Shang-Chi
Cytat z Kuba data 4 września, 2021, 14:42Cytat z Szaman data Wrzesień 4, 2021, 14:10Jeszcze taka myśl, jak dla mnie zmarnowano dwie ważne sceny akcji z Leungiem. Początek jest rozpisany tak, że powinien robić wrażenie niczym otwarcie Drużyny Pierścienia i Sauron z narracją Galadrieli. Nie czułem tego, mam wrażenie, że reżyser od Short Term 12 nie odnalazł się w scenie batalistycznej. Było poprawnie, mogło być coś takiego, że ludzie z ciarkami na plecach oglądaliby cama na You Tubie.
Druga znarnowana scena- restauracja. Patrzymy na nią trochę z oddali, trochę oczami chłopca, trochę dzięki lustru. Tutaj wyraźnie Disney [spoiler] obawiał się gloryfikacji zemsty. [/spoiler] Też mam wrażenie, że ładunek emocjonalny mógł być tutaj większy, a wybory realizacyjne wymuszają chłód.
Początek aż do spotkania rodziców rzeczywiście kiepski. Ale moim zdaniem wpisuje się w generalnie średnie nakreślenie Wenwu jako swoistą szara eminencje historii.
A scene w restauracji lubię akurat, głównie dzięki temu, że autentycznie czułem naiwna radość Wenwu z tego że odbuduje rodzinę, że ma cień szansy na odzyskanie wszystkiego i to na przekór konfliktom. Nie jest to typowy dla villainow MCU wybuch sympatycznych i zrozumiałych uczuć. Jednocześnie fajnie kontrastowało z równie absurdalną wręcz arogancja kiedy opowiadał o sobie i swoim imieniu. Tą scenę uważam akurat za jedną z najlepszych.
A dobra, bo mowa chyba o restauracji gdzie był z młodym synem 🙂
[spoiler]Jeśli tak to zgadzam się. Ale głównie mi przeszkadzało, że nie oglądamy z bliska wybuchu przemocy (pierwszego od lat) Wenwu tylko w tle bawi się pierścieniami. Pozwolić mu ich wymordować ręcznie w stylu Winter Soldiera i byłaby znakomita sekwencja[/spoiler]
Cytat z Szaman data Wrzesień 4, 2021, 14:10Jeszcze taka myśl, jak dla mnie zmarnowano dwie ważne sceny akcji z Leungiem. Początek jest rozpisany tak, że powinien robić wrażenie niczym otwarcie Drużyny Pierścienia i Sauron z narracją Galadrieli. Nie czułem tego, mam wrażenie, że reżyser od Short Term 12 nie odnalazł się w scenie batalistycznej. Było poprawnie, mogło być coś takiego, że ludzie z ciarkami na plecach oglądaliby cama na You Tubie.
Druga znarnowana scena- restauracja. Patrzymy na nią trochę z oddali, trochę oczami chłopca, trochę dzięki lustru. Tutaj wyraźnie Disney
Też mam wrażenie, że ładunek emocjonalny mógł być tutaj większy, a wybory realizacyjne wymuszają chłód.Spoilerobawiał się gloryfikacji zemsty.
Początek aż do spotkania rodziców rzeczywiście kiepski. Ale moim zdaniem wpisuje się w generalnie średnie nakreślenie Wenwu jako swoistą szara eminencje historii.
A scene w restauracji lubię akurat, głównie dzięki temu, że autentycznie czułem naiwna radość Wenwu z tego że odbuduje rodzinę, że ma cień szansy na odzyskanie wszystkiego i to na przekór konfliktom. Nie jest to typowy dla villainow MCU wybuch sympatycznych i zrozumiałych uczuć. Jednocześnie fajnie kontrastowało z równie absurdalną wręcz arogancja kiedy opowiadał o sobie i swoim imieniu. Tą scenę uważam akurat za jedną z najlepszych.
A dobra, bo mowa chyba o restauracji gdzie był z młodym synem 🙂
Cytat z Szaman data 4 września, 2021, 15:20Tak, mówiłem o restauracji. Scena ze wspólną kolacją i pytaniem o imię była dobra.
Kuba, trochę za dużo napisałeś, pozwoliłem sobie wziąc to w spoiler 🙂
Tak, mówiłem o restauracji. Scena ze wspólną kolacją i pytaniem o imię była dobra.
Kuba, trochę za dużo napisałeś, pozwoliłem sobie wziąc to w spoiler 🙂
Cytat z Mierzwiak data 4 września, 2021, 16:12Shang-Chi i wszystkie problemy Marvela
Podstawowy, doskonale widoczny również w Black Widow jest taki, że do scenariuszy i historii podchodzi się tam w niewłaściwy sposób. Z góry określa się, że film ma być drogim blockbusterem z komputerowym finałem, ale żeby przykryć wrażenie wtórności dodaje się kilka świeżych elementów. W tym przypadku są to smaki Azji, w tym również świetne sceny walk (praca kamery w scenach w autobusie i na rusztowaniu jest najlepsza w całym MCU), i ciekawie nakreślone relacje między bohaterami - jest ojciec czarny charakter, są jego dzieci, syn i córka (Vader, Luke i Leia? 🙂 ), jest też - jak słusznie zauważył Szaman - nieoczywista w takim kinie przyjaźń damsko-męska. Rzecz jednak w tym, że Marvel takie rzeczy traktuje jako dodatki do swojej formuły, zamiast to je właśnie uczynić punktem wyjścia i na nich zbudować całość.
I tak Azja jest tu tylko kolejnym przebraniem, fasadą; wspomniane sceny walk są w istocie znakomite, ale już cała reszta to tylko bezpieczne, pozbawione wyrazu odtwórstwo i imitacja. Nie ma w tym klimatu, duszy czy wizualnej iskry (jedyną w tym filmie wprowadzają odbicia wieżowców we wspomnianej bitce na rusztowaniu); podróż w zupełnie inny, niewidziany dotąd zakątek MCU polega na odwiedzeniu krainy, której krajobraz niczym się nie wyróżnia, bo to po prostu podrasowany komputerem Wietnam. Widzieliśmy to już na Kashyyyk, planecie Wookiech w Zemście Sithów, widzieliśmy na Wyspie Czaszki czy w Avatarze, tylko tam góry unosiły się nad ziemią.
Rodzinne relacje, dawne urazy i konflikt nie mogą wybrzmieć i doczekać się satysfakcjonującego rozwiązania, bo zostają zepchnięte na dalszy plan, a słowa i emocje zastępują efekty specjalne i ratowanie świata przed Wielkim Zagrożeniem, numer katalogowy #MCU7366.
Efektem jest bardzo dziwny miks, a wrażenie to potęguje czasem okropny dobór muzyki; bardzo współczesnej, bardzo stargetowanej pod widzów w określym przedziale wiekowym oraz zdecydowanie zbyt często żenujący, wciśnięty bardzo na siłę humor. (Czy nawet cała postać, pojawiająca się tu min. po to, żeby streścić fabułę filmu z 2013 roku, jakby potrzasając widzami i krzycząc "Widzicie? Pamiętacie!? Te filmy są ze sobą powiązane!") Gdy Shang opowiada Katy swoją historię, w momencie gdy zaczyna się robić zbyt poważnie dostajemy wyliczone co do sekundy Rozładowanie Atmosfery w postaci fatalnej scenki ze stewardessą i wybieraniem jedzenia. Czy naprawdę coś by się stało, gdyby nie było takich wstawek? Czy może ankiety z opiniami po pokazach testowych mówią inaczej?
Do niezaprzeczalnych plusów na pewno zaliczam świetny casting, tutaj akurat MCU w 99,9% nie zawodzi i nawet jeśli scenariusz rozczarowuje, to obsada wychodzi obronną ręką.
Mam jeszcze taką ogólną refleksję: te wszystkie magiczne wątki pokazują moim zdaniem, że rozbudowanie (i rozbuchanie) uniwersum Marvela jest jego największym sukcesem, ale jednocześnie największą słabością. Bo czy w tym świecie, dla jego bohaterów (ale i dla nas widzów), po tym wszystkim co widzieliśmy i co działo się na Ziemi, jest jeszcze miejsce na jakieś zdziwienie czy zachwyt? Czy nie przekroczono już aby granicy za którą to co niezwykłe stało się zwyczajne? Może również dlatego wyprawa do innego świata zamieszkanego przez mityczne stworzenia wypada tutaj tak nijako.
Shang-Chi i wszystkie problemy Marvela
Podstawowy, doskonale widoczny również w Black Widow jest taki, że do scenariuszy i historii podchodzi się tam w niewłaściwy sposób. Z góry określa się, że film ma być drogim blockbusterem z komputerowym finałem, ale żeby przykryć wrażenie wtórności dodaje się kilka świeżych elementów. W tym przypadku są to smaki Azji, w tym również świetne sceny walk (praca kamery w scenach w autobusie i na rusztowaniu jest najlepsza w całym MCU), i ciekawie nakreślone relacje między bohaterami - jest ojciec czarny charakter, są jego dzieci, syn i córka (Vader, Luke i Leia? 🙂 ), jest też - jak słusznie zauważył Szaman - nieoczywista w takim kinie przyjaźń damsko-męska. Rzecz jednak w tym, że Marvel takie rzeczy traktuje jako dodatki do swojej formuły, zamiast to je właśnie uczynić punktem wyjścia i na nich zbudować całość.
I tak Azja jest tu tylko kolejnym przebraniem, fasadą; wspomniane sceny walk są w istocie znakomite, ale już cała reszta to tylko bezpieczne, pozbawione wyrazu odtwórstwo i imitacja. Nie ma w tym klimatu, duszy czy wizualnej iskry (jedyną w tym filmie wprowadzają odbicia wieżowców we wspomnianej bitce na rusztowaniu); podróż w zupełnie inny, niewidziany dotąd zakątek MCU polega na odwiedzeniu krainy, której krajobraz niczym się nie wyróżnia, bo to po prostu podrasowany komputerem Wietnam. Widzieliśmy to już na Kashyyyk, planecie Wookiech w Zemście Sithów, widzieliśmy na Wyspie Czaszki czy w Avatarze, tylko tam góry unosiły się nad ziemią.
Rodzinne relacje, dawne urazy i konflikt nie mogą wybrzmieć i doczekać się satysfakcjonującego rozwiązania, bo zostają zepchnięte na dalszy plan, a słowa i emocje zastępują efekty specjalne i ratowanie świata przed Wielkim Zagrożeniem, numer katalogowy #MCU7366.
Efektem jest bardzo dziwny miks, a wrażenie to potęguje czasem okropny dobór muzyki; bardzo współczesnej, bardzo stargetowanej pod widzów w określym przedziale wiekowym oraz zdecydowanie zbyt często żenujący, wciśnięty bardzo na siłę humor. (Czy nawet cała postać, pojawiająca się tu min. po to, żeby streścić fabułę filmu z 2013 roku, jakby potrzasając widzami i krzycząc "Widzicie? Pamiętacie!? Te filmy są ze sobą powiązane!") Gdy Shang opowiada Katy swoją historię, w momencie gdy zaczyna się robić zbyt poważnie dostajemy wyliczone co do sekundy Rozładowanie Atmosfery w postaci fatalnej scenki ze stewardessą i wybieraniem jedzenia. Czy naprawdę coś by się stało, gdyby nie było takich wstawek? Czy może ankiety z opiniami po pokazach testowych mówią inaczej?
Do niezaprzeczalnych plusów na pewno zaliczam świetny casting, tutaj akurat MCU w 99,9% nie zawodzi i nawet jeśli scenariusz rozczarowuje, to obsada wychodzi obronną ręką.
Mam jeszcze taką ogólną refleksję: te wszystkie magiczne wątki pokazują moim zdaniem, że rozbudowanie (i rozbuchanie) uniwersum Marvela jest jego największym sukcesem, ale jednocześnie największą słabością. Bo czy w tym świecie, dla jego bohaterów (ale i dla nas widzów), po tym wszystkim co widzieliśmy i co działo się na Ziemi, jest jeszcze miejsce na jakieś zdziwienie czy zachwyt? Czy nie przekroczono już aby granicy za którą to co niezwykłe stało się zwyczajne? Może również dlatego wyprawa do innego świata zamieszkanego przez mityczne stworzenia wypada tutaj tak nijako.
Cytat z Mierzwiak data 4 września, 2021, 23:47Jeszcze jedno:
Pozdrawiam idiotów z Disneya którzy zdecydowali że - podejrzewam, że nie tylko Polski to dotyczy - kraje nieanglojęzyczne które i tak będą mieć film z napisami w swoim języku również powinny mieć angielskie suby w scenach zagranych po mandaryńsku.
Jeszcze jedno:
Pozdrawiam idiotów z Disneya którzy zdecydowali że - podejrzewam, że nie tylko Polski to dotyczy - kraje nieanglojęzyczne które i tak będą mieć film z napisami w swoim języku również powinny mieć angielskie suby w scenach zagranych po mandaryńsku.
Cytat z Kuba data 4 września, 2021, 23:57W sumie jako, że jestem po NH gdzie zestaw napisów po angielsku i polsku był normą to jakoś mi to nie przeszkadzało, ale fakt jest taki że tutaj dużo ekranu bez potrzeby zajmował tekst. A po mandaryńsku gada się tu zaskakująco dużo.
W sumie jako, że jestem po NH gdzie zestaw napisów po angielsku i polsku był normą to jakoś mi to nie przeszkadzało, ale fakt jest taki że tutaj dużo ekranu bez potrzeby zajmował tekst. A po mandaryńsku gada się tu zaskakująco dużo.
Cytat z Szaman data 5 września, 2021, 09:48Powiem Wam, że zmieniam jednak na 6/10. Bardzo podoba mi się to co napisał Mierzwiak, szczególnie o tej formule i doczepianych do niej elementach. Po dwóch dniach naszło mnie też, że nie ma tutaj ani jednej sceny do której chciałbym wrócić. Ktoś powie, autobus i rusztowanie, no dobra, ale były spoko i tyle, już lepiej obejrzeć sobie jakiś mix walk z Policyjnych opowieści z Jackiem Chanem.
Powiem Wam, że zmieniam jednak na 6/10. Bardzo podoba mi się to co napisał Mierzwiak, szczególnie o tej formule i doczepianych do niej elementach. Po dwóch dniach naszło mnie też, że nie ma tutaj ani jednej sceny do której chciałbym wrócić. Ktoś powie, autobus i rusztowanie, no dobra, ale były spoko i tyle, już lepiej obejrzeć sobie jakiś mix walk z Policyjnych opowieści z Jackiem Chanem.
Cytat z Kuba data 5 września, 2021, 09:56To ja akurat chętnie wrócę do sekwencji początkowej i nawet rzucę okiem na resztę sekwencji akcji poza finałem. Co w moim przypadku jest akurat nietypowe bo sceny MCU do których po pierwszym seansie naprawdę chciałem mocno wrócić to Assemble, starcie Falcona i Buckyego z nowym Capem i całość Infinity War 🙂 więc akurat tutaj jest "potężny progres"!
To ja akurat chętnie wrócę do sekwencji początkowej i nawet rzucę okiem na resztę sekwencji akcji poza finałem. Co w moim przypadku jest akurat nietypowe bo sceny MCU do których po pierwszym seansie naprawdę chciałem mocno wrócić to Assemble, starcie Falcona i Buckyego z nowym Capem i całość Infinity War 🙂 więc akurat tutaj jest "potężny progres"!
Cytat z Szaman data 5 września, 2021, 10:02Coraz bardziej doceniam finał z rozgwiazdą z wiadomego filmu. Proste, czytelne, efektowne, z bohaterami którzy muszą współpracować, z wrogiem który ma jakąś osobowość, nieprzeładowany CGI, w lokacji która zdaje się realna i z ładną klamrą w ostatniej scenie filmu (ze szczurkiem). Coś z czym jest ostatnio duży problem w MCU, ale może sytuację polepszy finał No Way Home znany z przecieków.
Ta postać z 2013 roku jak już tak nami potrząsa, to mogłaby mi przypomnieć [spoiler] dlaczego Stark zniszczył reaktor i zbroje, a potem znowu ma reaktor i zbroje, bo autentycznie mam czarną dziurę w pamięci [/spoiler] 😀
Coraz bardziej doceniam finał z rozgwiazdą z wiadomego filmu. Proste, czytelne, efektowne, z bohaterami którzy muszą współpracować, z wrogiem który ma jakąś osobowość, nieprzeładowany CGI, w lokacji która zdaje się realna i z ładną klamrą w ostatniej scenie filmu (ze szczurkiem). Coś z czym jest ostatnio duży problem w MCU, ale może sytuację polepszy finał No Way Home znany z przecieków.
Ta postać z 2013 roku jak już tak nami potrząsa, to mogłaby mi przypomnieć
Cytat z Kuba data 5 września, 2021, 10:05To chyba finał Eternals, jeśli będzie zgodny z przeciekami, zapowiada się już lepiej niż NWH 😛
To chyba finał Eternals, jeśli będzie zgodny z przeciekami, zapowiada się już lepiej niż NWH 😛
Cytat z Szaman data 5 września, 2021, 10:07Powiem Ci, że nie znam/nie pamiętam finału Eternals, natomiast piłem do tego, że:
[spoiler title] finał ma niby rozgrywać się wokół Statuy Wolności, więc jest szansa na "prawdziwą", otwartą przestrzeń, wykorzystanie nocnej scenerii zamiast przefiltrowania i jakichś komputerowych dymów, mgieł, chmur, piorunów czy czego tam jeszcze. [/spoiler]
Powiem Ci, że nie znam/nie pamiętam finału Eternals, natomiast piłem do tego, że:
Cytat z Kuba data 5 września, 2021, 10:18[spoiler] przysięgam że wyjdę z kina jeśli finał będzie w nocy 🙂 nienawidzę po prostu tej manii aby kręcić finały filmów akcji o takiej skali w nocy/burzy/gradzie/mgle/innym cholerstwie. Zwłaszcza że jak patrzę na trailer NWH...no to jest wizualnie brzydkie. Watts nie jest reżyserem któremu mogę zaufać że ogarnie nocna scenerię.
Zresztą generalnie nie ufam im w tym aspekcie. A walka na SW wydaje mi się być pójściem po najniższej linii oporu. Jak tu wykorzystac teren? Wszyscy będą zbici w jednym miejscu, potrzeba tu naprawdę mistrzowskiej choreografii, zamysłu i pracy kamery. Nie widzę powodu aby założyć że chociaż jedną z tych rzeczy tam się znajdzie 😉
No i jednak kompa tam będzie od cholery patrząc na to jak wyglądał ten set :/ [/spoiler]
Natomiast co do wycieku z Eternals
[spoiler] według niego w finale nie ma żadnej wielkiej bitwy, jedynie Eternalsi łącza moce by Sersi mogła zamienić Celestiala w kamień i dochodzi do słownej konfrontacji z Ikarisem który ostatecznie popełnia samobójstwo albo ich opuszcza, co nie jest jasne. To się pewnie akurat nie sprawdzi bo nie wierzę w to że nie będą walczyć z kimś, ale już samo starcie pomiędzy nimi bez ingerencji Dewiantów, Celestiala, smoka z Marsa czy armii latających jebadeł może być czymś co chętnie obejrzę. Finał Shanga byłby znacznie lepszy jakby pod wrotami Shang rozbroił Wenwu, stoczył walkę bez pierścieni i po jego pokonaniu doszło do przekonania Wenwu i porzucenia jego misji [/spoiler]
Zresztą generalnie nie ufam im w tym aspekcie. A walka na SW wydaje mi się być pójściem po najniższej linii oporu. Jak tu wykorzystac teren? Wszyscy będą zbici w jednym miejscu, potrzeba tu naprawdę mistrzowskiej choreografii, zamysłu i pracy kamery. Nie widzę powodu aby założyć że chociaż jedną z tych rzeczy tam się znajdzie 😉
No i jednak kompa tam będzie od cholery patrząc na to jak wyglądał ten set :/
Natomiast co do wycieku z Eternals
Cytat z Fandorin data 5 września, 2021, 21:15Kilka słów o najnowszej odsłonie MCU.
Jest to całkiem udana propozycja, ale również mam wrażenie, że szkodzi mu trochę ta formuła widowiska Marvela z obowiązującym humorem i typowym finałem (choć samo starcie ojca z synem i cała ich relacja były bardzo emocjonalne). Podobały mi się te azjatyckie klimaty, zarówno fantastyczne, jak i z kina gangsterskiego. Gdyby potraktować to serio, zrezygnować z większości wstawek komediowych, wyszłoby filmowi na dobre. Jasne, te żarty są z reguły na niezłym poziomie, ale wybijają z rytmu i nie pozwalają nabrać historii jakiejś głębi. Mogło być coś naprawdę świeżego, a wyszło tylko ok.
Daję trochę naciągane 7/10.
Kilka słów o najnowszej odsłonie MCU.
Jest to całkiem udana propozycja, ale również mam wrażenie, że szkodzi mu trochę ta formuła widowiska Marvela z obowiązującym humorem i typowym finałem (choć samo starcie ojca z synem i cała ich relacja były bardzo emocjonalne). Podobały mi się te azjatyckie klimaty, zarówno fantastyczne, jak i z kina gangsterskiego. Gdyby potraktować to serio, zrezygnować z większości wstawek komediowych, wyszłoby filmowi na dobre. Jasne, te żarty są z reguły na niezłym poziomie, ale wybijają z rytmu i nie pozwalają nabrać historii jakiejś głębi. Mogło być coś naprawdę świeżego, a wyszło tylko ok.
Daję trochę naciągane 7/10.
Cytat z Mierzwiak data 5 września, 2021, 21:44Cytat z Fandorin data Wrzesień 5, 2021, 21:15Gdyby potraktować to serio, zrezygnować z większości wstawek komediowych, wyszłoby filmowi na dobre. Jasne, te żarty są z reguły na niezłym poziomie, ale wybijają z rytmu i nie pozwalają nabrać historii jakiejś głębi.
No właśnie.
Kontynuując powtórkę X-serii odświeżyłem dzisiaj First Class i po seansie od razu wróciłem myślami do najnowszego filmu MCU.
Pierwsza klasa, mimo paru poważniejszych motywów, jest filmem lekkim, rozrywkowym. To oczywistość, ale jednocześnie spełnia swoje zadanie bez usilnych prób rozśmieszania widowni. Poza wybornym cameo Logana i Bansheem spadającym na trawnik chyba nie ma tu nic, co możnaby określić mianem typowego gagu, a już na pewno nie ma żartów które wybijają z klimatu, odwracają uwagę.
Ten humor zawsze w MCU był, ale mam wrażenie, że kiedyś był organiczniej wpleciony w scenariusz, a nawet jeśli gagi były wyraźniejsze, bardziej nastawione na rozbawienie widzów, to były po prostu lepsze, w czym głównie zasługa Gunna czy Whedona. (udajmy na chwilę, że Ruffallo nie wpada twarzą w piersi ScarJo)
Jeśli Shang-Chi celował w inspirację kinem Azjatyckim spod znaku walk i powietrznych piruetów, magicznych krain i mitologii, to tym bardziej należało przytemperować takie gagi i pozwolić mieć filmowi własny charakter, który wyróżniłby go na tle pozostałych produkcji z serii. No ale to mrzonki, bo za tym powinny iść też zdjęcia, kolorystyka, dobór muzyki itd.
Cytat z Fandorin data Wrzesień 5, 2021, 21:15Gdyby potraktować to serio, zrezygnować z większości wstawek komediowych, wyszłoby filmowi na dobre. Jasne, te żarty są z reguły na niezłym poziomie, ale wybijają z rytmu i nie pozwalają nabrać historii jakiejś głębi.
No właśnie.
Kontynuując powtórkę X-serii odświeżyłem dzisiaj First Class i po seansie od razu wróciłem myślami do najnowszego filmu MCU.
Pierwsza klasa, mimo paru poważniejszych motywów, jest filmem lekkim, rozrywkowym. To oczywistość, ale jednocześnie spełnia swoje zadanie bez usilnych prób rozśmieszania widowni. Poza wybornym cameo Logana i Bansheem spadającym na trawnik chyba nie ma tu nic, co możnaby określić mianem typowego gagu, a już na pewno nie ma żartów które wybijają z klimatu, odwracają uwagę.
Ten humor zawsze w MCU był, ale mam wrażenie, że kiedyś był organiczniej wpleciony w scenariusz, a nawet jeśli gagi były wyraźniejsze, bardziej nastawione na rozbawienie widzów, to były po prostu lepsze, w czym głównie zasługa Gunna czy Whedona. (udajmy na chwilę, że Ruffallo nie wpada twarzą w piersi ScarJo)
Jeśli Shang-Chi celował w inspirację kinem Azjatyckim spod znaku walk i powietrznych piruetów, magicznych krain i mitologii, to tym bardziej należało przytemperować takie gagi i pozwolić mieć filmowi własny charakter, który wyróżniłby go na tle pozostałych produkcji z serii. No ale to mrzonki, bo za tym powinny iść też zdjęcia, kolorystyka, dobór muzyki itd.
Cytat z Marek Pilarski data 5 września, 2021, 23:12Cytat z Mierzwiak data Wrzesień 5, 2021, 21:44Kontynuując powtórkę X-serii odświeżyłem dzisiaj First Class i po seansie od razu wróciłem myślami do najnowszego filmu MCU.
Czy First Class to tylko mój ulubiony film o X-Menach i tylko u mnie jest w TOP5 ulubionych/najlepszych ekranizacji komiksów? 😛
Cytat z Mierzwiak data Wrzesień 5, 2021, 21:44Kontynuując powtórkę X-serii odświeżyłem dzisiaj First Class i po seansie od razu wróciłem myślami do najnowszego filmu MCU.
Czy First Class to tylko mój ulubiony film o X-Menach i tylko u mnie jest w TOP5 ulubionych/najlepszych ekranizacji komiksów? 😛
Cytat z Kuba data 6 września, 2021, 10:08Cytat z Mierzwiak data Wrzesień 5, 2021, 21:44Cytat z Fandorin data Wrzesień 5, 2021, 21:15Gdyby potraktować to serio, zrezygnować z większości wstawek komediowych, wyszłoby filmowi na dobre. Jasne, te żarty są z reguły na niezłym poziomie, ale wybijają z rytmu i nie pozwalają nabrać historii jakiejś głębi.
Jeśli Shang-Chi celował w inspirację kinem Azjatyckim spod znaku walk i powietrznych piruetów, magicznych krain i mitologii, to tym bardziej należało przytemperować takie gagi i pozwolić mieć filmowi własny charakter, który wyróżniłby go na tle pozostałych produkcji z serii. No ale to mrzonki, bo za tym powinny iść też zdjęcia, kolorystyka, dobór muzyki itd.
Dokładnie.
Tymczasem, jak pisałem, Shang-Chi jedynie mruga do poszczególnych azjatyckich gatunków czy twórców. Mruga, momentami się kłania, ale zawsze czuć, że robi to ktoś kto się nie wywodzi z tego kina ani nie może w nie zanurkować i się nim bawić.
Generalnie uważam, że dobór utworów muzycznych w scenach w USA w samym filmie byl bardzo dobry bo pasowały do akcji. Kiedy jednak akcja przenosiła się do Azji jedyne co słyszeliśmy to absolutnie najbardziej standardowe dźwięki które natychmiast kojarzą się z azją w wydaniu Ameryki. Coś jak memiczny już żółty filtr ilekroć fabuła w amerykańskich produkcjach wita w Meksyku. Czemu nie zatrudniono azjatyckiego kompozytora? Do Eternals wzieli Ramina Djawiadiego - doskonały wybór do historii o nieśmiertelnych, przedwiecznych istotach i całego monumentalizmu tej produkcji. Tak trudno tutaj byłoby kogoś takiego znaleźć? Przekonali do zagrania tutaj Tony Leunga, przekonaliby Shigeru Umebayashiego do skomponowania paru utworów.
Ten film w swojej strukturze jest idealny aby połączyć tu rasową wuxie, kino kung fu zarówno to azjatyckie jak i amerykańskie oraz dorzucić do tego tak ważny w azjatyckim kinie dramat rodzinny i romantyczny. Ale niestety trzeba było wrzucić walke z wielkim CGI bydlem, domknięcie wątku z Iron Mana 3, trwającą pół filmu walke w autobusie i wątek Awkwafiny.
Poniekąd chciałbym aby w tym natłoku treści od Marvela znalazło się miejsce na jednostrzałowy miniserial o Wenwu. Kompletnie odcięty od wszystkiego, nastawiony na jazde na sukcesie antagonisty, ale przekazany do realizacji ludziom kompletnie z poza tej bajki - coś jak reżyserzy Moon Knighta.
Cytat z Mierzwiak data Wrzesień 5, 2021, 21:44Cytat z Fandorin data Wrzesień 5, 2021, 21:15Gdyby potraktować to serio, zrezygnować z większości wstawek komediowych, wyszłoby filmowi na dobre. Jasne, te żarty są z reguły na niezłym poziomie, ale wybijają z rytmu i nie pozwalają nabrać historii jakiejś głębi.
Jeśli Shang-Chi celował w inspirację kinem Azjatyckim spod znaku walk i powietrznych piruetów, magicznych krain i mitologii, to tym bardziej należało przytemperować takie gagi i pozwolić mieć filmowi własny charakter, który wyróżniłby go na tle pozostałych produkcji z serii. No ale to mrzonki, bo za tym powinny iść też zdjęcia, kolorystyka, dobór muzyki itd.
Dokładnie.
Tymczasem, jak pisałem, Shang-Chi jedynie mruga do poszczególnych azjatyckich gatunków czy twórców. Mruga, momentami się kłania, ale zawsze czuć, że robi to ktoś kto się nie wywodzi z tego kina ani nie może w nie zanurkować i się nim bawić.
Generalnie uważam, że dobór utworów muzycznych w scenach w USA w samym filmie byl bardzo dobry bo pasowały do akcji. Kiedy jednak akcja przenosiła się do Azji jedyne co słyszeliśmy to absolutnie najbardziej standardowe dźwięki które natychmiast kojarzą się z azją w wydaniu Ameryki. Coś jak memiczny już żółty filtr ilekroć fabuła w amerykańskich produkcjach wita w Meksyku. Czemu nie zatrudniono azjatyckiego kompozytora? Do Eternals wzieli Ramina Djawiadiego - doskonały wybór do historii o nieśmiertelnych, przedwiecznych istotach i całego monumentalizmu tej produkcji. Tak trudno tutaj byłoby kogoś takiego znaleźć? Przekonali do zagrania tutaj Tony Leunga, przekonaliby Shigeru Umebayashiego do skomponowania paru utworów.
Ten film w swojej strukturze jest idealny aby połączyć tu rasową wuxie, kino kung fu zarówno to azjatyckie jak i amerykańskie oraz dorzucić do tego tak ważny w azjatyckim kinie dramat rodzinny i romantyczny. Ale niestety trzeba było wrzucić walke z wielkim CGI bydlem, domknięcie wątku z Iron Mana 3, trwającą pół filmu walke w autobusie i wątek Awkwafiny.
Poniekąd chciałbym aby w tym natłoku treści od Marvela znalazło się miejsce na jednostrzałowy miniserial o Wenwu. Kompletnie odcięty od wszystkiego, nastawiony na jazde na sukcesie antagonisty, ale przekazany do realizacji ludziom kompletnie z poza tej bajki - coś jak reżyserzy Moon Knighta.
Cytat z Mierzwiak data 6 września, 2021, 11:02My tu narzekamy, a w komentarzach na Letterboxd pod jednozdaniową opinią Patricka H. Willemsa czytamy:
(...) I believe that Marvel movies are not meant to be artistically progressive/visually complex. They are made for a general audience and not necessarily provided as an artistic statement.
Sprawa zamknięta 🙂
Plus coś zabawnego czyli co się dzieje gdy przysypia się na seansie:
https://spidersweb.pl/rozrywka/2021/09/05/shang-chi-marvel-cinematic-universe-4-faza-krytyka/amp
My tu narzekamy, a w komentarzach na Letterboxd pod jednozdaniową opinią Patricka H. Willemsa czytamy:
(...) I believe that Marvel movies are not meant to be artistically progressive/visually complex. They are made for a general audience and not necessarily provided as an artistic statement.
Sprawa zamknięta 🙂
Plus coś zabawnego czyli co się dzieje gdy przysypia się na seansie:
https://spidersweb.pl/rozrywka/2021/09/05/shang-chi-marvel-cinematic-universe-4-faza-krytyka/amp
Cytat z Janko data 6 września, 2021, 19:10Raczej nie dodam nic nowego. Mogą być lekkie spoilery Jako fanboj kina azjatyckiego musiał Shang-Chi mi się spodobać. Ale też jako fanboj wiem że każdy dobry element tego filmu jak świetne sceny walk, wuxia, Leung (kurczę on tu ma tak dobrze napisaną motywację i jest tak charyzmatyczny, że sam bym stanął po jego stronie) są lepiej wykonane w chińskich produkcjach. Mimo tego jest to solidny Marvel, któryu niestety musiał na końcu zesrać się CGI napierdalanką i cały ciekawy konflikt ojca z synem i jego możliwe interesujące zakończenie szlag trafił. Jeszcze parę lat temu nie wierzyłbym że to powiem, ale w tym roku jeśli chodzi o ekranizacje komiksów ciągle wygrywa DC z Suicide Squad.
Cytat z Kuba data Wrzesień 6, 2021, 10:08
Generalnie uważam, że dobór utworów muzycznych w scenach w USA w samym filmie byl bardzo dobry bo pasowały do akcji. Kiedy jednak akcja przenosiła się do Azji jedyne co słyszeliśmy to absolutnie najbardziej standardowe dźwięki które natychmiast kojarzą się z azją w wydaniu Ameryki. Coś jak memiczny już żółty filtr ilekroć fabuła w amerykańskich produkcjach wita w Meksyku. Czemu nie zatrudniono azjatyckiego kompozytora? Do Eternals wzieli Ramina Djawiadiego - doskonały wybór do historii o nieśmiertelnych, przedwiecznych istotach i całego monumentalizmu tej produkcji. Tak trudno tutaj byłoby kogoś takiego znaleźć? Przekonali do zagrania tutaj Tony Leunga, przekonaliby Shigeru Umebayashiego do skomponowania paru utworów.
Ale czemu tylko kompozytor? Dziwię się że Marvel nie zatrudnił chińskiego reżysera. Skoro Czarna Panterę kręcił Afroamerykanin to czemu analogicznie nie zrobiono tego z Shang-Chi? Nasuwa się chociażby Yimou Zhang, który co prawda miał nieudany epizod z koprodukcją amerykańską, ale z lepszym scenariuszem i wiekszą wolnością mógłby dokonać czegoś lepszego.
Raczej nie dodam nic nowego. Mogą być lekkie spoilery Jako fanboj kina azjatyckiego musiał Shang-Chi mi się spodobać. Ale też jako fanboj wiem że każdy dobry element tego filmu jak świetne sceny walk, wuxia, Leung (kurczę on tu ma tak dobrze napisaną motywację i jest tak charyzmatyczny, że sam bym stanął po jego stronie) są lepiej wykonane w chińskich produkcjach. Mimo tego jest to solidny Marvel, któryu niestety musiał na końcu zesrać się CGI napierdalanką i cały ciekawy konflikt ojca z synem i jego możliwe interesujące zakończenie szlag trafił. Jeszcze parę lat temu nie wierzyłbym że to powiem, ale w tym roku jeśli chodzi o ekranizacje komiksów ciągle wygrywa DC z Suicide Squad.
Cytat z Kuba data Wrzesień 6, 2021, 10:08
Generalnie uważam, że dobór utworów muzycznych w scenach w USA w samym filmie byl bardzo dobry bo pasowały do akcji. Kiedy jednak akcja przenosiła się do Azji jedyne co słyszeliśmy to absolutnie najbardziej standardowe dźwięki które natychmiast kojarzą się z azją w wydaniu Ameryki. Coś jak memiczny już żółty filtr ilekroć fabuła w amerykańskich produkcjach wita w Meksyku. Czemu nie zatrudniono azjatyckiego kompozytora? Do Eternals wzieli Ramina Djawiadiego - doskonały wybór do historii o nieśmiertelnych, przedwiecznych istotach i całego monumentalizmu tej produkcji. Tak trudno tutaj byłoby kogoś takiego znaleźć? Przekonali do zagrania tutaj Tony Leunga, przekonaliby Shigeru Umebayashiego do skomponowania paru utworów.
Ale czemu tylko kompozytor? Dziwię się że Marvel nie zatrudnił chińskiego reżysera. Skoro Czarna Panterę kręcił Afroamerykanin to czemu analogicznie nie zrobiono tego z Shang-Chi? Nasuwa się chociażby Yimou Zhang, który co prawda miał nieudany epizod z koprodukcją amerykańską, ale z lepszym scenariuszem i wiekszą wolnością mógłby dokonać czegoś lepszego.
Cytat z Marek Pilarski data 6 września, 2021, 19:55Wybrali reżysera, którego poleciła im Brie Larson. 😛
Wybrali reżysera, którego poleciła im Brie Larson. 😛
Cytat z Mierzwiak data 6 września, 2021, 20:04Swoją drogą...
[spoiler title=""]Ależ miała okropną perukę w tej bonusowej scenie :)[/spoiler]
Swoją drogą...
Cytat z Marek Pilarski data 6 września, 2021, 20:07Cytat z Mierzwiak data Wrzesień 6, 2021, 20:04Swoją drogą...
[spoiler title=""]Ależ miała okropną perukę w tej bonusowej scenie :)[/spoiler]
[spoiler title=""]I fatalnie w niej zagrała :P[/spoiler]
Cytat z Mierzwiak data Wrzesień 6, 2021, 20:04Swoją drogą...
SpoilerAleż miała okropną perukę w tej bonusowej scenie 🙂
