DC Universe
Cytat z Szaman data 27 grudnia, 2023, 08:25https://twitter.com/dcuworld/status/1739847431662231791?t=qiUof6WuNYbBwn-cw7Wj8A&s=19
James Gunn says the rumour of Dick Grayson,Hush,Scarecrow and Professor Pyg showing up in 'Batman 2' is totally made up. pic.twitter.com/8666EhrkpG
— Dcu Updates (@dcuworld) December 27, 2023
Cytat z Szaman data 30 grudnia, 2023, 22:02Zapomniałem już jak dobra to scena.
https://twitter.com/ATRightMovies/status/1741081058974564781?t=jo9-bl3axCJZLGBLHDDsZw&s=19
Zapomniałem już jak dobra to scena.
Christopher Reeve removes his glasses, straightens his posture, and transforms from Clark Kent to SUPERMAN in front of our eyes.pic.twitter.com/oeWvjLQWy5
— All The Right Movies (@ATRightMovies) December 30, 2023
Cytat z Szaman data 1 stycznia, 2024, 10:39Batman i Robin (1997)
Powtórka po wielu latach. Wybrana jednak nieprzypadkowo, bo w nowym roku chciałbym odejść jak najdalej od Hollywood, od świata celebrytów i wrócić do korzeni związanych z fantastyką, z taką nerdowszczyzną, zanim ona jeszcze stała się modna za sprawą serialu o wielkim podrywie. Więc oto kilka luźnych uwag na temat Batmana i Robina, jednej z największych katastrof Hollywoodu i świata celebrytów (hehe), filmu mam wrażenie wręcz trędowatego, który chyba tylko Clooney odważnie obraca w żart (odbiór Oscara, cameo we Flashu), bo chyba tylko on zdołał wyjść z tego bez szwanku. Mam wrażenie, że Arnold już nigdy się z tego nie podniósł, podobnie Schumacher, Uma miała oczywiście Kill Billa, ale już chyba nigdy nie była tak gorącym nazwiskiem (kolejną ziemią na jej trumnie jest oczywiście Rewolwer i melonik). O Silverstone i O'Donnellu chyba nie muszę wspominać, chociaż Chris znalazł ciepłą posadkę w serialu.
No to tak w punktach, bo Ameryki przecież nie odkryję.
- miałem wtedy 10 lat, film zobaczyłem jakoś rok później na video i już wtedy wydawał mi się okropny. Mogę się tylko domyślać jakim szokiem był w momencie premiery, nawet po Batman Forever. W dzisiejszych czasach już na wiele tygodni przed premierą mniej więcej wiemy, że dana superprodukcja będzie kaszanką. Tutaj premiera lata, zaszczycona samym Arnoldem, z ogromnym budżetem okazuje się czymś tak ledwo oglądalnym, a nawet może i gorszym niż dajmy na to średniobudżetowy Spawn. Batman otrzymuje własne Supergirl czy Supermana 4, ale szczególnie ten ostatni był już takim tanim odrzutem. Tutaj w glorii chwały, z całą siłą pracującej w pocie czoła machiny Warner wypuszcza do kin coś takiego.
- Clooney jest niezły jako Bruce Wayne, ale nie ma żadnego pomysłu na Batmana. Jest wtedy po prostu Clooneyem w gumowej masce. On i Arnold sprawiają wrażenie jakby dostali jedno, proste polecenie od Schumachera, albo dogadali się między sobą aby jakoś odnaleźć się w tej niagarze kiczu- Ty grasz Bonda, a Ty jego przeciwnika. Przynosi to oczywiście komiczne skutki, bo to jeden z tych filmów w których Arnie zupełnie nie panuje nad swoim austriackim akcentem, a oprócz lodowego działa strzela najbardziej suchymi one linerami związanymi z zimą, albo śmieje się tak złowieszco, że trzęsą mu się pewnie biceps, triceps i wszystkie inne, starannie wypracowane mięśnie (szczytem jest chyba, pozwolę sobie zacytować "revenge! buhahaha haha haha")
- mimo kosmicznych wtedy 125 mln$ budżetu film w ogóle nie robi wrażenia pod kątem technicznym. Sceny akcji są jakieś takie "ciasne", pozbawione większej choreografii podobnie jak sceny walki polegające na szarpaninie. Szczególnie widać to we wszelkich starciach (?) z Banem, jak i w finałowej bijatyce między Batmanem i Freezem, która wygląda tak jakby panowie dbali przede wszystkim o to aby nie uszkodzić bardzo drogiego kostiumu w który zapakowano widzom austriacki dąb. CGI jest typowe dla lat 90-tych, a szaro bure budynki zestarzały się tak koszmarnie, jak większość podobnych prób z tamtego okresu.
- film sprawia bardzo silne, studyjne wrażenie. Nie kojarzę ani jednej sceny która oddychałaby prawdziwymi plenerami. Większość scenografii wygląda jakby po prostu przestawiono ją z Batman Forever. Nawet pierwszy Batman Burtona nie sprawia aż tak studyjnego wrażenia. Nawet gdy wychodzą do ogródka posiadłości Wayne'a, albo stoją pod jej drzwiami nie sposób uwierzyć, że są gdzieś indziej niż w hali Warnera. Nawet scena konferencji prasowej z którą mogliby wyjść na jakieś prawdziwe schody jest nakręcona w studiu
- pamiętałem o R. Kellym, na śmierć zapomniałem, że film promowali też Smashing Pumpkins. Dobrze, że Zack Snyder trochę zrehabilitował im ten utwór zwiastunem do Watchmenów.
- zapomniałem, że Alicia ma tutaj tak durny Bat-kask w którym wygląda jakby ukąsił ją szerszeń. na szczęście nosi go w jednej scenie
- mimo narzekań Batman i Robin zaczyna kusić jakimś urokiem najtisowej ekstrawagancji, filmu wolnego w sensie czerpania bez umiaru z wolności twórczej, nie skalibrowanego od linijki, chociaż nie wierzę, że nie było prób ratowania dokrętkami, przecież to musiało zostać kompletnie zmasakrowane na pokazach testowych. Sama zasada konieczności rozmrożenia w ciągu 11 minut nie ma żadnego znaczenia w filmie, mimo, że jest powtarzana kilka razy
- uderzyło mnie jak ten film jest jednak podobny w tonacji do formuły Marvela, a raczej do jej schyłkowych wersji, szczególnie do Thor: Love and Thunder. Czyli upchajmy kolanem jak najwięcej sucharów i zabawnych scenek, szczególnie gdy już są w kostiumach. I tak jak w Marvelu cała super otoczka była coraz bardziej obłożona żartem, tak tutaj, dla Schumachera jest tylko okazją do zgrywy i zabawy, ujęcia na tyłek wciskany w trykot. Wątek dramatyczny ma tylko w pusty sposób sprawiać wrażenie lawirowania między konwencjami. I tak jak we wspomnianym Thorze, Bale i Thor nie mogą pogodzić się ze śmiercią, tak tutaj ze śmiercią walczą Freeze i Batman, jeden próbuje uratować żonę, drugi Alfreda. I też te ich scenki dramatyczne wydają się prostacko doczepione do festiwalu sucharów.
3/10, awansowało z soczystego 1. Boję się, że kiedyś będzie 6 🙂
Batman i Robin (1997)
Powtórka po wielu latach. Wybrana jednak nieprzypadkowo, bo w nowym roku chciałbym odejść jak najdalej od Hollywood, od świata celebrytów i wrócić do korzeni związanych z fantastyką, z taką nerdowszczyzną, zanim ona jeszcze stała się modna za sprawą serialu o wielkim podrywie. Więc oto kilka luźnych uwag na temat Batmana i Robina, jednej z największych katastrof Hollywoodu i świata celebrytów (hehe), filmu mam wrażenie wręcz trędowatego, który chyba tylko Clooney odważnie obraca w żart (odbiór Oscara, cameo we Flashu), bo chyba tylko on zdołał wyjść z tego bez szwanku. Mam wrażenie, że Arnold już nigdy się z tego nie podniósł, podobnie Schumacher, Uma miała oczywiście Kill Billa, ale już chyba nigdy nie była tak gorącym nazwiskiem (kolejną ziemią na jej trumnie jest oczywiście Rewolwer i melonik). O Silverstone i O'Donnellu chyba nie muszę wspominać, chociaż Chris znalazł ciepłą posadkę w serialu.
No to tak w punktach, bo Ameryki przecież nie odkryję.
- miałem wtedy 10 lat, film zobaczyłem jakoś rok później na video i już wtedy wydawał mi się okropny. Mogę się tylko domyślać jakim szokiem był w momencie premiery, nawet po Batman Forever. W dzisiejszych czasach już na wiele tygodni przed premierą mniej więcej wiemy, że dana superprodukcja będzie kaszanką. Tutaj premiera lata, zaszczycona samym Arnoldem, z ogromnym budżetem okazuje się czymś tak ledwo oglądalnym, a nawet może i gorszym niż dajmy na to średniobudżetowy Spawn. Batman otrzymuje własne Supergirl czy Supermana 4, ale szczególnie ten ostatni był już takim tanim odrzutem. Tutaj w glorii chwały, z całą siłą pracującej w pocie czoła machiny Warner wypuszcza do kin coś takiego.
- Clooney jest niezły jako Bruce Wayne, ale nie ma żadnego pomysłu na Batmana. Jest wtedy po prostu Clooneyem w gumowej masce. On i Arnold sprawiają wrażenie jakby dostali jedno, proste polecenie od Schumachera, albo dogadali się między sobą aby jakoś odnaleźć się w tej niagarze kiczu- Ty grasz Bonda, a Ty jego przeciwnika. Przynosi to oczywiście komiczne skutki, bo to jeden z tych filmów w których Arnie zupełnie nie panuje nad swoim austriackim akcentem, a oprócz lodowego działa strzela najbardziej suchymi one linerami związanymi z zimą, albo śmieje się tak złowieszco, że trzęsą mu się pewnie biceps, triceps i wszystkie inne, starannie wypracowane mięśnie (szczytem jest chyba, pozwolę sobie zacytować "revenge! buhahaha haha haha")
- mimo kosmicznych wtedy 125 mln$ budżetu film w ogóle nie robi wrażenia pod kątem technicznym. Sceny akcji są jakieś takie "ciasne", pozbawione większej choreografii podobnie jak sceny walki polegające na szarpaninie. Szczególnie widać to we wszelkich starciach (?) z Banem, jak i w finałowej bijatyce między Batmanem i Freezem, która wygląda tak jakby panowie dbali przede wszystkim o to aby nie uszkodzić bardzo drogiego kostiumu w który zapakowano widzom austriacki dąb. CGI jest typowe dla lat 90-tych, a szaro bure budynki zestarzały się tak koszmarnie, jak większość podobnych prób z tamtego okresu.
- film sprawia bardzo silne, studyjne wrażenie. Nie kojarzę ani jednej sceny która oddychałaby prawdziwymi plenerami. Większość scenografii wygląda jakby po prostu przestawiono ją z Batman Forever. Nawet pierwszy Batman Burtona nie sprawia aż tak studyjnego wrażenia. Nawet gdy wychodzą do ogródka posiadłości Wayne'a, albo stoją pod jej drzwiami nie sposób uwierzyć, że są gdzieś indziej niż w hali Warnera. Nawet scena konferencji prasowej z którą mogliby wyjść na jakieś prawdziwe schody jest nakręcona w studiu
- pamiętałem o R. Kellym, na śmierć zapomniałem, że film promowali też Smashing Pumpkins. Dobrze, że Zack Snyder trochę zrehabilitował im ten utwór zwiastunem do Watchmenów.
- zapomniałem, że Alicia ma tutaj tak durny Bat-kask w którym wygląda jakby ukąsił ją szerszeń. na szczęście nosi go w jednej scenie
- mimo narzekań Batman i Robin zaczyna kusić jakimś urokiem najtisowej ekstrawagancji, filmu wolnego w sensie czerpania bez umiaru z wolności twórczej, nie skalibrowanego od linijki, chociaż nie wierzę, że nie było prób ratowania dokrętkami, przecież to musiało zostać kompletnie zmasakrowane na pokazach testowych. Sama zasada konieczności rozmrożenia w ciągu 11 minut nie ma żadnego znaczenia w filmie, mimo, że jest powtarzana kilka razy
- uderzyło mnie jak ten film jest jednak podobny w tonacji do formuły Marvela, a raczej do jej schyłkowych wersji, szczególnie do Thor: Love and Thunder. Czyli upchajmy kolanem jak najwięcej sucharów i zabawnych scenek, szczególnie gdy już są w kostiumach. I tak jak w Marvelu cała super otoczka była coraz bardziej obłożona żartem, tak tutaj, dla Schumachera jest tylko okazją do zgrywy i zabawy, ujęcia na tyłek wciskany w trykot. Wątek dramatyczny ma tylko w pusty sposób sprawiać wrażenie lawirowania między konwencjami. I tak jak we wspomnianym Thorze, Bale i Thor nie mogą pogodzić się ze śmiercią, tak tutaj ze śmiercią walczą Freeze i Batman, jeden próbuje uratować żonę, drugi Alfreda. I też te ich scenki dramatyczne wydają się prostacko doczepione do festiwalu sucharów.
3/10, awansowało z soczystego 1. Boję się, że kiedyś będzie 6 🙂
Cytat z robgordon data 1 stycznia, 2024, 12:51Ja film widziałem dopiero po wielu latach. Miał tak złe recenzje, że w chwili premiery odpuściłem. Zwłaszcza, że Batman Forever też nie bardzo mi się podobał (choć oczywiście jest o klasę lepszy niż B&R). I mimo, że film promował utwór wtedy mojego ulubionego The Smashing Pumpkins. Nie potrafię nie zgodzić się z niczym co napisałeś, poza oceną. Dla mnie wciąż 1/10 😉
Ja film widziałem dopiero po wielu latach. Miał tak złe recenzje, że w chwili premiery odpuściłem. Zwłaszcza, że Batman Forever też nie bardzo mi się podobał (choć oczywiście jest o klasę lepszy niż B&R). I mimo, że film promował utwór wtedy mojego ulubionego The Smashing Pumpkins. Nie potrafię nie zgodzić się z niczym co napisałeś, poza oceną. Dla mnie wciąż 1/10 😉
Cytat z Szaman data 1 stycznia, 2024, 13:07To bardzo zły film. Ale fascynuje jako błąd w systemie. Jako pełna realizacja wizji "Batman i Robin wchodzą do baru drag queen z lat 70-tych, w którym bawiłem jako młody Joel" 🙂
To bardzo zły film. Ale fascynuje jako błąd w systemie. Jako pełna realizacja wizji "Batman i Robin wchodzą do baru drag queen z lat 70-tych, w którym bawiłem jako młody Joel" 🙂
Cytat z Mierzwiak data 1 stycznia, 2024, 13:34Schumacher nakręcił po prostu wysokobudżetową wersję serialu z Adamem Westem, i niezależnie od tego jak ją oceniamy, to wciąż autorska wizja. Ile współczesnych filmów komiksowych może się takową pochwalić? To powinno być regułą, a nie błędem w systemie, no błagam 🙂
Batman ma zresztą ogromne szczęście, bo jako jedyny superbohater doczekał się aż takiej ilości interpretacji i niesamowicie różnorodnego katalogu produkcji ze swoim udziałem, w dodatku katalogu bardzo autorskiego - Burton, Schumacher, Nolan, Snyder i teraz Reeves złożyli pod tymi filmami swój bardzo wyraźny podpis i każdy, nie tylko fan tego bohatera, znajdzie w nim coś dla siebie. Do tego wspomniany serial (i film) z Adamem Westem i kultowe Batman The Animated Series oraz Batman Beyond.
Schumacher nakręcił po prostu wysokobudżetową wersję serialu z Adamem Westem, i niezależnie od tego jak ją oceniamy, to wciąż autorska wizja. Ile współczesnych filmów komiksowych może się takową pochwalić? To powinno być regułą, a nie błędem w systemie, no błagam 🙂
Batman ma zresztą ogromne szczęście, bo jako jedyny superbohater doczekał się aż takiej ilości interpretacji i niesamowicie różnorodnego katalogu produkcji ze swoim udziałem, w dodatku katalogu bardzo autorskiego - Burton, Schumacher, Nolan, Snyder i teraz Reeves złożyli pod tymi filmami swój bardzo wyraźny podpis i każdy, nie tylko fan tego bohatera, znajdzie w nim coś dla siebie. Do tego wspomniany serial (i film) z Adamem Westem i kultowe Batman The Animated Series oraz Batman Beyond.
Cytat z Mierzwiak data 2 stycznia, 2024, 12:21Jeszcze jedno, bo za pierwszym razem mi umknęło gdy odpisywałem:
Bosze, nie mógłbym się bardziej nie zgodzić z tym naciąganym, totalnie losowym zestawieniem z Love and Thunder 😛
Podobieństwa są raczej mgliste (to Zemstę Sithów też podciągniemy skoro Anakin chce uchronić Padme - znowu Natalie Portman! - przed śmiercią? 🙂 ) a oba filmy w moich oczach leżą na dokładnie przeciwnych biegunach z prostego powodu - u Schumachera widzę ubaw w filmie, a u Waititiego na planie.
Jeszcze jedno, bo za pierwszym razem mi umknęło gdy odpisywałem:
Bosze, nie mógłbym się bardziej nie zgodzić z tym naciąganym, totalnie losowym zestawieniem z Love and Thunder 😛
Podobieństwa są raczej mgliste (to Zemstę Sithów też podciągniemy skoro Anakin chce uchronić Padme - znowu Natalie Portman! - przed śmiercią? 🙂 ) a oba filmy w moich oczach leżą na dokładnie przeciwnych biegunach z prostego powodu - u Schumachera widzę ubaw w filmie, a u Waititiego na planie.
Cytat z Szaman data 2 stycznia, 2024, 16:10No dobrze, no dobrze, chciał człowiek błysnąć na początek roku, to nie da 🙂
No dobrze, no dobrze, chciał człowiek błysnąć na początek roku, to nie da 🙂
Cytat z Mierzwiak data 2 stycznia, 2024, 17:26https://comicbookmovie.com/superman/superman-legacy/composer-john-williams-walks-back-retirement-comments-as-speculation-mounts-hell-work-on-superman-legacy-a208623#gs.2gmbf6
Oj nie, błagam, niech to będzie tylko spekulacja. Jego powrót do Star Wars był oczywisty, ale tu mamy nową wersję Supermana, jego nową interpretację, więc niech i kompozytor będzie taki, który zaoferuje nowe muzyczne spojrzenie na tego bohatera.
Oj nie, błagam, niech to będzie tylko spekulacja. Jego powrót do Star Wars był oczywisty, ale tu mamy nową wersję Supermana, jego nową interpretację, więc niech i kompozytor będzie taki, który zaoferuje nowe muzyczne spojrzenie na tego bohatera.
Cytat z Szaman data 2 stycznia, 2024, 17:29Jeśli mnie pamięć nie myli, już Singer za bardzo trzymał swoją głowę w ty... objęciach Richarda Donnera, chyba Warner nie pozwoli kolejny raz na takiego Supermana.
Jeśli mnie pamięć nie myli, już Singer za bardzo trzymał swoją głowę w ty... objęciach Richarda Donnera, chyba Warner nie pozwoli kolejny raz na takiego Supermana.
Cytat z Szaman data 10 stycznia, 2024, 23:20https://twitter.com/DEADLINE/status/1745200617063350287?t=Y9K6b3-0jPKWCyPGuyYl-Q&s=19
'Supergirl': Milly Alcock, Emilia Jones & Meg Donnelly Among Those In The Mix To Screen Test For Role - The Dish https://t.co/i8xILT2oMg
— Deadline Hollywood (@DEADLINE) January 10, 2024
Cytat z robgordon data 11 stycznia, 2024, 12:17Jak dla mnie obojętne. Żadna jakoś nie rozpaliła moich oczekiwań.
Jak dla mnie obojętne. Żadna jakoś nie rozpaliła moich oczekiwań.
Cytat z Mierzwiak data 11 stycznia, 2024, 14:05Ten człowiek potrzebuje interwencji i terapii.
https://comicbookmovie.com/suicide-squad/suicide-squad-despite-recently-giving-up-on-the-ayer-cut-director-david-ayer-now-wants-a-funeral-screening-a208732
https://comicbookmovie.com/suicide-squad/suicide-squad-director-david-ayer-says-his-cut-was-one-of-the-best-comic-book-movies-ever-made-a208785#gs.2ww3xh
Ten człowiek potrzebuje interwencji i terapii.
Cytat z Kuba data 11 stycznia, 2024, 20:23Cytat z Szaman data styczeń 10, 2024, 23:23Zdecydowanie Donnelly, czyli ta w różowym.
Aktorsko nawet jej blisko do Alcock czy Emilie nie jest.
Cytat z Szaman data styczeń 10, 2024, 23:23Zdecydowanie Donnelly, czyli ta w różowym.
Aktorsko nawet jej blisko do Alcock czy Emilie nie jest.
