aby założyć posty i tematy.

Bond, James Bond

PreviousPage 4 of 12Next
Cytat z Mierzwiak data październik 3, 2021, 12:27

Mimo wszystko mam ochotę przejść się raz jeszcze żeby obejrzeć na spokojnie, najlepiej w IMAX. W Multikinie seans umilała mi ciemnica przez lampę projektora będącą jedną nogą w grobie i tradycyjnie obraz niedopasowany do ekranu.

W IMAX super robotę robią sekwencje akcji w pełnym aspect ratio. Gorzej, że Łódzka sala ma na środku czarną rysę, która w jasnych scenach, jak pre-title sequence, potrafi dekoncentrować.

Cytat z robgordon data październik 3, 2021, 12:35

Mnie przeszkadzali inni widzowie 😉 Byłem w sobotę, a nietrudno się domyślić jakie typy mogą trafić wtedy do kina. Nawet trochę żałowałem, że nie poczekałem kilka dni, bo aż tak do seansu mnie nie piliło.

Współczuję, bo u mnie nie było problemu. Byłem w piątek o 20:30, 75% cali (czyli wypełniona na maksa) i żadnych problemów. Byłem 4-osobową paczką, trzy osoby bardzo zadowolone (dla mojej przyszłej żony to najlepszy Bond z Craigiem, czekała na jakiś nudniejszy moment żeby wyjść do toalety i w końcu siedziała do końca), ja mam mieszane odczucia, ale jeszcze przetwarzam, bo kilka wiadomych decyzji jest tu bardzo odważnych, których w ogóle się nie spodziewałem, a przez to, że we wrześniu powtórzyłem poprzednie cztery części, za bardzo porównywałem wiele jego elementów zamiast skupić się na tym konkretnym filmie. Dlatego zdecydowałem, że na 100% kupuję wydanie płytowe (jeszcze nie wiem czy Blu-ray, czy UHD, ale Filmostrada ogłosiła, że wyda je w styczniu) i powtórzę w domu na spokojnie. Póki co, serię Craiga uszeregowałbym w ten sposób: Casino Royale > Skyfall > Quantum of Solace > No Time to Die > Spectre. Moja recenzja z forum BatCave:

No Time to Die to najbardziej bondowy film z Danielem Craigiem w roli OO7. Zawiera nie tylko kilka bezpośrednich odniesień do starszych filmów, ale też kilka bardzo subtelnych, a niektóre postacie i lokacje starają się wrócić do stylistyki z Doktora No i W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości (czasami nawet soundtrack do nich nawiązuje). W przeciwieństwie do SpectreNie czas umierać wraca do bondowości świadomie i po całości - nie staje w rozkroku między klasyką, a byciem ponurym akcyjniakiem, tylko wchodzi z buta w przegiętą intrygę i globalne zagrożenie, niosąc przy tym sporo humoru i ironii. Sprawdza się też, a nawet przede wszystkim, jako thriller. Sceny, które mają trzymać w napięciu, lub przestraszyć widza, działają jak należy i jest ich więcej niż w przeciętnym bonderze. Poza tym, już w tzw. pre-title sequence przebija Spectre pod każdym względem, poprawiając wiele najcięższych grzechów nielubianego przeze mnie poprzednika: świetna sekwencja akcji, w której Bond jest człowiekiem(!), a nie postacią z gry komputerowej po wpisaniu kodów - krwawi, jest ranny, ogłuszony, boi się o swoje życie i życie kobiety, z którą je dzieli - bardzo mocna kolorystyka i dużo adrenaliny + Craig, który znowu daje z siebie wszystko. Już po 20 minutach wiedziałem, że tym razem nie będę wychodził z kina rozczarowany...

A jednak, późniejsze wybory twórców sprawiły, że mam mieszane odczucia. Niektóre bardzo odważne decyzje jeszcze przetwarzam i przetwarzać będę długo. Są tu jednak elementy, które od razu budziły moje wątpliwości, jak: scenariusz, który w wielu miejscach kuleje; zdjęcia ustępujące tym z Casino RoyaleSkyfall i Spectre; muzyka Hansa Zimmera, czasami pozytywnie zaskakuje parafrazowaniem oryginalnych motywów Johna Barry'ego oraz nutami z piosenki Billie Eilish, by w innej scenie być okropną powtórką muzyki z Batmanów Nolana. Cienko wypadają też sekwencje akcji, które w głównej mierze są standardowo nakręconymi scenami strzelanin, lub pościgów, a poza otwarciem we Włoszech i dosłownie jednym przebłyskiem z finału (nakręconym w jednym ujęciu), nie ma tu nic, choćby wyczynu kaskaderskiego, godnego zapamiętania.

Niemniej, to bardzo emocjonalne, godne pożegnanie Craiga z jego erą Bonda, domykające story-arc głównego bohatera. Mimo długiego czasu trwania (rekord serii pobity o 15 minut) zleciał mi o wiele szybciej od Spectre i ładnie pozamykał większość wątków serii.

Cytat z Marek Pilarski data październik 3, 2021, 13:42

U Grahama Nortona mówili, że pracowała także z innymi paniami, szczególnie z Lashaną.

To jedna z dwóch najbardziej zmarnowanych postaci w filmie. Jej rola od pierwszej sceny ograniczyła się do docinek i przekomarzań z byłym OO7 i nie czułem, aby choć raz wykazała się czymś niezwykłym, czy jako postać, czy jako agentka MI6. Drugą jest Safin, który budził grozę, fajnie wyglądał i został dobrze zagrany przez Remiego, ale gdzieś w połowie wyparowuje jego pierwotna motywacja, a kolejna jest kliszą, i to mało czytelną dla widza.

Z postaci kobiecych zdecydowanie najlepiej wypadła Paloma (piękna, zabawna i miała bardzo fajną scenę walki na Kubie), ale Madeleine też zaliczyła sporą poprawę względem jej okropnej roli w Spectre, gdzie ni z gruszki, ni z pietruszki poszła do łóżka z Jamesem, a dzień później wyznała mu miłość. <LOL> Tutaj od początku coś między nimi czuć i miała trochę więcej do zagrania.

Wydaje mi się, że to najbardziej udana próba wpasowania tego co stworzono z Craigiem w Casino Royale w świat Jamesa Bonda stworzony na przestrzeni dekad, pełen gadżetów, diabolicznych planów i powiedziałbym, choć raczej z szacunkiem, typowo bondowskich głupotek. Sam Daniel również się postarał, moim zdaniem to jego ogólnie najlepsza, pełna emocji rola od lat, nie tylko w świecie Jamesa Bonda.

Nie przeszkadzał mi wątek miłosny, jasne, nie jest on najszczęśliwiej obsadzony, chyba głównie z tego powodu, że jedna ze stron wygląda jak studentka ostatniego roku, a druga jak jej promotor, ale daje tutaj radę bo przede wszystkim opiera się emocjach kina akcji. Czyli trzeba biec, trzeba uciekać, trzeba bronić i ratować.

Dla mnie Amy było idealnie w sam raz. To występ o którym prawdopodobnie będzie mówić się latami wśród fanów serii, więc dobrze, że pozostał na poziomie smakowitego epizodu. Większa dawka mogłaby zaszkodzić przepisowi.

Nie wiem czy to uczciwe porównanie, ale w końcu to świat Hollywood i superprodukcji- bawiłem się lepiej niż na większości Marvelów ostatnich lat, wyłączając Infinity War. Może dlatego, że bardzo stonowano humor i celowano w inne rejony niż typowy dla MCU "awkward moment", tak nieudolnie podrabiany w zwiastunie drugiego Venoma. Jeśli to zasługa pani Phoebe, to chylę czoła. Autentycznie rozśmieszył mnie dialog o dziecku, albo reakcja Q na to co zobaczył w videodomofonie. A i jeszcze pochwała dla Fukunagi, bo mam wrażenie, że wszystko tutaj zagrało reżysersko, a w craigowych bondach zdarzały się już jednak wpadki.

7/10

A teraz bardziej smakowita część, czyli spoilery

Spoiler

  • w sumie miałem wrażenie, że uczestniczę w czymś wyjątkowym, że o to na moich oczach pisze się historia kina. Śmierć Bonda to być może coś czego nie zobaczę już podczas swojego żywota. Znając moje szczęście i zaległości w serii, jestem prawie pewien, że Lazenby'emu zmarło się już na oczach widzów, no ale zaryzykuję. Zastanawiałem się przez dosłownie moment czy może nie rozegrano tego zbyt szybko, ale nieeee... Dwa szybkie shoty, Louis Armstrong i do domu. Zakończenie Endgame wygląda przy tym na rozwodnione, bo tam jeszcze pogrzeb, pożegnanie Thora, pożegnanie Kapitana i w końcu zanim napisy końcowe zaczną swój bieg widz może wypaść z nastroju. Tutaj jednak rozegrano to bardzo dobrze.
  • A właśnie, Iron Man, porównania nasuwają się same. Tutaj również mogli sobie pozwolić na (częściowy) triumf czarnego charakteru i śmierć herosa. Tylko zastanawiam się czy nie będą mieli bardziej pod górkę w przyszłości. Marvel nie musi wsadzać nikogo do latającej puszki (chociaż pewnie to zrobi), mają 20 innych bohaterów ciągnących wózek. Tutaj mają tylko Bonda. I właśnie, czy nie nadając wydawałoby się jeszcze 20 lat temu nieco papierowemu bohaterowi takiej głębi, dramatyzmu, rodziny, heroicznej śmierci, wreszcie mocno wiążąc jego nazwisko z określoną twarzą, bo przecież wielu przed Skyfall uznawało "James Bond" za przechodzący pseudonim, czy nie nadając wszystkich tych cech nie zawiązali sobie sznura na szyję przy wprowadzeniu następcy? Bo samo "agent 007" to może być za mało, widzom może się wydać, że to tylko spin off który mogą pominąć. James Bond był dotąd pochodnią przekazywaną z pokolenia na pokolenie w pewnej umownej konwencji. Właśnie zgasili swój znicz olimpijski
  • Rami Malek jest tutaj bardzo w porządku, ale jego postać jest jakby niedogotowana. Tak jak sobie sam dopowiedziałem chce zabić ludzkość morderczym wirusem bo umiłował sobie rośliny, niczym Bóg chce stworzyć Ziemię na nowo. O ile dialog o Bogu występuje dość wyraźnie, tak właściwie to z roślinami to chyba moja radosna twórczość, nie ma klarownej odpowiedzi skąd u niego taka nienawiść do ludzkości. Być może pierwotnie był oszalałym ekologiem, ale w wytwórni wystraszyli się takiej koncepcji i Lucyfer pozostał takim nieco wykastrowanym przeciwnikiem Bonda o boskich zapędach. Zabrakło mi też klarownego wyjaśnienia stanu jego twarzy, jak rozumiem zjadł jedynie kawałeczek morderczego tortu który wybił jego rodzinę?
Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

A i jeszcze z takich głupotek

Spoiler
Rozwalił mnie plan Waltza, albo może czegoś nie zrozumiałem. Czyli miał ludzi którzy przez 24 godziny na dobę obserwują nagrobek Evy Green i od lat czekali na wizytę Bonda? Nie, na pewno coś przeoczyłem 🙂 I jeszcze pewnie poprawiali codziennie karteczkę z logiem organizacji Spectre 🙂 Ta bomba w sumie też niczego sobie, wybuchła mu w twarz, a jedynie go osmaliło, jak Smerfy po prezencie Zgrywusa.

Szaman, odnośnie tego co napisałeś w spoilerze:

Spoiler
Ja raczej pomyślałem o Loganie i ostatnim występie Jackmana, gdzie bohater też niespodziewanie dowiaduje się, że ma dziecko (choć nie dosłownie, to jego klon) i w finale dla tego dziecka też poświęca życie.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Chciałbym jeszcze zauważyć, że

Spoiler
Blofeld odniósł swoje wielkie zwycięstwo, jego znienawidzony wróg stracił pięć najpiękniejszych lat z córką. Mocno obrywa Bond w tej części, oj mocno.

Mierzwiak and robgordon have reacted to this post.
Mierzwiakrobgordon

Knives Out:

Guns Out:

🙂

Marek Pilarski, Szaman and robgordon have reacted to this post.
Marek PilarskiSzamanrobgordon
Cytat z Szaman data październik 3, 2021, 15:53

A i jeszcze z takich głupotek

Spoiler
Rozwalił mnie plan Waltza, albo może czegoś nie zrozumiałem. Czyli miał ludzi którzy przez 24 godziny na dobę obserwują nagrobek Evy Green i od lat czekali na wizytę Bonda? Nie, na pewno coś przeoczyłem 🙂 I jeszcze pewnie poprawiali codziennie karteczkę z logiem organizacji Spectre 🙂 Ta bomba w sumie też niczego sobie, wybuchła mu w twarz, a jedynie go osmaliło, jak Smerfy po prezencie Zgrywusa.

Spoiler
Scena z nagrobkiem ma miejsca zaraz po wydarzeniach ze Spectre. Ale nie pamiętam Spectre, i nie wiem, czy plany Blofelda wobec Jamesa w kwestii Vesper są starsze niż to, co się działo w tamtym filmie. Z tego co mówił w tym filmie nie wynikało to jednoznacznie, kiedy podłożył tam bombę.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Jak tam Wasz ranking bondowskich piosenek w filmach z Craigiem?

U mnie coś takiego:

1. You Know My Name, Chris Cornell
2. Skyfall, Adele
3. Another Way To Die, Alicia Keys & Jack White
4. No Time To Die, Billie Eilish
...
100. Writing's On The Wall, Sam Smith

🙂

Nad samymi czołówkami nie chce mi się zastanawiać, bo mam wrażenie że są nierozerwalnie związane z piosenkami, ale na pewno wyróżniłbym chociażby kapitalny patent z pistoletami tworzącymi łańcuch DNA w najnowszym filmie.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

U mnie dokładnie ta sama. Cieszę się, że zgadzamy się w temacie abominacji z setnego miejsca 🙂

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

U mnie ranking utworów podobny. Co do czołówek to Casino Royale także zdecydowanie na pierwszej pozycji, później nie bardzo pamiętam następne. Dzisiaj także zwróciłem uwagę na łańcuch DNA z pistoletów, ogólnie całość mi się podobała.

Jeśli chodzi o same filmy:

  1. Casino Royale - 10/10
  2. Skyfall - 7,5/10
  3. Quantum of Solace - 6,5/10
  4. No Time To Die - 6/10
  5. Spectre - 5/10
Juby has reacted to this post.
Juby

Co do muzyki w samym filmie, Hans Zimmer chyba nie wysilił się za bardzo. W pewnym momencie jakbym słyszał muzykę z czołówki The Crown, w innym jakiś motyw z Incepcji albo innego Nolana. 😛

To i ode mnie, choć pamięć może być zawodna 🙂

  1. Casino Royale- a niech ma aż 9/10
  2. No Time To Die- 7/10
  3. Skyfall- 7/10
  4. Qunatum of Solace- 6/10
  5. Spectre- 5/10

@marek

Bez jaj, w pewnym momencie były po prostu kawałki z Batman Begins i The Dark Knight. Daję słowo że wyjdę z Diuny jak usłyszę kolejny autoplagiat tego pana 🙂

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski
Cytat z Marek Pilarski data październik 5, 2021, 19:18

Co do muzyki w samym filmie, Hans Zimmer chyba nie wysilił się za bardzo. W pewnym momencie jakbym słyszał muzykę z czołówki The Crown, w innym jakiś motyw z Incepcji albo innego Nolana. 😛

Jak to Zimmer, robota oddana albo stażystom, albo wspomnieniom 🙂

Spoiler
Wytłumaczy mi ktoś, jaki był sens powrotu tego całego Safina na samym końcu? W ostatniej scenie, w której widzimy go wcześniej, ucieka on ze swoimi minionkami. A tu nagle znów pojawia się z dupy, i okazuje się, że wraca tylko po to, żeby zapoczątkować ciąg dramatycznych wydarzeń w finale. W kontekście tego, co robi i mówi wcześniej, nie ma to chyba zbyt dużo sensu...

robgordon has reacted to this post.
robgordon

Większość z bondowskich piosenek uważam za mocno przeciętne, a kilka za bardzo słabe (np. Sam Smith, Billie Eilish). Gdybym miał wyróżnić to jedynie te nieco starsze: A-ha, Gladys Knight, Tina i DD. Od Goldeneye nie powstało nic fajnego. Symptomatyczne zresztą, że gdyby prześledzić dyskografię tych bardziej znanych z bondowskich wykonawców (również tych, których wyróżniłem), to piosenki do przygód 007 należą do ich co najwyżej średnich osiągnięć. To też sporo mówi o jakości tych utworów.

Cytat z Marek Pilarski data październik 5, 2021, 19:23

Spoiler
Wytłumaczy mi ktoś, jaki był sens powrotu tego całego Safina na samym końcu? W ostatniej scenie, w której widzimy go wcześniej, ucieka on ze swoimi minionkami. A tu nagle znów pojawia się z dupy, i okazuje się, że wraca tylko po to, żeby zapoczątkować ciąg dramatycznych wydarzeń w finale. W kontekście tego, co robi i mówi wcześniej, nie ma to chyba zbyt dużo sensu...

Niestety ciężko obronić ten wątek, wygląda jakby scenariusz był przerabiany na planie.

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski

Spróbowałem stworzyć ranking piosenek bondowskich z filmów z Craigiem. Ale po kilku próbach poddałem się. Gdybym miał wyróżnić to jedynie Skyfall. Reszta nie warta zestawienia.

Co do utworów - nie mam byt wyrafinowanego gustu muzycznego, ostatecznie polubiłem nawet piosenkę Sama Smitha. 😛

Pytanie odnośnie zwiastunów przed seansem Bonda - u Was też ostatnim przed samym filmem był zwiastun House of Gucci?

PreviousPage 4 of 12Next