MCU - Marvel Cinematic Universe
Cytat z Kuba data 18 listopada, 2022, 09:58To nieźle się muszą opinie różnic, pośród moich znajomych chyba nikt Letity w tej roli nie lubi 😛
Ale to dobra okazja żeby w sumie temat filmu poruszyć, chociaż więcej niż na Letterboxie napisałem raczej nie dodam. Dreyfuss jest oczywiście tragiczna, w ogóle jej postać i pomysł aktorki na nią to jakieś kuriozum. Ale nie opiera się o nią ciężar emocjonalny filmu - on spada na Wright i Angelę. Ta pierwsza moim zdaniem zawiodła na całej linii, pomimo tego, że pomysł na Shuri nie jest zły (jedynie tak sobie wykonany) i uważam, że gdyby była zagrana lepiej to film emocjonalnie miałby szansę działać, przynajmniej na mnie, wtedy wiele bym wybaczył. Druga, jest fantastyczna. Podobnie zresztą jak Gurira - też ciekawa sytuacja bo Okoye miała na początku zadatki na bohaterkę filmu, ale jej wątek szybko jest porzucony a motyw odkupienia kompletnie olany, pozbawiony najprostszego pay-offu. Za marnowanie Lupity to tutaj powinno wmieszać się FBI.
Pozostałe moje zarzuty sprowadzam do podobnych problemów które mam z jedynką - dobre pomysły i tropy, proste rozwiązania. Właściwie film pod pewnym względami jest kopią poprzednika, tylko, że tu konflikty rozwiązywane są między bardziej dziećmi niż dorosłymi ludźmi a połowa rzeczy nie ma sensu. Frustrujące robi się też to, że Marvel nie jest w stanie odważyć się naprawdę na wykreowanie antagonisty za którym widz może się opowiedzieć. Namor, Killmonger czy tamta pseudo postać z Falcona - oni wszyscy mają rację, mają dobre motywację. Jak ciekawiej by było gdyby nie byli terrorystami mordującymi niewinnych ludzi. Tak, rozumiem wydźwięk i morał tych wątków, ale kurde...dla mnie gdyby Killmonger nie miał w planach wymordowania połowy planety stałby się od razu ciekawszym przeciwnikiem. Z Namorem też łatwo byłoby sympatyzować, ale oczywiście musi zupełnie bez sensu i żadnego konkretnego powodu mordować każdego kto mu się nawinie i grozić holokaustem planety. Pomimo, że tak naprawdę zagrożenie jest...żadne. To tak samo jak ta pajacerka z rządem USA wypowiadającym wojnę Wakandzie. Serio? Poważnie?
Motyw sojuszu z finału też jest absurdalny, bo właściwie Shuri zgadza się na to co Namor jej proponował na początku.
Za to powiem, że trochę dziwnie się czułem przy wątku T'Challi. Sam hołd był jak najbardziej poprawny, film nie żeruje na jego śmierci. Natomiast nie pamiętam kiedy i czy w ogóle jakiś film tak połączył śmierć bohatera i aktora i czułem się momentami dość dziwnie, jakby wybity z rytmu i tego świata. Może to tylko ja, ale wątek ten miał spory ciężar.
Aha, film ma najlepszy soundtrack w Marvelu <3 zarówno dobór piosenek jak i ścieżka Ludwiga. Lubię nawet bardzo Lift Me Up, pasuje mi po prostu cholernie tutaj.
Ma też kilka sekwencji które przypominają jak znakomitym reżyserem Coogler może być. Atak na statek naukowców USA, pomimo, że trwa w nocy - znakomita sekwencja. Pozostałe sceny z początku, świetne. Konfrontacja w planie astralnym, bardzo fajna rzecz. Paradoksalnie lubię nawet ten świat Namora, pomimo panującej tam wiecznej nocy i wizualnej monotonii. Szkoda, że kulturowe motywy Majów są ledwie muśnięte.
To nieźle się muszą opinie różnic, pośród moich znajomych chyba nikt Letity w tej roli nie lubi 😛
Ale to dobra okazja żeby w sumie temat filmu poruszyć, chociaż więcej niż na Letterboxie napisałem raczej nie dodam. Dreyfuss jest oczywiście tragiczna, w ogóle jej postać i pomysł aktorki na nią to jakieś kuriozum. Ale nie opiera się o nią ciężar emocjonalny filmu - on spada na Wright i Angelę. Ta pierwsza moim zdaniem zawiodła na całej linii, pomimo tego, że pomysł na Shuri nie jest zły (jedynie tak sobie wykonany) i uważam, że gdyby była zagrana lepiej to film emocjonalnie miałby szansę działać, przynajmniej na mnie, wtedy wiele bym wybaczył. Druga, jest fantastyczna. Podobnie zresztą jak Gurira - też ciekawa sytuacja bo Okoye miała na początku zadatki na bohaterkę filmu, ale jej wątek szybko jest porzucony a motyw odkupienia kompletnie olany, pozbawiony najprostszego pay-offu. Za marnowanie Lupity to tutaj powinno wmieszać się FBI.
Pozostałe moje zarzuty sprowadzam do podobnych problemów które mam z jedynką - dobre pomysły i tropy, proste rozwiązania. Właściwie film pod pewnym względami jest kopią poprzednika, tylko, że tu konflikty rozwiązywane są między bardziej dziećmi niż dorosłymi ludźmi a połowa rzeczy nie ma sensu. Frustrujące robi się też to, że Marvel nie jest w stanie odważyć się naprawdę na wykreowanie antagonisty za którym widz może się opowiedzieć. Namor, Killmonger czy tamta pseudo postać z Falcona - oni wszyscy mają rację, mają dobre motywację. Jak ciekawiej by było gdyby nie byli terrorystami mordującymi niewinnych ludzi. Tak, rozumiem wydźwięk i morał tych wątków, ale kurde...dla mnie gdyby Killmonger nie miał w planach wymordowania połowy planety stałby się od razu ciekawszym przeciwnikiem. Z Namorem też łatwo byłoby sympatyzować, ale oczywiście musi zupełnie bez sensu i żadnego konkretnego powodu mordować każdego kto mu się nawinie i grozić holokaustem planety. Pomimo, że tak naprawdę zagrożenie jest...żadne. To tak samo jak ta pajacerka z rządem USA wypowiadającym wojnę Wakandzie. Serio? Poważnie?
Motyw sojuszu z finału też jest absurdalny, bo właściwie Shuri zgadza się na to co Namor jej proponował na początku.
Za to powiem, że trochę dziwnie się czułem przy wątku T'Challi. Sam hołd był jak najbardziej poprawny, film nie żeruje na jego śmierci. Natomiast nie pamiętam kiedy i czy w ogóle jakiś film tak połączył śmierć bohatera i aktora i czułem się momentami dość dziwnie, jakby wybity z rytmu i tego świata. Może to tylko ja, ale wątek ten miał spory ciężar.
Aha, film ma najlepszy soundtrack w Marvelu <3 zarówno dobór piosenek jak i ścieżka Ludwiga. Lubię nawet bardzo Lift Me Up, pasuje mi po prostu cholernie tutaj.
Ma też kilka sekwencji które przypominają jak znakomitym reżyserem Coogler może być. Atak na statek naukowców USA, pomimo, że trwa w nocy - znakomita sekwencja. Pozostałe sceny z początku, świetne. Konfrontacja w planie astralnym, bardzo fajna rzecz. Paradoksalnie lubię nawet ten świat Namora, pomimo panującej tam wiecznej nocy i wizualnej monotonii. Szkoda, że kulturowe motywy Majów są ledwie muśnięte.
Cytat z Mierzwiak data 18 listopada, 2022, 10:24Cytat z Kuba data listopad 18, 2022, 09:58Ale nie opiera się o nią ciężar emocjonalny filmu - on spada na Wright i Angelę. Ta pierwsza moim zdaniem zawiodła na całej linii, pomimo tego, że pomysł na Shuri nie jest zły (jedynie tak sobie wykonany) i uważam, że gdyby była zagrana lepiej to film emocjonalnie miałby szansę działać, przynajmniej na mnie, wtedy wiele bym wybaczył.
To u mnie jest zupełnie odwrotnie - bardzo podobało mi się jak Wright zagrała (nie potrzebowała wrzasków; czemu ludzie utożsamiają krzyki ze świetnym aktorstwem? nie twierdzę, że Angela zagrała źle, to jest znakomita aktorka, ale ten jej wybuch był straszliwie oczywisty) za to kompletnie nie przekonał mnie jej wątek "kryzysu wiary".
Tak przy okazji, Shuri jest drugą obok Thora postacią w MCU która [spoiler title=""]straciła rodziców i brata.[/spoiler] Trzymajcie Taikę z daleka bo jeszcze zrobi z niej pajaca 🙂
Cytat z Kuba data listopad 18, 2022, 09:58Ale nie opiera się o nią ciężar emocjonalny filmu - on spada na Wright i Angelę. Ta pierwsza moim zdaniem zawiodła na całej linii, pomimo tego, że pomysł na Shuri nie jest zły (jedynie tak sobie wykonany) i uważam, że gdyby była zagrana lepiej to film emocjonalnie miałby szansę działać, przynajmniej na mnie, wtedy wiele bym wybaczył.
To u mnie jest zupełnie odwrotnie - bardzo podobało mi się jak Wright zagrała (nie potrzebowała wrzasków; czemu ludzie utożsamiają krzyki ze świetnym aktorstwem? nie twierdzę, że Angela zagrała źle, to jest znakomita aktorka, ale ten jej wybuch był straszliwie oczywisty) za to kompletnie nie przekonał mnie jej wątek "kryzysu wiary".
Tak przy okazji, Shuri jest drugą obok Thora postacią w MCU która
Cytat z Kuba data 18 listopada, 2022, 10:34W przypadku Shuri fajnym konceptem było zrobienie z niej odwróconego Killmongera. Wątek kryzysu wiary był o tyle dziwny, że nie miał nigdy wcześniej żadnej szczególnej podbudowy a w kontekście Wakandy i tych bohaterów brak wiary w ich tradycje, życie pozagrobowe etc jest zwyczajnie mało wiarygodny, szczególnie jeśli pojawią się z marszu.
Co do Angeli - mnie przekonały bardziej jej sceny otwierające i sceny z Shuri na plaży, niż krzyki na Okoye. Również bardzo fajnie wypadała z Huertą. W Letite nie uwierzyłem w żadnej scenie. Cieszę się, że chyba Duke'a będzie więcej w przyszłości, ale z drugiej strony to bardzo luźno nakreślona postać i przez pół czasu głównie komik, przez resztę - z jakiegoś powodu - mędrzec 😛 ale lubię go oglądać w tej roli.
W przypadku Shuri fajnym konceptem było zrobienie z niej odwróconego Killmongera. Wątek kryzysu wiary był o tyle dziwny, że nie miał nigdy wcześniej żadnej szczególnej podbudowy a w kontekście Wakandy i tych bohaterów brak wiary w ich tradycje, życie pozagrobowe etc jest zwyczajnie mało wiarygodny, szczególnie jeśli pojawią się z marszu.
Co do Angeli - mnie przekonały bardziej jej sceny otwierające i sceny z Shuri na plaży, niż krzyki na Okoye. Również bardzo fajnie wypadała z Huertą. W Letite nie uwierzyłem w żadnej scenie. Cieszę się, że chyba Duke'a będzie więcej w przyszłości, ale z drugiej strony to bardzo luźno nakreślona postać i przez pół czasu głównie komik, przez resztę - z jakiegoś powodu - mędrzec 😛 ale lubię go oglądać w tej roli.
Cytat z robgordon data 18 listopada, 2022, 19:22Cytat z Kuba data listopad 18, 2022, 08:50Cytat z robgordon data listopad 17, 2022, 20:09Możemy sobie dyskutować, ale trudno sobie wyobrazić podobne emocje, podobną jakość, podobne zaskoczenia, czy równie dobry casting, jak w fazach I - III. Dobrze już było.
No ja liczyłem, że z Fazą 4 będzie lepiej. Teraz kiedy mają większą swobodę, kiedy pierwsze eksperymenty się udały, liczyłem, że po Endgame przyjdzie pora na więcej świeżych, wyraźnie odcinających się od reszty, odważniejszych produkcji. Nie uważam aby to były bzdurne nadzieję bo na papierze takie postaci jak Moon Knight, Eternals, Shang-Chi, Kang i Namor czy Blade dawały na to szansę. Podobnie czasami dobór twórców. Okazało się jednak, że tak czy inaczej wszystko jest robione nadal na jedną modłe i według takiego schematu co w fazach I-III, gdzie dla mnie większość filmów i tak jest identyczna. Na dodatek doszło jakieś potworne rozrzedzenie. Po zakończeniu całej Fazy ciągle uważam, że najwięcej nowego dostarczyła nam WandaVision a najlepszy i tak był Falcon.
Nie zgadzam się z tym też, że casting w fazach po III był nie do wyrównania. On też nie jest szczególnym problemem. Oscar Isaac, Tony Leung, Owen Wilson, Olivia Colman, Christian Bale, Florence Pugh - weteranów ciągle jest mnóstwo. To pewnie tylko u mnie, ale nowo dochodzący do MCU po Endgame aktorzy byli dla mnie zawsze bardziej ekscytujący niż większość poprzednich. Do tego z tych mniej znanych wyborów myślę, że mamy ciągle dużo udanych - inna kwestia, że ci aktorzy (na czele z obsada Eternals) nie za bardzo mają co grać. Casting sam w sobie jest ciągle fantastyczny, gorzej z materiałem i samymi produkcjami. Starzy bohaterowie przecież też nie bronią się jakoś rewelacyjnie - Scarlett w BW była nijaka, Renner przespał Hawkeya, Hulk jest jakimś jednym wielkim nieporozumieniem, Thora komentować nawet nie będę a o Strażnikach i Ant-manie od paru lat nic nie było (występu w Thorze nie liczę, ze względu na litość).
Z sytuacji kiedy casting położył jakiś projekt w Fazie 4 mógłbym wymienić chyba tylko BP2 - moim zdaniem Letita samodzielnie kładzie prawie cały film i jest jego największym problemem. Z drugiej strony jest taki Huerta, gość kompletnie z jakiegoś trzeciego świata telewizji a Namorem był bardzo dobrym.
Dlatego dla mnie problemem jest tylko i aż jakość projektów i twórców oraz obsesyjna potrzeba trzymania się jednego schematu. Bohaterowie i aktorzy spokojnie by się obronili.
Piszesz "ja", a ja miałem na myśli odczucia nie indywidualne, a powszechne. W tym kontekście nie zgodzę się przede wszystkim z castingiem. Ten z pierwszych faz jest w mojej ocenie absolutnie nie do pobicia. Ba! Marvel w kolejnych odsłonach swoich historii nawet się do niego nie zbliży. Nie chodzi bowiem tylko o umiejętności czy charyzmę (tych tym nowym aktorom nie można z pewnością odmówić). Nawet nie o to (a właściwie nie tylko o to), że RDJ, 3 Chrisów, Scarlett, a nawet Renner czy Rudd nie tyle wcielili się w rolę, ale wręcz stali się tymi postaciami. Ale przede wszystkim o to, że wszystko to zgrało się na początku, gdy widzowie na całym świecie dopiero uczyli się Marvela, dojrzewali wraz z nim, a następnie opłakiwali odejście swych ulubieńców w najbardziej masowym z dotychczasowych kinowych katharsis ever. Tego długo nie da się pobić. A bardzo możliwe, że za naszego/Waszego życia nigdy. Podobnie w świecie Tolkiena nigdy nikt nie zbliży się castingiem do tego z Trylogii Jacksona, w świecie Star Wars do tego ze Świętej Trylogii, a w uniwersum JK Rowling do serii o Harrym.
Cytat z Kuba data listopad 18, 2022, 08:50Cytat z robgordon data listopad 17, 2022, 20:09Możemy sobie dyskutować, ale trudno sobie wyobrazić podobne emocje, podobną jakość, podobne zaskoczenia, czy równie dobry casting, jak w fazach I - III. Dobrze już było.
No ja liczyłem, że z Fazą 4 będzie lepiej. Teraz kiedy mają większą swobodę, kiedy pierwsze eksperymenty się udały, liczyłem, że po Endgame przyjdzie pora na więcej świeżych, wyraźnie odcinających się od reszty, odważniejszych produkcji. Nie uważam aby to były bzdurne nadzieję bo na papierze takie postaci jak Moon Knight, Eternals, Shang-Chi, Kang i Namor czy Blade dawały na to szansę. Podobnie czasami dobór twórców. Okazało się jednak, że tak czy inaczej wszystko jest robione nadal na jedną modłe i według takiego schematu co w fazach I-III, gdzie dla mnie większość filmów i tak jest identyczna. Na dodatek doszło jakieś potworne rozrzedzenie. Po zakończeniu całej Fazy ciągle uważam, że najwięcej nowego dostarczyła nam WandaVision a najlepszy i tak był Falcon.
Nie zgadzam się z tym też, że casting w fazach po III był nie do wyrównania. On też nie jest szczególnym problemem. Oscar Isaac, Tony Leung, Owen Wilson, Olivia Colman, Christian Bale, Florence Pugh - weteranów ciągle jest mnóstwo. To pewnie tylko u mnie, ale nowo dochodzący do MCU po Endgame aktorzy byli dla mnie zawsze bardziej ekscytujący niż większość poprzednich. Do tego z tych mniej znanych wyborów myślę, że mamy ciągle dużo udanych - inna kwestia, że ci aktorzy (na czele z obsada Eternals) nie za bardzo mają co grać. Casting sam w sobie jest ciągle fantastyczny, gorzej z materiałem i samymi produkcjami. Starzy bohaterowie przecież też nie bronią się jakoś rewelacyjnie - Scarlett w BW była nijaka, Renner przespał Hawkeya, Hulk jest jakimś jednym wielkim nieporozumieniem, Thora komentować nawet nie będę a o Strażnikach i Ant-manie od paru lat nic nie było (występu w Thorze nie liczę, ze względu na litość).
Z sytuacji kiedy casting położył jakiś projekt w Fazie 4 mógłbym wymienić chyba tylko BP2 - moim zdaniem Letita samodzielnie kładzie prawie cały film i jest jego największym problemem. Z drugiej strony jest taki Huerta, gość kompletnie z jakiegoś trzeciego świata telewizji a Namorem był bardzo dobrym.
Dlatego dla mnie problemem jest tylko i aż jakość projektów i twórców oraz obsesyjna potrzeba trzymania się jednego schematu. Bohaterowie i aktorzy spokojnie by się obronili.
Piszesz "ja", a ja miałem na myśli odczucia nie indywidualne, a powszechne. W tym kontekście nie zgodzę się przede wszystkim z castingiem. Ten z pierwszych faz jest w mojej ocenie absolutnie nie do pobicia. Ba! Marvel w kolejnych odsłonach swoich historii nawet się do niego nie zbliży. Nie chodzi bowiem tylko o umiejętności czy charyzmę (tych tym nowym aktorom nie można z pewnością odmówić). Nawet nie o to (a właściwie nie tylko o to), że RDJ, 3 Chrisów, Scarlett, a nawet Renner czy Rudd nie tyle wcielili się w rolę, ale wręcz stali się tymi postaciami. Ale przede wszystkim o to, że wszystko to zgrało się na początku, gdy widzowie na całym świecie dopiero uczyli się Marvela, dojrzewali wraz z nim, a następnie opłakiwali odejście swych ulubieńców w najbardziej masowym z dotychczasowych kinowych katharsis ever. Tego długo nie da się pobić. A bardzo możliwe, że za naszego/Waszego życia nigdy. Podobnie w świecie Tolkiena nigdy nikt nie zbliży się castingiem do tego z Trylogii Jacksona, w świecie Star Wars do tego ze Świętej Trylogii, a w uniwersum JK Rowling do serii o Harrym.
Cytat z robgordon data 18 listopada, 2022, 19:51Cytat z Kuba data listopad 18, 2022, 10:34W przypadku Shuri fajnym konceptem było zrobienie z niej odwróconego Killmongera. Wątek kryzysu wiary był o tyle dziwny, że nie miał nigdy wcześniej żadnej szczególnej podbudowy a w kontekście Wakandy i tych bohaterów brak wiary w ich tradycje, życie pozagrobowe etc jest zwyczajnie mało wiarygodny, szczególnie jeśli pojawią się z marszu.
Tu również pozwolę się nie zgodzić 😉 Wątek kryzysu wiary jest w przypadku Shuri naturalny. Jest naukowcem (szkiełko i oko, te sprawy). Co w naszym (i co nietrudno założyć, zapewne również w świecie Wakandy) równa się kwestionowaniu wiary w życie pozagrobowe. Zapewne małoletnim widzom warto byłoby to jakoś podpowiedzieć, ale każdy nieco tylko doroślejszy winien to przyswoić w okamgnieniu 😉 Wcześniej nie było potrzeby o tym wspominać, bo jaki miałoby to sens, skoro Shuri była jedynie od przybijania wakandyjskich "piątek" z Chadwickiem i załatwienia mu zabawek. Dopiero w drugiej części dowiadujemy się o niej więcej. Wiarosceptycyzm, jak wspomniałem wyżej, jest wbudowany w jej postać jak jej fikuśne fryzury 😉 I jak siostrzana miłość do brata.
Jeśli chodzi o samą aktorkę. Nie jestem jej fanem i z pewnością dałoby się z tej roli wycisnąć więcej. Trzeba jednak pamiętać, że zatrudniając ją Marvel zapewne nie zakładał, że kiedykolwiek Shuri będzie postacią pierwszoplanową (co zresztą nie do końca się stało, bo ta rola została rozłożona na aż 4 kobiece postacie). I podobnie jak Mierzwiak uważam, że jeśli mamy szukać problemów tego filmu, to Letitia jest na dalszym miejscu listy.
Cytat z Kuba data listopad 18, 2022, 10:34W przypadku Shuri fajnym konceptem było zrobienie z niej odwróconego Killmongera. Wątek kryzysu wiary był o tyle dziwny, że nie miał nigdy wcześniej żadnej szczególnej podbudowy a w kontekście Wakandy i tych bohaterów brak wiary w ich tradycje, życie pozagrobowe etc jest zwyczajnie mało wiarygodny, szczególnie jeśli pojawią się z marszu.
Tu również pozwolę się nie zgodzić 😉 Wątek kryzysu wiary jest w przypadku Shuri naturalny. Jest naukowcem (szkiełko i oko, te sprawy). Co w naszym (i co nietrudno założyć, zapewne również w świecie Wakandy) równa się kwestionowaniu wiary w życie pozagrobowe. Zapewne małoletnim widzom warto byłoby to jakoś podpowiedzieć, ale każdy nieco tylko doroślejszy winien to przyswoić w okamgnieniu 😉 Wcześniej nie było potrzeby o tym wspominać, bo jaki miałoby to sens, skoro Shuri była jedynie od przybijania wakandyjskich "piątek" z Chadwickiem i załatwienia mu zabawek. Dopiero w drugiej części dowiadujemy się o niej więcej. Wiarosceptycyzm, jak wspomniałem wyżej, jest wbudowany w jej postać jak jej fikuśne fryzury 😉 I jak siostrzana miłość do brata.
Jeśli chodzi o samą aktorkę. Nie jestem jej fanem i z pewnością dałoby się z tej roli wycisnąć więcej. Trzeba jednak pamiętać, że zatrudniając ją Marvel zapewne nie zakładał, że kiedykolwiek Shuri będzie postacią pierwszoplanową (co zresztą nie do końca się stało, bo ta rola została rozłożona na aż 4 kobiece postacie). I podobnie jak Mierzwiak uważam, że jeśli mamy szukać problemów tego filmu, to Letitia jest na dalszym miejscu listy.
Cytat z Mierzwiak data 18 listopada, 2022, 20:53W kwestii castingu dochodzi jeszcze kwestia przyzwyczajenia do danego aktora na przestrzeni lat. Do oryginalnych Avengersów dano nam czas przywyknąć, do tego dość długo byli oni tak naprawdę tymi najważniejszymi herosami na których opierało się MCU. To całkiem naturalne że nawet najciekawsze nazwisko nie ma dzisiaj szans zapisać się w naszej świadomości tak, jak zapisali się Downey Jr., Evans czy Johansson. Nie gdy seria jest tak rozwodniona, nie po 30 filmach i kolejnych serialach, nie gdy mamy na ten moment już kilkudziesięciu bohaterów z których absolutnie żaden zdaje się nie być jakimś spoiwem dla reszty czy liderem.
W kwestii castingu dochodzi jeszcze kwestia przyzwyczajenia do danego aktora na przestrzeni lat. Do oryginalnych Avengersów dano nam czas przywyknąć, do tego dość długo byli oni tak naprawdę tymi najważniejszymi herosami na których opierało się MCU. To całkiem naturalne że nawet najciekawsze nazwisko nie ma dzisiaj szans zapisać się w naszej świadomości tak, jak zapisali się Downey Jr., Evans czy Johansson. Nie gdy seria jest tak rozwodniona, nie po 30 filmach i kolejnych serialach, nie gdy mamy na ten moment już kilkudziesięciu bohaterów z których absolutnie żaden zdaje się nie być jakimś spoiwem dla reszty czy liderem.
Cytat z Janko data 19 listopada, 2022, 00:00Nie da się ukryć, że druga panterka wypada trochę gorzej od poprzednika. Na pewno wymuszona zmiana scenariusza miała na to wpływ (nie wiem czy nie lepszym pomysłem byłby recast T'Challi z wykorzystaniem multiwersum), cóż to co utrzymaliśmy nie jest najwyższych lotów.
No i tak jeszcze dodam z dziwnych/głupich rozwiązań fabularnych (ewentualne spoilery):
Riri zabiła paru policjantów zrzucając na nich drona, którzy tylko wykonali swoje obowiązki, to chyba lekka przesada.
Pobratymcy Namora normalnie można było ich zabić w czasie ataku na platformie i w finale, ale w scenie na moście byli już nieśmiertelni. Eee??
Mierzwiak wspomniał, że Freeman był niepotrzebny. A kto wskazał miejsce pobytu Riri? Gdyby nie to film by się nie odbył. Trzeba docenić ten kunszt scenopisarski.
Nie da się ukryć, że druga panterka wypada trochę gorzej od poprzednika. Na pewno wymuszona zmiana scenariusza miała na to wpływ (nie wiem czy nie lepszym pomysłem byłby recast T'Challi z wykorzystaniem multiwersum), cóż to co utrzymaliśmy nie jest najwyższych lotów.
No i tak jeszcze dodam z dziwnych/głupich rozwiązań fabularnych (ewentualne spoilery):
Riri zabiła paru policjantów zrzucając na nich drona, którzy tylko wykonali swoje obowiązki, to chyba lekka przesada.
Pobratymcy Namora normalnie można było ich zabić w czasie ataku na platformie i w finale, ale w scenie na moście byli już nieśmiertelni. Eee??
Mierzwiak wspomniał, że Freeman był niepotrzebny. A kto wskazał miejsce pobytu Riri? Gdyby nie to film by się nie odbył. Trzeba docenić ten kunszt scenopisarski.
Cytat z Szaman data 21 listopada, 2022, 22:51Ten od White Boy Rick z Matthew All Rightem.
https://twitter.com/FilmozercyCOM/status/1594809432814264347?t=UL7WKjWEjko-paFqHA7tWw&s=19
Ten od White Boy Rick z Matthew All Rightem.
„Blade” ma nowego reżysera i scenarzystę. Prace na planie mają ruszyć na początku 2023 roku.https://t.co/K8rrPIMXmn
— Filmozercy.com (@FilmozercyCOM) November 21, 2022
Cytat z Mierzwiak data 27 listopada, 2022, 09:11The Guardians of the Galaxy Holiday Special
Sympatyczne rozszerzenie dla tytułowej grupy bohaterów, w którym Gunn znowu udowadnia, jak sprawną ma rękę i do humoru, i do bijącego w jego historiach serducha. Nie ma co jednak padać na kolana, ot taka pierdółka w sumie.
The Guardians of the Galaxy Holiday Special
Sympatyczne rozszerzenie dla tytułowej grupy bohaterów, w którym Gunn znowu udowadnia, jak sprawną ma rękę i do humoru, i do bijącego w jego historiach serducha. Nie ma co jednak padać na kolana, ot taka pierdółka w sumie.
Cytat z Juby data 27 listopada, 2022, 11:28Zgadzam się ze wszystkim poza humorem, bo zaśmiałem się może ze 2 razy. No i za dużo piosenek 😛
Zgadzam się ze wszystkim poza humorem, bo zaśmiałem się może ze 2 razy. No i za dużo piosenek 😛
Cytat z Szaman data 27 listopada, 2022, 15:25Takie sobie. Mam wrażenie, że komediowy potencjał sytuacji z Baconem nie został do końca wykorzystany. A gdy na scenę wkraczają policjanci to robi się już zbyt poważnie jak na absurdalną umowność sytuacji.
Wstawki animowane i piosenki to pewnie mrugnięcie okiem do Star Wars Holiday Special, ale jakoś mnie to nie kręciło.
Ps. Chyba była tam duża dziura w scenariuszu dotycząca... dziury 🙂 Kyra Segdwick wraca do domu i nie zauważa wielkiej wyrwy obok drzwi zrobionej przez Draxa, nie mówi nic o tym w rozmowie telefonicznej z mężem.
Takie sobie. Mam wrażenie, że komediowy potencjał sytuacji z Baconem nie został do końca wykorzystany. A gdy na scenę wkraczają policjanci to robi się już zbyt poważnie jak na absurdalną umowność sytuacji.
Wstawki animowane i piosenki to pewnie mrugnięcie okiem do Star Wars Holiday Special, ale jakoś mnie to nie kręciło.
Ps. Chyba była tam duża dziura w scenariuszu dotycząca... dziury 🙂 Kyra Segdwick wraca do domu i nie zauważa wielkiej wyrwy obok drzwi zrobionej przez Draxa, nie mówi nic o tym w rozmowie telefonicznej z mężem.
Cytat z Mierzwiak data 27 listopada, 2022, 16:09Cytat z Szaman data listopad 27, 2022, 15:25Mam wrażenie, że komediowy potencjał sytuacji z Baconem nie został do końca wykorzystany.
Nie został, chciałbym chociażby reakcji Draxa i Mantis na Bacona chwalącego się innymi swoimi rolami jak niewidzialnego człowieka mordującego ludzi.
Hmm, rozumiem że w tamtym świecie nie wystąpił w X-Men: First Class? 🙂
Cytat z Szaman data listopad 27, 2022, 15:25Mam wrażenie, że komediowy potencjał sytuacji z Baconem nie został do końca wykorzystany.
Nie został, chciałbym chociażby reakcji Draxa i Mantis na Bacona chwalącego się innymi swoimi rolami jak niewidzialnego człowieka mordującego ludzi.
Hmm, rozumiem że w tamtym świecie nie wystąpił w X-Men: First Class? 🙂
Cytat z Szaman data 27 listopada, 2022, 16:11Drax mógłby też być pod wrażeniem tego, że Bacon pokonał ogromne, podziemne stwory reagujące na dźwięki 🙂
Drax mógłby też być pod wrażeniem tego, że Bacon pokonał ogromne, podziemne stwory reagujące na dźwięki 🙂
Cytat z Juby data 27 listopada, 2022, 16:50Cytat z Szaman data listopad 27, 2022, 15:25Ps. Chyba była tam duża dziura w scenariuszu dotycząca... dziury
A co powiesz na to, że Mantis gdyba o tym, czy Drax dałby radę przerzucić ją przez bramę Bacona, aby 5 minut później skakać po 20 metrów? 🙂
Cytat z Szaman data listopad 27, 2022, 15:25Ps. Chyba była tam duża dziura w scenariuszu dotycząca... dziury
A co powiesz na to, że Mantis gdyba o tym, czy Drax dałby radę przerzucić ją przez bramę Bacona, aby 5 minut później skakać po 20 metrów? 🙂
Cytat z Szaman data 27 listopada, 2022, 16:53Powiem na to, że na pewno nie ma co drążyć tego scenariusza napisanego w przyczepie na planie trójki 🙂
Powiem na to, że na pewno nie ma co drążyć tego scenariusza napisanego w przyczepie na planie trójki 🙂
Cytat z Szaman data 1 grudnia, 2022, 23:08W sumie to ok i jakoś niewiele więcej. Niby w tonacji trochę inny, a i tak mam wrażenie, że widzę to o jeden raz za dużo, że to się już zużyło. Żeby nie szukać daleko po kosmosie, mam podobne odczucia co przy Star Trek Beyond, mimo, że serie są od siebie różne.
W sumie to ok i jakoś niewiele więcej. Niby w tonacji trochę inny, a i tak mam wrażenie, że widzę to o jeden raz za dużo, że to się już zużyło. Żeby nie szukać daleko po kosmosie, mam podobne odczucia co przy Star Trek Beyond, mimo, że serie są od siebie różne.
Cytat z Szaman data 1 grudnia, 2022, 23:19PS. Nie macie wrażenia, że po bajecznie kolorowej dwójce ten zwiastun jest szarobury jak każdy Marvel? Tak jakby Gunn, myślami będąc już u konkurencji, nie miał ochoty włożyć tyle pracy w wizualia.
PS. Nie macie wrażenia, że po bajecznie kolorowej dwójce ten zwiastun jest szarobury jak każdy Marvel? Tak jakby Gunn, myślami będąc już u konkurencji, nie miał ochoty włożyć tyle pracy w wizualia.
Cytat z Mierzwiak data 1 grudnia, 2022, 23:24Widzę że wątek Rocketa będzie sercem tego filmu i w sumie chyba tylko to póki co zapowiada się interesująco.
Reszta faktycznie jakaś taka zużyta i bez iskry, a wizualnie to bardzo brzydkie i wyblakłe, z dziesięć kroków wstecz w stosunku do Vol.2.
Widzę że wątek Rocketa będzie sercem tego filmu i w sumie chyba tylko to póki co zapowiada się interesująco.
Reszta faktycznie jakaś taka zużyta i bez iskry, a wizualnie to bardzo brzydkie i wyblakłe, z dziesięć kroków wstecz w stosunku do Vol.2.
