aby założyć posty i tematy.

Black Widow

PreviousPage 4 of 6Next

Dlaczego polskim hasłem reklamowym jest "takie czasy, nie ma lekko"? Bo nie ogarniam.

Pandemia, te sprawy... Takie czasy, nie ma lekko.

🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

No to tym razem zrobili sobie w MCU Bonda i nawet się z tym nie kryją. Niestety przesadzili i miejscami jest niestrawnie. Więcej potem.

5 plus/10

 

 

Tak właśnie myślałem, że forumowicze w kinie, bo cicho coś. 🙂

Mnie się nawet podobało. Co prawda tematyka manipulacji ludzkimi umysłami to w kinie tak zgrany temat, że nie wywołuje już prawie żadnych emocji, ale poza tym bawiłem się dobrze.

Przede wszystkim przeszkadzała mi większość elementów pożyczonych od Rogera Moore'a. Zresztą bardzo dosłownie, bo w jednej ze scen Scarlett ogląda Moonrakera i powtarza dialogi razem z bohaterami filmu.

Spoiler
Nie mam raczej nic do tego, że wielki zły ma wielką latającą bazę i przydupasa, pomijając twist wzorowanego na Richardzie Kielu i innych osiłkach z którymi mierzył się Bond. Nie mogłem przegryźć tych koncepcji z programowanymi feromonami, uszkadzaniem nerwu, magicznym pyłkiem cofającym reakcję chemiczną. Wydaje mi się to strasznym pójściem na scenopisarską łatwiznę, nawet w świecie MCU mieszającym naukę z następnego stulecia i magię z innych planet.

Zdecydowanie lepiej wychodzą bardziej przyziemne momenty, gdy Wdowy walczą po prostu z super robotem, a wokół latają gniecione samochody, gdy siedzą przy stole i gadają o przeszłości w szpiegowskiej służbie Mateczki Rosji. Zabrakło pohamowania w wymyślaniu elementów fantastycznych.

Czy Grace będzie narzekać na amerykańskich i brytyjskich aktorów w rolach Rosjan, tak jak narzekała na brak Włochów w Gladiatorze? 😀

To co piszę, to trochę spoiler, a trochę nie. Nie zaznaczam, ale uprzedzam 😉

To o czym piszesz Szaman zapewne jest najsłabszym elementem opowieści, ale jak napisałem wcześniej tyle razy już podejmowano ten temat w kinie (taka "Czerwona jaskółka" spokojnie mogłaby być scenariuszem originu Czarnej Wdowy), że wymyślić coś oryginalnego a jednocześnie przejmującego jest bardzo trudno. Mnie to jakoś specjalnie nie przeszkadzało. Pewnie właśnie dlatego, że świat przedstawiony w MCU jest pełen tego rodzaju pomysłów. A pozostałe elementy filmu wystarczają, bym ocenił go na 7/10.
Na szczególne pochwały zasługuje Florence Pugh (co nie jest żadnym zaskoczeniem, od początku to zapowiadało się na świetny ruch obsadowy) i David Harbour. Mam nadzieję, że zobaczę go jeszcze (bo, że Jelena się pojawi to już wiemy). Świetna jest też chemia między całą czwórką. Niezły jest też Weinstein.
Podobał mi się też pomysł na Taskmastera. Czytałem, że jego ruchy w filmie zostały skopiowane od innych Avengersów (kilka wychwyciłem, ale z pewnością nie wszystkie).
PS. Refleksja. Druga scena po napisach (choć pierwsza jest w sumie przed napisami) jest spoilerem z Endgame. Dziś oczywiście nie ma to większego znaczenia, ale kiedyś, za ileś lat, gdy ktoś będzie chciał obejrzeć filmy chronologicznie, pewnie się zdziwi 😉

Możliwe spoilery.

Nie jest źle, ale liczyłem na więcej. Fajne są te sceny z przyszywaną rodzinką, kilka scen akcji, prolog, z ciekawie zmontowanymi napisami początkowymi. Oczekiwałem, że będzie więcej retrospekcji, genezy dołączenia Nataszy do Avengers, ale w sumie to nie było możliwe skoro trzeba było wprowadzić Jelenę, a tego typu origin, to wprowadzić trzeba było kilka lat temu, teraz to za późno. Największa krecha za finał: spadające wielkie latadło i ogólny związany z tym chaos występuje w MCU po raz trzeci, po drugim Avengers i Zimowym Żołnierzu. Ileż można?

Najlepiej się poczułem, gdy na początku filmu Czarna Wdowa używa telefonu z Windows Phone na pokładzie. Wiedziałem, że przez długi czas używałem najlepszego i najbardziej niedocenianego systemu w historii. Przydałby się spin-off w którym okaże się że upadek tego OS-a związany jest z działaniami Hydry.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Dla mnie ten film to staczanie się po równi pochyłej. Podobał mi się prolog, który wywołał jakieś emocji. Napisy ciągnęły mi się z kolei, i ten cover Nirvany (blee).. Na początku przypominał mi film o Bournie, i wtedy było najlepiej. Scena pościgu w Budapeszcie bardzo dobrze nakręcona, poczułem w niej "powera" Taskmastera. Później film zamienił się jakby w myszyninposibel w wydaniu superbohaterskim, a skończył prawie jak Bond, tyle że Die Another Day. 😛

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Podobała mi się ta rodzinka; Johansson w MCU nigdy nie zeszła poniżej pewnego poziomu i tutaj też się go trzyma, Pugh, Weisz i Harbour świetnie ją uzupełnili i chemia między nimi jest bezcenna, nawet jeśli pewne bardzo poważne wątki i emocjonalne traumy film sprowadza do postaci żartu, bo przecież nie może być zbyt poważnie, prawda?

Niestety jest też cała reszta, prosto z generatora marvel.exe. Intryga z recyklingu, reżyseria nie istnieje, zdjęcia jak z losowej premiery Netfliksa i toporne, sztampowe sceny akcji, dodatkowo stojące w rozkroku między klonem Coś Tam Bourne'a i Mission: Impossible a odhaczeniem wymaganej przez Kevina Feige ilości ujęć powstałych w komputerze; tych jest raz że za dużo, a dwa - w większości są zwyczajnie okropne.

Trochę nam się MCU zaczyna rozłazić w szwach mam wrażenie i za bardzo zaczyna być widać jak wraz z kolejnymi odgałęzieniami pokraczna zaczyna być ta konstrukcja. O ile wcześniej, wydaje mi się, te wszystkie powiązania i przeplatanie się stanowiło wartość dodaną, tak teraz jest już chyba celem samym w sobie i tak jak Loki ewidentnie powstał tylko po to, by stanowić wprowadzenie dla kolejnych filmów, tak jedynym celem istnienia Wdowy jest chyba tylko zapowiadająca serial Hawkeye scena po napisach.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Tydzień po seansie też odnoszę wrażenie, że celem jest tylko wprowadzenie do czegoś innego. Nie tylko do Sokolego Oka, ale głównie wprowadzenie nowej aktorki do roli Czarnej Wdowy. I tak jak już gdzieś pisałem, mam wrażenie, że jesteśmy świadkami niezbyt pasjonującej fazy przejściowej w której pojawi się zastępstwo dla zmęczonej starej gwardii. Czarna Wdowa, Hawkeye, Hulk, Kapitan Ameryka, Iron Man, wymuszony przez los Czarna Pantera, można nawet podciągnąć Thora, chociaż nie uważam aby Portman była na stałe. Wszyscy mają wyznaczonych następców do dalszych przygód.

Wszystko opiera się na jakichś wariacjach jak w dalszych sezonach zmęczonego serialu i wpisują się w to też serialowe What If i wprowadzanie multiwersum. Po trzech latach takiej fazy przejściowej możemy obudzić się z bohaterami którzy nie będą zbyt ekscytujący, bo i widowisko będzie już opatrzone po ponad dekadzie.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Może dodam jeszcze dlaczego tak na to marudzę- w ogóle mnie nie cieszy i nie zajmuje jak ktoś nowy wskakuje w dobrze znany kostium, w wychodzone buty. Niech próbują z Shang-Chi, Moon Knightem i innymi nowymi postaciami. Przy kolejnych Batmanch mnie to ciekawi, bo podejście jest zwykle inne zależnie od aktualnych wiatrów, a reżyser ma zwykle obietnicę sporej swobody twórczej. Burton, Schumacher, Nolan, Snyder, Reeves. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, że ich gacki się różnią.

A tutaj co z tego, że Pugh zostanie nową Wdową. Zmieniają tylko aktorkę na młodszą, energiczną, mniej znudzoną, głodną pieniędzy, a syty kot Scarlett przechodzi w stan spoczynku. Dla samego widowiska nie będzie to mieć większego znaczenia, bo jedynie pudrują zgraną formułę. Możemy się licytować czy jest mniej czy więcej humoru, kolorów, czy heist movie, czy Bond, czy thriller polityczny, ale te filmy po chwilowej świeżości jaką nadały wątki kosmiczne znowu zaczynają wyglądać jak z taśmy produkcyjnej.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak
Cytat z Szaman data Lipiec 16, 2021, 10:21

Tydzień po seansie też odnoszę wrażenie, że celem jest tylko wprowadzenie do czegoś innego. Nie tylko do Sokolego Oka, ale głównie wprowadzenie nowej aktorki do roli Czarnej Wdowy.

Tak, pominąłem postać Yeleny ale owszem.

Dla mnie widowisko jest o tyle wymęczone, że nie tylko MCU zaczyna rozrastać się w nieciekawy sposób (jak szybko ludziom zacznie przeszkadzać to, że by nadążyć za fabułą filmów kinowych i połapać w tych wszystkich cameach  nawiązaniach i scenach po napisch muszą dodatkowo oglądać ileś tam seriali, które też mają sceny po napisach itd.?), ale taka Wdowa pod względem czystego widowiska nie oferuje kompletnie nic.

Widzieliśmy już takie walki, lepiej zainscenizowane i nakręcone, w lepszych filmach. Widzieliśmy te pościgi, też lepiej nakręcone i w lepszych filmach, wreszcie widzieliśmy te komputerowe finały w których nie istnieje fizyka a bohaterowie mają bezczelny plot armor. To rutyna, tutaj dodatkowo zaskakująca o tyle że w pewnym momencie złapałem się na tym, że pod koniec w fabule w zasadzie o nic już nie chodzi, bo niby jaka tam jest stawka? Jaki cel mają bohaterowie? Natasza chce zabić złola, ale trudno powiedzieć co by się stało gdyby swojego celu nie osiągnęła; wiemy że Wdowy są potężnym narzędziem w jego rękach, ale to tylko słowa. Świat po prostu będzie taki, jaki był, a próba podpięcia tego pod handel kobietami, przy jednoczesnym całkowitym pominięciu czegoś tak oczywistego jak wykorzystywanie seksualne zniewolonych rekrutek, wypada pokracznie, wręcz niezręcznie. Osobista wendetta Nataszy też nie wybrzmiewa jak należy bo znowu, to co najważniejsze nie jest pokazane, tylko powiedziane, no ale to też skutek tego, że jednym filmem chce się załatwić całą przeszłość postaci która jest na ekranach kin od 11 lat, ale tylko w Czasie Ultrona poruszono temat tego, co jej zrobiono.

(swoją drogą bardzo zirytowało mnie to, że Wdowy to armia lasek-klonów, ubierających się w tym samym stylu, korzystających z tych samych broni itd. Pytanie brzmi dlaczego Natasza po zdradzeniu organizacji dalej nosi się w tym stylu i używa tej ksywki? Jak to możliwe, że przez tyle lat nie trafiła na Yelenę albo jakąkolwiek inną Wdowę, skoro były one cały czas aktywne?)

Panowie z Red Letter Media poruszyli ciekawą kwestię o której czytałem jakiś czas temu - że sceny akcji opracowuje się w Marvelu na długo zanim gotowe są fabuły i scenariusze tych filmów, włącznie ze szczegółowymi prewizualizacjami tych scen - ich choreografią, pracą kamery i montażem. We Wdowie, jak sami powiedzieli, potwornie rzuca się to w oczy, szczególnie ten nieszczęsny finał. Ktoś kiedyś wymyślił sobie tę kretyńską latającą bazę i całe to spadanie i jak na dłoni widać, że dopasowano do tego fabułę, ale już nikt nie zastanowił się, czy pasuje to do tego konkretnego filmu i historii którą do tej (i pozostałych) akcji dopisano.

Na jakiej podstawie wybrano reżyserkę Wdowy, o reżyserce Lokiego nie wspominając? Nie wiem, na pewno nabyto je tanio do odwalenia chałtury i teraz tym bardziej zastanawiam się jak w tym wszystkim odnajdzie się Chloe Zhao i jak duży kontrast będzie między tym co sama kręciła a scenami akcji które ktoś wymyślił na długo przed jej angażem.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

PS. Znalazłem:

https://www.insider.com/marvel-plans-movies-action-scenes-years-before-filming-previs-visualization-2021-1

Mega celna uwaga z tym rozrastaniem. Ciekawe czy nie przesadzą z tym wszystkim, bo co innego poświęcić dwie godziny raz na pół roku, a co innego śledzić seriale kręcone w hurtowych ilościach. A siłą Marvela było właśnie dotarcie do Kowalskiego, wyjście poza zaklęty krąg rodem z pierwszych sezonów Big Bang Theory, teraz stawiają układankę rodem z przeplatających się tygodniami komiksowych serii dla pasjonatów tematu.

Inna sprawa, że z tego co się orientuje trzy dotychczasowe seriale nie wywarły jakiegoś ogromnego wpływu na kinowe uniwersum. Rzeczy z Lokiego i tak objaśnią jeszcze raz w grudniu, a scena po Wdowie to taka bardziej zapowiedź dla ciekawskich, bez znaczenia dla zwykłego widza. Więc może to ich sposób, ale nadal muszą obawiać się znudzenia tematem.

Otóż to - komiksowe serie rozrastają się do tego stopnia, że później konieczne są te wielkie eventy które je kończą i następuje reset bo już nikt nad tym nie panuje, a potem cały cykl się powtarza 🙂

MCU zmierza chyba w tym samym kierunku - swego rodzaju liniowość poprzednich faz była łatwo przyswajalna i sympatycznie się to śledziło, tym bardziej że wiadomo było do czego to zmierza i już wychodząc z kina z pierwszych Strażników galaktyki ekscytowała mnie myśl o ich przyszłym spotkaniu z resztą bohaterów. Teraz zamiast drabinki z kolejnymi szczeblami mamy rozrastające się we wszystkich kierunkach niczym oś czasu w Lokim drzewko.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Wszystko będzie objaśniane w ten czy inny sposób bo o ile przy filmach mogą, tak przy serialach dostępnych na a) płatnej b) niedostępnej wszędzie platformie nie będa chyba zakładać, że każdy je oglądał.

Co do wpływu to zdecydowanie Loki ma póki co największe konsekwencje, tym bardziej że pojawił się w nim 

Spoiler
Jonathan Majors jako Kang, a dokładniej jedna z jego wersji.
Już teraz mówi się, że może być dla przyszłości MCU tym, kim poprzednio był Thanos.

Tak teraz pomyślałem, że gdyby naprawdę seriale MCU miały być tak ważne dla miliardowego biznesu, to dążyliby do takiej powszechności Disney Plus jaką ma Netflix. A sprawiają wrażenie nasyconych kilkoma większymi rynkami.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Nie do końca kilkoma. 😛

Internet mówi, że jest 195 państw, Disney+ jest dostępny w 36, w tym w tych właśnie największych. Kilka czy nie kilka, ale dużo też nie.

PreviousPage 4 of 6Next