aby założyć posty i tematy.

Hyde Park

PreviousPage 8 of 244Next

Omijamy tutaj tego typu tematy (i słusznie) nie można jednak nie zauważyć twórczego wykorzystania kultowych postaci kobiecej popkultury w związku z obecnymi wydarzeniami (poniżej jeden z 3 plakatów):

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/122769144_10221500212006494_1453969468851203149_o.jpg?_nc_cat=109&ccb=2&_nc_sid=730e14&_nc_ohc=V2R83GoUxx4AX9YXaKj&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=b895465a239380e994109188b0c2f64d&oe=5FB9BEC1

Pomijając sam temat i argumenty za czy przeciw, pomysł sprytny. I oczywiście nawiązujący do tego z 1989 roku.

A to nawet zabawne 😛

https://www.facebook.com/Filmawka/photos/a.1651732301553120/3682309898495340/

 

 

Cytat z Marek Pilarski data Październik 25, 2020, 13:30

A to nawet zabawne 😛

https://www.facebook.com/Filmawka/photos/a.1651732301553120/3682309898495340/

 

 

Tak, widziałem to, też niezłe. Zresztą takie sytuacje wyzwalają sporo pomysłowości ludzkiej. Najczęściej przejawia się ona po prostu w memach, ale gdy dotyczy to poważniejszych spraw, takie pomysły trafiała na transparenty i sztandary.

Niepostrzeżenie Lauren Holly, czyli Miłość Głupiego (albo Głupszego, nie wiem który był który), skończyła 57 lat. Czas leci.

Jeszcze jedna muzyczna rocznica, bardzo dla mnie ważna. Wczoraj minęło 30 lat od wydania płyty, która jest jedną z moich najulubieńszych (a w gatunku pop to mój numer 1). "East of the Sun, West of the Sun" - A-ha, bo o niej mowa, może się wydawać płytą mniejszego kalibru, ale dla mnie to rzecz, która ma wszystko, co powinien mieć album pop. Choć trzeba też dodać, że na płycie znajdują się też rzeczy rockowe i nawet... numer jazzowy.

Poniżej, trochę rocka w wykonaniu trójki Norwegów:
(kawałek ma niezłe basy, więc ewentualne zapoznanie się z nim zalecam na choć w miarę dobrym sprzęcie)

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski

Trafiłem kiedyś na fragment koncertu A-ha z początku lat 90-tych i sprawiali nawet wrażenie rockowej kapeli. Zapewne na fali ówczesnych przemian i mody. To było coś w tym stylu.

Tak, to był czas grunge'u i szeroko rozumianego rocka alternatywnego, który wywarł pewnie wpływ i na nich. Najbardziej mroczną płytę nagrali jako kolejną, trzy lata później. Też bardzo fajną, czasem wręcz nieco psychodeliczną.

Najpiękniejszy moment dnia:

Gdy okazuje się że koleżanka z pracy ma anginę a nie... 🤣

Ja wczoraj miałem lekko stracha, ale chyba niepotrzebnie.

A ja tak samo jak Mister od 7 miesięcy na zdalnej, ale wiem, że jedna koleżanka z pracy ma...

Tylko jedna? 🙂

U mnie już 6 potwierdzonych plus kilku mocno podejrzanych, do tego koleżanka musiała uciec na kwarantannę bo jej mąż się zaraził :/ Zazdroszczę teraz każdemu kto może pracować zdalnie, ja niestety część swojej pracy muszę wykonywać na miejscu.

Różnie bywa z tą zdalnością, są takie dni, że już mnie coś trafia, są takie, że łapie się na tym, że nie wiem czy to wtorek czy środa, a są takie, że w sumie to nie takie złe. Ale doskonale rozumiem obawy. Widuję swój zespół na Zoomie, to niby reszta zdrowa, prywatnie to mam znajomych szczerze mówiąc raczej poza pracą, więc może udają 🙂

Ja nie pracuję zdalnie, jeszcze miałem sporo kontaktów z klientami i nic. Na dodatek co tydzień mam treningi kung-fu i nikt z naszej grupy też się nie zaraził.

Ja miałem jakiś miesiąc temu okres, że chciałem wrócić do biura, przynajmniej raz w tygodniu się tam wybierać, ale z tego co słyszałem, to w sumie prawie nikogo tam nigdy nie ma, więc trza byłoby się zgadać większą grupą znajomych, żeby opłacało się jechać i nie siedzieć samemu. A później zaczęło znów przybywać zakażeń, i jakoś mi się odechciało. Ale ze znajomymi zgadujemy się na Teamsach raz w tygodniu, a z niektórymi robimy sobie raz na jakiś czas przez Teamsy watch-along Harry'ego Pottera na Netfliksie. Następny będzie Książe Półkrwi.

Poza tym podobnie jak Szaman łapię się na tym, że mylą mi się dni, ale raczej pod tym względem, że nie mogę sobie przypomnieć, co robiłem w dane dni po pracy, jeżeli np. nie robiłem czegoś, co wymagałoby wyjścia z domu np. do kina, w celu zrobienia zakupów czy chociażby wizyty u dentysty.

W klimacie dzisiejszego pożegnania mój ulubiony utwór z Nieśmiertelnego i ulubiony utwór Queen. Szczególnie pierwsze dwie minuty znakomite. Szkoda, że tak krótka jest ta scenka w której Mercury i Lambert walczą, jeden uzbrojony w miecz, drugi w statyw od mikrofonu 🙂

Zawsze wolałem ten najbardziej kojarzony z tym filmem numer Queen, czyli "Who wants...".

A wiadomość o Seanie bardzo smutna, ale niejako spodziewana. Odeszła jedna z najbardziej lubianych postaci światowej kinematografii.

O taka ciekawostka którą moje oko wychwyciło podczas halloweenowego, powtórkowego seansu The VVitch (ocena rośnie z 8 na 9/10) - w 40 minucie i 23 sekundzie gdy Caleb obserwuje zająca na dokładnie jedną klatkę pojawia się... coś 🙂

Nie wiem na co patrzę 🙂

Na "003J" które na jedną klatkę pojawia się tuż za kicającym zającem 🙂

Wiesz co, szukałem tam jakiegoś kształtu który byłby wiedźmą, albo jakimś leśnym stworem 🙂

PreviousPage 8 of 244Next