aby założyć posty i tematy.

Shang-Chi

PreviousPage 5 of 8Next

 

Zerknąłem trochę na opinie odbiorców o azjatyckich korzeniach. Są pozytywne, ale bardziej skupiają się na Tonym niż filmie 🙂

Super, Black Panther to nadal mój nr 2 w MCU. 😛

Że jak? 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Polski oddział Disneya po prostu wziął sobie do serca plan góry, że film dostanie najbardziej leniwą kampanie promocyjną w historii 🙂

No dobra, powrót do kina po prawie 1,5 roku (!) tak mi się spodobał, że stwierdziłem a co tam, przejdę się na to, przynajmniej szybko będę mieć swoje zdanie 🙂

Ktoś jeszcze się wybiera? Tak @kuba, widzę Twoje obie ręce 🙂

Kuba has reacted to this post.
Kuba

Trzeci film MCU w IMAXie będzie 🙂

Ale oby nie pozamykali kin bo się zaczyna okres w końcu dobrych i ciekawych filmów i ten dziwny, pandemiczny bardzo chętnie zamknąłbym symbolicznie twarzą Leunga na olbrzymim ekranie.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Nie nadaję się do takich deklaracji, bo często zmieniam zdanie rankiem tego samego dnia 🙂

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Ja idę na pewno. Do Wrocka do IMAXa nie będę specjalnie jeździł, ale zobaczę sobie w Dream w Heliosie, tym razem spróbuję wyciągnąć podnóżek siedzenia. 😛

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Ja oczywiście również się wybieram.

 

Kolejny, całkiem fajny, materiał zza kulis. Nie są one nie wiadomo jak ciekawe czy specjalnie odświeżające, ale nadal sprzedają ten film lepiej niż trailery.

Cytat z Marek Pilarski data Sierpień 29, 2021, 22:44

Ja idę na pewno. Do Wrocka do IMAXa nie będę specjalnie jeździł, ale zobaczę sobie w Dream w Heliosie, tym razem spróbuję wyciągnąć podnóżek siedzenia. 😛

Bilet kupiony. 🙂

A mnie oczywiście życie robi w głupiego i na razie IMAXa to ja mam ale 3D. Więc będzie normalne kino :/

Tak w sumie to nie wiem co więcej napisać. Sympatyczny film, dynamiczny w ten pozytywny, dobrze wyreżyserowany sposób, z bohaterami których można polubić. Nie ma może jakiejś nie wiadomo jakiej duszy, ale jednocześnie nie sprawia wrażenia korporacyjnego produktu. Ot, taka solidna, nie żenująca superprodukcja na której mogę odróżnić sceny akcji, a nawet zapamiętam ich lokacje. Co więcej, z czytelnym finałem który mnie interesował, a to już dużo w MCU.

O heheszki dba Akwafina i ten aktor który niby jest tajemnicą i było go zaskakująco dużo. Nie przeszkadzali mi, a Kwaczucha czy jak jej tam jest sympatyczniejsza niż jej dziwaczny pseudonim.

Leung nie zrobił na mnie żadnego wrażenia, a motyw z uniesieniem brwi podczas walki słusznie został zbyty na sali parsknięciem gdy wykorzystano go ponownie. Ale był w porządku i mimo wszystko czuć było, że tutaj jest na saksach, jest z innej bajki tak jak od miesięcy opowiadał Kuba.

Na razie tak ogólnie. Wong i Abomination zdobywają moją nagrodę dla najbardziej bezsensownego cameo dwudziestolecia, wyprzedzając występ Bruce'a Campbella w remake'u Martwego zła. W marcu Twój ruch, Bruce.

7/10

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski

Opinia napisana pod fanpage. Ogólnie bardzo pozytywnie, choć dostrzegam 2-3 duże wady, które niestety obniżają do 7/10.

Pierwsza godzina Shang-Chi to jedne z najlepszych sześćdziesięciu minut, jakie MCU miało do tej pory do zaoferowania. To idealnie wyważony mix świetnie zrealizowanych scen walk, które parafrazują klasyki kina azjatyckiego oraz momentów, które pozwalają poznać historię rodziny głównego bohatera, wejść w świat jego przeszłości i teraźniejszości, również najważniejszych dla niego relacji z innymi postaciami, a także poczuć w tym wszystkim ducha tytułowej legendy i nawet przemycić w nienachalny i bezpretensjonalny sposób pewne kwestie kulturowe. Jest w tym dużo podniosłości, ale też aktorstwa (Tony Leung, Michelle Yeoh!) i emocji, które usprawiedliwiają taki ton. Na szczęście jest też Awkwafina, która pilnuje, żeby nie było zbyt poważnie przez cały czas.

Niestety później zostaje wprowadzona postać, która chyba zbyt mocno zaburza ton całości (ale ma też swoje bardzo zabawne momenty), a scenariusz zaczyna iść na łatwiznę, tak żeby zdążyć połączyć wszystkie fabularne punkty przed kolejnym typowym marvelovskim trzecim aktem, który jest przesadzonym, zbyt rozwleczonym, a nawet trochę meczącym CGI-festem. Serducho Shang-Chi bije ostatecznie jednak na tyle mocno, że mimo swoich wad trudno mi nie lubić tego filmu.

Tak, zgadzam się, że film byłby lepszy bez tego aktora wprowadzonego w połowie. Na jego lekką obronę dodam, że i tak wyglądało jakby trochę się hamował i wyciągnął jakieś wnioski ze swoich przeszarżowanych kreacji z ostatnich lat. Co do tonacji, nie wiem czy bardziej nie zaburzał jej jego towarzysz.

Gorszy niż miałem nadzieje, lepszy niż uczciwie się spodziewałem.

W pewnych aspektach, to topowy projekt Marvela. Niestety, wspominane marvelowe elementy uderzają w ten projekt z zabójcza siłą i ściągają projekt na sam dół.

Podoba mi się, że przez większośc czasu to bardziej bajka, chińska legenda mająca w sobie coś z mitologicznej opowieści i to więcej niż z typowego filmu superbohaterskiego. Pierwsze 10-15 minut jest rewelacyjne. Jasne, czuć, że mamy tu bardziej hołdy i mrugnięcia okiem do wuxi i kina fantasy z Azji niż faktyczne wykorzystanie tych gatunków, ale momentami wypada to super. Starcie Wenwu i matki Shanga będzie jedną z moich ulubionych sekwencji w MCU od lat.

Bardzo podoba mi się jak wiele dialogów jest po mandaryńsku oraz fakt, że rzeczywiście całkiem sporo akcji dzieje się w tej fikcyjnej krainie. Jej design jest zaskakująco dobry, zwłaszcza wszystkich magicznych stworzeń które wyglądają wprost fantastycznie. Generalnie CGI pod kątem czysto technicznym nie zawodzi nawet na moment jak przy Cap Marvel czy BP, nie ma żadnej sceny gdzie widać jak na dłoni ingerencje komputera, wszystko zdążyli wyrenderować. Nawet parszywy pod kątem zamysłu finał broni się tym jak to CGI wykonano.

Najważniejszy problem jaki mam z tym filmem jest jednak taki, że...on mógłby bez problemu być znacznie, znacznie lepszy. Autentycznie brakuje mi tu z 20 minut więcej materiału. Uważam, że background rodziny jest świetnie pokazany, ale mógł być zgłębiany bardziej. Wenwu nie rozczarował, dla mnie to absolutnie topowy antagonista w historii tego uniwersum. Czy jednak cały wątek nie mógłby być jeszcze lepszy? Bez problemu. Zwłaszcza irytuje, że z jednej strony próbują pokazać antagonistę w nowym świetle dla tego uniwersum, dają mu sceny i motywy które jednak znacząco go wyróżniają a z drugiej mają postać siostry która jest napisana tak leniwie i schematycznie. Jasne, to pasuje do "komentarza", ale w gruncie rzeczy mam to w dupie, bo ileż by całość zyskała gdyby Wenwu traktował swoje dzieci na równo.

Awkwafina jest tragiczna. Aktorsko, oczywiście, ale również jej postać psuje cały film. Nie pasuje do innych bohaterów, jej motyw jest równie oklepany i równie kiepsko rozwiązany co siostry. A szkoda bo Simu przydałaby się lepsza partnerka. On sam jest mega energiczny, super się go oglada, ale niestety postać Shanga na ten moment nie interesuje mnie ani trochę. Leung jest ewidentnie z innej bajki, ale dla mnie to duży plus bo to jest to o czym mówiłem - wnosi on sporo nowości i zupełnie inny (czy trafiony czy nie -kwestia subiektywna) sposób odgrywania bohatera. Zdecydowanie udany, bo wszędzie jest wychwalany. Szkoda, że Yeoh nie miała właściwie nic ciekawego do zagrania. Za to reszta pań i wiadomy aktor moim zdaniem super.

 

Ale...TEN FINAŁ JEST TAK TRAGICZNY. Na cholere ta CGI sraka, za przeproszeniem. Jest idealny moment na zamknięcie finału, po wiadomym pojedynku - on sam spokojnie mógłby być lepszy, ale i tak dawał radę. Natomiast potem następuje 10 minut tego czegoś, 10 minut które natychmiast zabiły moje emocjonalne połączenie z tymi bohaterami, filmem, wynudziło i zdenerwowało. Zwłaszcza z powodu tej obrzydliwej kolorystyki i oświetlenia które mocno mieszają w szykach Crettonowi który momentami ewidentnie chciał z tej walki wyciągnąć coś ładniejszego i ambitniejszego. Bardzo denerwuje też fakt, że scene gzdie kamera zatrzymuje się na dłużej na twarzy Leunga psuje CGI do okoła.

Sceny akcji jako takie spełniają wymagania. Sure, zestawić to z azjatyckim kinem akcji i wychodzi jedynie poprawnie, ale na tle MCU? Świetna robota. Przede wszystkim widać, że to kaskaderzy wszystko robią i ich praca jest godna pochwał, super się to ogląda. Choreografia jest ambitna, pomysłowa i znowu - świetna dla oka. Co jednak bardziej zaskakujące muszę pochwalić prace kamery. Zwłaszcza w znakomitej scenie na ścianie wieżowca. To właściwie ona podnosi poziom tych sekwencji i sprawia, że choreografie wydają się znacznie lepsze niż w rzeczywistości. Szkoda, że zdjęcia psują problemy z kolorystyką i oświetleniem pod koniec bo mielibyśmy może najlepszy pod tym kątem projekt. Coś się jednak ewidentnie zmienia w tej kwestii w MCU - przypominam, że Falcon ma świetne zdjęcia 😉

Cieszy mnie brak miliona cameosów i mrugnięć okiem. Film stoi na własnych nogach, jest osobną historią. Dobra, angażującą, ale jednak nadal w wielu aspektach powierzchowną. Nawet jeśli poważnych problemów jest garstka - dla mnie każdy z nich jest kluczowy. No i cały trzeci akt, pomimo naprawdę dobrej konfrontacji Wenwu i Shanga psuje wszystko co film budował do tego momentu.

 

 

Daje tak z 6/10, chociaż dziś film podoba mi się bardziej niż wczoraj. Ale 6 z serduszkiem, pomimo narzekań to dla mnie kolejny projekt który stawia krok w dobrą stronę, znacznie lepszy od Black Panther.

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski

Podobało mi się w postaci Awkwafiny, że ona jest napisana jak kobiecy sidekick bohatera z lat 80-tych, a jednocześnie pozbawiona jego tyowych błędów, czyli w zamierzeniu zabawnego irytowania zarówno głównego bohatera, jak i widza swoim marudzeniem, piszczeniem, delikatnością i strachliwością.

Z tego co pamiętam królową takiej złej postaci jest Kate Capshaw w drugim Indianie Jonesie, ale mogę być niesprawiedliwy, bo Jonesy czekają na przyszłoroczną powtórkę. Za to idealnie napisanym partnerem jest dla mnie Lewis z RoboCopa. Nawet ta jedyna scena gdzie robi coś głupiego ma w sobie mnóstwo zadziorności, bo przecież wtedy po prostu odruchowo spogląda na penisa przestępcy 🙂

Jasne, Awkwafina ma być spoko, ma być jak to powiedział nikt nigdy cool, ma być takim łącznikiem między młodzieżową widownią, a tradycją azjatyckiej wioski, smokami, walkami na miecze, pluszowymi gryfami i czym tam jeszcze co może młodego odbiorcę zniechęcić. Rozumiem to i akceptuje.

Już gorzej niż ją znosiłem wszelkie wstawki z taką muzyką co sprawiała wrażenie hip hopu z audio tunem na featuringu 🙂 Nie wiem co to było. Rychu się w willi przewraca 🙂

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski

Ja też rozumiem jej rolę. Nie uważam jednak aby była potrzebna.

Jak lepszy byłby to film gdyby skupił się jedynie na Shangu i jego siostrze - siostrze która miałaby lepszy, bardziej rozbudowany wątek a przede wszystkim ciekawiej wykombinowaną relacje z ojcem. Moim zdaniem - znacznie. Ale ja nigdy nie byłem fanem postaci które z jednej strony są komikami a z drugiej pomostami łączącymi różne światy w filmie i sma film z widzami.

Jeszcze taka myśl, jak dla mnie zmarnowano dwie ważne sceny akcji z Leungiem. Początek jest rozpisany tak, że powinien robić wrażenie niczym otwarcie Drużyny Pierścienia i Sauron z narracją Galadrieli. Nie czułem tego, mam wrażenie, że reżyser od Short Term 12 nie odnalazł się w scenie batalistycznej. Było poprawnie, mogło być coś takiego, że ludzie z ciarkami na plecach oglądaliby cama na You Tubie.

Druga znarnowana scena- restauracja. Patrzymy na nią trochę z oddali, trochę oczami chłopca, trochę dzięki lustru. Tutaj wyraźnie Disney 

Spoiler
obawiał się gloryfikacji zemsty.
Też mam wrażenie, że ładunek emocjonalny mógł być tutaj większy, a wybory realizacyjne wymuszają chłód.

Cytat z Szaman data Wrzesień 4, 2021, 14:10

Jeszcze taka myśl, jak dla mnie zmarnowano dwie ważne sceny akcji z Leungiem. Początek jest rozpisany tak, że powinien robić wrażenie niczym otwarcie Drużyny Pierścienia i Sauron z narracją Galadrieli. Nie czułem tego, mam wrażenie, że reżyser od Short Term 12 nie odnalazł się w scenie batalistycznej. Było poprawnie, mogło być coś takiego, że ludzie z ciarkami na plecach oglądaliby cama na You Tubie.

Zapamiętałem jednak w tej scenie kilka naprawdę fajnych ujęć.

Całe intro z narracją z offu było jednak dość sztampowe.

PreviousPage 5 of 8Next