Killers of the Flower Moon
Cytat z Kuba data 21 października, 2023, 09:10Finałowa scena jest rewelacyjna. Bardzo błyskotliwa, inteligentna i autotematyczna, idealnie wchodzi też w dialog ze wszystkim co Scorsese mówi o filmie no i również z tym, że to historia Osagów, znowu opowiedziana przez białego człowieka.
Zgadzam się z tym co @fandorin napisał o braku efektowności i ostentacji w tym filmie. Widzę tu absolutne przeciwieństwo "Oppenheimera" z czego oba filmy osiagają perfekcje w swoich zamierzeniach. Tamten film bezpośrednio uderzał w żołądek, korzystając z wielu środków zachwycał i wpływał na widza od razu. Scorsese jest znacznie spokojniejszy i ten film ma niesamowity ciężar, wywołuje wielkie wrażenie, ale sporo z tego przychodzi z czasem. To też kino bardzo kontemplacyjne, a finał - mimo swojej mocy - jest bardzo wyciszający.
Nie pamiętam też kiedy ostatnio tak bardzo Scorsese bawił się stylami. Są tu sekwencje rodem z jego najlepszego kina gangsterskiego, są też momenty Malickowe. Nie pamiętam też by w jednym filmie umieścił tyle symboliki i metafor.
Finałowa scena jest rewelacyjna. Bardzo błyskotliwa, inteligentna i autotematyczna, idealnie wchodzi też w dialog ze wszystkim co Scorsese mówi o filmie no i również z tym, że to historia Osagów, znowu opowiedziana przez białego człowieka.
Zgadzam się z tym co @fandorin napisał o braku efektowności i ostentacji w tym filmie. Widzę tu absolutne przeciwieństwo "Oppenheimera" z czego oba filmy osiagają perfekcje w swoich zamierzeniach. Tamten film bezpośrednio uderzał w żołądek, korzystając z wielu środków zachwycał i wpływał na widza od razu. Scorsese jest znacznie spokojniejszy i ten film ma niesamowity ciężar, wywołuje wielkie wrażenie, ale sporo z tego przychodzi z czasem. To też kino bardzo kontemplacyjne, a finał - mimo swojej mocy - jest bardzo wyciszający.
Nie pamiętam też kiedy ostatnio tak bardzo Scorsese bawił się stylami. Są tu sekwencje rodem z jego najlepszego kina gangsterskiego, są też momenty Malickowe. Nie pamiętam też by w jednym filmie umieścił tyle symboliki i metafor.
Cytat z Kuba data 21 października, 2023, 09:24A no i Brendan Fraser to moje cameo roku
https://twitter.com/portal_immersja/status/1715645101223911446
A no i Brendan Fraser to moje cameo roku
Killers of the Flower Moon (reż. Martin Scorsese)/Oppenheimer (reż. Christopher Nolan) pic.twitter.com/CQVmqrJPIg
— Immersja (@portal_immersja) October 21, 2023
Cytat z Szaman data 21 października, 2023, 20:18No i jakoś wytrzymałem. Nawet nie było tak źle, weszło dość lekko. Niedawny "Twórca" był chyba ze dwie godziny krótszy, a to na nim wierciłem się i przysypiałem. Jednak nie liczyłbym na zbyt dobre nogi w polskich kinach, dawno nie widziałem aby widzowie tak ochoczo rzucili się do wyjścia wraz z planszą końcową, a po wyjściu z kina słychać było mnóstwo narzekań na nudę i metraż. Może jak się prześpią z tym filmem, to zostanie w nich przekonanie, że zobaczyli kawał dobrego kina.
No właśnie, podobało mi się. Czy miałem do czynienia z wielkim filmem? Oj chyba nie, chociaż Thelma starała się jak mogła. Czy ta fabuła zasługiwała na metraż wielkości Godzilli? Nie mam przekonania, wszystko szło po nitce do kłębka i było dość przewidywalne, od pewnego momentu zostaje już tylko przewidywanie którym będzie Lithgow, a którym Fraser pod koniec filmu. Jest tutaj rzeczywiście bardzo dobry, świeży pomysł na finałową scenę, ale zostaje zamordowany przez
[spoiler title=""]
cameo Marty'ego które przekracza granice dosłowności i odniesienia do rzeczywistości w której tragedia stała się formą sztuki. Wielki Reżyser składa hołd Wielkiej Bohaterce. No trochę mi się ulało w tym momencie, taki niesmak został po 400 minutach seansu z reklamami.
[/spoiler]
Zaskoczyło mnie, że mimo, że Scorsese miał pod ręką miliardy postaci, do których mógł obsadzić małych i dużych, zależnie od prywatnych sympatii i niesnasek, zaludnił swojego kolosa w większości nieznanymi twarzami, czasami sprawiającymi wręcz wrażenie naturszczyków. I nie mówię tutaj wcale o Indianach, bardziej na przykład o Johnie który miał odnaleźć Ace'a Kirby'ego.
Przy okazji, wielki epizod Foggy'ego z Daredevila! Chłopak dał z siebie wszystko! 🙂
Ale to jednak koncert De Niro i DiCaprio. Przy Bobbym do ostatniej chwili obawiałem się, że pójdzie to w złowieszczą nutę, na szczęście nie, to do końca dobrotliwy wujaszek. Przy Leo udało się to, że właściwie jego bohater mógł być standardowo ładny, na jego urodę zwraca przecież uwagę jego przyszła żona. Ale DiCaprio wybiera jednak dziwne miny, kiepską fryzurę i zachowanie rednecka. Gladstone dobra, ale czy ja wiem, czy aż pod nagrody. Jest bardzo skupiona, wyciszona i jednak Blunt z Oppenheimera może zrobić większe wrażenie na kapitułach. Bo to chyba drugi plan będzie, czy już się wygłupili?
Na razie tyle. Ode mnie spokojnie 8/10 i miejsce w dziesiątce roku.
No i jakoś wytrzymałem. Nawet nie było tak źle, weszło dość lekko. Niedawny "Twórca" był chyba ze dwie godziny krótszy, a to na nim wierciłem się i przysypiałem. Jednak nie liczyłbym na zbyt dobre nogi w polskich kinach, dawno nie widziałem aby widzowie tak ochoczo rzucili się do wyjścia wraz z planszą końcową, a po wyjściu z kina słychać było mnóstwo narzekań na nudę i metraż. Może jak się prześpią z tym filmem, to zostanie w nich przekonanie, że zobaczyli kawał dobrego kina.
No właśnie, podobało mi się. Czy miałem do czynienia z wielkim filmem? Oj chyba nie, chociaż Thelma starała się jak mogła. Czy ta fabuła zasługiwała na metraż wielkości Godzilli? Nie mam przekonania, wszystko szło po nitce do kłębka i było dość przewidywalne, od pewnego momentu zostaje już tylko przewidywanie którym będzie Lithgow, a którym Fraser pod koniec filmu. Jest tutaj rzeczywiście bardzo dobry, świeży pomysł na finałową scenę, ale zostaje zamordowany przez
cameo Marty'ego które przekracza granice dosłowności i odniesienia do rzeczywistości w której tragedia stała się formą sztuki. Wielki Reżyser składa hołd Wielkiej Bohaterce. No trochę mi się ulało w tym momencie, taki niesmak został po 400 minutach seansu z reklamami.
Zaskoczyło mnie, że mimo, że Scorsese miał pod ręką miliardy postaci, do których mógł obsadzić małych i dużych, zależnie od prywatnych sympatii i niesnasek, zaludnił swojego kolosa w większości nieznanymi twarzami, czasami sprawiającymi wręcz wrażenie naturszczyków. I nie mówię tutaj wcale o Indianach, bardziej na przykład o Johnie który miał odnaleźć Ace'a Kirby'ego.
Przy okazji, wielki epizod Foggy'ego z Daredevila! Chłopak dał z siebie wszystko! 🙂
Ale to jednak koncert De Niro i DiCaprio. Przy Bobbym do ostatniej chwili obawiałem się, że pójdzie to w złowieszczą nutę, na szczęście nie, to do końca dobrotliwy wujaszek. Przy Leo udało się to, że właściwie jego bohater mógł być standardowo ładny, na jego urodę zwraca przecież uwagę jego przyszła żona. Ale DiCaprio wybiera jednak dziwne miny, kiepską fryzurę i zachowanie rednecka. Gladstone dobra, ale czy ja wiem, czy aż pod nagrody. Jest bardzo skupiona, wyciszona i jednak Blunt z Oppenheimera może zrobić większe wrażenie na kapitułach. Bo to chyba drugi plan będzie, czy już się wygłupili?
Na razie tyle. Ode mnie spokojnie 8/10 i miejsce w dziesiątce roku.
Cytat z Marek Pilarski data 22 października, 2023, 08:49Cytat z Szaman data październik 21, 2023, 20:18Gladstone dobra, ale czy ja wiem, czy aż pod nagrody. Jest bardzo skupiona, wyciszona i jednak Blunt z Oppenheimera może zrobić większe wrażenie na kapitułach. Bo to chyba drugi plan będzie, czy już się wygłupili?
Nie, pierwszy. Przynajmniej jest/będzie promowana jako aktorka pierwszoplanowa.
Cytat z Szaman data październik 21, 2023, 20:18Gladstone dobra, ale czy ja wiem, czy aż pod nagrody. Jest bardzo skupiona, wyciszona i jednak Blunt z Oppenheimera może zrobić większe wrażenie na kapitułach. Bo to chyba drugi plan będzie, czy już się wygłupili?
Nie, pierwszy. Przynajmniej jest/będzie promowana jako aktorka pierwszoplanowa.
Cytat z Szaman data 22 października, 2023, 08:59Im dalej od seansu tym jednak coraz cieplej myślę o Lilly Gladstone. Będę jej kibicował na Oscarach.
Im dalej od seansu tym jednak coraz cieplej myślę o Lilly Gladstone. Będę jej kibicował na Oscarach.
Cytat z Mierzwiak data 22 października, 2023, 10:33Szanse ma bardzo duże, bo Akademia będzie mogła się poklepać po pleckach dając Oscara przedstawicielce niedoreprezentowanej mniejszości, za którą w dodatku stoi bolesna historia Ameryki. Chyba tylko kolejna płaczliwa rola z plantacji bawełny miałaby większe szanse.
No i nie zapominajmy, że ostatnim razem gdy na scenie stała potomkini rdzennych Amerykanów (choć podobno tylko udawała, mniejsza o to) mieliśmy niesławny występ Sacheen Littlefeather przysłanej przez Marlona Brando, za potraktowanie której Akademia w zeszłym roku przepraszała:
https://www.nytimes.com/2022/08/16/movies/sacheen-littlefeather-oscars-apology.html
Szanse ma bardzo duże, bo Akademia będzie mogła się poklepać po pleckach dając Oscara przedstawicielce niedoreprezentowanej mniejszości, za którą w dodatku stoi bolesna historia Ameryki. Chyba tylko kolejna płaczliwa rola z plantacji bawełny miałaby większe szanse.
No i nie zapominajmy, że ostatnim razem gdy na scenie stała potomkini rdzennych Amerykanów (choć podobno tylko udawała, mniejsza o to) mieliśmy niesławny występ Sacheen Littlefeather przysłanej przez Marlona Brando, za potraktowanie której Akademia w zeszłym roku przepraszała:
https://www.nytimes.com/2022/08/16/movies/sacheen-littlefeather-oscars-apology.html
Cytat z Szaman data 22 października, 2023, 10:37Na szczęście rola Gladstone nie ma nic z podlizywania się współczesnemu Hollywood, a jej bohaterka nie jest też przesadnie obdarzona współczesną wiedzą, mentalnością i obyczajowością, aby tylko dobrze oglądało się zaangażowanym dziennikarzom. Marty jest na to za mądry.
Na szczęście rola Gladstone nie ma nic z podlizywania się współczesnemu Hollywood, a jej bohaterka nie jest też przesadnie obdarzona współczesną wiedzą, mentalnością i obyczajowością, aby tylko dobrze oglądało się zaangażowanym dziennikarzom. Marty jest na to za mądry.
Cytat z Kuba data 22 października, 2023, 11:37I jest to rola, dla mnie, faktycznie wybitna 🙂 a przy tym kompletnie nie pod nagrody, bo bardzo stonowana, wyciszona i subtelna. Zresztą nikt tu nie szarżuje, nawet względnie groteskowy De Niro.
I jest to rola, dla mnie, faktycznie wybitna 🙂 a przy tym kompletnie nie pod nagrody, bo bardzo stonowana, wyciszona i subtelna. Zresztą nikt tu nie szarżuje, nawet względnie groteskowy De Niro.
Cytat z Kuba data 22 października, 2023, 11:52Robbie Robertson stworzył też nie tylko swój ostatni soundtrack, ale może i najlepszy. Spodziewam się nominacji za muzykę, ale ciekawe, czy również za piosenkę:
https://www.youtube.com/watch?v=uFaek1iAyCU
Robbie Robertson stworzył też nie tylko swój ostatni soundtrack, ale może i najlepszy. Spodziewam się nominacji za muzykę, ale ciekawe, czy również za piosenkę:
Cytat z robgordon data 31 grudnia, 2023, 09:01Cytat z Szaman data grudzień 31, 2023, 08:47Papa De Niro wjechał na polskie Apple TV.
W sensie?
Cytat z Szaman data grudzień 31, 2023, 08:47Papa De Niro wjechał na polskie Apple TV.
W sensie?
Cytat z Szaman data 31 grudnia, 2023, 09:23Oj nieważne 🙂 Czas krwawego księżyca od dzisiaj na Apple. Chyba wcześniej nie było?
Na Upflix jest na głównej jako "ostatnio dodane".
https://upflix.pl/film/zobacz/killers-of-the-flower-moon-2023#Apple%20TV+
Oj nieważne 🙂 Czas krwawego księżyca od dzisiaj na Apple. Chyba wcześniej nie było?
Na Upflix jest na głównej jako "ostatnio dodane".
https://upflix.pl/film/zobacz/killers-of-the-flower-moon-2023#Apple%20TV+
Cytat z robgordon data 31 grudnia, 2023, 11:18Niby tak, a jednak nie. Nie widzę tego w opcjach do obejrzenia, a jedynie jako "Future Releases".
Niby tak, a jednak nie. Nie widzę tego w opcjach do obejrzenia, a jedynie jako "Future Releases".
Cytat z Szaman data 4 stycznia, 2024, 15:08https://twitter.com/ZaczykMateusz/status/1742909989319217550?t=W2wWWB9KcRiIqXCPbXOWvA&s=19
No... w końcu! „Czas krwawego księżyca” od 12 stycznia na Apple TV+. pic.twitter.com/fCFNYQNoSn
— Mateusz Zaczyk (@ZaczykMateusz) January 4, 2024

