Doctor Strange
Cytat z Kuba data 4 maja, 2022, 09:17Generalnie biorac pod uwagę faktyczne występy gościnne to Cruise zdaje się był być bardziej prawdopodobnym występem niż znaczna większość innych o jakich spekulowano. Ale akurat on moim zdaniem byłby obecny w promocji i wcześniej czy później się jako Iron Man pojawi.
Wszyscy zapomnieli (dobra, ja też), że multiversowe historie MCU zmierzają w kierunku Secret Wars więc idiotyczne byłoby wyprztykanie się z każdej obsadowej niespodzianki w trzecim projekcie skupiającym się na multiverse.
Mam zaklepany seans w piątek na 11, zobaczymy jak to wypadnie ale jak mówiłem niektóre rzeczy faktycznie brzmią jak celowo trollerskie granie fanom na nosie. A tego fani MCU nie lubią.
Generalnie biorac pod uwagę faktyczne występy gościnne to Cruise zdaje się był być bardziej prawdopodobnym występem niż znaczna większość innych o jakich spekulowano. Ale akurat on moim zdaniem byłby obecny w promocji i wcześniej czy później się jako Iron Man pojawi.
Wszyscy zapomnieli (dobra, ja też), że multiversowe historie MCU zmierzają w kierunku Secret Wars więc idiotyczne byłoby wyprztykanie się z każdej obsadowej niespodzianki w trzecim projekcie skupiającym się na multiverse.
Mam zaklepany seans w piątek na 11, zobaczymy jak to wypadnie ale jak mówiłem niektóre rzeczy faktycznie brzmią jak celowo trollerskie granie fanom na nosie. A tego fani MCU nie lubią.
Cytat z Kuba data 6 maja, 2022, 16:31Bardzo pozytywne zaskoczenie.
Oczywiście film jest absolutnym bałaganem. Na dodatek jest zwyczajnie za krótki i tutaj z 10 minut poszerzania pewnych wątków by dużo dobrego zrobiły.
Jednocześnie "Multiverse of Madness" jest konkretna, trzymająca się na własnych nogach historią która zaskakująco znakomicie rozgrywa wewnętrzne konflikty targające bohaterami. Nieco gorzej te pomiędzy nimi. Olsen jest olśniewająca, wątek kiepsko zazębia się z jej podróżą z WandaVision, ale pogodziłem się z tym. Gdyby założyć że WV skończyło się przed finałem to mamy znakomita podróż jej przez MCU. A i tak jest dobrze. Głównie dzięki Olsen która jest olśniewająca. To jeden z najlepszych występów MCU kiedykolwiek. Cumberbatch nie jest w stanie jej dotrzymać kroku pomimo tego, że jest fantastyczny. Mam jednak wrażenie, że scenarzyście zabrakło pomysłów na to jak rozwinąć kilka aspektów jego postaci. Niemniej całość jest bardzo angażująca, ma świetne tempo, nie drażni humorem, nie psuje powagi i mroku swojej historii. Nie ma tu fanserwisu a wręcz wysoko podniesiony do góry środkowy palec w kierunku części widowni.
Reżysersko i realizacyjnie. Wow. Inna półka. Zostawia całe MCU za sobą. I to również MCU do którego dodajemy produkcję innych 😉 Raimi bawi się tu na całego i zakres jego pomysłów, sztuczek, jego wyobraźnia. To wszystko znajduje tutaj ujście. Wizualnie ten film jest obłędny. Są tu pomysłowe, świetne sceny na których chce się klaskać patrząc jak dobrze są wykonane. Jak dobrze Raimi bawi się tu kinem. Na szczęście technicznie CGI też jest znakomite a zdjęcia pierwszy raz są jednym z najlepszych elementów. Szkoda, że muzyka nie jest lepsza.
Szkoda tylko, że no Raimi nie przedłużył też paru scen. mówię tu o jednej z udziałem pana na wózku, która jest genialna w zamyśle, super wygląda i wypycha akcje MCU daleko poza jej ramy ale pozostawia niesmak i poczucie dużego niedostatku.
Film jest zapewne najbrutalniejszym w MCU. Ma mistyczny Vibe, ma jump scary i budowanie pseudo horrorowej otoczki. Wszysxh wiemy co to znaczy w języku MCU, niemniej ubRaimiego czuc że to magia, potwory, wiedźmy i ponadnaturalne istoty. To jest po prostu żywe, wiarygodne. A z brutalnością...nie dzieje się nic nadzwyczajnego, kamera po prostu nie ucieka bez sensu i są sceny w których pewne osoby w bardzo bezkompromisowy sposób jak na Marvela spotykają swoje przeznaczenie 🙂
Scena po napisach tragicznie pozerska, jak z innego filmu.
Doctor Strange i Wanda utrzymują się jako najciekawsze postaci Marvela.
8/10 nieco na wyrost ale jestem bardzo zaskoczony i świetnie się bawiłem.
Bardzo pozytywne zaskoczenie.
Oczywiście film jest absolutnym bałaganem. Na dodatek jest zwyczajnie za krótki i tutaj z 10 minut poszerzania pewnych wątków by dużo dobrego zrobiły.
Jednocześnie "Multiverse of Madness" jest konkretna, trzymająca się na własnych nogach historią która zaskakująco znakomicie rozgrywa wewnętrzne konflikty targające bohaterami. Nieco gorzej te pomiędzy nimi. Olsen jest olśniewająca, wątek kiepsko zazębia się z jej podróżą z WandaVision, ale pogodziłem się z tym. Gdyby założyć że WV skończyło się przed finałem to mamy znakomita podróż jej przez MCU. A i tak jest dobrze. Głównie dzięki Olsen która jest olśniewająca. To jeden z najlepszych występów MCU kiedykolwiek. Cumberbatch nie jest w stanie jej dotrzymać kroku pomimo tego, że jest fantastyczny. Mam jednak wrażenie, że scenarzyście zabrakło pomysłów na to jak rozwinąć kilka aspektów jego postaci. Niemniej całość jest bardzo angażująca, ma świetne tempo, nie drażni humorem, nie psuje powagi i mroku swojej historii. Nie ma tu fanserwisu a wręcz wysoko podniesiony do góry środkowy palec w kierunku części widowni.
Reżysersko i realizacyjnie. Wow. Inna półka. Zostawia całe MCU za sobą. I to również MCU do którego dodajemy produkcję innych 😉 Raimi bawi się tu na całego i zakres jego pomysłów, sztuczek, jego wyobraźnia. To wszystko znajduje tutaj ujście. Wizualnie ten film jest obłędny. Są tu pomysłowe, świetne sceny na których chce się klaskać patrząc jak dobrze są wykonane. Jak dobrze Raimi bawi się tu kinem. Na szczęście technicznie CGI też jest znakomite a zdjęcia pierwszy raz są jednym z najlepszych elementów. Szkoda, że muzyka nie jest lepsza.
Szkoda tylko, że no Raimi nie przedłużył też paru scen. mówię tu o jednej z udziałem pana na wózku, która jest genialna w zamyśle, super wygląda i wypycha akcje MCU daleko poza jej ramy ale pozostawia niesmak i poczucie dużego niedostatku.
Film jest zapewne najbrutalniejszym w MCU. Ma mistyczny Vibe, ma jump scary i budowanie pseudo horrorowej otoczki. Wszysxh wiemy co to znaczy w języku MCU, niemniej ubRaimiego czuc że to magia, potwory, wiedźmy i ponadnaturalne istoty. To jest po prostu żywe, wiarygodne. A z brutalnością...nie dzieje się nic nadzwyczajnego, kamera po prostu nie ucieka bez sensu i są sceny w których pewne osoby w bardzo bezkompromisowy sposób jak na Marvela spotykają swoje przeznaczenie 🙂
Scena po napisach tragicznie pozerska, jak z innego filmu.
Doctor Strange i Wanda utrzymują się jako najciekawsze postaci Marvela.
8/10 nieco na wyrost ale jestem bardzo zaskoczony i świetnie się bawiłem.
Cytat z Janko data 6 maja, 2022, 18:19Ja też się pozytywnie zaskoczyłem, nie sądziłem, że aż tak będzie tu czuć Raimiego. Brutalnie jest konkretnie, Sam nie boi się pokazać wyrywanego oka czy eksplodującej głowy. Bardzo cieszą nawiązania do horrorowego rodowodu reżysera. Echa Evil dead wybrzmiewają tu czy to w formie humorystycznej jak cameo Bruce'a czy też w poważnej (scena opętania).
Fajnie też że nie atakuje fanserwisem, ale potrafi umiejętnie wprowadzić i zaskoczyć pod tym względem. Samym czarnym charakterem też zaskoczył, choć rozwiązanie wydaje się zbyt proste.
Raczej znajomość Wanda Vision nie jest konieczna, nie oglądałem, ale te kilka zdań dają ogólny ogląd tego co się tam wydarzyło.
Pierwsza scena rzeczywiście słaba, ale wprowadza kolejną gwiazdę do MCU. Za to druga to kolejna gratka dla fanów Martwego zła.
Ja też się pozytywnie zaskoczyłem, nie sądziłem, że aż tak będzie tu czuć Raimiego. Brutalnie jest konkretnie, Sam nie boi się pokazać wyrywanego oka czy eksplodującej głowy. Bardzo cieszą nawiązania do horrorowego rodowodu reżysera. Echa Evil dead wybrzmiewają tu czy to w formie humorystycznej jak cameo Bruce'a czy też w poważnej (scena opętania).
Fajnie też że nie atakuje fanserwisem, ale potrafi umiejętnie wprowadzić i zaskoczyć pod tym względem. Samym czarnym charakterem też zaskoczył, choć rozwiązanie wydaje się zbyt proste.
Raczej znajomość Wanda Vision nie jest konieczna, nie oglądałem, ale te kilka zdań dają ogólny ogląd tego co się tam wydarzyło.
Pierwsza scena rzeczywiście słaba, ale wprowadza kolejną gwiazdę do MCU. Za to druga to kolejna gratka dla fanów Martwego zła.
Cytat z Janko data 6 maja, 2022, 19:10O właśnie, jeszcze to zakończenie tak bardzo w jego stylu. Jakoś miałem dziwne przeczucie że film Szamanowi się spodoba 🙂
O właśnie, jeszcze to zakończenie tak bardzo w jego stylu. Jakoś miałem dziwne przeczucie że film Szamanowi się spodoba 🙂
Cytat z Marek Pilarski data 6 maja, 2022, 19:18Kuwa. Spieszę się na seans, bo mam poślizg, już się pogodziłem z myślą, że spóźniłem się na zwiastun Avatara, wchodzę na salę, a tu jakiś iluzjonista sztuczki pokazuje. Nigdzie nie widziałem informacji o tym. Teraz czeka mnie zapewne cały blok reklamowy. xD
Kuwa. Spieszę się na seans, bo mam poślizg, już się pogodziłem z myślą, że spóźniłem się na zwiastun Avatara, wchodzę na salę, a tu jakiś iluzjonista sztuczki pokazuje. Nigdzie nie widziałem informacji o tym. Teraz czeka mnie zapewne cały blok reklamowy. xD
Cytat z Marek Pilarski data 6 maja, 2022, 19:23I jeszcze dwa balony wiszą teraz nad ekranem, a sznurki zwisają na ekran. Genialnie...
I jeszcze dwa balony wiszą teraz nad ekranem, a sznurki zwisają na ekran. Genialnie...
Cytat z Szaman data 6 maja, 2022, 20:30Pędzi to na złamanie karku, ale moim zdaniem we w pełni kontrolowany sposób. Są ładne sceny oddechu i nazwijmy to "obyczajówki". Może i sprawia to wrażenie takiego pomostu między pierwszą a trzecią częścią, może historyjka i morał są aż zbyt proste. Ale wydaje mi się, że mimo wszystko to działa. Jest jasne kto kogo gania i dlaczego, udało się odnaleźć wspólny mianownik między Wandą i Stephenem dla warstwy obyczajowej. Oboje pragną odzyskać coś czego nigdy tak naprawdę nie stworzyli.
Styl samowego horroru komediowego to dla mnie czysta poezja, nawet chciałem tego jeszcze więcej w paru scenach, ale niedzielna widownia już chyba by tego nie wytrzymała 🙂 Pierwsza scena po napisach absolutnie beznadziejna, psująca zakończenie i pewnie pochodząca z grudniowych dokrętek. Druga wspaniała, bardzo się bałem jak widownia u mnie na nią zareaguje, ale wszyscy się śmiali, a kierowca autobusu klaskał 🙂
Najlepsze momenty:
[spoiler title=""]
- zmierzanie do opętania Wandy 2, ależ to było świetne. Tam gdzieś po drodze jest fantastyczny moment ze zbliżeniem na oczy Wandy i takim drobnym jump scarem zagranym na jednej nutce. W ogóle Raimi może trochę przesadził ze zbliżeniami na oczy, ale to jak wiadomo jego fetysz, a ja byłem zachwycony, nie było chyba tylko zbliżenia na krzyczące gardło.
- Benedict transferujący się do swojego odpowiednika zombie, fantastycznie wyczuł tonację
- cały motyw dusz potępionych
- mimo wszystko zaskakujący pomysł na cameo Patricka Stewarta, chodzi mi o wnętrze głowy Wandy
- fantastyczna ostatnia scena, idealnie w stylu zakończeń Martwego zła. Nie mogę przeboleć, że ktoś tam chyba postanowił aby dzieciaki nie wychodziły z kina z lekkim niepokojem
[/spoiler]
Pędzi to na złamanie karku, ale moim zdaniem we w pełni kontrolowany sposób. Są ładne sceny oddechu i nazwijmy to "obyczajówki". Może i sprawia to wrażenie takiego pomostu między pierwszą a trzecią częścią, może historyjka i morał są aż zbyt proste. Ale wydaje mi się, że mimo wszystko to działa. Jest jasne kto kogo gania i dlaczego, udało się odnaleźć wspólny mianownik między Wandą i Stephenem dla warstwy obyczajowej. Oboje pragną odzyskać coś czego nigdy tak naprawdę nie stworzyli.
Styl samowego horroru komediowego to dla mnie czysta poezja, nawet chciałem tego jeszcze więcej w paru scenach, ale niedzielna widownia już chyba by tego nie wytrzymała 🙂 Pierwsza scena po napisach absolutnie beznadziejna, psująca zakończenie i pewnie pochodząca z grudniowych dokrętek. Druga wspaniała, bardzo się bałem jak widownia u mnie na nią zareaguje, ale wszyscy się śmiali, a kierowca autobusu klaskał 🙂
Najlepsze momenty:
- zmierzanie do opętania Wandy 2, ależ to było świetne. Tam gdzieś po drodze jest fantastyczny moment ze zbliżeniem na oczy Wandy i takim drobnym jump scarem zagranym na jednej nutce. W ogóle Raimi może trochę przesadził ze zbliżeniami na oczy, ale to jak wiadomo jego fetysz, a ja byłem zachwycony, nie było chyba tylko zbliżenia na krzyczące gardło.
- Benedict transferujący się do swojego odpowiednika zombie, fantastycznie wyczuł tonację
- cały motyw dusz potępionych
- mimo wszystko zaskakujący pomysł na cameo Patricka Stewarta, chodzi mi o wnętrze głowy Wandy
- fantastyczna ostatnia scena, idealnie w stylu zakończeń Martwego zła. Nie mogę przeboleć, że ktoś tam chyba postanowił aby dzieciaki nie wychodziły z kina z lekkim niepokojem
Cytat z robgordon data 6 maja, 2022, 20:50Cytat z Szaman data maj 3, 2022, 16:08Oczywiście jest film w którym Sam mocno przesadził ze swoim podejściem do świata- Z miłości do gry z Kevinem Costnerem. To była sentymentalna, ciężka w oglądaniu klucha. Wierzę, że tutaj jest inaczej.
Pewnie miałeś na myśli "Grę o miłość" 😉 Nie miałem pojęcia, że to Sama. Pamiętam tylko, że faktycznie to była straszna kaszana. W ocenach na FM mam 2/10. Mówi samo za siebie 😉
Cytat z Szaman data maj 3, 2022, 16:08Oczywiście jest film w którym Sam mocno przesadził ze swoim podejściem do świata- Z miłości do gry z Kevinem Costnerem. To była sentymentalna, ciężka w oglądaniu klucha. Wierzę, że tutaj jest inaczej.
Pewnie miałeś na myśli "Grę o miłość" 😉 Nie miałem pojęcia, że to Sama. Pamiętam tylko, że faktycznie to była straszna kaszana. W ocenach na FM mam 2/10. Mówi samo za siebie 😉
Cytat z Szaman data 6 maja, 2022, 20:51Wydaje mi się, że obaj mamy rację i po telewizjach latało to pod dwoma tytułami 🙂 A jest jeszcze zapomniana Gra o miłość z Affleckiem i Paltrow.
Wydaje mi się, że obaj mamy rację i po telewizjach latało to pod dwoma tytułami 🙂 A jest jeszcze zapomniana Gra o miłość z Affleckiem i Paltrow.
Cytat z robgordon data 6 maja, 2022, 20:56Na dodatek pamiętam, że oba te filmy trafiły do naszych kin pod tym samym tytułem w podobnym czasie.
Na dodatek pamiętam, że oba te filmy trafiły do naszych kin pod tym samym tytułem w podobnym czasie.
Cytat z robgordon data 6 maja, 2022, 21:16Początek nieco niemrawy. Podobało mi się, że to jednak (jak na MCU) film różniący się od pozostałych. Dużo pomysłów (czasem nawet jakby za dużo) i fajnie, że nie kończy się kolejną wybuchową rozpierduchą. No i trochę zaskoczyło mnie, że to dzieło tak samoistne. Po zapowiedziach spodziewałem się, że jednak będzie to raczej jeden z kolejnych odcinków serialu. Udało się jednak zachować odrębność.
Początek nieco niemrawy. Podobało mi się, że to jednak (jak na MCU) film różniący się od pozostałych. Dużo pomysłów (czasem nawet jakby za dużo) i fajnie, że nie kończy się kolejną wybuchową rozpierduchą. No i trochę zaskoczyło mnie, że to dzieło tak samoistne. Po zapowiedziach spodziewałem się, że jednak będzie to raczej jeden z kolejnych odcinków serialu. Udało się jednak zachować odrębność.
Cytat z Szaman data 6 maja, 2022, 21:29Jeszcze co do muzyki Elfmana, wydaje mi się, że było parę dziwnych, rockowych wstawek, tak jakby związanych z jego niedawnym nawróceniem, powrotem do starych czasów, czy jak to nazwać (zdjęcia z festiwalowego koncertu były niedawno linkowane przez Mistera). Było też parę momentów kiedy miałem wrażenie, że zaraz zacznie się jakaś piosenka i zostawiało to ze strasznie dziwnym posmakiem. No niby się starał i nie mam serca go besztać, a ostatecznie zostawił wrażenie niespełnionego potencjału, przecież miał tyle scen aby poszaleć...
Jeszcze co do muzyki Elfmana, wydaje mi się, że było parę dziwnych, rockowych wstawek, tak jakby związanych z jego niedawnym nawróceniem, powrotem do starych czasów, czy jak to nazwać (zdjęcia z festiwalowego koncertu były niedawno linkowane przez Mistera). Było też parę momentów kiedy miałem wrażenie, że zaraz zacznie się jakaś piosenka i zostawiało to ze strasznie dziwnym posmakiem. No niby się starał i nie mam serca go besztać, a ostatecznie zostawił wrażenie niespełnionego potencjału, przecież miał tyle scen aby poszaleć...
Cytat z Marek Pilarski data 6 maja, 2022, 22:06Cytat z Marek Pilarski data maj 6, 2022, 19:18Teraz czeka mnie zapewne cały blok reklamowy. xD
Żeby było śmieszniej - reklamy były, zwiastuny nie. Może były przed sztuczkami, nie wiem. Ale jednak nie widziałem zapowiedzi Avatara. Ehh..
Cytat z Marek Pilarski data maj 6, 2022, 19:18Teraz czeka mnie zapewne cały blok reklamowy. xD
Żeby było śmieszniej - reklamy były, zwiastuny nie. Może były przed sztuczkami, nie wiem. Ale jednak nie widziałem zapowiedzi Avatara. Ehh..
Cytat z Mierzwiak data 6 maja, 2022, 22:20Ten film tylko uwypukla, jak - przepraszam - chujowo nakręcona jest reszta MCU. Przecież tu nie ma żadnego oryginalnego kadru, żadnego wymyślnego ruchu kamery czy przejść między scenami, ujęciami. To wszystko było, i to nawet nie u Raimiego, a jednak wrzucone do tak niemrawej realizatorsko serii jawi się jako niesamowite nowatorstwo i realizacyjne szaleństwo. Nawet (zwyczajne!) zbliżenia, których wcale nie ma tu jakoś dużo, to jest coś czego ta operatorsko anemiczna seria praktycznie nie stosuje.
Szkoda że, wbrew tytułowi, brakuje tego szaleństwa w samym filmie. Motyw multiwersum też jest słaby, nawet słabszy niż w animacji What If. (na tyle na ile wiem, bo nie oglądałem całości) W No Way Home trzech (tak różnych!) Spider-Manów wniosło sporo kolorytu, tutaj wszystko opiera się na tym, że w każdym ze światów, przynajmniej tych odwiedzonych, a jest tego zatrważająco mało, Benedict Strange jest czarodziejem, jest Christine, bla bla bla. Wszelkie różnice w stosunku do "naszego" świata to tak naprawdę tylko kosmetyka, uderza brak różnorodności i wyobraźni na urozmaicenie tego. W dodatku jak na film który otwiera się na nieskończoną ilość wszechświatów jest jednocześnie zaskakująco... mały? Skromny? Cała historia, uogólniając, sprowadza się do tego, że trzeba uratować postać-MacGuffina przed inną postacią. Gdzie jest stawka? Dlaczego ma mnie obchodzić ratowanie kogoś, kogo poznałem pięć minut wcześniej, z kim nie łączy mnie żadna więź w przeciwieństwie do postaci, która z kolei chce tego MacGuffina dopaść?
Mam problem z wątkiem Wandy. Na szczęście oglądałem WandaVision, bo mam wrażenie, że bez znajomości serialu to co się tu wyprawia jest wręcz kuriozalne. Ale też niestety oglądałem WandaVision, bo nie podoba mi się sposób w jaki film kontynuuje serial. Wanda powtarza dialog o rodzinie z serialu, ale [spoiler title=""]film całkowicie ignoruje Visiona! WTF?[/spoiler]W serialu[spoiler title=""]Wanda, kierowana ogromnymi emocjami, nieświadomie krzywdziła ludzi bo chciała mieć rodzinę, ale ostatecznie zrozumiała co zrobiła i pozwoliła im odejść. Tutaj Wanda, kierowana ogromnymi emocjami, świadomie krzywdzi ludzi, bo chce odzyskać rodzinę, ale ostatecznie zrozumiała co zrobiła i pozwoliła im być z ich oryginalną mamą.[/spoiler]Tylko ja dostrzegam jak bardzo jest to wtórne, a jednocześnie pod każdym względem gorsze od historii z serialu? Na szczęście Olsenka jest cudowna, ale wyobrażam sobie, że ze słabszą aktorką to wszystko by się po prostu zawaliło.
Sceny akcji słabe, nic mi się nie wryło w pamięć, ale już skutki[spoiler title=""]spotkania Wandy z Illuminati owszem. To było naprawdę dobre.[/spoiler] Lepsze od komputerowych pojedynków są tu nieliczne bo nieliczne, ale elementy mistyczne, scenografie, świecie, zbliżenia na oczy Olsenki i Benia.
PS. Ilość decybeli jakie wydał z siebie jeden gostek na sali gdy na ekranie pojawił się [spoiler title=""]Krasinski w tym okropnym kostiumie[/spoiler] LOL
Ten film tylko uwypukla, jak - przepraszam - chujowo nakręcona jest reszta MCU. Przecież tu nie ma żadnego oryginalnego kadru, żadnego wymyślnego ruchu kamery czy przejść między scenami, ujęciami. To wszystko było, i to nawet nie u Raimiego, a jednak wrzucone do tak niemrawej realizatorsko serii jawi się jako niesamowite nowatorstwo i realizacyjne szaleństwo. Nawet (zwyczajne!) zbliżenia, których wcale nie ma tu jakoś dużo, to jest coś czego ta operatorsko anemiczna seria praktycznie nie stosuje.
Szkoda że, wbrew tytułowi, brakuje tego szaleństwa w samym filmie. Motyw multiwersum też jest słaby, nawet słabszy niż w animacji What If. (na tyle na ile wiem, bo nie oglądałem całości) W No Way Home trzech (tak różnych!) Spider-Manów wniosło sporo kolorytu, tutaj wszystko opiera się na tym, że w każdym ze światów, przynajmniej tych odwiedzonych, a jest tego zatrważająco mało, Benedict Strange jest czarodziejem, jest Christine, bla bla bla. Wszelkie różnice w stosunku do "naszego" świata to tak naprawdę tylko kosmetyka, uderza brak różnorodności i wyobraźni na urozmaicenie tego. W dodatku jak na film który otwiera się na nieskończoną ilość wszechświatów jest jednocześnie zaskakująco... mały? Skromny? Cała historia, uogólniając, sprowadza się do tego, że trzeba uratować postać-MacGuffina przed inną postacią. Gdzie jest stawka? Dlaczego ma mnie obchodzić ratowanie kogoś, kogo poznałem pięć minut wcześniej, z kim nie łączy mnie żadna więź w przeciwieństwie do postaci, która z kolei chce tego MacGuffina dopaść?
Mam problem z wątkiem Wandy. Na szczęście oglądałem WandaVision, bo mam wrażenie, że bez znajomości serialu to co się tu wyprawia jest wręcz kuriozalne. Ale też niestety oglądałem WandaVision, bo nie podoba mi się sposób w jaki film kontynuuje serial. Wanda powtarza dialog o rodzinie z serialu, ale
Sceny akcji słabe, nic mi się nie wryło w pamięć, ale już skutki
PS. Ilość decybeli jakie wydał z siebie jeden gostek na sali gdy na ekranie pojawił się
Cytat z Marek Pilarski data 6 maja, 2022, 22:24Co do samego filmu - podobnie jak u Roba, z początku (30-40 minut) dość niemrawy się wydawał. Ale jak już mnie później wciągnął, to nie chciał puścić. Brak znajomości WandaVision mógł jednak trochę przeszkodzić w lepszym zrozumieniu motywacji Wandy, choć już na samym początku jakby ucinają powiązanie z serialem mówiąc, że nie chodzi o Westview i że ostatecznie tam skończyło się to dobrze (choć w sumie nie wiem dokładnie, co to znaczy). Więc moje pytanie - skąd w Wandzie nagle pojawiło się to zło? Tzn. wiem, że Darkhold, ale tak naprawdę nie jest to pokazane, ale po prostu wyjaśnione w kilku zdaniach. Z tego co rozumiem, to jest to coś, co się tak naprawdę musiało się zadziać między wydarzeniami z serialu i tego filmu.
Byłem pozytywnie zaskoczony, że pozwolili Raimiemu na sporo szarży, przez to mocno odstawał od tego, do czego stylistycznie przyzwyczaiło nas MCU. W niektórych momentach poszedł w mocne PG-13 i nawet jeśli był to kolorowy horror utrzymany w dość lekkiej tonacji, to jednak był on efektowny. Choć muszę też powiedzieć, że nie wszystkie zabiegi przypadły mi do gustu. Ale co jest moją stratą, to jest zyskiem dla Szamana. 😉
Co do samego filmu - podobnie jak u Roba, z początku (30-40 minut) dość niemrawy się wydawał. Ale jak już mnie później wciągnął, to nie chciał puścić. Brak znajomości WandaVision mógł jednak trochę przeszkodzić w lepszym zrozumieniu motywacji Wandy, choć już na samym początku jakby ucinają powiązanie z serialem mówiąc, że nie chodzi o Westview i że ostatecznie tam skończyło się to dobrze (choć w sumie nie wiem dokładnie, co to znaczy). Więc moje pytanie - skąd w Wandzie nagle pojawiło się to zło? Tzn. wiem, że Darkhold, ale tak naprawdę nie jest to pokazane, ale po prostu wyjaśnione w kilku zdaniach. Z tego co rozumiem, to jest to coś, co się tak naprawdę musiało się zadziać między wydarzeniami z serialu i tego filmu.
Byłem pozytywnie zaskoczony, że pozwolili Raimiemu na sporo szarży, przez to mocno odstawał od tego, do czego stylistycznie przyzwyczaiło nas MCU. W niektórych momentach poszedł w mocne PG-13 i nawet jeśli był to kolorowy horror utrzymany w dość lekkiej tonacji, to jednak był on efektowny. Choć muszę też powiedzieć, że nie wszystkie zabiegi przypadły mi do gustu. Ale co jest moją stratą, to jest zyskiem dla Szamana. 😉
Cytat z Marek Pilarski data 6 maja, 2022, 22:29Cytat z Mierzwiak data maj 6, 2022, 22:20Szkoda że, wbrew tytułowi, brakuje tego szaleństwa w samym filmie. Motyw multiwersum też jest słaby
Też w pewnym momencie pomyślałem, że mało tu szaleństwa i obłędu jak na film, który ma taki a nie inny tytuł.
Cytat z Mierzwiak data maj 6, 2022, 22:20Szkoda że, wbrew tytułowi, brakuje tego szaleństwa w samym filmie. Motyw multiwersum też jest słaby
Też w pewnym momencie pomyślałem, że mało tu szaleństwa i obłędu jak na film, który ma taki a nie inny tytuł.
Cytat z Szaman data 6 maja, 2022, 22:38Co do słabości motywu multiwersum- nie przeszkadzało mi, że postawiono na to aby było bardziej narzędziem do którego użycia dąży czarny charakter, niż okazją do gadżeciarstwa, czy Toma Cruise'a w roli Iron Mana i Emily Blunt jako Czarnej Wdowy (ależ to jest porażka Sami Wiecie Kogo hehe, podobnie jak kwestia ugrzecznienia Wandy. Skoro to była ta grzeczna Wanda, to poprzednia, przepraszam za skojarzenie, musiała chyba podbijać Ukrainę).
Obawiam się, że gdyby rozwinięto coś więcej poza krótkim przedstawieniem światów (kwiaty, postapokalipsa i tak dalej), to szybko zeszlibyśmy z filmu skupionego na Dziwago i Wandzie na właśnie taki mokry sen tych wszystkich co teraz jęczą w necie, że jednak nie było Deadpoola. Plus otrzymalibyśmy rozwiniętą wersję tego montażu w którym Strange rozpada się na kawałki, a wraz z nim, jestem pewien, że całkiem rozpadłby się film.
Co do słabości motywu multiwersum- nie przeszkadzało mi, że postawiono na to aby było bardziej narzędziem do którego użycia dąży czarny charakter, niż okazją do gadżeciarstwa, czy Toma Cruise'a w roli Iron Mana i Emily Blunt jako Czarnej Wdowy (ależ to jest porażka Sami Wiecie Kogo hehe, podobnie jak kwestia ugrzecznienia Wandy. Skoro to była ta grzeczna Wanda, to poprzednia, przepraszam za skojarzenie, musiała chyba podbijać Ukrainę).
Obawiam się, że gdyby rozwinięto coś więcej poza krótkim przedstawieniem światów (kwiaty, postapokalipsa i tak dalej), to szybko zeszlibyśmy z filmu skupionego na Dziwago i Wandzie na właśnie taki mokry sen tych wszystkich co teraz jęczą w necie, że jednak nie było Deadpoola. Plus otrzymalibyśmy rozwiniętą wersję tego montażu w którym Strange rozpada się na kawałki, a wraz z nim, jestem pewien, że całkiem rozpadłby się film.
