aby założyć posty i tematy.

MCU - Marvel Cinematic Universe

PreviousPage 66 of 98Next

Żenujące jest lenistwo twórców i komputerowa pseudoprzemoc, dodawana do ujęć kręconych bez juchy na wypadek gdyby decyzja o tym czy film ma być PG-13 albo R podejmowana była do ostatniej chwili.

Nawet w miniserialu Ripley coś tak zwyczajnego jak ślady krwi na koszuli musiało być wygenerowane w komputerze, czy im już tam całkiem odbiło?

Robert Downey Jr. Explains What Led to His Marvel Return as Doctor Doom

https://gizmodo.com/robert-downey-jr-explains-what-led-to-his-marvel-return-as-doctor-doom-2000489171

To jest jakieś inne wyjaśnienie aniżeli takie, że milioner połasił się na więcej łatwych milionów?

But before that meeting, Downey recalled, he and his wife and producing partner Susan Downey were chatting with Feige, and the Marvel boss brought up the idea of Downey returning to the MCU. “Susan was like, ‘Wait, come back as what?’ And I was like [speechless confusion]? And then we both realized over time that it was another thing that just disproves any doubt anyone could ever have about that guy—a very sophisticated creative thinker—about how can we not go backwards? How can we not disappoint expectations? How can we continue to beat expectations? And he brought up Victor Von Doom.”

Pudło.

On się zaskakująco najadł tym Oscarem, a w sumie nawet się nie spocił, bo zajęło mu to 4 lata i wystarczyło aby zagrał u jednego z najbezpieczniejszych reżyserów na świecie.

Z drugiej strony sam często wpadam w pułapkę nawoływania aby aktorzy grali w czymś lepszym, przy jednoczesnym umiłowaniu prostej fantastyki, horrorów i kasetowej tandety.

Nie mam do niego większych pretensji o zarobki, tyle są warte usługi całej firmy o nazwie "Robert Downey Jr". Trochę mam jednak pretensji o to jak wysilony jest ten pomysł i to jak dziwnie jest złożony, niby niebanalny, a tak naprawdę podszyty bezpiecznym banałem.

Czyli niby robimy coś czego w superprodukcji jeszcze nie było, lub bywa rzadko (najbliżej był finał Flasha?), ale z drugiej to jest tak bezpieczne, bo Robert i pokój scenarzystów będzie garściami czerpał z tego co wykreowano przy Starku. Nawet widz, niby ma się czuć niekomfortowo z nazwijmy to "złym klonem", a tak naprawdę jest ułożony w mięciutkim fotelu.

Mierzwiak and robgordon have reacted to this post.
Mierzwiakrobgordon

Ja mam "pretensje" o coś innego, a mianowicie o wykreowaną przez ostatnich 15 (!) lat legendę Roberta. Tak, facet był świetny jako Stark i był bez cienia wątpliwości najjaśniejszym punktem MCU od Iron Mana do Endgame. Jego innym rolom też nie można odmówić bycia poniżej pewnego poziomu, ale już samym filmom? Spójrzmy na jego filmografię od 2008 roku BEZ MCU:

  • Tropic Thunder (2008)
  • The Soloist (2009)
  • Sherlock Holmes (2009)
  • Love & Distrust (2010) (zbiór krótkometrażówek)
  • Due Date (2010)
  • Sherlock Holmes: A Game of Shadows (2011)
  • Chef (2014)
  • The Judge (2014)
  • Dolittle (2020)
  • Oppenheimer (2023)

Nie chodzi nawet o ilość, wiadomo że MCU swoją porcję czasu też zabrało, ale raczej o ogólny poziom tych filmów, w większości poprawnych i zwyczajnych. I nie będę twierdzić, że powinien był wybierać ciekawsze role i projekty, bo to jego sprawa, raczej chodzi mi o ten rozdźwięk między jego filmografią a kreowaniem go na nie wiadomo jakiego boga aktorstwa i Hollywood, nawet biorąc pod uwagę Marvela.

Nawet gdy za oknem był skwar wciąż czułem chłód odbioru tego castingu Dooma i chciałbym być muchą na ścianie w Marvelu by dowiedzieć się, czy była to dla nich równie spora niespodzianka, co dla mnie. Przy całej sympatii dla Roberta - ta jego sceniczna poza na Comic Conie, z rozpostartymi ramionami, wydaje mi się mocno obciachowa, jakby odklejona od rzeczywistości i właśnie taka, jakby na scenę wyszedł wspomniany bóg oczekujący masowej histerii i omdleń na swój widok. Na szczęście to jeszcze nie ten moment, by być wygwizdanym jak Dwayne Johnson na Comic Conie, w tej samej pozie!, prężący się w kostiumie Black Adama gdy przekalkulował znaczenie jego castingu dla kina komiksowego i widowni.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Paskudna kolorystyka, paskudne, ciemne kostiumy i gorsza niż w poprzednim filmie fryzura u aktorki. MCU is back, baby!

Dalej rozdrabniają, żadnych wniosków.

Jestem coraz bardziej ciekaw stylizacji w F4. Tutaj retro-telebim

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Przypomnieli mi w jak czarnej dupie symbionta jest promocja tego filmu. Mają jeden słabiutki, chaotyczny zwiastun z mętnie nakreślonym przeciwnikiem.

https://twitter.com/SonyPicturesUK/status/1827677311962870192

Przypomniałeś mi o istnieniu tego projektu 🙂

robgordon has reacted to this post.
robgordon

Nie jest to najlepsze zdjęcie. Chyba wygląda bardzo klasycznie, jak wszystko co wokół F4. Jakby cofnęli się do wersji od Cormana, ale z 200 mln budżetu.

Na moje oko to nie wygląda jak podkładka pod CGI, ale jak pełnoprawny kostium.

Niejeden aktor w MCU nosił kostium na planie a potem był podmieniany / podrasowywany CGI. Zobaczymy.

Nie znamy zresztą kontekstu tej fotki, może ubrali kogoś by ludzie od efektów mieli punkt odniesienia. Nie ma też raczej opcji, by Thing miał gumową twarz, tutaj obstawiam full CGI mimikę.

Oparłem się na tym, że jednak poprawiają mu twarz. Gdyby to był tylko rekwizyt i punkt odniesienia, to chyba nie dokładaliby takiej staranności.

Chiklis 20 lat temu był podrasowany komputerowo? Jak tam rozwiązano kwestię mimiki?

Nie był poprawiany, miał klasyczną chatakteryzację.

Tutaj Moss-Bachrach mówi, że Thing będzie głównie komputerowy - od 7:50:

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Madame Web wjechała na Maxa.

robgordon has reacted to this post.
robgordon
PreviousPage 66 of 98Next