aby założyć posty i tematy.

Spider-Man

PreviousPage 35 of 43Next

Zawsze był. Już w pierwszym odcinku wspominają o Thorze i Iron Manie 🙂

Nah, nie zrobią kontynuacji seriali. To będą varianty. Już Hawkeye wyklucza w sporym stopniu aby to był sequel.

Ale to rysunki, wbrew krzykliwemu nagłówkowi 🙂

Butterfly-Man

Szaman has reacted to this post.
Szaman

O proszę, nowa plotka zgadza się z jedną z moich teorii którą tutaj się dzieliłem 🙂

Pamiętam, że kiedyś były takie plotki i z rolą wiązany był Clive Owen

Odliczanie do No Way Home, odcinki #4-7.

Często mam tak, że wracając po latach do filmu który kiedyś bardzo mi się nie podobał odbieram go o wiele lepiej, przede wszystkim dlatego, że wiem co mnie czeka, ale też staram się mieć pozytywne nastawienie i właśnie na pozytywach się skupić.

To był mój najlepszy seans The Amazing Spider-Man, filmu mocno ułomnego, ale mającego na tyle mocne strony, że - wbrew swojej opinii z 2012 roku - nie mogę go dzisiaj uznać za porażkę. To co zawsze było w nim najlepsze, czyli casting, wciąż jest jego najmocniejszą stroną. Andrew jest fantastyczny, a jego chemia ze Stone jest tak silna, że wielokrotnie wręcz nadrabia za scenarzystów i reżysera. Peter Garfielda, co też ważne, jest zupełnie inny od tego co pokazał Tobey i jest to istotna składowa tego, że film nie wydaje się wtórny w stosunku do Trylogii Raimiego. Przynajmniej pod tym względem. Twórcy próbowali tu czegoś nieco innego (patrz: wątek rodziców), ale nie da się ukryć, że z racji bycia originem ostatecznie aż tak daleko od tego co zrobił Raimi nie odeszli, w dodatku pokazali słabsze wersje znanych już scen. Raimi o wiele lepiej poradził sobie ze śmiercią wuja Bena czy ujawniającymi się mocami Petera, choć nie odmówię scenie w metrze uroku i przyjemnego humoru.

To jeden z tych blockubsterów, który jest najsłabszy w scenach akcji. Te są tu dość nieciekawe, szczególnie gdy do akcji wkracza beznadziejny Lizard (im mniej o jego finałowym planie, tym lepiej); co oni sobie myśleli akceptując ten projekt ze zdecydowanie zbyt ludzko wyglądającą głową? W pamięć zapada w zasadzie tylko patetyczna, ale i sympatyczna scena w której operatorzy dźwigów pomagają rannemu Spider-Manowi przehuśtać się do wieżowca OsCorp.

Uwaga techniczna: to jeden z najbrzydszych wysokobudżetowych filmów jakie powstały w Hollywood, niesamowicie ciemny i wyprany z kolorów. Jego wersja HDR to rewelacja; nie tylko pozwala docenić dobre zdjęcia, ale dosłownie transformuje jego stronę wizualną w coś stylistycznie miłego dla oka.

The Amazing Spider-Man 2 to również film wielu problemów którego po wyjściu z kina wręcz nienawidziłem i o ile większość jego problemów to wciąż, no cóż, problemy, autentycznie polubiłem ten mocno niedoskonały bałagan przy którym ewidentnie grzebało zbyt wielu kucharzy. (Z jakiego filmu (uniwersum?) urwał się doktor Kafka?) Webb wyraźnie czuje się tu pewniej, realizacja jest fantastyczna (to jeden z dysków demo możliwości formatu 4K HDR), efekty znakomite a Garfield i Stone ponownie wynoszą materiał na wyższy poziom. Peter i Gwen naprzemian są tu ze sobą i nie są, ale ich interakcje są urocze, pełne naturalności i jeszcze większej chemii niż poprzednio; podobne sceny w Spider-Manie 2 Raimiego były wyłącznie męczarnią.

Film kontynuuje wątek rodziców Petera i chociaż widziałem go już trzy razy to wciąż nie jestem pewien co chciano nim osiągnąć.

Właściwy finał, ten z Goblinem (DeHaan to dla mnie ciekawy casting i pomyłka obsadowa jednocześnie) na wieży, to mistrzostwo - dynamika, napięcie, stawka, wreszcie dramatyczne zakończenie. Nie wiem czy to nie najlepsza scena ze wszystkich filmów ze Spider-Manem.

Kolejne wcielenie Człowieka-Pająka ma przesympatyczne wprowadzenie w Captain America: Civil War i już sam fakt, że poznajemy go z perspektywy innego bohatera (powrót do tego tytułu uświadomił mi, jak bardzo w MCU brakuje Starka i Rogersa!) stanowi niesamowity powiew świeżości. Dodatkowo Spider-Man działa tu już od jakiegoś czasu więc nie ma mowy o niepotrzebnym powtarzaniu tego, co zrobiły już dwie serie.

O ile w jakimś tam stopniu podzielam pewne wątpliwości na temat kostiumu od Starka i tej całej zaawansowanej technologii która sprawia, że Spider-Man Hollanda jest nieco mniej, nazwijmy to, przyziemny od poprzedników, to jednak osadzenie go w bogatym świecie MCU stanowi właśnie o sukcesie tej inkarnacji i pozwala na zrobienie czegoś nowego, mocno innego przy wykorzystaniu solidnego fundamentu jakim jest seria Marvela i Spider-Man: Homecoming robi to bezbłędnie.

Historia wprost wynikająca z wydarzeń z pierwszych Avengers? Relacja Petera ze Starkiem? Super! Całość jest bardzo lekka, młodzieżowa, współczesna w tym pozytywnym sensie. Świetny jest tu humor, czasem nieoczywisty jak na takie kino, czasem nawet zaskakujący. Uwielbiam drobne gagi jak ten z wuefistą stojącym po lewej stronie telewizora podczas gdy Kapitan Ameryka na ekranie mówiąc o nauczycielu wskazuje go prawą ręką. Wisienką na torcie są dosłownie ostatnie sekundy i bezcenna reakcja May na Petera będącego Spider-Manem.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Przyznam, że zachęciłeś mnie do kolejnej szansy dla pajęczego Garfielda. Nie wiem czy stanie się to przed czy po NWH, ale szansa będzie. Kiedyś tych filmów po prostu nie cierpiałem, ale już raczej za samo to, że są rebootami wersji Raimiego. Przez lata nabrałem jednak dużej sympatii do Andrew, a nawet do tego znienawidzonego wcześniej kostiumu niczym z piłki do koszykówki (za tym w którym zaprezentuje się nam za tydzień nadal nie przepadam), więc może spojrzę łaskawszym okiem.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

😀

https://www.tiktok.com/@thedailybugleofficial/video/7040134003688770863

Szaman and robgordon have reacted to this post.
Szamanrobgordon

W 0:38 najsłynniejszy polski Robert 🙂

Marek Pilarski and robgordon have reacted to this post.
Marek Pilarskirobgordon

Robert go pyta, czy słyszał o papieżu Polaku.

A Tom odpowiada że tak, i że widział go teraz w Hawkeye'u.

Marek Pilarski, Szaman and robgordon have reacted to this post.
Marek PilarskiSzamanrobgordon

The Amazing Spider-Man

Jak jeszcze TASM2 zacznie mi się podobać, to znaczy, że z człowiekiem po 30-tce dzieje się coś dziwnego. Tak, z pewnym wstydem to mówię, ale spodobało mi się. Film nie stał się po latach mądrzejszy, ale za to no cóż, po prostu sympatyczniejszy. W dodatku jest świetnie zagrany przez Andrew i Emmę, co przez lata starałem się wypierać ze swojej łepetyny.

Dwie rzeczy na które wylano największe wiadra pomyj, czyli złowieszczy plan Lizarda i epizod C. Thomasa Howella nie przeszkadzały mi już w jakiś większy sposób. Rozpuszczenie wirusa to plan nawet nie komiksowy, a wręcz bondowski, a pod pretekstem udoskonalenia ludzkości to już w ogóle. Nie potrafię już obrażać się na coś tak pociesznie klasycznego w temacie fantastyki. Z kolei dźwigi to przecież ukochana od dekad personifikacja Nowego Yorku jako podmiotu posiadającego duszę i poczucie dobra, nawet jeśli na co dzień brudnego i śmierdzącego, to jednak skłonnego do heroizmu.

CGI starzeje się całkiem spoko, najbardziej podobało mi się, że pająk Garfielda, mimo, że sprawia wrażenie nieco zbyt wysokiego, ma cały czas pewien ciężar w swoich wygibasach, czego na sto procent nie powtórzą w tegorocznej wersji. Natomiast największą porażką jest rzeczywiście twarz Lizarda, coś takiego nie mogło się udać, chociaż po latach pewnie pluli sobie w brodę, że Venom Hardy'ego jakoś może przekonująco gadać. No ale gdzie temu mocno rysunkowemu animkowi do czegoś co miało być odbiciem twarzy Ifansa, a jest podobne w gruncie rzeczy do nikogo, na pewno nie do czegoś strasznego.

Przy okazji, strasznego unika się tutaj normalnie jak ognia, może dopiero finał przynosi odrobinę body horroru o którego aż prosi się Lizard. A i naprawdę mogli sobie darować scenę w której wychodzi z kibla, pozbawiło go to resztek godności.

PS1. Jezu, on wszędzie nosił te pokaźne sieciosploty i nikt nawet nie zauważył!

PS2. O! Brata Gwen grał ten z Santa Clarita Diet!

Kiedyś było 4/10, potem 5/10, teraz niech będzie 7/10 i moje oficjalne przeprosiny z tą hybrydą Bonda i Spider-Mana 🙂

PS3. No może 6/10 jednak. Prześpię się jeszcze z tym 🙂

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Tak się zastanawiam i najgorszą, ale to najgorszą, gorszą nawet od facjaty Lizarda rzeczą w pierwszym TASM jest kreskówkowy Flash. Ta scena w której trzyma chłopaka do góry nogami z twarzą w jedzeniu, a wszyscy wokół mają ubaw? Nie mam słów.


Zdarzali się tacy ludzie jak on w polskich szkołach. Jeszcze w latach 90-tych i dwutysięcznych, nie wiem jak potem. Dla mnie gorszy jest ten obecny Flash od Hollanda któremu właściwie nie wiadomo o co chodzi. Temu, jak i Manganiello u Raimiego chodziło o dobrą zabawę i wyrywanie dupeczek. Dobra zabawa to efektowne upokarzanie słabszych które prowadzi do wyrywania dupeczek. Wszystko się zgadza.

Rany, ale ta scena z Zahnem pasuje! 🙂

Widzisz, a ja Flasha od Hollanda bardzo lubię, bo to ktoś więcej niż stereotypowy bully wytrącający ci książki z rąk gdy idziesz szkolnym korytarzem. O co mu chodzi? O to że dogryza Parkerowi, bo taki ma charakter, a nawet konkuruje z nim o to kto jest lepszy z fizyki 🙂

No dobra, uznaję argument. Tylko, że Flash wydaje mi się całkiem autentyczną postacią. I tak bił lekko, i tak upokarzał słabo, a pomysły miał mało kreskówkowe, jak na to co widziałem w lubelskich szkołach. Ta scena z twarzą w jedzeniu i rozbawionym tłumem to sama prawda.

To ja też uznaję argument, po prostu ta scena wydaje mi się pochodzić z jakiegoś innego filmu i tak jak Flash u Raimiego i Wattsa jest na miejscu, pasując do całości, ten tutaj mnie uwiera, no ale to czepialstwo.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Podejmujecie jakieś akcje w celu uniknięcia spoilerów? Bo chyba od dzisiaj mogą już się pojawiać. 😛

PreviousPage 35 of 43Next