aby założyć posty i tematy.

Wonder Woman

PreviousPage 4 of 6Next

Koledzy twórców WW1984 odpowiedzialni za Tenet wrzucili ostatnio sześć minut z początku filmu Nolana, bodajże z okazji premiery na Blu-ray, itd. 😉

No to przy Blu to już zupełnie normalne. W takich przypadkach mam zawsze przed oczami kampanię Terminator: Salvation sprzed 11 lat (!) i 2 rebootów (!!), gdzie, może pamiętacie, w desperacji wrzucali wszystko co się dało bez opamiętania.

Nie wiem nawet co napisać. Może zacznę od tego, że kiedyś kręcił się użytkownik Reddita który donosił o chłodno przyjętym pokazie testowym i pewnym elemencie wokół którego kręci się fabuła, a który jest ukryty w kampanii. Dokładnie opisał ten element i wszystko się zgadza, nawet chyba pisałem kiedyś o tym na blogu.

Nie spodziewałem się tak naiwnego, infantylnego, głupiutkiego, żenującego filmu. Nie spodziewałem się tak koszmarnego scenariusza, który po prostu zbiera żółte karteczki przypięte na tablicy. Teraz pytanie- czyim filmem jest pierwsza WW, przeciętna, ale trzymana w ryzach przygodówka, czyim druga, nieumiejętnie kiczowata bajka dla dzieci prezentująca prosty morał i postrzeganie materiału jako skierowanego do najmłodszych odbiorców. Nie wiem, mam za mało danych aby odpowiedzieć na to pytanie. Skłaniałbym się jednak ku odpowiedzi dość bolesnej, bo WW84 jest absolutnie koszmarnie wyreżyserowana (cała scena wokół latania za samolotem, rany boskie! supermarket! ostatnie 20 minut! wszystkie sceny akcji!), w nieznośnie słodkim tonie jest utrzymana tutaj nawet żenująca scena na napisach.

Nie wiem co napisać, nie wiem gdzie widujecie Pedro Pascala, czy on jest dobry czy zły tam gdzie go widzieliście. Tutaj szura po dnie, dawno nie widziałem tak nietrafionego występu w superprodukcji, totalnego miscastu, absolutna żenada. Bardzo broni się Wiig pośród tego żenującego spektaklu z absolutnie koszmarnie rozpisaną rolą. Pine absolutnie nie ma ochoty tutaj być, Gal starała się na miarę swoich możliwości i nie mam do niej pretensji.

Chyba za dużo razy użyłem słowa żenada. Może najdzie mnie na głębsze przemyślenia.

3/10

Dla mnie również rozczarowanie, może nie nazwałbym filmu żenadą, ale są tu pomysły czy momenty które niebezpiecznie się do tego zbliżają.

Podobała mi się tak mniej więcej pierwsza godzina - sekwencja otwierająca na Themiskyrze, sympatycznie kiczowata akcja w centrum handlowym, powrót Steve'a i przemiana Wiig. Niestety im dalej w las tym robi się coraz bardziej niedorzecznie, okazuje się że Steve wrócił w sumie nie wiadomo po co a sposób w jaki film rozwiązuje jego wątek jest wprost osłupiający, dodatkowo wszystko co tu się dzieje wokół postaci Maxa Lorda (gra Pascala nie pomaga!) to napisany na kolanie, taśmowy odcinek kreskówki. Za kreskówkowość chwalę sobie Birds of Prey, w przypadku WW84 jest to niestety coś negatywnego. Sposób w jaki pod koniec Jenkins nagle udaje że sercem jej filmu jest relacja Maxa z synkiem jest desperacki i nieporadny.

Wisienką na torcie jest próba wciśnięcia w to jakiegoś morału, podniosłego przesłania które rozgrzeje serca widzów. Szkoda tylko że wynika ono z tak kuriozalnego finału i oderwane jest od rzeczywistości, z niemożliwej przecież w naszym świecie sytuacji. Pierwszy film (który uwielbiam) nie jest pod tym względem jakoś szczególnie lepszy, ale też nie karmi słowami Diany niemal każdego mieszkańca planety.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Rozwiązanie wątku Steve'a było jeszcze o dwa kroki od dobrej sceny, dla mnie największym scenopisarskim koszmarem jest tutaj przejście do punktu w którym Wiig zmienia się w Cheetah. Impotencja scenarzysty level master. Nie, no będą obrzucać się za ten film błotem prędzej czy później, czy to za pół roku, czy w okolicy premiery nowych Gwiezdnych Wojen. Z jednej strony tutaj zupełnie leży reżyseria, a przecież nie stali nad nią chyba przez cały czas, z drugiej cała czołówka filmu nadal wypełniona jest nazwiskami odpowiedzialnymi za porażkę DCEU i nie są to tylko dekoracyjne stanowiska, jak na przykład przy małżeństwie Snyderów. W każdym razie "wypuszczenie" Jenkins w kierunku Kleopatry i Gwiezdnych Wojen nabiera dla mnie nowego znaczenia, ciekawe jak ten film sprzedałby się w normalnych warunkach. Opinie są koszmarne, praktycznie Grace została sama na placu boju, ale jej jak widać szkoda porażki kobiety na takim stanowisku. Ale tutaj trzeba czekać na Eternals, a nie starać się o obronę powyższego koszmarka.

Czy tylko ja mam wrażenie, że ostatnia scena i scena na napisach pochodzą z niedawnych dokrętek, zarządzonych po

Spoiler
przełożeniu premiery na Boże Narodzenie?
Jak już tylko ludzie ochłoną po świątecznym obżarstwie, to analizy głupot, niedorzeczności, nietrafionych pomysłów mogą nawet zatopić całą serię, tak jak było na przykład przy Transformers 2.

A i jeszcze tak przy okazji, totalnie celne uwagi Stuckmanna na temat postaci

Spoiler
której ciało zajmuje Chris Pine.
O tym co najważniejsze zająknięto się w jednym zdaniu, poza tym to totalna pomyłka obsadowa, aktor tak nieinteresujący, przeźroczysty, że nadający się jedynie do reklam płatków śniadaniowych.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

No tak, ten motyw związany ze Stevem jest w najlepszym wypadku dziwaczny, gdyby chcieli iść w full komedię mogliby

Spoiler
obsadzić w tej roli kogoś o aparycji Danny'ego DeVito 🙂

I tak powinni zrobić, kiedyś na blogu strzelałem w podobne rozwiązanie. Ale chyba za bardzo przestraszyli się porównań do

Spoiler
nowego Jumanji.

Staram się jeszcze zebrać myśli aby trochę poznęcać się nad Pascalem 🙂 Szukam jakiegoś odpowiednika w głowie i tak świta mi, że chyba jest nim Richard E. Grant w Hudson Hawk, ale tam była jeszcze większa szarża. Jest tutaj też trochę z Tommy Lee Jonesa w Batman Forever, ale też, bez jeszcze większej dawki dzikości. W każdym razie mamy do czynienia z sytuacją w której aktor wpuszczony jest w konwencję która go dusi niczym zapętlony na szyi sznur. Pascal wymyślił, że zagra Lorda z manierą sprzedawcy używanych samochodów z reklam znanych z lat 80-tych (są tutaj echa znacznie lepszej roli Kurta Russella w "Używanych samochodach" Zemeckisa, jak i ogólnie portretu grupy społecznej z tamtego filmu), ale rany boskie, to w ogóle nie działa. On tego nie czuje. Nic by mi nie sprzedał.

To była rola dla Ewana McGregora, rozsadziłby ekran nawet przy tak słabym skrypcie. Młody Jim Carrey też byłby świetnym wyborem, bo całe prowadzenie Pascala ma jednak coś z Zagadki we wspomnianym Batman Forever. Stuckmann mówił, że to Cheetah jest podobna do Nygmy i to znowu ten sam schemat co w Forever, TASM 2 i Iron Manie 3, ale jednak oboje łączą cechy tamtej postaci. Ta jego "nienażartość", chęć nieograniczonej kontroli, boskiej mocy. Nawet finał chciałby trochę kopiować finał Forever, ale nie ma ani jednej tak dobrej, drobnej sceny jak Carrey mówiący, że od teraz jest już Bogiem.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Ja w ogóle nie rozumiem postaci Lorda. Tak, film wykłada że on chciałby WIĘCEJ!, dostajemy nawet miniretrospekcję pokazującą że za dzieciaka chodził w dziurawych butach, ale ja w ogóle tego nie czuję, nie widzę po jego stronie żadnej wiarygodnej motywacji poza tym, że coś musiało napędzać ten scenariusz.

Chyba jednak niechęć do Trumpa jest jedynym kluczem interpretacji postaci Lorda. Pomijając te buty, bo one jednak nie pasują, jak i cała retrospekcja wsadzona absolutnie na siłę aby niby pogłębić jego charakterologię. Mamy więc człowieka u władzy, u którego posiadanie powoduje jedynie, że chciałby jeszcze więcej władzy. Posiadając już moc absolutną zupełnie zaniedbuje swoją rodzinę, ostatni pomost łączący go z empatią wobec słabszych, a nie pogonią za statusem społecznym. Gdzieś tam jest jeszcze mur, losy imigrantów, światowa polityka, pusta męskość, no cały Trump. Lord nawet zdobywa swoją władzę (prezydenturę) oszukując osobę (wyborców) która mu ją oddaje, przekonując, że ma wobec niej szczere zamiary. Oczywiście cała ta jakże głęboka metafora w której imigrantka przywraca pokój na świecie przeciwstawiając się niekompetentnemu przywódcy rozlatuje się jak cały scenariusz.

Oj tam, bo oglądacie nielegalne kopie, a te są przemontowywane przez piratów i dlatego takie kijowe, tru story. Na polskiej premierze będzie wersja cud, miół, malina, zobaczycie.

Szaman and Mierzwiak have reacted to this post.
SzamanMierzwiak

Mówi też, stosunkowo wcześnie, że jest "osobowością telewizyjną", to był moment w którym o żadnej subtelności nie było już mowy 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

A pamiętacie dawne przecieki od Grace mówiące o tym, że rzekomo dokrętkami chcą sprawić by ten film był swego rodzaju Flashpointem resetującym DCEU? To dopiero byłby bałagan!

Ciekawe czy można byłoby to jakoś upchnąć w finale, ale chyba nie.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Widzę, że w polskich internetach mocno jadą po filmie...

Na RT ciekawe oceny - od zweryfikowanych widzów 73% a od wszystkich tylko 44%

TENET ze swoim trzecim aktem przypomniał mi o drugiej części Transformers, tymczasem właśnie uświadomiłem sobie, że w WW84 dostajemy dosłownie powtórkę z tamtego filmu - tam też bohaterowie udali się do muzeum Smithsonian by stamtąd (co prawda za pomocą teleportacji, ale pomógł im w tym Transformer udający, nie inaczej, samolot) wyruszyć do Egiptu.

Przynajmniej u Jenkins w Waszyngtonie nie ma pustyni 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Warner Bros. zapowiedziało dzisiaj oficjalnie trzecią część, która ma także wyreżyserować Patty Jenkins.

‘Wonder Woman 3’ Being Fast-Tracked Following Sequel’s Current $85M WW To Date; Patty Jenkins & Gal Gadot Will Be Back

Ciekawe kiedy to wszystko ogarnie... Przy okazji po internecie krąży, że budżet wyniósł 200 mln$. Tak sobie pomyślałem, że to bardzo nieadekwatna kwota. WW 84 ma bodajże cztery, bardzo "telewizyjne" sceny akcji w których nic się nie dzieje. Nic nie zostaje demolowane (trochę pojazdy w pościgu znanym ze zwiastunów), nic nie wybucha, nic się nie gniecie. To jest tak grzeczne, że aż irytujące, w dodatku wygląda po prostu tanio.

Dzisiaj obejrzałem "Licencję na zabijanie" która 31 lat temu pochłonęła 32 mln$ i GoldenEye z budżetem 58 mln$ wydanym 25 lat temu. Obydwa były na oko tak ze trzy razy efektowniejsze niż film Jenkins, w filmie ze słynnym szlagierem Tiny Turner zniszczyli czołgiem pół Petersburga w długiej sekwencji akcji. Zmierza to wszystko w dziwną stronę.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Najdrożej i najlepiej w tym filmie wygląda sekwencja otwierająca, natomiast na co wydano aż tyle - to pytanie zadaję sobie w przypadku blockbusterów już od bardzo dawna.

Jedynka kosztowała ponoć $125-150 mln i w to jestem w stanie jak najbardziej uwierzyć.

Polska premiera kinowa przeniesiona z 22 stycznia na 12 lutego.

https://sporwkinie.blogspot.com/2021/01/wonder-woman-1984-w-polsce-pozniej.html?m=1

PreviousPage 4 of 6Next