Eternals
Cytat z Marek Pilarski data 8 listopada, 2021, 22:35Ktoś mi wytłumaczy, dlaczego [spoiler title=""]Kingo nie brał ostatecznie udziału w finalnej akcji, a później znów się pojawił, jak gdyby nigdy nic? Coś mnie ominęło?[/spoiler]
Ktoś mi wytłumaczy, dlaczego
Cytat z Szaman data 8 listopada, 2021, 22:39[spoiler title=""] Powiedział, że rozumie motywację Maddena i nie zamierza walczyć ani razem z Eternals, ani przeciwko nim. A potem wrócił na finałowy pojedynek? Nie dopiero na scenę pożegnania z dziewczynką i finał z "wniebowstąpieniem"? Patrz, to nie pamiętam dokładnie. W każdym razie ciężko powiedzieć po co to było rozpisane, albo aby pokazać rozłam w grupie, albo bo nie mieli pomysłu na finałową walkę z aż tyloma osobami, ale w sumie co oni tam robią takiego w tym ostatnim starciu. [/spoiler]
Cytat z Mierzwiak data 8 listopada, 2021, 23:08Po namyśle największym zgrzytem (poza tym jak brzydki jest ten film) są dla mnie ubogie, powierzchowne relacje między bohaterami i to, że większość postaci jest taka sama na początku jak na końcu filmu, no ale wiarygodne oddanie tysięcy lat wspólnego życia i kształtowania się ich charakterów byłoby może w jakimś stopniu możliwe w wielosezonowym serialu, na pewno nie w jednym filmie.
Po namyśle największym zgrzytem (poza tym jak brzydki jest ten film) są dla mnie ubogie, powierzchowne relacje między bohaterami i to, że większość postaci jest taka sama na początku jak na końcu filmu, no ale wiarygodne oddanie tysięcy lat wspólnego życia i kształtowania się ich charakterów byłoby może w jakimś stopniu możliwe w wielosezonowym serialu, na pewno nie w jednym filmie.
Cytat z Marek Pilarski data 8 listopada, 2021, 23:20Cytat z Szaman data Listopad 8, 2021, 22:39[spoiler title=""] Powiedział, że rozumie motywację Maddena i nie zamierza walczyć ani razem z Eternals, ani przeciwko nim. A potem wrócił na finałowy pojedynek? Nie dopiero na scenę pożegnania z dziewczynką i finał z "wniebowstąpieniem"? Patrz, to nie pamiętam dokładnie. W każdym razie ciężko powiedzieć po co to było rozpisane, albo aby pokazać rozłam w grupie, albo bo nie mieli pomysłu na finałową walkę z aż tyloma osobami, ale w sumie co oni tam robią takiego w tym ostatnim starciu. [/spoiler]
[spoiler title=""]Wrócił właśnie na scenę pożegnania z dziewczyną, ale tak jak gdyby nigdy nic się wcześniej nie stało. A przecież nie pomógł im w finale, choć nawet Ikaris i Sprite pomogli, albo raczej "połączyło" ich automatycznie. Nie ma momentu, w którym jest pokazane, jak przeprasza za to, że się wycofał czy cokolwiek...[/spoiler]
Cytat z Szaman data Listopad 8, 2021, 22:39SpoilerPowiedział, że rozumie motywację Maddena i nie zamierza walczyć ani razem z Eternals, ani przeciwko nim. A potem wrócił na finałowy pojedynek? Nie dopiero na scenę pożegnania z dziewczynką i finał z "wniebowstąpieniem"? Patrz, to nie pamiętam dokładnie. W każdym razie ciężko powiedzieć po co to było rozpisane, albo aby pokazać rozłam w grupie, albo bo nie mieli pomysłu na finałową walkę z aż tyloma osobami, ale w sumie co oni tam robią takiego w tym ostatnim starciu.
Cytat z Mierzwiak data 8 listopada, 2021, 23:28@marek
Ludzie od lat narzekają na anemiczne miksy Dolby Atmos w filmach Marvela.
Na moim seansie też film nie powalał pod tym względem, nawet w najbardziej efektownych momentach było stosunkowo cicho i płasko.
Ludzie od lat narzekają na anemiczne miksy Dolby Atmos w filmach Marvela.
Na moim seansie też film nie powalał pod tym względem, nawet w najbardziej efektownych momentach było stosunkowo cicho i płasko.
Cytat z Kuba data 9 listopada, 2021, 21:14Chyba największe rozczarowanie MCU jakiego doświadczyłem. Nawet nie chce mi się na razie o tym rozpisywać.
Chyba największe rozczarowanie MCU jakiego doświadczyłem. Nawet nie chce mi się na razie o tym rozpisywać.
Cytat z Kuba data 10 listopada, 2021, 01:18Jednak się wypowiem.
Drobne/średnie spoilery
- Kto wpadł na to, że to powinien być film? Serio? Zrobili z Lokiego serial mimo, że to okropnie przeciągnięty typowo marvelowy 2 godzinny film a z tego nie zrobili serialu? To nawet nie musiałby być wspominany serial wielosezonowy. Dziesięć godzinnych epizodów w zupełności wystarczyłoby na najbardziej unikalna historie MCU. Czy dałoby się to jednak dobrze opowiedzieć w ramach ponad 2 godzinnego filmu? Tak...ale ta historia wymagałaby wtedy wybitnej drużyny artystycznej i aktorskiej. A jej zwyczajnie nie ma.
- Pod wieloma względami to najambitniejszy, najciekawszy i najbardziej autorski film MCU. Tym większa szkoda, że nie jest dobry a jest boleśnie rozczarowujący. Potencjał drzemie tu gigantyczny, zarówno w ogólnym zamyśle jak i pomysłach na postaci. Nieśmiertelna istota, kochająca opowiadać historie, cierpiąca z powodu tego, że nigdy nie przeżyje wszystkiego co ich bohaterowie? Samotny wojownik od setek lat opiekujący się na wpół oszalałą zabójcza ukochaną dręczona przez koszmary dawnych zbrodni? Wielotysieczny romans? Historia o idealnym, niemalże robotycznym wojowniku ogarniętym miłością do swojego absolutnego przeciwieństwa? Opowieść o liderce nieśmiertelnych istot próbującej zapewnić im dobre, prawdziwe życie pomimo ciężaru wiedzy jaki posiada? Dwie sztuczne zwaśnione rasy uświadomione o prawdziwych powodach swego istnienia ale ciągle podzielone? W MCU? Kuźwa, przecież to powinna być opowieść wyróżniającą się w historii całego gatunku. Tyle tu świetnych tropów, pomysłów, miejsca aby zarówno w ramach konwencji podywagować o ludzkości,na wątek ekologiczny a w końcu na tyle ludzkich, fajnych, szczerych wątkow. Na dodatek mitologiczna otoczka (okej, to wyszło świetnie)? To się prosi o arcydzieło. Niestety...tutaj wszystko jest powierzchowne. W odróżnieniu od Shanga nie cierpi na wady formuły MCU, ale na zwyczajny brak czasu i nieumiejętności twórców. Wyjątkowo wierzę, że ci dostali możliwe że największą swobodę. Wątki są niestety powierzchowne, rwane, banalnie rozwiązane, pozbawione szczegółowego zgłębienia, relacje między postaciami są niewiarygodne, trzymają się na bardzo niepewnych podstawach. Nie mamy czasu aby ich poobserwować, uwierzyć w ich relacje i uczucia. Nie związałem się z nikim a co gorsza nie uwierzyłem w większość relacji pomiędzy nimi. Co gorsza, bohaterowie pojedynczo nadal są jedynie świetnymi konceptami, ale kiepsko wdrazonymi.
- Zarzucam tutaj najwięcej Zhao. Zaryzykuję stwierdzenie, że na razie nie potrafi budować prawdziwych filmowych bohaterów. Zapomina, że nie wystarczy słońce i ładne ujęcie abyśmy uwierzyli w miłość Ikarisa i Sersi. Odbija się to również na aktorach. Moim zdaniem niektórzy, na czele z Maddenem i Jolie nie mają pojęcia co mają grać. Starają się. Naprawdę. Ale są rozerwani pomiędzy różnymi konceptami, nie wspiera ich scenariusz a reżyseria wymaga od nich dość niekonsekwentnie gry. W kluczowych momentach kamera nie pozwala im także na obudzenie w sobie faktycznych emocji (scena Ikarisa z Ajak!). Jolie to świetną aktorka a bardzo lubię Maddena - ma on mnóstwo przyzwyczajeń, schematów i błędów warsztatowych, ale przy odpowiednim skrypcie i prowadzeniu może być znakomity, pokazywał już to. Tutaj kompletnie nie gra współpraca pomiędzy nimi a reżyserka. Aktorka od Sprite jest fatalna. Gemma jest w porządku. Keoghan i aktorka od Makkari bardzo dobrzy (to też najlepsze chyba postaci). Henry bardzo fajny, ale kurde...scena po wiadomej bombie jest tak fatalnie przemyślana i zrobiona i jest tak nachalna, że tam akurat zagrał źle.
- Za to oddzielnie pochwale Ajak. Tutaj wszystko zagrało świetnie i od Hayek prawdopodobnie jako jedynej czułem szczerość i że ona rzeczywiście jest ta specyficzna liderką.
- Ten wątek rodziny Phastosa 🙂 błagam, czemu to musiało być aż tak..rozmemłane? Przychodzi jego mąż i daje taki monolog o tym aby jego mąż, Bóg, nieśmiertelna istota poszedł walczyć o ich syna? W sensie cholera...onntam powinien wmaszerowac i bezpośrednio powiedzieć, że cholera chłopie, to twój obowiązek więc wstajesz i idziesz walczyć. Nie wiem, nie czułem tych scen, Henry był w nich super, ale kompletnie nie trafia do mnie wykorzystanie tego wątku. Bardzo fajnego w założeniach.
- Tak. Czuć przestrzeń. Super, że wyszli ze studia. Szkoda, że operatorka nadal zalatuje bardziej pozerką. Okej, wygląda to świeżo w MCU. Poza? Nie wiem na kim miałoby to robić wrażenie. Okej, zdarzają się super kadry ale jednocześnie są to bardzo wymuszone ujęcia, momentami usilnie PIĘKNE. Sama praca kamery nie ma w sobie nic do zaoferowania. Lokacje z przeszłości są nudne i brzydkie. CGI jest w porządku, wyrenderowało się. Ale wiadomy gigant i efekty na wyspie nadal sa pokraczne. Całość jest tez kompletnie nieumiejętnie sfotografowana i średnio zainscenizowana. Zbliżenia na efekty - kiepskie. Moment temu widzieliśmy jak dobrze realizować monumentalne CGI a co ważniejsze - jak je kręcić i prezentować. Jasne, jest to nadal lepsze i fajniejsze do oglądania niż większość filmów MCU. Ale w moich ustach to żadna pochwała. Wszystkie przejścia z Ziemii do wymiaru Celestiala i inne "wizję" - wizualnie fatalne.
- Dewianci. To mogło być super, ale nagle skasowali cała dwuznaczność i sprowadzili ich do tego czym byli na początku. Fatalna scena w jaskini
- Podobał mi się jednak ton. Mitologizacja świata. Faktycznie czuć tu inną wagę. Eternals nie są Avengersami na sterydach a faktycznie czuć że czymś więcej w wydarzenia dzieją się w szerszym kontekście. Celestiale też wyszły im bardzo fajnie. Zapowiedź Black Knighta maksymalnie nijaka.
- Zarejestrowałem istnienie muzyki. Spory sukces. Nie żeby to coś zmieniło - Djawadi nadal jest innym kompozytorem kiedy pracuje nad filmem a kiedy nad serialem. Nie pojmuje.
- Pojedyncze sceny są super.
Jak z Jokerem, nie lubię tego filmu, jestem strasznie rozczarowany, ale uważam to za właściwy kierunek. Bo jest tu pomysł, ambicja, autorski dotyk i nowa, ciekawa koncepcja. Nawet jak momentami czułem ciarki zażenowania a film jest też pełen dziwnych błędów i niejasności (jakby...plan Celestiali nie ma za grosz sensu).
Szkoda, że po tym filmie nie mam najmniejszej ochoty zobaczyć kogokolwiek raz jeszcze. To coś nowego. Po BW chce widzieć więcej Pugh. Po Shangu zobaczę chętnie protagonistę i liczy na Wenwu. Po Lokim mega ciekawi mnie Kang. Po Falconie czekam właściwie na każdego. Tutaj? Wzrusze ramionami jeśli nie będzie mi dane zobaczyć przez długi czas żadnego Eternala. Nawet Maddena a bardzo chciałem przed filmem oglądać go częściej.
Jednak się wypowiem.
Drobne/średnie spoilery
- Kto wpadł na to, że to powinien być film? Serio? Zrobili z Lokiego serial mimo, że to okropnie przeciągnięty typowo marvelowy 2 godzinny film a z tego nie zrobili serialu? To nawet nie musiałby być wspominany serial wielosezonowy. Dziesięć godzinnych epizodów w zupełności wystarczyłoby na najbardziej unikalna historie MCU. Czy dałoby się to jednak dobrze opowiedzieć w ramach ponad 2 godzinnego filmu? Tak...ale ta historia wymagałaby wtedy wybitnej drużyny artystycznej i aktorskiej. A jej zwyczajnie nie ma.
- Pod wieloma względami to najambitniejszy, najciekawszy i najbardziej autorski film MCU. Tym większa szkoda, że nie jest dobry a jest boleśnie rozczarowujący. Potencjał drzemie tu gigantyczny, zarówno w ogólnym zamyśle jak i pomysłach na postaci. Nieśmiertelna istota, kochająca opowiadać historie, cierpiąca z powodu tego, że nigdy nie przeżyje wszystkiego co ich bohaterowie? Samotny wojownik od setek lat opiekujący się na wpół oszalałą zabójcza ukochaną dręczona przez koszmary dawnych zbrodni? Wielotysieczny romans? Historia o idealnym, niemalże robotycznym wojowniku ogarniętym miłością do swojego absolutnego przeciwieństwa? Opowieść o liderce nieśmiertelnych istot próbującej zapewnić im dobre, prawdziwe życie pomimo ciężaru wiedzy jaki posiada? Dwie sztuczne zwaśnione rasy uświadomione o prawdziwych powodach swego istnienia ale ciągle podzielone? W MCU? Kuźwa, przecież to powinna być opowieść wyróżniającą się w historii całego gatunku. Tyle tu świetnych tropów, pomysłów, miejsca aby zarówno w ramach konwencji podywagować o ludzkości,na wątek ekologiczny a w końcu na tyle ludzkich, fajnych, szczerych wątkow. Na dodatek mitologiczna otoczka (okej, to wyszło świetnie)? To się prosi o arcydzieło. Niestety...tutaj wszystko jest powierzchowne. W odróżnieniu od Shanga nie cierpi na wady formuły MCU, ale na zwyczajny brak czasu i nieumiejętności twórców. Wyjątkowo wierzę, że ci dostali możliwe że największą swobodę. Wątki są niestety powierzchowne, rwane, banalnie rozwiązane, pozbawione szczegółowego zgłębienia, relacje między postaciami są niewiarygodne, trzymają się na bardzo niepewnych podstawach. Nie mamy czasu aby ich poobserwować, uwierzyć w ich relacje i uczucia. Nie związałem się z nikim a co gorsza nie uwierzyłem w większość relacji pomiędzy nimi. Co gorsza, bohaterowie pojedynczo nadal są jedynie świetnymi konceptami, ale kiepsko wdrazonymi.
- Zarzucam tutaj najwięcej Zhao. Zaryzykuję stwierdzenie, że na razie nie potrafi budować prawdziwych filmowych bohaterów. Zapomina, że nie wystarczy słońce i ładne ujęcie abyśmy uwierzyli w miłość Ikarisa i Sersi. Odbija się to również na aktorach. Moim zdaniem niektórzy, na czele z Maddenem i Jolie nie mają pojęcia co mają grać. Starają się. Naprawdę. Ale są rozerwani pomiędzy różnymi konceptami, nie wspiera ich scenariusz a reżyseria wymaga od nich dość niekonsekwentnie gry. W kluczowych momentach kamera nie pozwala im także na obudzenie w sobie faktycznych emocji (scena Ikarisa z Ajak!). Jolie to świetną aktorka a bardzo lubię Maddena - ma on mnóstwo przyzwyczajeń, schematów i błędów warsztatowych, ale przy odpowiednim skrypcie i prowadzeniu może być znakomity, pokazywał już to. Tutaj kompletnie nie gra współpraca pomiędzy nimi a reżyserka. Aktorka od Sprite jest fatalna. Gemma jest w porządku. Keoghan i aktorka od Makkari bardzo dobrzy (to też najlepsze chyba postaci). Henry bardzo fajny, ale kurde...scena po wiadomej bombie jest tak fatalnie przemyślana i zrobiona i jest tak nachalna, że tam akurat zagrał źle.
- Za to oddzielnie pochwale Ajak. Tutaj wszystko zagrało świetnie i od Hayek prawdopodobnie jako jedynej czułem szczerość i że ona rzeczywiście jest ta specyficzna liderką.
- Ten wątek rodziny Phastosa 🙂 błagam, czemu to musiało być aż tak..rozmemłane? Przychodzi jego mąż i daje taki monolog o tym aby jego mąż, Bóg, nieśmiertelna istota poszedł walczyć o ich syna? W sensie cholera...onntam powinien wmaszerowac i bezpośrednio powiedzieć, że cholera chłopie, to twój obowiązek więc wstajesz i idziesz walczyć. Nie wiem, nie czułem tych scen, Henry był w nich super, ale kompletnie nie trafia do mnie wykorzystanie tego wątku. Bardzo fajnego w założeniach.
- Tak. Czuć przestrzeń. Super, że wyszli ze studia. Szkoda, że operatorka nadal zalatuje bardziej pozerką. Okej, wygląda to świeżo w MCU. Poza? Nie wiem na kim miałoby to robić wrażenie. Okej, zdarzają się super kadry ale jednocześnie są to bardzo wymuszone ujęcia, momentami usilnie PIĘKNE. Sama praca kamery nie ma w sobie nic do zaoferowania. Lokacje z przeszłości są nudne i brzydkie. CGI jest w porządku, wyrenderowało się. Ale wiadomy gigant i efekty na wyspie nadal sa pokraczne. Całość jest tez kompletnie nieumiejętnie sfotografowana i średnio zainscenizowana. Zbliżenia na efekty - kiepskie. Moment temu widzieliśmy jak dobrze realizować monumentalne CGI a co ważniejsze - jak je kręcić i prezentować. Jasne, jest to nadal lepsze i fajniejsze do oglądania niż większość filmów MCU. Ale w moich ustach to żadna pochwała. Wszystkie przejścia z Ziemii do wymiaru Celestiala i inne "wizję" - wizualnie fatalne.
- Dewianci. To mogło być super, ale nagle skasowali cała dwuznaczność i sprowadzili ich do tego czym byli na początku. Fatalna scena w jaskini
- Podobał mi się jednak ton. Mitologizacja świata. Faktycznie czuć tu inną wagę. Eternals nie są Avengersami na sterydach a faktycznie czuć że czymś więcej w wydarzenia dzieją się w szerszym kontekście. Celestiale też wyszły im bardzo fajnie. Zapowiedź Black Knighta maksymalnie nijaka.
- Zarejestrowałem istnienie muzyki. Spory sukces. Nie żeby to coś zmieniło - Djawadi nadal jest innym kompozytorem kiedy pracuje nad filmem a kiedy nad serialem. Nie pojmuje.
- Pojedyncze sceny są super.
Jak z Jokerem, nie lubię tego filmu, jestem strasznie rozczarowany, ale uważam to za właściwy kierunek. Bo jest tu pomysł, ambicja, autorski dotyk i nowa, ciekawa koncepcja. Nawet jak momentami czułem ciarki zażenowania a film jest też pełen dziwnych błędów i niejasności (jakby...plan Celestiali nie ma za grosz sensu).
Szkoda, że po tym filmie nie mam najmniejszej ochoty zobaczyć kogokolwiek raz jeszcze. To coś nowego. Po BW chce widzieć więcej Pugh. Po Shangu zobaczę chętnie protagonistę i liczy na Wenwu. Po Lokim mega ciekawi mnie Kang. Po Falconie czekam właściwie na każdego. Tutaj? Wzrusze ramionami jeśli nie będzie mi dane zobaczyć przez długi czas żadnego Eternala. Nawet Maddena a bardzo chciałem przed filmem oglądać go częściej.
Cytat z Mierzwiak data 10 listopada, 2021, 07:43Myślę że należy uświadomić sobie, że MCU to nie jest miejsce w którym ciekawe pomysły dostają satysfakcjonujące, naprawdę dobre rozwinięcie - nigdy tak nie było (nawet jeśli Eternals to pierwszy film w którym pojawiło się coś z aż takim potencjałem), nie jest i nie będzie, i jestem pewiem, że z całego tego multiwersum też nie wyniknie nic poza efektami i fan serwisem.
Problem tutaj jest też taki, że - na co widziałem, że zwracało uwagę już kilku recenzentów - za dużo tu bohaterów. Tak o połowę.
Z całego filmu moje serducho zdobył Karun, prawie 70-letni pan z nadwagą, którego jedyną mocą jest bycie niezwykle ciepłą, sympatyczną postacią. Teoretycznie pełni tutaj tę samą rolę, co Kingsley w Shang-Chi, ale tamten był wyłącznie irytujący.
Po tych kilku dniach w zasadzie całkiem uleciało mi to z głowy i chociaż podtrzymuję to co wcześniej napisałem, że ogólne wrażenie mam pozytywne, to nie jest to film do którego chce mi sie wrócic. Już trzeci taki Marvela w tym roku.
Myślę że należy uświadomić sobie, że MCU to nie jest miejsce w którym ciekawe pomysły dostają satysfakcjonujące, naprawdę dobre rozwinięcie - nigdy tak nie było (nawet jeśli Eternals to pierwszy film w którym pojawiło się coś z aż takim potencjałem), nie jest i nie będzie, i jestem pewiem, że z całego tego multiwersum też nie wyniknie nic poza efektami i fan serwisem.
Problem tutaj jest też taki, że - na co widziałem, że zwracało uwagę już kilku recenzentów - za dużo tu bohaterów. Tak o połowę.
Z całego filmu moje serducho zdobył Karun, prawie 70-letni pan z nadwagą, którego jedyną mocą jest bycie niezwykle ciepłą, sympatyczną postacią. Teoretycznie pełni tutaj tę samą rolę, co Kingsley w Shang-Chi, ale tamten był wyłącznie irytujący.
Po tych kilku dniach w zasadzie całkiem uleciało mi to z głowy i chociaż podtrzymuję to co wcześniej napisałem, że ogólne wrażenie mam pozytywne, to nie jest to film do którego chce mi sie wrócic. Już trzeci taki Marvela w tym roku.
Cytat z Kuba data 10 listopada, 2021, 08:28Niemniej jeśli jaki Marvel miał się wyłamać z formuły to ten. Dlatego boli mnie, że trafiło na twórców którzy po prostu tematu nie udzwigneli.
Od NWH nie oczekuję nic więcej niż rozrywki więc obstawiam, że będzie to tegoroczny peak MCU.
Niemniej jeśli jaki Marvel miał się wyłamać z formuły to ten. Dlatego boli mnie, że trafiło na twórców którzy po prostu tematu nie udzwigneli.
Od NWH nie oczekuję nic więcej niż rozrywki więc obstawiam, że będzie to tegoroczny peak MCU.
Cytat z Janko data 10 listopada, 2021, 13:09Nie jest tak źle jak mówią, ale dobrze też nie. Czuć tu autorski styl, ale wpasowany w marvelowy schemat. Zgadzam się, że to powinien być serial, wtedy była szansa, że potencjał materiału zostałby odpowiednio wykorzystany. Doceniam że w finale nie wprowadzili jak w Shang-Chi FPWPZD (Finałowy Przeciwnik Wyjęty Prosto Z Dupy), co mimo wszystko nie zmienia faktu że poprzedni film serii bardziej mi się podobał.
Wspominaliście logiczne problemy, ale jeden wydaje się dla mnie najbardziej problematyczny:
[spoiler title=""]
Później dowiadujemy się, że Arishem stworzył Eternalsów,którzy są trochę jak roboty. Ok dlaczego jednego z nich Makkari zrobił niemą? To niewątpliwie ułatwia komunikację z resztą drużyny i ludzkości. Szkoda, że nie zrobił jednego na wózku i bez rąk, byłaby większa róznorodność. Sprawdziłem, w komiksie tak nie było, więc to pomysł Marvela żeby zwiększyć reprezentację niepełnosprawnych. Lepiej jednak jakby to wprowadzali z sensem, chociażby tworząc zupełnie nowego bohatera. A, no tak właściwie nie muszą, przecież mają Daredeviala.
[/spoiler]
Nie jest tak źle jak mówią, ale dobrze też nie. Czuć tu autorski styl, ale wpasowany w marvelowy schemat. Zgadzam się, że to powinien być serial, wtedy była szansa, że potencjał materiału zostałby odpowiednio wykorzystany. Doceniam że w finale nie wprowadzili jak w Shang-Chi FPWPZD (Finałowy Przeciwnik Wyjęty Prosto Z Dupy), co mimo wszystko nie zmienia faktu że poprzedni film serii bardziej mi się podobał.
Wspominaliście logiczne problemy, ale jeden wydaje się dla mnie najbardziej problematyczny:
Później dowiadujemy się, że Arishem stworzył Eternalsów,którzy są trochę jak roboty. Ok dlaczego jednego z nich Makkari zrobił niemą? To niewątpliwie ułatwia komunikację z resztą drużyny i ludzkości. Szkoda, że nie zrobił jednego na wózku i bez rąk, byłaby większa róznorodność. Sprawdziłem, w komiksie tak nie było, więc to pomysł Marvela żeby zwiększyć reprezentację niepełnosprawnych. Lepiej jednak jakby to wprowadzali z sensem, chociażby tworząc zupełnie nowego bohatera. A, no tak właściwie nie muszą, przecież mają Daredeviala.
Cytat z Kuba data 10 listopada, 2021, 13:13To akurat wydaje mi się logiczne
[spoiler] ponieważ Eternalsi poza obrona ludzi mają im pomagać się rozwijać to ma sens stworzenie grupy na tyle różnorodnej aby łączyła wszystkie problemy ludzkości i odzwierciedlała ich różnorodność. Dlatego są tu postaci z którymi różni ludzie mogą się utożsamiać na których mogą się wzorować. Jest dziecko, jest etniczna różnorodność, jest w końcu osoba niepełnosprawna.
Jedyne co to film kompletnie nie eksploruje tego wątku. Ale uważam że logika tej decyzji Arishama się broni [/spoiler]
To akurat wydaje mi się logiczne
Jedyne co to film kompletnie nie eksploruje tego wątku. Ale uważam że logika tej decyzji Arishama się broni
Cytat z Szaman data 10 listopada, 2021, 13:18Dziewczynka pyta o to w filmie wprost do kamery, tyle, że we własnym kontekście. Przekonującej odpowiedzi chyba nie uzyskała, podobnie jak widz.
Dziewczynka pyta o to w filmie wprost do kamery, tyle, że we własnym kontekście. Przekonującej odpowiedzi chyba nie uzyskała, podobnie jak widz.
Cytat z Mierzwiak data 10 listopada, 2021, 13:58Nie broni się wyjaśnienie o braku interweniowania o ile sytuacja nie dotyczy Deviantów.
Jeżeli celem jest to, by populacja planety się rozwijała a ludzi było coraz więcej, to chyba logicznym powinno być zapobieganie wojnom które pochłaniały miliony istnień?
Nie broni się wyjaśnienie o braku interweniowania o ile sytuacja nie dotyczy Deviantów.
Jeżeli celem jest to, by populacja planety się rozwijała a ludzi było coraz więcej, to chyba logicznym powinno być zapobieganie wojnom które pochłaniały miliony istnień?
Cytat z Janko data 10 listopada, 2021, 14:20[spoiler title=""]
Dalej nie kupuje tego z Makkari. Przypominam, że to istoty stworzone głównie do walki, a chyba nie muszę podawać przykładu jak w czasie walki taka niedyspozycja (chyba jest też jeszcze głucha) stanowi zagrożenie dla niej samej jak i pozostałych członków? Może jestem dziwny, ale mając do wyboru stworzyć pełnosprawnego wojownika lub niepełnosprawnego wybrałbym tego pierwszego. No chyba, że chodzi tylko o różnorodność, to wtedy Arishem powinien zostać producentem z Hollywoodu.
[/spoiler]
Dalej nie kupuje tego z Makkari. Przypominam, że to istoty stworzone głównie do walki, a chyba nie muszę podawać przykładu jak w czasie walki taka niedyspozycja (chyba jest też jeszcze głucha) stanowi zagrożenie dla niej samej jak i pozostałych członków? Może jestem dziwny, ale mając do wyboru stworzyć pełnosprawnego wojownika lub niepełnosprawnego wybrałbym tego pierwszego. No chyba, że chodzi tylko o różnorodność, to wtedy Arishem powinien zostać producentem z Hollywoodu.
Cytat z Kuba data 10 listopada, 2021, 14:25Skoro te filmy i tak mają być głównie fanserwisami i służyć widowni na każdy sposób to może warto poświęcić logikę tej kwestii dla czegoś takiego:
https://thedirect.com/article/mcu-marvel-eternals-sign-language
Skoro te filmy i tak mają być głównie fanserwisami i służyć widowni na każdy sposób to może warto poświęcić logikę tej kwestii dla czegoś takiego:
https://thedirect.com/article/mcu-marvel-eternals-sign-language
Cytat z Szaman data 10 listopada, 2021, 15:16Moim zdaniem istnieją dwa zasadnicze problemy już przy konstrukcji tego filmu.
[spoiler title=""] Dewianci są w scenariuszu bronią doskonałą, perfekcyjnym niszczycielem światów który może odwrócić losy pojedyńczej planety mocniej niż jednorazowe wymordowanie połowy jej mieszkańców czy wojna światowa. Natomiast w samym filmie to właściwie pospolite potwory którym dałaby radę sama Kapitan Marvel, a i Thor miałby duże szanse. Przy Avengers jestem prawie pewien, nie skreślałbym też Strażników Galaktyki. A tutaj mamy Eternals, czyli takich replikantów, jakieś wieczne istoty doskonałe, które i tak dość dziwacznie uginają się pod ciężarem narzuconej przez scenariusz różnorodności jak zauważa Janko. Nie udało się oddać, że Dewianci są tym zagrożeniem zdolnym poruszyć bóstwa machające reką na Hitlera i Thanosa.
Łączy się to też z dużym błędem ogólnym Kevina Feige'a. Po kimś tak potężnym jak Thanos, po tak szerokim konflikcie jaki wywołał nie powinno się już wprowadzać bohaterów którzy czekali sobie gdzieś tam pod kamieniem. No bo po co, to tylko kłody rzucane pod nogi. Powinni skupić się na postaciach nowo zyskujących moce, a nie głowić się dlaczego zagrożenie dla jednostki, państwa, planety, galaktyki nie prowokowało do działania. [/spoiler]
Moim zdaniem istnieją dwa zasadnicze problemy już przy konstrukcji tego filmu.
Łączy się to też z dużym błędem ogólnym Kevina Feige'a. Po kimś tak potężnym jak Thanos, po tak szerokim konflikcie jaki wywołał nie powinno się już wprowadzać bohaterów którzy czekali sobie gdzieś tam pod kamieniem. No bo po co, to tylko kłody rzucane pod nogi. Powinni skupić się na postaciach nowo zyskujących moce, a nie głowić się dlaczego zagrożenie dla jednostki, państwa, planety, galaktyki nie prowokowało do działania.
Cytat z Janko data 10 listopada, 2021, 15:20Fajnie, ale zamiast PR-wego wciśnięcia na siłę do filmu przeładowanego postaciami, lepszy efekt (ba, sam bym chętnie coś takiego obejrzał) dałby oddzielny film z głównym bohaterem o takiej przypadłości. Ale cos mi się wydaję, że z powodów komercyjnych nie ma na to szans.
Fajnie, ale zamiast PR-wego wciśnięcia na siłę do filmu przeładowanego postaciami, lepszy efekt (ba, sam bym chętnie coś takiego obejrzał) dałby oddzielny film z głównym bohaterem o takiej przypadłości. Ale cos mi się wydaję, że z powodów komercyjnych nie ma na to szans.
