aby założyć posty i tematy.

Harry Potter / The Wizarding World

PreviousPage 4 of 12Next
Cytat z Mierzwiak data kwiecień 12, 2022, 21:39

https://www.hollywoodreporter.com/movies/movie-news/fantastic-beasts-3-dumbledore-china-1235128751/

Wystarczyło usunąć dwie linijki dialogu i nagle okrzyknięty przez Grace Randolph rewolucyjny i przełomowy gejowski romans przestał istnieć. Śmieszne biorąc pod uwagę jak jednocześnie kręciła nosem na Eternals, którego bohater miał męża z którym wspólnie wychowywał dziecko a film pokazał ich pocałunek.

Ta baba ma niepokolei w głowie.

W sumie nie. Ale nie widziałem jeszcze filmu, więc ciężko mi się do tego odnieść.

W recenzji wspominała chyba Eternals, że tam ten wątek był bardzo ograniczony czasowo i nie miał wpływu na fabułę, czy jakoś tak. Tutaj wydaje się mieć znacznie większy wpływ

Oni w ogóle jeszcze wczoraj wypuścili "final trailer" 🙂

Tutaj ma tak duży wpływ, że na trzy filmy dwójka kochanków nie posiada absolutnie żadnej relacji poza tą jaka istnieje w wypowiadanych ekspozycjach a obaj mają jedną albo dwie wspólne sceny. Przecież zachwycanie się czymś takim jest śmieszne.

Osobną kwestią jest to co mnie od dawna u niej irytuje - że biała, heteroseksualna (?) jutuberka robi z siebie autorytet w kwestii ekranowej reprezentacji, rasowej czy LGBTQ+. Uważam że jej opinie na ten temat są mniej niż nieistotne.

Od zawsze grzała te tematy i teraz ma bardzo rozbudowane grono fanów wśród mniejszości, dla których stała się z czasem głosem w branży. 😉

Ja widziałem i rzeczywiście to w sumie parę zdań, wprost akcentujących ich relacje, ale możliwe do wycięcia bez szkody dla historii. Sam film jest może trochę lepszy od poprzednika, dziej się sporo, ale nie czuć tu wagi wydarzeń ani magii. Yates do wywalenia. Rowling jako scenarzystka też. Kuriozalne jest wytłumaczenie czemu Tina nie bierze udziału w wydarzeniach, pojawia się tylko w jednej scenie. Dobrze że chociaż tym razem nie ma cliffhangera i seria teoretycznie może się zakończyć. Teoretycznie bo oczywiście furtka jest i plan z 5 filmami może jeszcze się ziścić. Tylko nawet jak się to finansowo zepnie, niech weźmie się ktoś ogarnięty na stołku reżyserskim i scenopisarskim.

https://variety.com/2022/film/news/fantastic-beasts-franchise-controversies-harry-potter-jk-rowling-johnny-depp-1235226541/

Gdyby nie doszło do realizacji kolejnych części byłby to chyba największy upadek marki w historii.

Największą niespodzianką tego filmu był występ Petera Simonischeka, czyli gwiazdy Toniego Erdmanna. Nie wiedziałem w ogóle, że on się w tym filmie pojawia. I sceny z nim należały do tych lepszych, ale w sumie nie był to jakiś super wyczyn, bo sam film to jednak dość spora padaka. A teraz dowiedziałem się, że w małej "niemieckiej" roli wystąpiła inna  aktorka, która wydawała mi się znajoma, ale nie wiedziałem skąd. I się okazało, że zagrała Mata Hari w ostatnim Kingsmanie, a wcześniej także główną rolę w pięknym Ukrytym życiu Malicka.

Nie potrafię powiedzieć o czym są Sekrety Dumbledore'a ani nawet jaką historię, patrząc już całościowo, opowiadają te trzy filmy. I o kim. Ta seria, co jest chyba najbardziej zaskakujące, nie ma głównego bohatera, a na pewno nie takiego, który dostał jakikolwiek logiczny, oparty na ciągu przyczynowo-skutkowym wątek.

Na pewno nie jest to film o tym, o czym mówi tytuł, na dokładnie tej samej zasadzie, na jakiej w poprzedniej części nie było żadnych zbrodni Grindelwalda, a jedyny sekret, cały jeden jaki tu jest, dotyczy... brata Dumbledore'a. Śmiechu warte.

To całkiem ładnie nakręcony film, Newt i Kowalski są tradycyjnie bardzo sympatyczni (w czym całkowita zasługa tylko i wyłącznie aktorów), miło, że asystentka Newta Bunty ma większa rolę i bardzo fajna jest nowa bohaterka, Hicks. Tylko ta "fabuła", o rany. Nagle dostajemy jakieś bardzo ważne wybory od których najwyraźniej wszystko zależy, tylko dlaczego? Poprzedni film sugerował, że Grindelwald jest niebezpieczny, bo ma coraz więcej zwolenników, Voldemort też nie był oficjalnie politykiem w świecie czarodziejów. Wszyscy wiwatują gdy wygrywa zapowiadający holokaust mugoli psychopata, a po chwili wiwatują gdy jednak wygrywa ktoś o totalnie odmiennych poglądach? O co chodzi?

Credence okazał się totalnie nieistotną postacią, która z perspektywy trylogii nie powinna się w ogóle w tej serii znaleźć.

Rozgrywająca się w innym wymiarze (!?) scena pojedynku Dumbledore / Grindelwald jest okropna. Relacja tych bohaterów, którzy w ciągu trzech filmów spotkali się całe DWA RAZY, z czego raz to było sam nie wiem co, jakaś wizja? rozmowa telepatyczna?, w ogóle nie działa. Padają słowa o miłości, ale one nic nie znaczą. Między aktorami nie istnieje żadna chemia.

Nie będę płakać jeśli to będzie ostatni film, bo tak też się kończy.

Ten film nawet momentami sugeruje, że twórcy mają przebłyski w którą stronę pójść z historią żeby było ciekawiej. Nowa drużyna bohaterów byłaby naprawdę fajna, gdybyśmy mieli więcej czasu aby ich poznać i oglądać budowane między nimi relacje. Kowalski przestał mnie interesować w pierwszej części, chociaż nie da się odmówić aktorowi starań. Bardzo lubię luz z jakim gra tu Callum Turner, ale jego bohater z drugiej strony w tej części nie ma żadnego arcu, nikt nawet nie wpadł na nakreślenie najprostszej dynamiki z Newtem. Hicks jest faktycznie super a Jessica Williams też się świetnie czuje na planie, jednak ponownie - jej rola w całej historii jest kompletnie nieistotna.

Ten film ma zresztą genialnie kretyńską fabułę. Ktoś zrozumiał o co chodziło z planem Dumbledora i jakim cudem on w ogóle działał? Czym była postać Yusufa Kamy? O co chodziło z Credencem? Czemu znika na 3/4 filmu a jego przemiana w pełni następuje off screen?

Tym dziwniejsze jest dla mnie, że ten film...był dla mnie najprzyjemniejszy do oglądania? Przede wszystkim pokazał mi, że twórcy mogliby to wszystko uratować. Zakładam, że za te zalążki czegoś lepszego odpowiada Kloves. Na papierze cała zagadka z Credencem, jego powiązanie z Aberforthem i tym samym młodością Albusa i Gellerta, ma spory potencjał. To sensowne wytłumaczenie, dałoby się to bardzo fajnie rozegrać i rozpisać dramatycznie. Niestety, twórcy zlewają ten wątek po całości i potem oczekują od widza, że uwierzy w emocje pomiędzy bohaterami. Kulą u nogi jest też cały motyw "paktu krwi". Mam wrażenie, że Kloves zgodziłby się ze mną, że wprowadzenie magicznego triku aby wytłumaczyć brak angażowania się Dumbledora jest rozczarowujące i słabe. Stąd cieszy mnie, że chociaż twórcy zakomunikowali istnienie jakieś więzi między bohaterami a samą kwestie przełamania tego paktu traktują jako rzecz konieczną, niezbyt przywiązując do tego wagę. Tym samym próbują jakoś powrócić do tego co w tej historii było najciekawsze - czyli specyficznej miłości między Gellertem i Albusem (mówie o książkach). Czemu jednak, jak słusznie zauważył Mierzwiak, ich relacja na samym ekranie sprowadza się do dwóch spotkań?

Całkiem sporo tutaj wybrania Law. W porównaniu z jego występem w "Captain Marvel" tutaj widać, że mu się chciało. To najlepszy casting tych filmów i gdyby tylko miał trochę lepszy materiał..

A i tak się stara i szuka w Dumbledorze emocji i uczuć które ignoruje scenariusz. Jest też jedynym aktorem którego kamera szanuje i pozwala na wygranie czegokolwiek. Mikkelsen tymczasem kompletnie się tu nie odnalazł. Rzecz jasna nadal jest to występ poprawny, warsztatowo bez zarzutu, ale cały bohater nie ma żadnej głębi, żadnego faktycznego charakteru a chemia między Madsem a Judem faktycznie nie istnieje. Ni ch*ja nie ogarniam czym jest ten inny wymiar który sobie Dumbledore tworzy z dupy, za przeproszeniem, w losowych momentach.

 

A sceny walk generalnie pod względem jakości CGI są bez zarzutu i nawet są pomysłowe, pierwszy raz od dawna te starcia to faktycznie magiczne popisy a nie Call of Duty na różdżki. Oczywiście i tu musi być odrobina goryczy - tragiczna reżyseria i zerowe wyczucie inscenizacyjne Yatesa które udanie psuje m.in sekwencje z zamachem.

 

Wczoraj dałem temu filmowi 5/10. Zmieniam, o oczko niżej. Niemniej pomimo tysiąca wad tego filmu pozostanie chyba moim ulubionym w całej serii dzięki temu, że twórcy dają jakiś niewyraźny sygnał świadomości. Pierwszy od dawna. Szkoda, że nie udało się uratować tego co mogło być najciekawszą historią tego świata.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Dla mnie najlepsza pozostaje jedynka. Nawet jeśli nieskładna, to jednak fabularnie najbardziej klarowna - jest i sympatyczny wątek Newta i jego zwierzaków (w tym interakcja z Kowalskim), i nienajgorsza zagadka tajemniczej siły siejącej spustoszenie w Nowym Jorku.

Dwójka i trójka owszem, mają przebłyski o których piszesz, ale tak jak już kiedyś napisałem przy okazji Zbrodni..., to filmy sprawiające wrażenie ekranizacji grubych powieści w stylu Czary ognia czy Zakonu Feniksa, z których na potrzeby filmu wyleciało 60% materiału.

Kuba has reacted to this post.
Kuba

O, bardzo dobre porównanie.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak
Cytat z Kuba data maj 31, 2022, 13:36

Ten film ma zresztą genialnie kretyńską fabułę. Ktoś zrozumiał o co chodziło z planem Dumbledora i jakim cudem on w ogóle działał? Czym była postać Yusufa Kamy? O co chodziło z Credencem? Czemu znika na 3/4 filmu a jego przemiana w pełni następuje off screen?

Nie, niby chodziło o to, żeby nie rozumieć tego planu, bo postaci miały działać w nieprzewidywalny sposób, żeby Grindelwald nie mógł rozszyfrować, co planują zrobić. Tyle że dla mnie jest to po prostu pomysł Rowling na odwrócenie uwagi od tego, że ta fabuła ostatecznie jest całkowicie pozbawiona sensu. Jak się dobrze zastanowić, to działania "drużyny Dumbledore'a" nie miały żadnego wpływu na to, co się ostatecznie wydarzyło. Równie dobrze wszyscy mogli się teleportować na samym końcu do Bhutanu i wyszłoby dokładnie na to samo, tyle że nie mielibyśmy wtedy filmu.

No właśnie. A dałoby się to odrobinę naprawić gdyby tylko sprawić, że np Gellert może czytać w myślach a nie widzieć przyszłość. Przecież skoro Grindelwald ją widzi, nawet w strzępach (koniec końców jest to wykorzystane tylko po to aby w komiczny sposób agenci GG wpadali na bohaterów), to jakie ma znaczenie jaką część planu znają poszczególne osoby? Dlaczego Dumbledore po prostu sam otwarcie nie przyprowadził tego zwierzaka i nie poddał tego ożywionego jakimś magicznym testom (skoro założymy, że na zebraniu najważniejszych magów na świecie nikt się nie zorientował, że to cuś jest ożywieńcem) i nie uczynił całego testu bezpośrednim, otwartym procesem.

A to przed kim zwierzak klęka najpierw jest skończonym absurdem. Gdyby miał klękać przed najlepszym kandydatem na lidera - okej. Ale miał klękać przed osobą o najczystszym sercu. Poważnie? Dumbledore? Co to, fanfic jakiś czy już nawet Rowling zapomniała o tym jak sama kreowała Albusa?

Marek Pilarski and Mierzwiak have reacted to this post.
Marek PilarskiMierzwiak

Tak, te serię dałoby się jeszcze uratować, ale już wcześniej pisałem, jest jeden podstawowy warunek: trzeba wywalić 2 osoby Yatesa i Rowling. Jeszcze ładnych parę lat temu nikt by nie uwierzył że twórczyni świata może być najsłabszym ogniwem filmowych ekranizacji, ale obecnie to nawet najwięksi fani zdecydowanie przyklasnęliby temu rozwiązaniu.

Kuba has reacted to this post.
Kuba

Yates to jedno z największych nieporozumień tej marki, od samego początku. Już przy filmach z serii o Potterze podejmował tyle nietrafionych decyzji i wykazywał się takim brakiem wyczucia, że do dziś nie mogę uwierzyć jak długo na tym stołku się trzyma.

Marek Pilarski and Janko have reacted to this post.
Marek PilarskiJanko

Komnacie Tajemnic stuknęło wczoraj 20 lat.

Wiele osób pomija filmy Columbusa i uważa, że ta seria zaczęła się na dobre od trzeciej części Cuaróna, ale osobiście bardzo lubię drugi film, powieść zresztą też. Intryga sama w sobie jest w nim najlepsza i najciekawsza z całego cyklu.

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski
PreviousPage 4 of 12Next