Może wyda się to dziwne, ale w latach 40. działalność kulturalna w Polsce była traktowana dość liberalnie. W roku 1948 na ekranach kin królowały oczywiście filmy radzieckie – 153 szt., ale można było obejrzeć też dużo produkcji ze Stanów Zjednoczonych – 53, Francji – 34 czy Anglii – 31. Rok 1950 przyniósł całkowite odcięcie od kultury zachodniej i sowietyzację tej działalności – wprowadzona została nowa uchwała o kinematografii. Została ona przygotowana między innymi dlatego, że „Filmy krajów kapitalistycznych niosą ze sobą w dużej mierze obcą i wrogą propagandę i winny być z tych względów w zasadzie z naszych ekranów rugowane”, zalecano więc „zwiększenie czujności w doborze repertuaru filmów zagranicznych, szersze upowszechnianie filmów wychowawczych, użytecznych społecznie, zwłaszcza filmów produkcji Związku Radzieckiego i Krajów Demokracji Ludowej. Upowszechnianie tych filmów szerokim rzeszom przez rozbudowanie akcji dubbingowej”. Doprowadziło to do tego, że w latach 1951-1953 nie był w Polsce wyświetlany żaden film z USA, w 1954 – 1, a rok później -2. Ogólnie z tzw. krajów zachodnich sprowadzono wtedy po kilka, kilkanaście filmów rocznie, były to głównie produkcje z Francji i Włoch. Jeśli chodzi o upowszechnianie filmów radzieckich, to wprowadzono Festiwale Filmów Radzieckich i przez cały miesiąc prezentowano wyłącznie filmy z ZSRR.

Jeśli chodzi o polską produkcję to wytyczne dla niej na lata 50. powstały na Zjeździe filmowców w Wiśle. W referacie programowym „Walka o film realizmu socjalistycznego Jerzy Teoplitz stwierdził: „Reżyser jest tylko twórcą ekranowej interpretacji dzieła literackiego; dziełem literackim stanowiącym postawę filmu jest scenariusz” i od tego momentu wszystkie scenariusze kierowane do produkcji musiały uzyskać wcześniejszą akceptację. Nowe zasadny ideologiczne spowodowały, że był problem z dostosowaniem scenariuszy filmów do ustalonych reguł, przez co spadła znacznie liczba wyprodukowanych w Polsce filmów. W 1949 roku ukazało się 7 długometrażowych filmów fabularnych, w 1950 i 1951 po 4, a w 1952 nie wyprodukowano w kraju ani jednego długometrażowego filmu fabularnego.

Znaczne zawężenie repertuaru spowodowało, że widownia w polskich kinach przestała rosnąć, mimo znaczącego wzrostu liczby kin (ile można oglądać radzieckich filmów, których większość była tworzona wg podobnego schematu scenariusza?). W roku 1948 i 1949 roczna liczba widzów zwiększała się o 23 mln, przy wzroście liczby kin o kilkadziesiąt. W roku 1950 roku przybyło tylko 6,5 mln widzów, a nowych kin powstało aż 600, natomiast w 1951 roku po raz pierwszy od zakończenia wojny nastąpił spadek widzów – o 2 mln, chociaż powstało kolejne 600 kin.

Rynek kinowy w latach 1951-1959. Dane GUS

W tych dwóch latach nowe kina powstawały głównie na wsi, gdzie ich liczba zwiększyła się 13-krotnie! Od 1946 do 1949 na wsiach nic się prawie nie zmieniło w liczbie kin, istniały tylko kina, które działały tam przed wojną i było ich 78. Potem nastąpiła akcja tworzenia wiejskich kin stałych i w ciągu 2 lat ich liczba wzrosła z 78 do 996. Tu pojawia się najdziwniejsza rzecz – liczba widzów w wiejskich kina zwiększyła się w tym czasie tylko dwukrotnie. Liczba seansów wzrosła też nieznacznie, bo 2,5-krotnie, a jednocześnie zmniejszyła się drastycznie średnia liczba seansów w wiejskich kinach z 1050  do 150 rocznie. Duża część tego co statystyki nazywały szumnie kinami, była salkami czy świetlicami, w których seanse kinowe odbywały się kilka razy w miesiącu. W 1953 roku kina wiejskie posiadały średnio ok. 150 miejsc na winowni, kina w miastach – 340. Chcąc upowszechnić dostęp do filmów „słusznych” o treści „celnej”, wyposażano wiejskie salki w projektor 16 mm i puszczano film w podobnych warunkach, w jakich robiły to kina objazdowe.  W kinach wiejskich filmy zachodnie nie były prawie wcale wyświetlane. Tłumaczono to obawą, że będą niezrozumiałe dla wiejskiego widza. Tu możecie przeczytać więcej na temat otwarcia pierwszego z takich kin – na zdjęciu mały budynek, w którym kino działało wspólnie z gospodą.  http://www.gazetalubuska.pl/wiadomosci/sulechow/art/7848131,60-lat-temu-w-bojadlach-ruszylo-pierwsze-w-polsce-wiejskie-kino,id,t.html

Oprócz tego, że i tak filmy radzieckie stanowiły większą część repertuaru, kierownicy kin musieli dodatkowo wykazywać się frekwencją na ich seansach. Publiczność, zwłaszcza w czasie Festiwali Filmów Radzieckich była organizowana różnymi sposobami, głównie przez seanse zbiorowe dla młodzieży szkolnej i wojska. Rozprowadzano bilety przez komitety blokowe i zakłady pracy. Seanse festiwalowe łączono z występami artystycznymi i organizowano konkursy z nagrodami za największą liczbę biletów na filmy radzieckie rozprowadzonych w szkołach, uczelniach i zakładach pracy. Organizowano konkursy na najlepsze wypracowanie szkolne na temat filmu radzieckiego. Pracownicy kin zatrudnieni w tamtych czasach wspominają w wywiadach, że mimo wykupienia biletów na radzieckie produkcje przez zakład pracy, sala kinowa często świeciła pustkami. O ile filmy rozrywkowe np. Świat się śmieje czy Królowa balu nie miały problemu z widownią, to na typowo propagandowych (np. o tytule Legitymacja partyjna) publiczność zupełnie nie dopisywała. Największe naginanie statystyk filmów występowało w kinach objazdowych. Przeczytałem kiedyś w wywiadzie z kinooperatorem takiego kina, że jeśli miał na filmie francuskim 100 osób, a na radzieckim 30, to wpisywał frekwencje do raportu odwrotnie, bo na radzieckie miał wyznaczone normy widzów.

Kolejka po bilety do kina w latach 50 (chyba jakiś „męski” film grali)

Dzięki tym wszystkim zabiegom filmy radzieckie odnotowywały wysoką widownię, ale to i tak było za mało, by być tymi najpopularniejszymi. Największą publiczność w latach 1951-1954 zgromadziły francuskie hity: Trzej muszkieterowie i Nędznicy.

Druga połowa lat 50. przyniosła diametralne zmiany w repertuarze, a szczególny wpływ na to miała tzw. „odwilż Gomułki” z października 1956 roku. Wreszcie dopuszczono w większej ilości filmy zachodnie, których liczba w 1955 roku wzrosła do 34, czyli ponad 2 razy więcej niż rok wcześniej. Poszerzenie repertuaru wpłynęło na duży wzrost widzów w kinach. Rekord widowni przypadł na rok 1957.  (więcej o tym w osobnym artykule http://boxoffice-bozg.pl/najwieksza-roczna-frekwencja-w-polskich-kinach-rok-1957). W tym roku filmy zachodnich stanowiły, aż 71 procent wszystkich premier (wzrost z 40% w 1956). Pojawiły się po dłuższej nieobecności filmy ze Stanów Zjednoczonych (w tym pierwsze na polskich ekranach westerny) oraz Niemiec Zachodnich. Można założyć, że rekordowy wynik był spowodowany napływem produkcji pokazujących zupełnie inny świat i życie inne od tego, jakie prowadzili wtedy widzowie w kraju. Szczególnie podobały się filmy francuskie, które obejrzało aż 72 mln widzów.

Wreszcie zaczęto tworzyć więcej polskich filmów i nie były to już produkcje w duchu socrealizmu. Pojawiły się lekkie komedie o przygodach pana Anatola, a z drugiej strony tworzyła się Polska Szkoła Filmowa i zaczęły powstawać ważne filmy o czasach okupacji: Eroica, Kanał i Popiół i diament. W 1957 wyprodukowano 15 filmów fabularnych, rok wcześniej tylko 7, w kolejnych latach po 19.

Gina Lollobrigida w filmie „Fanfan Tulipan”

W dwóch ostatnich latach dziesięciolecia nastąpił spadek widowni, mimo dalszego wzrostu liczby kin i seansów. W 1958 liczba widzów powróciła mniej więcej do stanu z 1956, a w 1959 spadła jeszcze o 10 mln. Spadek można tłumaczyć tym, że z jednej strony publiczność trochę przywykła do zachodnich produkcji, a z drugiej „odwilż” w polityce, która poprawiła sytuację w repertuarach kin, wpłynęła pozytywnie również na konkurencje z branży kulturalno-rozrywkowej. Główną konkurencją dla kin stała się telewizja, która nadawała coraz bogatszy program i miała coraz większy zasięg. Liczba abonentów wzrosła z 22 tys w 1957 do 238 tys. w 1959. Szczególnie popularne były czwartkowe przedstawienia Teatru sensacji – „Kobra”. Kiniarze wspominali, że właśnie w czwartkowe wieczory w kinach było najmniej widzów. W drugiej połowie lat 50. rosła również liczba abonentów radiowych o ok. 500 tys. rocznie i w 1959 było ich już 5 mln.

W poniższej tabeli przedstawiam wyniki filmów mających premierę w latach 50., które miały największą liczbą widzów. Podana widownia to liczba biletów sprzedanych na dany film do roku 1969. Tabela wymaga kilku wyjaśnień. Fanfan Tulipan miał wznowienie w 1967, do tego czasu obejrzało go ok. 6,3 mln. Cichy Don ma w statystykach zsumowane bilety z 3 części tego filmu, liczba widzów, którzy obejrzeli całość mogła wynosić ok. 3,5 mln. Nędznicy i Czerwone i czarne mają zsumowane bilety z 2 części.

 Tytułkrajpremieraliczba widzów do roku 1969
1Fanfan TulipanFrancja19539676138
2Cichy Don (3 części)ZSRR19589594743
3Czerwone i czarne (2 części)Francja19577323200
4Irena do domuPolska19557105545
5Trzej muszkieterowie (1953)Francja19566971860
6Nędznicy (2 części)Francja19526869681
7Cena strachuFrancja19556321852
8Przygoda na MariensztaciePolska19545698166
9Awantura o BasięPolska19595457066
10Strażnica w górachZSRR19545214068
11PalomaMeksyk19544652340
12Ali baba i 40 rozbójnikówFrancja19574623899
13Premiera WarszawskaPolska19514428827
14KanałPolska19574420869
15Piątka z ulicy BarskiejPolska19544390968
16Winchester 73USA19594327643
17Rekrut BumSzwecja19564258502
18Wilhelm TellWłochy19524156400
19ZamachPolska19594052163
20Królowa baluZSRR19544031671

W dziale statystyka możecie zobaczyć więcej danych o najchętniej oglądanych filmach w latach 50

Źródło:
Statystyki Centrali Wynajmu Filmów
Dane z roczników statystycznych GUS
Cenzura filmowa po zjeździe w Wiśle,  Anna Misiak „Kwartalnik Filmowy” 2003, nr 43
Upowszechnienie filmu radzieckiego w latach 50-tych – Andrzej Korzon

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.