aby założyć posty i tematy.

Opinie o filmach

PreviousPage 2 of 106Next

Proces Siódemki z Chicago.

Film jest dobrze zagrany i nawet nieźle wyreżyserowany, ale przez większość czasu ekranowego jest właściwie prawie komedią. Co nie jest złe same w sobie, kilka razy się zaśmiałem. W ten sposób jednak nie tylko brak mu odpowiedniego napięcia, które winno cechować dobry dramat sądowy, ale przede wszystkim rozmywa się istota samego procesu i powody, które doprowadziły najpierw do samych protestów, a potem do postawienia Siódemki przed sądem. Końcówka i sprawne dialogi ratują sprawę tylko częściowo. Widać też ograniczenia budżetowe. Zupełnie nie czuć ducha końca lat 60-tych, tamtej atmosfery (nie wystarczyło kasy nawet, żeby wrzucić kilka fajnych piosenek z epoki?). Film jest też bardzo tendencyjny, ale to jestem w stanie wybaczyć, temat chyba powoduje, że musiał być biało-czarny.  Skupiłem się raczej na negatywach, ale żeby nie było, to nadal takie solidne 6/10.

Run (2020)

Przede wszystkim wielkie brawa dla Kiery Allen, znaleźli niepełnosprawną aktorkę, praktycznie debiutantkę (jedna krótkometrażówka na koncie) i naprawdę dała radę! A zadanie stało przed nią wcale nie tak łatwe, bo obok powszechnie szanowana Sarah Paulson (tutaj raczej na diabolicznym autopilocie), a za pomocników miała wprawdzie sprawnego reżysera i montażystę, ale na pewno nie scenariusz. No właśnie, charyzma głównej bohaterki musi przykrywać te wszystkie wymyślane dla budowania napięcia sytuacje (szyba!), naciągany jak spodnie Hulka główny twist (gdzie nawet nie podjęto rękawicy uwiarygodnienia) i koszmarnie efekciarską ostatnią scenę.

Ale jakoś to wszystko dojeżdża do końca niczym rozklekotany tutejszymi akcjami wózek głównej bohaterki i nawet jestem w miarę zadowolony z seansu.

6/10 (byłaby może siódemka, ale ta ostatnia scena...)

Odnośnie Run.

‘Run’ Races To Hulu Record As Streamer’s Most Watched Movie Ever In Its Opening Weekend

 

Boss Level (2020)

Ale to było złe. W trakcie seansu wahałem się między dwa a trzy, po zakończeniu niczym z najgorszych koszmarów widza z przyjemnością wystawiłbym 0/10. Niesamowicie nudne, pozerskie podejście do pętli czasu, pokracznie czerstwe w sileniu się na bycie cool, do pełni badziewia brakowało jeszcze stylizacji na filmy Guya Ritchiego.

W dodatku ma tutaj Franka Grillo udającego Ryana Reynoldsa, co tylko uwydatnia jego wszelkie aktorskie braki, wraz z koszmarną narracją z offu. Ma Naomi Watts (!) która, przepraszam za wyrażenie, autentycznie błaga widza aby strzelił jej w głowę i przerwał bezkresną pustkę w jej oczach.

Ale, jak to mawiał ten co pożycza a nie oddaje, truskawką na torcie jest tutaj Mel Gibson. Obrażający wręcz widza swoją nieskrywaną pogardą dla pojawiania się w tutejszych kadrach, mający przenudny i bardzo długi monolog o pytonie i jego ofierze w trakcie którego miał błysnąć i udowodnić swój kunszt, a skończył go na aktorskim dnie, robiąc głupie pozy na kanapie z Naomi Watts.

Jeśli istnieje jeszcze jakaś kariera Joe Carnahana, to właśnie wybrała się na bardzo długi spacer. Doradzałbym zmianę branży, aby nie na hotelarską bo ciężkie czasy.

1/10

Widziałem wczoraj w swoim źródełku ale jak zobaczyłem combo Gibson + Grillo to sobie darowałem, ale kurczę no, zachęciłeś! 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Najważniejsze, że aktorzy chodzili na strzelnice i trenowali obsługe broni 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Nie na tym forum 😀

Elegia dla bidoków

Oglądając ten film czekałem na momenty, za które będą mógł go nie lubić czy nawet nienawidzić, tak jak większość krytyków za oceanem. I w sumie nie było takich. Jest kilka, które nie są zbyt dobrze zrealizowane (np. gdy matka i syn jadą samochodem, i zaczyna się sprzeczka między nimi, i postać Adams zaczyna przyspieszać samochodem), w innych raczej jednowymiarowa postać grana przez szarżującą Adams wywołuje zażenowanie (choć pewnie było to zamierzone), a całość jest raczej standardowo opowiedziana na dwóch przeplatających się płaszczyznach czasowych. Szczególnie sceny z przeszłości są zlepkiem przede wszystkim tych najgorszych wspomnień głównej postaci. I choć niektóre z nich zaangażowały mnie emocjonalnie, to jednak jest ich dużo, i po jakimś czasie można się z nimi oswoić, co sprawia, że nie robią już większego wrażenia. Z kolei w scenach dorosłym J.D., mimo że są one częściowo oparte na pewnych stereotypach i dobrze znanych kliszach, poczułem jednak beznadzieję sytuacji, w których ta postać się znalazła. Nie wiem dokładnie, jak wierną adaptacją film Howarda jest. Z tego co czytałem/słyszałem, to pominięto socjo-polityczne wątki. W filmie faktycznie nie są one poruszane prawie w ogóle (przyczyny takich a nie innych życiowych sytuacji ludzi małomiasteczkowego Ohio są zaledwie muśnięte w kilku scenach), dlatego odczytuję ten film jako osobistą, a w rozrachunku końcowym nawet inspirującą historię jednej postaci, odzwierciedlenie jej doświadczenia związanego z dorastaniem w pewnej rodzinie z pewnymi problemami w pewnym miejscu na świecie oraz drogę ku lepszej przyszłości. Pod względem aktorskim najlepsza jest Glenn Close, nie tylko z powodu przemiany fizycznej, która robi wrażenie, ale także na to, że mimo karykaturalnego wyglądu udało jej się stworzyć autentyczną postać, która jest w swojej w sumie niewielkiej roli, jest sercem całości.

6,5/10

Wrzucę jeszcze jeden filmik od pana Bena Shapiro. Nie żebym podzielał jego poglądy i zgadzał się ze wszystkim, co mówi, ale sądzę, że tak złe recenzje tego filmu w Ameryce nie są jednak przypadkowe. 😉

A nie chciałbyś do tematu przekleić? 🙂 Bo ja nie mam takiej mocy

http://boxoffice-bozg.pl/forum/topic/mank-2020/

Już to zrobiłem, nie wiedziałem że ma oddzielny temat:)

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Boseman pożegnał się rolą wybitną. Samo "Ma Rainey Black Bottom" ma pewne problemy, głównie karykaturalny finał, ale napisane jest świetnie (cóż..Wilson) i znakomicie zagrane a Chadwick niesie to. Byłby frontrunnerem do Oscara nawet bez wiadomych okoliczności. A jeśli wygra to tak jak przy Ledgerze - nie wyobrażam sobie aby ktoś miał mieć pretensje.

Marek Pilarski and Szaman have reacted to this post.
Marek PilarskiSzaman
Cytat z Kuba data Grudzień 18, 2020, 21:03

nie wyobrażam sobie aby ktoś miał mieć pretensje.

Hopkins, może odrobinę. 😉

Wow, The Midnight Sky od George'a Cloonetfliksa jest OKROPNY.

Wytrzymałem połowę, ale dokończę. Oj ciężko było...

To uważaj, czekają Cię:

1) Absolutnie idiotyczna decyzja dwójki bohaterów,

2) twist dzięki któremu masz okazję zobaczyć swój mózg, tak mocno można przewrócić przy nim oczami.

🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Szczygieł.

Film podobał mi się. Ale sądzę też, że duże znaczenie ma fakt, że znam powieść. Film jest dobrym, skrótowym zobrazowaniem tego, co opisała autorka pierwowzoru. Jednak nie jestem przekonany, czy ktoś bez znajomości powieści odczuje te wszystkie emocje i niuanse. A sądząc po recenzjach, to nawet mam pewność, że się nie da 😉

Niezależnie od powyższego, na plus oczywiście zdjęcia Deakinsa, a także świetnie dobrana obsada, scenografia, lokalizacje.

The Midnight Sky (2020)

Ten film wyssał ze mnie wszystko oglądany na dwie raty. Nie róbcie tego, trzymajcie się z daleka! Jezu, to jest kaprys gwiazdora który chciał stworzyć superprodukcję z przesłaniem ekologicznym i zdobyć uścisk dłoni Leonardo DiCaprio podczas gdy obaj będą ubrani w smokingi. I gdzieś ten kaprys wypalił się po kilku dniach na planie. Koszmarnie nieciekawy scenariusz, potwornie banalny twist, nic nie obchodzące losy postaci tak płaskich, że mogłyby robić za poziomicę. I jeszcze te żenujące próby scen humorystycznych od których można przewiercić sobie uszy młotem pneumatycznym. Tortura, zastanawiałem się nawet nad 1/10, ale to byłaby chyba przesada.

Co do idiotycznej decyzji dwójki bohaterów:

Spoiler
Ona jest idiotyczna u Bichira, u Chandlera jeszcze jestem w stanie to przełknąć. Jakoś jest budowana ta jego tęsknota za rodziną, ale mało zająknęli się o tym, że zostawił na oko 8-letnie dzieci, a wróciłby do 28-letnich starych chłopów. Jakoś tam pokazali, że nie widzi świata bez nich, nawet jeśli ten świat już nie istnieje.

Bardziej zastanawia mnie co innego, może przysnąłem- przecież Jones i Oleyowo również lecą po pewną śmierć. Jak zbudują cywilizację w trzy osoby? Kazirodztwem? Za 40-50 lat umrą oni, a za 80 lat ich osamotniona córka. Wspaniała perspektywa.

3/10

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Mnie zastanawia jedno - po co wracają aż tak daleko. Jakoś nie przekonuje mnie idea, że w 2049 roku latamy na księżyc Jowisza, a nie mamy bazy na Marsie 🙂

No ale tak - scenariusz tego filmu jest zwyczajnie okropny, a tych kilka prób wywołania emocji kończy sie wyrżnięciem brodą o beton.

Tymczasem...

Soul

Pixar w szczytowej formie. Uśmiech przez cały seans, łzy, refleksja i zachwyt nad dokładnie wszystkim. Wspaniały film i ratunek dla wszelkich rankingów 2020 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

The Midnight Sky (2020)

Gdy zacząłem oglądać wczoraj i naczytałem się tych fatalnych opinii, nastawiałem się na totalnego gniota, ale jednak tak źle nie było. Dobrze też nie, film jest całkowicie przeciętny i przeźroczysty. Przede wszystkim można pochwalić stronę audiowizualną i Clooneya aktora, którego rola jest inna od większości jego kreacji i wypada najlepiej z całej obsady. Najgorszy jest scenariusz, przewidywalny i pozostawiający wrażenie totalnej bezcelowości. Nie wspominając o wielu naukowych bzdurach (np. odkrycie dużego księżyca Jowisza dopiero w XXI wieku, a przecież Galileusz 4 największe odkrył już w XVII wieku). Nawet to ekologiczne przesłanie, którego obawiałem się że będzie wciskany nam łopatą, praktycznie nie istnieje. Może książka wypada lepiej o wiele lepiej, ale z filmu nie jestem w stanie stwierdzić co w niej jest interesującego.

 

Spoiler

Jakoś jest budowana ta jego tęsknota za rodziną, ale mało zająknęli się o tym, że zostawił na oko 8-letnie dzieci, a wróciłby do 28-letnich starych chłopów.

Z tego co pamiętam to ta misja trwała zaledwie 2 lata (Inna sprawa, że to kolejna bzdura. Nawet mimo umiejscowienia w niedalekiej przyszłości podróż na Jowisza w tę i z powrotem wraz ze zbadaniem planety trwałaby z 10 lat). Nawet na logikę nie mogła trwać 20 lat, bo w chwili startu rakiety najmłodsi członkowie załogi Sully i Maya miałyby  z 10 lat:)

Mnie zastanawia jedno - po co wracają aż tak daleko. Jakoś nie przekonuje mnie idea, że w 2049 roku latamy na księżyc Jowisza, a nie mamy bazy na Marsie 🙂

Akurat to ma sens. Na tym księżycu można normalnie oddychać i jest życie roślinne, a na Marsie trzeba by siedzieć w bazie.

 

Hmmm przysiągłbym, że był jakiś dialog o powrocie na Ziemię po 20 latach, rozmowa między Chandlerem a Oleyowo. Więc uznałem, że sprawa jest podobna jak w Interstellar, dla nich czas płynie inaczej.

Z tym Marsem to pewnie chodziło o to, że nie zbudowano bazy wypadowej na Jowisza, tak jak np w Ad Astrze ludzkość miała bazę na Księżycu, gdzie reklamował się Cinkciarz.pl 🙂

PreviousPage 2 of 106Next