aby założyć posty i tematy.

Star Wars

PreviousPage 26 of 52Next

Obejrzałem też 3 odcinek Andora i był zdecydowanie najlepszy z dotychczasowych. A jaki to szok po Ahsoce! Nie tylko pod względem scenografii i oświetlenia, ale też aktorstwa i dialogów. No muszę się zgodzić, że to taki przeskok z młodzieżowej do dorosłej fantastyki.

Będę powoli nadrabiał cały sezon, jak skończę to napiszę coś więcej.

Marek Pilarski, Mierzwiak and robgordon have reacted to this post.
Marek PilarskiMierzwiakrobgordon

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Co za fatalne, niedorzeczne sceny akcji w nowym odcinku! Nie wspominając o całym wątku Ezry i całkowitym braku emocji i uczuć pomiędzy nim a Sabine.

Do tego już nie mam żadnych wątpliwości, że w ostatnim odcinku zobaczymy CGI Leie. Co jedynie pogrąży tragiczny wątek Hery.

Problem z Ezrą i Sabine jest taki, że chemii między nimi tyle, co między Anakinem i piaskiem 🙂 Zresztą ich wspólna scena sprawiała wrażenie jakby pisał ją Lucas w formie z czasów Ataku klonów.

Pojedynek ze szturmowcami rzeczywiście fatalny, ale odcinek najbardziej ciągnie w dół niechęć do zamknięcia jakiegokolwiek wątku przed wielkim finałem. Igrnorowanie pojawiających się szans irytuje, tym bardziej, że pewnie za tydzień wszystko zostanie pośpiesznie upchnięte w 40 minutach.

Mamy pościg na orbicie i na powierzchni, mamy strzelaninę i dwie walki na miecze, a jednak mam wrażenie, że w tym odcinku dosłownie nic się nie wydarzyło! Ezra i Ahsoka się spotkali, ale poza tym wróciliśmy do momentu, w którym byliśmy na końcu poprzedniego odcinka. Coś jest nie tak gdy zaledwie 8-odcinkowy sezon, w dodatku przed samym finałem, może sobie pozwolić na zapychacz aż takiego kalibru. Nie ma tu żadnej wolty, żadnego cliffhangera który zostawiałby z ekscytacją przed tym, co czeka nas w przyszłą środę, nic.

Scenariusz nie robi nic, by pokazać jakim geniuszem jest Thrawn, jego sceny tutaj przypominają ucznia, który na lekcji polskiego leje wodę podczas odpytywania ze znajomości lektury. Mówienie na głos "Hehe, tak chciałem!" nie ma nic wspólnego ze strategią i byciem o krok przed przeciwnikami.

Już wiem jaki mam problem z tym serialem, choć w świetle tego, że jest on kontynuacją Clone Wars / Rebels, ktoś mógłby uznać to za zaletę - Filoni napisał go jak serial animowany, w ogóle, ale to w ogóle nie mając wyczucia jak później będą musieli zagrać to aktorzy na planie. Świetnym przykładem jest absolutnie tragiczna scena z Herą i kreskówkowym senatorem, w dodatku udająca, że nagle w tym świecie nie ma hologramów. Tak, tak, Leia była tak bardzo zajęta, że wysłała 3PO z jakąś dyskietką zamiast nagrać 30-sekundową wiadomość.

Przeszkadza mi też już ten nieszczęsny Stagecraft, już naprawdę za dużo tego niezręcznego stania w pustych, pozbawionych życia lokacjach. Gdzie są równoważące to prawdziwe scenografie? Dlaczego nie pokażą Thrawna w jego prywatnej kwaterze na pokładzie Chimery? Czy Nocne Siostry i Morgan robią coś poza staniem / przychodzeniem na zawołanie? Gdzie żyją? Jak wygląda ich dom w tej gigantycznej przecież świątyni? Czy oni tam wszyscy nie potrzebują jedzenia?

To detale, ale takie detale budują świat i pozwalają w niego uwierzyć, czynią też bohaterów prawdziwszymi. Kontynuuję powtarzanie Andora, do końca zostały mi już tylko 3 odcinki które obejrzę w sobotę, w porównaniu z nim Ahsoka to co najwyżej szkolne przedstawienie.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Mam dzisiaj nastrój na bycie złośliwym więc popastwię się jeszcze nad Ahsoką:

  • Ile czasu oni lecieli do tej drugiej galaktyki? Godzinę? Rok? Upływ czasu w tym serialu nie istnieje, ale nic dziwnego skoro przysiągłbym, że Grogu spędził z Lukiem może dwa dni, a Favreau twierdzi, że był tam dwa lata.
  • Z powyższym związany jest też problem, jaki mam z Thrawnem - dla widzów, dla których to jest pierwsze spotkanie z tą postacią może nie ma to znaczenia / jest niezauważalne, ale ja znam seriale animowane i nie przekonuje mnie, że po przegranej i 12 latach "wygnania" na obcej planecie w innej galaktyce jest to 1:1 identyczna postać, co wcześniej. Zero zmiany w zachowaniu, zero zmiany w postrzeganiu świata, ot czarny charakter z dykty, który jest zły bo tak i nawet paraduje w tym samym uniformie, nie inaczej. Myślę, że należało tu bardziej popuścić wodze wyobraźni i stworzyć ciekawą sytuację, w której Thrawn i Ezra zostaliby... przyjaciółmi. No, prawie. Oczywiście Admirał mógłby mieć w tym swój ukryty cel, a Ezra nie do końca mu ufać, ale sytuacja w jakiej obaj się znaleźli wymagałaby współpracy by wspólnie przetrwać w tym obcym miejscu.
  • Filoniemu nie udało się póki co określić w tym serialu stawki. Tak, powrót Thrawna, bla, bla, bla, ale co z tego? Nie ma mowy o napięciu czy jakże oczywistym, a przy tym efektywnym zabiegu jakim jest wyścig z czasem - tempo jest ślamazarne, nikt nie sprawia wrażenia, jakby obawiał się, że nie wróci do domu czy też chciał powstrzymać Thrawna przed odlotem.
  • Ależ geniusz z tego naszego Thrawna! Gdy Ahsoka ukrywała się w pierścieniu okalającym planetę kazał ją ostrzeliwać z potężnych dział statku hiperprzestrzennego, ale już nie mógł ostrzelać w ten sam sposób Ezry i Sabine tylko wysłał dwa oddziały bezużytecznych szturmowców. Gdyby tylko tyle samo czasu co na naprawę swoich zbroi poświęcili na naukę / ćwiczenie strzelania!
  • Współczuję Genevieve O'Reilly, w Andorze jako Mon Mothma stworzyła fantastyczną kreację, tutaj na planie musiała umierać w środku.
  • Ezra, weź ten miecz świetlny i przestań się wygłupiać, nie da się na to patrzeć.
Szaman has reacted to this post.
Szaman

Rozwaliłeś mnie informacjami o dwóch i dwunastu latach. Przecież w obydwu przypadkach to wygląda na pamiętne lato, odpowiednio na Mazurach i w Czarnobylu 🙂 No dobra, może w Ahsoce na trochę więcej, zbroje już zdążyły się pobrudzić, ale wszyscy sprawiają wrażenie jakby czas i tak się zatrzymał, a oni czekali na mostku na rozkazy, bo chwilowo zabrakło prądu. To właśnie takie tekturowe pisanie postaci dla młodszego widza.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Skończyłem powtórke Andora i po raz drugi jestem zachwycony. Jednocześnie, znowu, zwracam uwagę jak świetnie napisany to serial - tu każda scena, każda konfrontacja czemuś służy, a skrypt nigdy nie traci z oczu tego a) kim są b) do czego dążą bohaterowie. Wiem co czują, wiem co przeżywają, wiem jakie jest ich miejsce w tym świecie. Monolog Luthena (Skarsgard jest tu genialny) i chyba ogółem to spotkanie z kretem to chyba najlepiej napisana, a przy tym jedna z najlepszych ogólnie scen w historii tej serii, pięknie uchwycająca istotę konspiracji i trudu walki z rządami Imperium.

robgordon has reacted to this post.
robgordon

PS. Zacząłem też z kumplem - tak bardzo potrafię się poświęcić - powtórkę Kenobiego i na pewno będę mieć jeszcze coś do powiedzenia na jego temat 🙂

Cytat z Mierzwiak data październik 1, 2023, 00:27

Skończyłem Andora i po raz drugi jestem zachwycony. Jednocześnie, znowu, zwracam uwagę jak świetnie napisany to serial - tu każda scena, każda konfrontacja czemuś służy, a skrypt nigdy nie traci z oczu tego a) kim są b) do czego dążą bohaterowie. Wiem co czują, wiem co przeżywają, wiem jakie jest ich miejsce w tym świecie. Monolog Luthena (Skarsgard jest tu genialny) i chyba ogółem to spotkanie z kretem to chyba najlepiej napisana, a przy tym jedna z najlepszych ogólnie scen w historii tej serii, pięknie uchwycająca istotę konspiracji i trudu walki z rządami Imperium.

Andor, przy okazji, czego najlepszym przykładem jest również monolog Kino, to także fantastyczny przykład sztuki antyfaszystowskiej, jednej z najlepszych w rozrywkowym kinie od wielu, wielu lat.

Szaman and Mierzwiak have reacted to this post.
SzamanMierzwiak

Dokładnie, zresztą mam wrażenie że przy dosłownie minimalnym wysiłku i nielicznych zmianach dałoby się zaadaptować tę historię jako dziejącą się w czasie nazistowskiej okupacji.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Jestem dopiero po 5 odcinku Andora i Skarsgard jest tutaj wspaniały, a cały znakomity wątek jego podwójnego życia jest tym czego nigdy nie spodziewałem się w Gwiezdnych Wojnach. A przecież niby od samego początku mówią one o podwójnej tożsamości: stary Ben to legendarny Obi Wan, śmieszna kukiełka z bagien to mocarny mistrz Jedi, Anakin to Vader, Leia i Luke to jego dzieci i tak dalej.

Mierzwiak and robgordon have reacted to this post.
Mierzwiakrobgordon

Finał Ahsoki (z napisami końcowymi) ma trwać zaledwie 46 minut i 25 sekund. Nie wiem co Filoni ma zamiar tam zrobić, ale na ten moment wszystkie wątki są totalnie rozgrzebane i nie zanosi się na to, by jakikolwiek dostał coś na kształt konkluzji.

Przeciętny finał Ahsoki. Mam wrażenie, że skupiono się nie na tym co najciekawsze, czyli zamiast na Stevensonie i jego uczennicy poświęcono czas wątkowi wiedźm. Zresztą przekroczono tutaj granicę między SF, a fantasy, na której od dekad udanie balansowały Gwiezdne Wojny. Dochodzi tutaj do scen których nie chciałem i nadal nie chcę oglądać w Gwiezdnych Wojnach. Oczywiście kolejny raz zastosowano niezwykle irytujący zabieg scenariuszowy z rozdzielaniem się jak w Scoobym Doo. Skutkuje to tym, że jakieś 20% odcinka jest zapchane bijatyką, taką którą Ahsoka wygrałaby szybciej z pomocą swoich podopiecznych, lub jej podopieczni wygraliby szybciej z pomocą Ahsoki. Już nie mówiąc o tym, że każdy pojedynek między Jedi, a szturmowcami jest w tym serialu naiwnym koszmarem.

Właściwie o czym to było? O Thrawnie i poszukiwaniu Ezry? Ok. Ale nie kupuję tego, że o Ahsoce która obawia się, że podzieli mroczny los swojego mistrza. Ona jest tutaj tak mdła, że łatwiej wyobrazić sobie C-3PO jako morderczą, sztuczną inteligencję rodem z Odysei kosmicznej. Tak kukiełkowa, że lepsze wrażenie sprawia odmłodzona twarz Christensena, a to przy komputerowej nędzy tego serialu niemały wyczyn.

Zalety? Stevenson.

5/10 dla sezonu. Jakieś tam dobre momenty były, ale choćbyście mnie powiesili nad paszczą Scaarlaca to bym ich teraz z głowy nie wymienił. Aaa no tak, ta cameronowska migawka z Wojen Klonów.

Byłbym zadowolony gdyby to był odcinek w połowie sezonu ewentualnie dwa przed końcem, ale nie jako finał.

Dostrzegam tu, po raz kolejny, dramatyczny rozstrzał między sekwencjami generowanymi w komputerze a tymi kręconymi na planie. Ilekroć ma miejsce jakiś pościg z udziałem statków czy nawet jak tutaj jazda w kierunku świątyni podczas ostrzału, scena ma właściwe tempo, montaż i energię. Niestety cała reszta jest tak nieprawdopodobnie anemiczna, że szok. Walka ze szturmowcami-zombie była okropnie nakręcona, a Stagecraft w tym odcinku wyjątkowo mnie irytował.

Na forum filmożerców narzekałem na eksploatowanie do upadłego jednej scenografii i sceny przy obeliskach ciągnące się przez 3 odcinki. Co dostaliśmy dalej? Obeliski na innej planecie i znowu sceny przy nich wałkowane przez 3 odcinki.

Odsuwając na bok fanserwis dla znających animacje zostajemy z niezbyt ciekawą historią, z której wyniknęło właściwie tylko to, że bohaterowie zamienili się miejecami we wszechświecie. Szkoda że zabrakło odwagi w konkretniejszej podbudowie przyszłych wątków, bo to, że Thrawn zabrał z planety pojemniki zawierające nie wiadomo co, i leci z nimi na Dathomir w niewiadomym celu, a Baylan zmierza w kierunku nieznanego miejsca w nieznanym celu (nawet jeśli to miejsce wskazuje posąg Ojca, jednego z Bogów Mortis; @szaman nie każ mi wyjaśniać bo przyprawię Cię o migrenę) to nie są dla mnie niestety na tyle ekscytujące rzeczy, by po pojawieniu się napisów końcowych wpaść na forum i napisać "Nie mogę się doczekać co będzie dalej!!!" Mało tego, to jest wręcz abramsowski Mystery Box, obliczony na puste tajemnice, na tyle ogólnikowe, by później można było je sobie dowolnie rozwijać, zmieniać czy nawet kasować i udawać, że to wcale nie było ważne.

Nie podoba mi się zrobienie z Sabine Jedajki, Thrawn jest nudny a Ezra idealny 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Mega celna uwaga z tym Abramsem. To powinno być ściśle nakreślone coś do czego przejęcia dążył w serialu Thrawn i co mu się udało. Wtedy ta scena miałaby ciężar i sens. Albo powinno to być coś już znanego fanom Gwiezdnych Wojen, skoro pojawia się w jednej scenie. A tak to jest taki pusty przelot- weźcie wstawcie coś żeby nasze nerdy się ekscytowały, dzięki!

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

PS. Ktoś napisał że serial mu się podobał, a jednocześnie jest mega rozczarowujący i to chyba idealnie oddaje mój stosunek do niego.

W tym finale jak na dłoni widać, jak fatalny w skutkach dla dramaturgii jest brak stawki i ciężaru wydarzeń. Oczywiście trudno też oczekiwać nie wiadomo jakiej skali wydarzeń, ta będzie zarezerwowana dla filmu kinowego (o ile powstanie, w co po tym co tu zobaczyłem zaczynam wątpić), ale jednak sama perspektywa odlotu faceta z planety to za mało by zbudować jakiekolwiek napięcie, również z tego powodu, że Thrawn jest śmiertelnie nudny i żaden z niego strateg. Gdzieś widziałem świetny komentarz, coś w stylu że to ktoś kto pośliznie się na skórce od banana i leżąc będzie nas zapewniać, że zrobił to celowo, bo dzięki temu może spojrzeć na wszystko z nowej perspektywy. Facet nie stanowi żadnego zagrożenia, nie podjął ani jednej inteligentnej decyzji, ani razu nie był tak naprawdę górą w starciu z bohaterami. Nawet Ezra dostał mu się na statek tylko dlatego, że w nieskończoność opóźniali odlot. Dlaczego? Przecież skończyli ładować Tajemnicze Pojemniki na samym początku odcinka.

Kolejny błąd Filoniego to brak jakiejkolwiek reakcji bohaterek na utknięcie niezliczone miliony lat świetlnych od domu. Ahsoka stwierdza nawet, że są tam gdzie być powinny, i wierzę, że mówiąc to prawdopodobnie czuje / wie więcej ode mnie, ale znowu - Filoni zostawił to dla siebie i nie dał nic, co kazałoby niecierpliwie wyczekiwać ciągu dalszego.

Dostaliśm Baylana patrzącego na coś w oddali i tyle, a przecież można było pokazać jak dociera w tamto miejsce, czymkolwiek ono jest, i znajduje coś / spotyka kogoś, no ale po co.

To chyba najgorszy typ rozczarowującego zakończenia, pozostawiającego widzów z otwartymi wątkami, a jednocześnie nie sugerujące dla tych wątków interesującego kierunku. Nie sądziłem że kiedyś zatęsknię za starym, dobrym, bezczelnym cliffhangerem.

Cytat z Mierzwiak data październik 4, 2023, 20:09

Kolejny błąd Filoniego to brak jakiejkolwiek reakcji bohaterek na utknięcie niezliczone miliony lat świetlnych od domu. Ahsoka stwierdza nawet, że są tam gdzie być powinny, i wierzę, że mówiąc to prawdopodobnie czuje / wie więcej ode mnie, ale znowu - Filoni zostawił to dla siebie i nie dał nic, co kazałoby niecierpliwie wyczekiwać ciągu dalszego.

Trudno się tym przejmować, bo nietrudno zgadnąć, że Ezra i Hera po nie przylecą.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

@szaman jak tam Andor? Czy czekasz z opinią aż skończysz całość?

PreviousPage 26 of 52Next