aby założyć posty i tematy.

DC Universe

PreviousPage 66 of 101Next
Cytat z Szaman data październik 6, 2024, 19:03

Ej nikt w ogóle nie zająknął się o tej zupełnie niepotrzebnej sekwencji animowanej, która ani nie wyznacza tonacji filmu, ani nie jest udanym streszczeniem pierwszej części. Jest tylko dlatego, że pierwsza część kończy się lekkim slapstickiem.

Spotkałem się w sumie tylko z pozytywnymi opiniami o niej.

Technicznie było super, ale treść od razu mi nie grała, bo odświeżyłem jedynkę w piątek i dla mnie ten film nie był o tym. To czysta manipulacja ze strony Phillipsa.

Facet aż tak wstydzi się miliardowej produkcji z 11 nominacjami i dwoma Oscarami, że postanowił odkręcić opowiedzianą wtedy historię? O co tu chodzi?

W sumie już nie pamiętam, ale ten sequel chciał przede wszystkim Warner i Phillips zgodził się po wzrośnięciu jego gaży? Wtedy teoria z celowym trollingiem jest całkiem na rzeczy 🙂

Oj ja już sam nie wiem o co mu chodziło. Może po prostu przerosło go to wszystko, facet nagle dostał Złotego Lwa w Wenecji i 3 nominacje do Oscara, wcześniej kręcił filmy w których mały Azjata wydaje niby śmieszne odgłosy.

Cytat z Szaman data październik 6, 2024, 18:58

Plus jeszcze chodzi mi po głowie, czy dałoby się uratować ten film w formie 100-120 minut dramatu sądowego/więziennego, z Harveyem Dentem jako wyrazistym przeciwnikiem Jokera i topowym aktorem w tej roli, walczącym o swoją nominację do Oscara. Wydaje mi się, że tak.

Dla mnie wystarczyłyby w sumie trzy poprawki:

  • bardziej rozbudowana / lepiej napisana postać Harley Quinn
  • lepiej zainscenizowane niektóre sceny musicalowe
  • utrzymanie lepszego tempa w scenach w sądzie

Nie, no dajcie spokój z tym trollingiem. Tak samo broniono ostatniego Matrixa. Analogia jest taka, że jedna siostra wiedziała, że nie jest już na siłach, że to inna rzeka i tak dalej, więc odeszła. Philips jest tą Wachowską co została.

Cytat z Mierzwiak data październik 6, 2024, 19:11

Facet aż tak wstydzi się miliardowej produkcji z 11 nominacjami i dwoma Oscarami, że postanowił odkręcić opowiedzianą wtedy historię? O co tu chodzi?

Dzisiaj natrafiłem na jakąś jego wypowiedź z okolic premiery pierwszego filmu, gdzie stwierdził, że on niekoniecznie widzi Arthura jako Jokera, w sensie klasycznego przeciwnika Batmana, a być może po prostu jako postać, która zainspirowała kogoś innego do zostania tym Jokerem. Więc ja to rozumiem tak, że Phillips widział w nim po prostu "człowieka z problemami".

Uprzedzam, że Jokera widziałem tylko raz pięć lat temu, więc nie pamiętam dokładnie, co i jak było wtedy przedstawione. 😉

Ten materiał dzisiaj widziałem i stamtąd pochodzi informacja o tym, co Phillips mówił o Arthurze jako Jokerze:

Cytat z Marek Pilarski data październik 6, 2024, 19:14
  • bardziej rozbudowana / lepiej napisana postać Harley Quinn
  • lepiej zainscenizowane niektóre sceny musicalowe
  • utrzymanie lepszego tempa w scenach w sądzie

Z tym pierwszym się zgodzę, bo obok odkręcenia historii Arthura z jedynki to właśnie Harley jest tu najbardziej frustrująca. Motyw rozczarowania Arthurem i manipulowanie nim mogłyby być świetne, gdyby do czegoś prowadziły, gdyby faktycznie pokazano jej szaleństwo czy pogoń za rozgłosem, i to niby jest, ale w bardzo szkicowym wydaniu. Jej wątek kończy się zostawieniem Arthura na schodach na pastwę policji i jedyne pytanie jakie się nasuwa to "To wszystko?"

Drugie tak, ale osobiście postawiłbym na jedną, rozbudowaną scenę musicalową w całym filmie, właśnie tę w sądzie. Jest znakomita i szkoda, że tak krótka, ale było tam wszystko czego bym oczekiwał. Zawsze powtarzam, że niby nie przepadam za musicalami, ale te które lubię, to wręcz uwielbiam. Łączy je jedno: sceny śpiewane są zastrzykiem energii, podnoszą tempo filmu i jego dynamikę, tymczasem tu jest odwrotnie, najczęściej całość po prostu siada i robi się wręcz statyczna.

Co do trzeciego, to wątek procesu bym całkiem usunął ze scenariusza. Rozumiem że miał służyć, moim zdaniem, błędnej wiwisekcji psychiki Arthura, ale sam w sobie jest niepotrzebny. Inna recenzentka którą oglądam (Jester Bell) zwróciła uwagę, że ten film ciągle przypomina o wydarzeniach z jedynki, ciągle o nich mówi, ciągle je przywołuje, każe bohaterom o nich opowiadać. Ten proces nie pełni żadnej roli, bo wiemy że Arthur jest winny a wyrok nie ma w tym przypadku znaczenia.

Marek Pilarski and Szaman have reacted to this post.
Marek PilarskiSzaman
Cytat z Marek Pilarski data październik 6, 2024, 19:19

Dzisiaj natrafiłem na jakąś jego wypowiedź z okolic premiery pierwszego filmu, gdzie stwierdził, że on niekoniecznie widzi Arthura jako Jokera, w sensie klasycznego przeciwnika Batmana, a być może po prostu jako postać, która zainspirowała kogoś innego do zostania tym Jokerem. Więc ja to rozumiem tak, że Phillips widział w nim po prostu "człowieka z problemami".😉

Wszystko fajnie, ale była to jedna z możliwości interpretacji filmu. To mógł być przyszły przeciwnik Batmana, ale nie musiał, mało tego, pokazanie zabójstwa Wayne'ów nie musiało wcale oznaczać, że Bruce zostanie Człowiekiem Nietoperzem; może w tamtym świecie sam skończy jako rasowy psychopata i morderca?

Foliowy duet nie zostawia już miejsca na żadną interpretację, bo dostajemy odpowiedź na tacy i to jest ogromną słabością tego filmu.

Nie bronię tego filmu uważam go za co najwyżej przeciętny, ale spójrzmy na fakty krytycy pierwszego filmu mnarzekali że Fleck to pierdoła nie Joker. Mamy sequel fani oczekują rozwoju Flecja jako Jokera a co otrzymują  - potwierdzenie krytyków,  że to nie Joker  Można tego nie nazywać trollingiem, ale przypadkiem raczej to nie wyszło.

Cytat z Janko data październik 6, 2024, 19:42

Można tego nie nazywać trollingiem, ale przypadkiem raczej to nie wyszło.

Jest takie ładne słówko w angielskim: misjudge.

Osobiście lubię wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom widza, chyba najlepszym tego przykładem jest Alien 3 gdzie jeszcze w czołówce uśmiercono Newt i Hicksa, ale nie był to trolling reżysera z przerostem ego i środkowy palec dla fanów Aliens, ale odważna decyzja nadająca ton całości i służąca historii oraz postaci Ripley. Czy któraś z decyzji tutaj służy filmowi czy postaci Arthura? Nie, Wręcz przeciwnie.

Wyjście naprzeciw oczekiwaniom łatwo przestrzelić gdy nie oferuje się nic w zamian i Phillips właśnie ten błąd popełnił.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Proces ma zajmować się maską narzuconą dla bezkarności, bo TP stwierdził, że to najważniejszy wydźwięk jedynki. O obsesji na punkcie maski jest też wątek Harley i tłumu fanów wokół sali sądowej.

Animacja pokazuje perspektywę jaką błędnie przyjęli według Philipsa fani jedynki i występująca w ich imieniu Catherine Kenner, aby potem krok po kroku dokonywać dekonstrukcji tej perspektywy. Joker i Arthur to jedno, makijaż nie daje dodatkowej mocy, pewności siebie, bezczelności, uwielbienia i przebiegłości. Według reżysera na końcu jedynki nie doszło do żadnej przemiany (z czym się głęboko nie zgadzam, co innego twierdzić, że Arthur nie jest godnym przeciwnikiem Batmana, a co innego, że na początku i na końcu filmu mamy do czynienia z tym samym człowiekiem. Nie mamy, przeszedł drogę z której nie można zawrócić).

Joker to nadal przestraszony Arthur, a jego brak empatii i socjopatyczne skłonności to część jego osobowości które przechylają go na stronę zła. Innymi słowy, piwniczaku to nie cały świat jest winien Twoich porażek i stworzy z Ciebie psychopatę, Ty już jesteś socjopatą, dlatego jesteś piwniczakiem. I tutaj jednak przeszedłem do tego środkowego palca w stronę jakichś dziwnych wibracji, które najwyraźniej męczyły Philipsa.

Oj już sam nie wiem 🙂

Makijaż był ostatecznje czysto symboliczny, przecież w ostatniej scenie gdy Arthur wychodzi z pokoju zostawiając na podłodze krwawe ślady makijażu ani przebrania na sobie nie miał.

Świetna uwaga!

Pamiętajmy, że w akcja drugiego filmu dzieje się dwa lata po wydarzeniach z pierwszego. W tym czasie Arthur siedział w Arkham i był faszerowany lekami.

Spoiler
Dopiero z czasem, dzięki życzliwej pomocy Harley i "procesowi stulecia" powoli wraca do bycia Jokerem.

Czyli trwająca 140 minut dwójka rzeczywiście jest o niczym, bo o tym samym mówi już ostatnia scena jedynki. Piękne 🙂

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

No nie wiem, czy o niczym, bo jednak te 140 minut są czymś wypełnione. Po prostu 

Spoiler
wracamy do punktu wyjścia.
Ja nie widzę w tym problemu, ale rozumiem, jeśli ktoś ma z tym problem. Dlatego generalnie sam film oceniam pozytywnie, choć jednocześnie jestem zwolennikiem #ReleaseTheGagaCut. 🙂

Nie wracamy do punktu wyjścia, to po pierwsze, po drugie - jeśli już przyjmiemy, że wracamy, to tym bardziej jest to film o niczym, bo okazuje się, że jest niepotrzebny.

Mam na myśli, że wracamy do punktu wyjścia w tym sensie, że 

Spoiler
zaburzony Arthur jest na końcu drugiego filmu po prostu zaburzonym Arthurem i w ten sposób żegna się ze światem.
Czy to oznacza, że drugi film jest niepotrzebny? Nie sądzę. Taką historię wymyślił sobie Phillips i jego scenarzysta, i tyle. Samo w sobie nie jest to nielogiczne czy nieprawdopodobne. Czy rozmija się to z oczekiwaniami, jakie rozbudził pierwszy film? Być może.

Poza tym nie jestem pewien, czy rozmawiamy o tyhc samych rzeczach. 😛

PreviousPage 66 of 101Next