszcze lepiej wyszłoby w formi serialu.
  • W niektórych scenach wielkie plany z masą CGI nie wyglądały tak dobrze, jak się tego spodziewałem, np. ujeżdżanie czerwi czy pod koniec właśnie sceny batalistyczne.

Hehe

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak
Cytat z Marek Pilarski data marzec 3, 2024, 13:05
  • Wydaje mi się, że Denis, mimo że miał do dyspozycji trzy godziny, szedł niekiedy na skróty i że w montażu wyleciało kilka scen, które sprawiłyby, że pewne wątki byłyby pełniejsze, tzn. sporo rzeczy w dość krótkim czasie nadal działo się poza ekranem, np. pod koniec Paul wchodzi ze swoimi ludźmi na pole bitwy, chwilę walczą, a dwie minuty później już dobijają się do miejscówy Imperatora. Dla mnie burzyło to trochę rytm opowiadanej historii, bo z kolei w innych miejscach trochę się ciągnął. Ogólnie wydaje mi się, że jeszcze lepiej wyszłoby w formi serialu.

Wydaje mi się, że Denis był zwyczajnie bardziej zainteresowany doprowadzeniem do konfrontacji bohaterów aniżeli CGI spektaklem. Tym drugim oczywiście też o czym świadczy wiele imponujących ujęć, ale akurat takie przedstawienie finałowej bitwy jest dla mnie w pełni wystarczające. Widzieliśmy co dzieje się na poziomie gruntu, widzieliśmy czerwie, widzieliśmy co dzieje się w powietrzu. Wystarczy 🙂 Zresztą widać było w jakim tempie one parły w kierunku miejscówki Imperatora, nic dziwnego, że tak szybko weszli do środka.

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski

Marek Pilarski and Mierzwiak have reacted to this post.
Marek PilarskiMierzwiak

@kuba embargo już zeszło, dawaj opinię o filmie 🙂

Z internetu 🙂

PreviousPage 27 of 32Next