aby założyć posty i tematy.

Spider-Man

PreviousPage 38 of 43Next
Cytat z Fandorin data grudzień 17, 2021, 22:32

Spoko, ważne, że zgadzamy się co do Garfielda.

Ale że kota? O co chodzi? 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Pod wpływem rewelacji od JK Simmonsa, obrażony Flash Thompson znajduje sobie innego, komiksowego idola 🙂

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Przepraszam, zapomniałem schować!

Myślę, że nikt się nie obraził, ale jednak poprawiłem.

Spokojnie, przecież od roku o tym rozprawialiśmy 🙂 Aż mi się przypomniała relacja faceta od pizzy co twierdził, że na planie w Atlancie dowiózł ją temu "gościowi ze Spider-Mana" i inne takie, cudowne poszlaki 🙂

Cytat z Fandorin data grudzień 17, 2021, 22:39

Przepraszam, zapomniałem schować!

Myślę, że nikt się nie obraził, ale jednak poprawiłem.

Spokojnie, to był żart.

Tak sobie czytam co piszecie, bez zaglądania w spoilery. Występ Aktorów Których W Tym Filmie Nie Ma się do nich nie zalicza 🙂

Spoiler

Też Garfielda bardzo pochwalę, ale Tobiasza tu również cenię, bardzo dobrze wypadł w scenie gdy Holland przypomniał słowa wujka Bena.

Ogólnie też trzeba pochwalić za dość odważne uśmiercenie cioci May no i utratę przyjaciół Pajączka. Tak to sprytne odcięcie Spidera od Marvela, ale daje ciekawe możliwości.

Żałuję, że jednak Tom nie spotka się z Tomem i tu będzie jakiś inny Venom, a Hardy wrócił do swojego nudnego świata.

Szaman has reacted to this post.
Szaman
Cytat z Fandorin data grudzień 17, 2021, 22:29
Cytat z Szaman data grudzień 17, 2021, 22:24

Co do pierwszej sceny po napisach

Spoiler
Powiedziałbym, że raczej wyprowadza, a nie wprowadza do MCU Hardy'ego, obracając scenkę z październikowego Carnage'a w żart. Dialog Hardy'ego fajny, ale dlaczego on tam się w ogóle znalazł dzięki temu zaklęciu trudno powiedzieć. No i rozwiązali nabrzmiały problem, będą mieli swojego Venoma i Brocka, nie będą musieli dziwacznie nawracać misiowatego Venoma od Tomka

Spoiler
Toż napisałem: wprowadza Venoma, bez Hardy'ego.

Spoiler
Ostatecznie nie widziałem Venoma 2, ale widziałem w słabej jakości scenę po napisach, choć nie chciało mi się nawet doczytać, o co w niej tak naprawdę chodziło jeśli chodzi o powiązanie ze Spider-Manem, a widziałem, że jakieś było. Więc oglądając tę scenę nie byłem pewien, czy obecność Tomka w tym uniwersum można jakoś logicznie wytłumaczyć, a później zniknął, czyli był z innego uniwersum. Ale to by oznaczało, że znał Petera Parkera z uniwersum, z którego pochodzi, bo inaczej nie zadziałałoby na niego to zaklęcie. Jest tak? Czy jest ona - wbrew jakiejkolwiek logice - po prostu wprowadzeniem symbiota do uniwersum Hollanda?

Spoiler
Scena jest wprowadzeniem symbiota bez jakiejkolwiek logiki. Hardy dowiaduje się o istnieniu Spider-Mana i Petera Parkera z telewizora, już po przeniesieniu do świata MCU. Logiczne jest tutaj tylko to, że Hardy idzie się nawalić w barze z tego wszystkiego 🙂

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski

UWAGA - trzeci spoiler jest wyjątkowo spoilujący!!! 

Jeżeli miałbym w kilku słowach podsumować ten film, to napisałbym, że to emocjonalny rollercoaster, definiujący i rozwijający postać Petera Parkera/Spider-Mana, ale też fanservice stojący na chwiejnych nogach pojęcia, o którym wiemy zatrważająco mało. Po seansie wiem o multiwersum w wydaniu MCU w zasadzie tyle samo, co przed seansem, a słowa Doctora Strange'a są jakby usprawiedliwieniem braku wgłębienia się w ten temat czy nawet wyjaśnienia, na jakiej zasadzie akurat te postaci dostały się do "Hollandii" (wychodzi na to, że jakaś "maszyna do losowania" wybrała akurat ich krótko przed śmiercią w swoich uniwersach). Tym samym proces wprowadzenia złoczyńców z innych uniwersów, który w założeniu wydawał się organicznym i intrygującym sposobem na otwarcie multiwersum, okazuje się ostatecznie niesatysfakcjonującym teasowaniem Sinister Six albo potencjalnego multiwersum, które zostanie najwyraźniej wprowadzone dopiero w drugim Doktorku. Choć tu muszę przyznać, że nie jest to do końca wina samego filmu czy jego marketingu, ale różnych teorii, które pojawiają się przed premierą, i które przyczyniły się do uformowania pewnych oczekiwań, których sam film nie był ostatecznie w stanie spełnić. Winą filmu/twórców jest jednak to, że powrót tych złoczyńców jest tylko połowicznie udany. Postaci Lizarda i Sandmana są potraktowane przedmiotowo do tego stopnia, że wcielający się w nie aktorzy pojawiają się na ekranie tylko na kilka sekund (nie byłem nawet pewien, czy podkładają głos ich wersjom CGI), a Jamie Foxx odgrywa Electro tak, jakby ta postać zdawała sobie sprawę, że jest w filmie, w którym poruszany jest temat wielu uniwersów. Najjaśniejszymi punktami są tu dla Molina i Dafoe. Przypuszczam, że wynika to z tego, że grane przez nich postaci znam najlepiej, i że mają one najwięcej czasu ekranowego. Nie do końca podoba mi się motyw z uratowaniem złoczyńców, choć tkwił w nim potencjał, który nie został prawie w ogóle wykorzystany.

Spoiler
Konflikt wynikający z wyboru między śmiercią (w przypadku czterech? z nich) a życiem bez mocy został potraktowany bardzo powierzchownie.
W sumie można to zrozumieć, bo nie jest to film w głównej mierze poświęcony złoczyńcom czy multiwersum, ale Peterowi Parkerowi / Spider-Manowi.

I na tym polu jest znacznie lepszy. Kupuję zarówno to, dlaczego Peter zgłosił się do Strange'a w celu wymazania go z pamięci ludzi, jak i chęć uratowania złoczyńców. To jest też film, w którym Peter podejmuje pewne decyzje, które mają większy niż dotąd wpływ na jego życie, w którym zaczyna płacić wysoką cenę za ich podjęcie, a jednocześnie - przy pomocy sami wiecie kogo - faktycznie uświadomić sobie ciążącą na nim odpowiedzialność, która po prostu wpisana jest w los tej postaci i

Spoiler
w szczególny sposób łączy wszystkich trzech Spider-Manów (przypomniał mi się wtedy nieudany moment z Martami w Batman v Superman, tyle że tu wyszło to świetnie.
W tych scenach serce biło najmocniej, ściskało za gardło, choć trudno mi się oprzeć wrażeniu, że
Spoiler
potencjał Andrew i szczególnie Tobeya można było wykorzystać jeszcze lepiej, napisać jeszcze bardziej klejące się (wink, wink) dialogi, choć to poniżej jest piękne... 🙂

Z drugiej strony są to właśnie momenty, które nieco zaburzyły tempo i rytm całości, przez co zniknięcie złoczyńców sprawiało jeszcze bardziej dziwaczne wrażenie. Pewnie można przyczepić się do jeszcze wielu innych kwestii związanych z fabułą, np.
Spoiler
bardzo łatwo przyszło im przygotowanie "lekarstw", a pod koniec, po wymazaniu pamięci, film zdaje się sugerować, że Peter spotkał się z MJ po raz pierwszy w kawiarni. Nasuwa się pytanie, czy on przestał chodzić do szkoły i widywać się ze swoimi dawnymi przyjaciółmi? Czy może zmienił szkołę? W ogóle wymazanie pamięci zostało przedstawione w taki sposób, że Peter ulatnia się po prostu spod Statuy Wolności. Nie mógł zostać i od razu zacząć przekonywać MJ i Neda, że się znają, itd.? Strasznie melodramatycznie wyszło...

Pod względem wizualnym film nawiązywał do poprzednich części, ale w scenach z Goblinem i walce z Doc Ockiem dostrzegałem trochę Raimiego. Pod koniec wyglądało to też nieco jak któraś z dwóch ostatnich części Avengers.

Nie wiem, czy to wszystko, co chciałem napisać, ale jest już późno, a ja jestem zmęczony. 😛

Bardzo celne uwagi co do demówki multiwersum, szybkości osiągania pewnych rzeczy (kłania się Stark wynajdujący podróże w czasie w cięciu montażowym przy Endgame) i mielizn finałowej koncpecji. Co do ciężkiego spoilera, aż trudno uwierzyć, że to zdjęcie pochodzi z cama.

Jeszcze taka myśl

Spoiler
Dlaczego mamy ten koślawy dialog, że Tobey od lat myślał nad antidotum dla Goblinów? Norman i Harry w jego świecie nie żyją przynjamniej od dekady. Chcieli jakoś wybrnąć z tego, że Parker Raimiego nie był przybajerzonym naukowcem jak Garfield i Holland, ale studentem z potencjałem na solidnego pracownika uniwersyteckiego. Wyszło koślawo.

Poza tym dlaczego Molina mówi, że Osborn od lat nie żyje? Między Spider-Manem 1 a 2 mijają może jakieś 2 lata. Chyba nawet jest powiedziane, ale zastrzelcie mnie, nie pamiętam. Przypominam, że na przestrzeni jedynki i trójki Parker jest na studiach, czyli nie mijają dekady.

Za to bardzo ładnie zaakcentowano upływ czasu przy pierwszym spotkaniu Tobiasza i Alfreda, tutaj im się udało.

Jeszcze jedna myśl

Spoiler
Twórcy bardzo obawiali się dopisać coś do znanych już filmów. Tobiasz i Andrew mówią głównie o wydarzeniach które już znamy. Wyjątkiem są tylko strzępki informacji, ale one i tak odnoszą się do czegoś co już znamy, TM mówi, że z MJ bywa różnie co już wiemy z finału trójki, a Andrew, że jest samotny, czyli taki jakim zostawiliśmy go gdy ruszał do Paula Giamattiego.

Zaryzykują tezę, że jest to jakieś pokłosie nowych Gwiezdnych Wojen i reakcji na dopisywanie losów Hana i Luke'a. Może to i lepiej? Może i tak trzeba było na przestrzeni jednego filmu?

Jeszcze jedna myśl

Spoiler
Myślałem, że tak durna plotka jak geneza czarnego kostiumu nie może się potwierdzić, a tu proszę, rzeczywiście odwrócił na lewą stronę bo zachlapali mu farbą. Brawo scenarzyści 🙂

https://twitter.com/CultureCrave/status/1471963065058947075

Okej. Jestem niemalże zachwycony. Pod względem emocji i reakcji na sali - jeden z moich najlepszych seansów. Film w wielu aspektach bliźniaczy do Endgame, ale - uwaga - moim zdaniem jako sam film, niezależna historia jest lepszy.

 

Spoiler
- to jest w końcu historia o Parkerze. Względnie konsekwentna, poukładana i emocjonalna, szanująca dorobek tego Parkera i nawiązująca do tego kim zawsze pająk był i co reprezentował... i jest to prosta, ale dobra i cholernie szczera historia. Fenomenalnie zagrana przez Hollanda, moim zdaniem jego najlepszy występ w karierze do tej pory.

 

- kocham wątek villainow. Zajebisty. Pełen szacunku do ich historii z poprzednich odsłon, niebanalny, zabawny i poruszający. To chyba najciekawsze podejście do antagonistów w MCU kiedykolwiek. A jak tutaj wszyscy grają..to co robi Dafoe przechodzi ludzkie pojęcie. To wybitna rola, jeszcze lepsza niż jego debiut. Patrzenie na tego dziadka - raz szalonego i wręcz dzikiego a kiedy indziej bezbronnego, ciepłego, rozczulającego - największa przyjemność w seansie. Super wypada Molina (kocham jego wątek, Szaman nadal uważasz że go popsuli :P?), fajnie rozwinęli Electro. Kocham fakt, że to faktycznie są ci sami ludzie których już poznaliśmy, z tymi samymi charakterami, przeżyciami. Nie czuć jakby minęły te lata. A sam film podkreśla jak zajebista galerie przeciwników miały stare Spiderki.

 

- sceny z Pająkami są przesłodzone, głupkowate i wręcz infantylne. Przy czym moje ulubione. Ile tam radości, zabawy i czystego szczęścia z możliwości ponownego bujania się w tych kostiumach. Widać też jak zarówno Garfield jak i Maguire zyskują wraz z upływem lat jako aktorzy. Absolutnie kupuje wszystkie, nawet najtańsze, zagrywki emocjonalne.

 

- nie jest to ładny film i mógł być lepszy pod względem inscenizacji, ale i tak jest zaskakująco porządnie. To też najlepiej wyreżyserowany film Wattsa i ma znakomity soundtrack.

 

- jest tu mnóstwo głupot, są słabsze sceny i pojedyncze błędy, ale na ten moment nie obchodzą mnie ani odrobinę.

 

- znakomite zakończenie. Gorzkie, mocne a przy tym odpowiednie jako konsekwencje działań Parkera i przynoszące pewne oczyszczenie. Najlepiej domknięta trylogia MCU.

 

- kocham Charliego Coxa

 

Co do drugiej sceny

Spoiler
jestem w szoku, ale to wygląda super. Świetny klimat a przede wszystkim imponujące i bardzo ciekawe projekty. Cumberbatch w ostatniej scenie znakomity. Nagle znowu zacząłem na to czekać

 

Podsumowując - po względnie rozczarowującym roku na ten moment znowu kocham MCU 😉

Nie, już nie uważam, że go popsuli. Bardzo mi się podobało 🙂

Kuba has reacted to this post.
Kuba

Przyznam jednak, że

Spoiler
tak jak nie odczuwam konieczności oglądania 4 z nich tak Dafoe byłoby aż szkoda trzymać z dala od roli Goblina póki się jeszcze rusza, nawet jeśli grałby varianta. Nie oszukuje się jednak - wszyscy powrócą w Secret Wars. Pytanie tylko czy Spiderzy powrócą dopiero wtedy czy wcześniej

Kolejna uwaga

Spoiler
Nie macie wrażenia, że na potrzeby fabuły trochę zrobiono z Garfielda i Tobiasza morderców? A przecież charakterystyczne dla filmów Raimiego było to, że złoczyńcy... zabijali się sami. Przypomnę: w jedynce Willem osobiście zabija się śmigaczem, zabójca wujka Bena potyka się o jakiś kran czy coś tam i wypada przez okno, w dwójce Molina zatapia się razem z reaktorem, potem Sandman zostaje ułaskawiony, Franco się poświęca, a Topher rzuca się ratować gluta i wybucha razem z nim w scenie z dokrętek.

Z kolei u Garfielda Lizard zostaje zneutralizowany i zamknięty w więzieniu, podobnie jak Giamatti z początku filmu i Goblin z finału. Nie wiadomo jak traktować przeciążonego Elektro, no ale ciężko było o inny sposób.

Jeśliby się uczepić to jedynym mordercą wśród nich jest... Holland 🙂 W Infinity War pomaga wysłać tego pomagiera Thanosa w przestrzeń kosmiczną, sposobem wziętym z Obcego 2.

Edit: Chociaż w sumie może przesadziłem, bo bardziej tutaj mówi się o nieuchronności przeznaczenia, niż zagrożeniu ze strony Pająka. A to jednak Tobiasz powstrzymuje tutaj Hollanda od morderstwa.

Mam zastrzeżenia, ale wstrzymam się ze szczegółowymi uwagami do powtórki w IMAX bo sporo jest tu do ogarnięcia, więc póki co napiszę krótko:

Emocjonujący, poruszający w sposób którego kompletnie się nie spodziewałem film. Gra na nostalgii tak mocno a jednocześnie robi to w tak doskonale zaspokajający fanowskie serce sposób, że nie sposób mieć mu tego za złe.

Myślałem że płakałem 3 razy, ale jak zacząłem podliczać wyszło 4.

Dzięki, filmie! 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Za to ja pierwszy raz biłem brawo i nawet z dwa razy krzyknąłem co nie zdarzyło mi się nawet na Endgame. Ale całą salę opanowała atmosfera rodem z kin z USA.

Nie tylko z USA. Obejrzałem sobie na Youtube reakcje na wiadome sceny w USA i jakimś hiszpańskojęzycznym kraju. Nie trudno się domyślić że były identyczne. To chyba ogólnoświatowy fenomen, ludzie naprawdę bardzo czekali na to spotkanie, nie dziwię się, że film będzie teraz bił rekordy finansowe.

PreviousPage 38 of 43Next