Star Wars
Cytat z Szaman data 10 maja, 2025, 16:42Szkoda, że Skarsgard jest cieniem samego siebie i mam wrażenie, że mocno okroili mu rolę. Może uznali, że 1 sezon wyczerpał temat. Gdzieś obiła mi się o uszy informacja o udarze, ale okazuje się, że było to jeszcze przed Andorem.
Szkoda, że Skarsgard jest cieniem samego siebie i mam wrażenie, że mocno okroili mu rolę. Może uznali, że 1 sezon wyczerpał temat. Gdzieś obiła mi się o uszy informacja o udarze, ale okazuje się, że było to jeszcze przed Andorem.
Cytat z Mierzwiak data 10 maja, 2025, 17:21To prawda, serial kończy się tak, że przed Rogue One do szczęścia już nic nie potrzeba ale jednocześnie głupio byłoby zostawić [spoiler title=""]Luthena, Kleyę, i Dedrę [/spoiler] bez jakiegoś rozwiązania i jestem pewien, że na te ostatnie trzy odcinki twórcy zostawili jeszcze coś dobrego.
Nie mam już wątpliwości, że Andor to moje nowe ulubione Gwiezdne Wojny. Leia, Luke, Han, Chewie, Vader itd. na zawsze będą zajmować miejsce w moim fanowskim sercu, tym bardziej że to od nich wszystko się zaczęło a jednocześnie to Andor dał nam najbardziej wielowymiarowe a przy tym najlepiej zagrane postacie po OBU stronach konfliktu; nie waham się napisać, że tylko Dedra i Syril są ciekawsi od wyżej wymienionych a ich wątki są fenomenalne, bo nie są oni stereotypowymi czarnymi charakterami ale, po prostu, ludźmi.
8. odcinek jest wspaniały, rozdzierający serce, stawiający Imperium, znowu, w świetle w jakim nawet wysadzenie całej planety nie było w stanie zrobić; tragedia z Nowej nadziei nie miała twarzy ani tożsamości, ludobójstwo i śmierć nie wybrzmiewały tak, jak tutaj jedna osoba mordowana przez prącego przed siebie robota.
9. odcinek to emocjonujący thriller polityczny z absolutnie wspaniałą sceną przemowy Mon. Dajcie O'Reilly wszystkie nagrody świata za tę rolę, cóż za niesamowita, 20-letnia droga, od wycięcia jej wszystkich scen z Zemsty Sithów (ostała się tylko jako statystka w scenie powitania uwolnionego Palpatine'a) przez małą rolę w Rogue One, dubbing w Rebels aż do wybitnej kreacji w Andorze.
To prawda, serial kończy się tak, że przed Rogue One do szczęścia już nic nie potrzeba ale jednocześnie głupio byłoby zostawić
Nie mam już wątpliwości, że Andor to moje nowe ulubione Gwiezdne Wojny. Leia, Luke, Han, Chewie, Vader itd. na zawsze będą zajmować miejsce w moim fanowskim sercu, tym bardziej że to od nich wszystko się zaczęło a jednocześnie to Andor dał nam najbardziej wielowymiarowe a przy tym najlepiej zagrane postacie po OBU stronach konfliktu; nie waham się napisać, że tylko Dedra i Syril są ciekawsi od wyżej wymienionych a ich wątki są fenomenalne, bo nie są oni stereotypowymi czarnymi charakterami ale, po prostu, ludźmi.
8. odcinek jest wspaniały, rozdzierający serce, stawiający Imperium, znowu, w świetle w jakim nawet wysadzenie całej planety nie było w stanie zrobić; tragedia z Nowej nadziei nie miała twarzy ani tożsamości, ludobójstwo i śmierć nie wybrzmiewały tak, jak tutaj jedna osoba mordowana przez prącego przed siebie robota.
9. odcinek to emocjonujący thriller polityczny z absolutnie wspaniałą sceną przemowy Mon. Dajcie O'Reilly wszystkie nagrody świata za tę rolę, cóż za niesamowita, 20-letnia droga, od wycięcia jej wszystkich scen z Zemsty Sithów (ostała się tylko jako statystka w scenie powitania uwolnionego Palpatine'a) przez małą rolę w Rogue One, dubbing w Rebels aż do wybitnej kreacji w Andorze.
Cytat z Mierzwiak data 10 maja, 2025, 17:28Cytat z Szaman data maj 10, 2025, 16:42Szkoda, że Skarsgard jest cieniem samego siebie i mam wrażenie, że mocno okroili mu rolę. Może uznali, że 1 sezon wyczerpał temat.
Faktycznie jest go tu mniej i jakby zszedł na dalszy plan ale to się nawet dobrze zgrywa z tym, że Rebelia wreszcie uformowała się i zorganizowała. Jestem pewien że zobaczymy, zapewne tragiczny, koniec tej postaci.
Cytat z Szaman data maj 10, 2025, 16:42Szkoda, że Skarsgard jest cieniem samego siebie i mam wrażenie, że mocno okroili mu rolę. Może uznali, że 1 sezon wyczerpał temat.
Faktycznie jest go tu mniej i jakby zszedł na dalszy plan ale to się nawet dobrze zgrywa z tym, że Rebelia wreszcie uformowała się i zorganizowała. Jestem pewien że zobaczymy, zapewne tragiczny, koniec tej postaci.
Cytat z Mierzwiak data 10 maja, 2025, 23:03Swoją drogą lektura obowiązkowa po obejrzeniu kolejnych odcinków:
https://youtu.be/5SdMzzmeNsY?si=QJoFJwjExaSU7LdV
https://youtu.be/3ihBfycg8Wg?si=ILO8wZ7dEll5kNME
https://youtu.be/mMpuXaJgD7Y?si=58ZtsT2uYOpJWYLu
Swoją drogą lektura obowiązkowa po obejrzeniu kolejnych odcinków:
Cytat z Szaman data 11 maja, 2025, 05:32Jak dobrze, że ktoś poszedł po rozum do głowy i wystilizował tych Ghorman na Francuzów (pewnie w zamyśle Europejczyków) z czasów II wojny światowej. To zapewne przez ten sztuczny język mam takie skojarzenia, ale tworzą one odpowiedni klimacik. No ale kolorystyka, ubiór, uroda też jakoś kojarzą mi się z tamtymi czasami. Nawet trochę z Allo, Allo, ale nie żeby z nich śmieszkować 🙂
Na pewno kogoś kusiło aby zrobić z nich społeczność o ciemnej karnacji i podlać kolonialnym rasizmem, a to już nie byłoby to samo i miałoby niepotrzebny historii ciężar.
Jak dobrze, że ktoś poszedł po rozum do głowy i wystilizował tych Ghorman na Francuzów (pewnie w zamyśle Europejczyków) z czasów II wojny światowej. To zapewne przez ten sztuczny język mam takie skojarzenia, ale tworzą one odpowiedni klimacik. No ale kolorystyka, ubiór, uroda też jakoś kojarzą mi się z tamtymi czasami. Nawet trochę z Allo, Allo, ale nie żeby z nich śmieszkować 🙂
Na pewno kogoś kusiło aby zrobić z nich społeczność o ciemnej karnacji i podlać kolonialnym rasizmem, a to już nie byłoby to samo i miałoby niepotrzebny historii ciężar.
Cytat z Szaman data 14 maja, 2025, 17:58No dobra, ale będzie jednak łyżeczka goryczy z mojej strony. Przy odcinku ze Skarsgardem serial wznosi się na swoje finałowe wyżyny i przez kolejne dwa już tylko miejscami osiąga ten poziom, w krótkich fragmentach. Jak na przykład w fenomenalnych zamknięciach wątków Meero i Partagazy. Czyli ogólnie na finał dostajemy jeden odcinek fenomenalny i dwa dobre/bardzo dobre. I ostatnią scenę która posiekała mnie na kawałki.
Dam 10/10 dla drugiego sezonu na Filmwebie. Bardziej skłaniam się ku 9, ale może akurat chociaż jedna osoba zauważy, da szansę, skusi się. I odkryje, że to nie tylko ten dorosły prequel dość nudnawego Łotra (może teraz odbiorę go zupełnie inaczej?).
No dobra, ale będzie jednak łyżeczka goryczy z mojej strony. Przy odcinku ze Skarsgardem serial wznosi się na swoje finałowe wyżyny i przez kolejne dwa już tylko miejscami osiąga ten poziom, w krótkich fragmentach. Jak na przykład w fenomenalnych zamknięciach wątków Meero i Partagazy. Czyli ogólnie na finał dostajemy jeden odcinek fenomenalny i dwa dobre/bardzo dobre. I ostatnią scenę która posiekała mnie na kawałki.
Dam 10/10 dla drugiego sezonu na Filmwebie. Bardziej skłaniam się ku 9, ale może akurat chociaż jedna osoba zauważy, da szansę, skusi się. I odkryje, że to nie tylko ten dorosły prequel dość nudnawego Łotra (może teraz odbiorę go zupełnie inaczej?).
Cytat z Mierzwiak data 14 maja, 2025, 21:04Piękny, w pełni mnie satysfakcjonujący finał serialu i seans Rogue One... wcale nie jakoś inny, poza paroma drobnostkami, od poprzednich. Więcej jutro.
Piękny, w pełni mnie satysfakcjonujący finał serialu i seans Rogue One... wcale nie jakoś inny, poza paroma drobnostkami, od poprzednich. Więcej jutro.
Cytat z Mierzwiak data 15 maja, 2025, 20:17Fantastyczny finał Andora. Całościowo nie tak genialny jak wcześniejsze epizody (choć odcinki 10 i 11 są znakomite), bo z oczywistą a przy tym dość niewdzięczną funkcją domknięcia domagających się rozwiązania wątków jak i wprowadzenia do Rogue One, i obie te rzeczy spełnione są akurat wzorowo.
Niech o klasie serialu świadczy to, że reprezentujących stronę Imperium bohaterów (Dedra, Syril, Partagaz) spotkał daleki od typowego, mającego dać widzowi płytką radość i satysfakcję los. Nie, losy tych postaci są autentycznie poruszające, nawet smutne, bo nacechowane prawdą i człowieczeństwem a nie typową umownością zarezerwowaną dla czarnych charakterów. Określenie ich tak byłoby zresztą krzywdzącym uproszeniem.
Rebelianci dostali historie spuentowane czy to ciosem prosto w serce (Bix) czy doprowadzeniem ich w końcu na zajmowane przez nich w kanonie miejsce. Mon Mothma z oczywistych względów nie jest już tak interesująca jak wcześniej a O'Reilly ma tu pod koniec mniej do zagrania, jednak to wszystko co doprowadziło ją na Yavin a co widać w jej oczach, jest bezcenne. To już nie tylko jakaś pani w białej szacie i krótkich włosach ale odważna kobieta, która ryzykowała wszystkim i wszystko też, włącznie z wygodnym, beztroskim życiem, poświęciła dla większego dobra.
Wcześniej nie zdawałem sobie z tego aż tak sprawy ale teraz wiemy, że nie byłoby (zwycięskiej) Rebelii jaką znamy bez Luthena. Jego imię pewnie odejdzie w zapomnienie ale to on pisał historię galaktyki.
Od razu po finale włączyłem Rogue One i o dziwo serial wcale nie zrobił mu jakiejś szczególnie wielkiej przysługi, raczej jeszcze dobitniej widać jak ogromne ma on problemy scenariuszowe oraz jak miałka, przy całej sympatii dla Jones, jest jego główna bohaterka. Parę dialogów wybrzmiewa dzisiaj inaczej, lepiej, postać Andora ma teraz pełną historię z jedynym słusznym zakończeniem, ale poza tym to taki sam film, jak wcześniej - przepiękny technicznie, z całą masą problemów w dwóch pierwszych aktach i kapitalnym trzecim.
O tym jakie znaczenie ma scenariusz niech najlepiej świadczy postać dyrektora Krennica. Mendelsohn jest jednym z najjaśniejszych punktów filmu ale dopiero w serialu jest naprawdę wyborny i po grze Bena widać, że facet zdaje sobie sprawę w czym bierze udział i z każdej swojej sceny wyciska ostatnie soki, delektując się każda linijką dialogu jak i towarzystwem innych aktorów. Scena z Dedrą w której [spoiler title=""]nacisnął jej głowę palcem wskazującym?[/spoiler] Nie pamiętam kiedy ostatnio coś zrobiło na mnie takie wrażenie że aż musiałem cofnąć i zobaczyć to jeszcze raz.
Chylę czoła przed reżyserami, scenarzystami, całą ekipą i obsadą. X lat temu kpiłem i jak chyba wszyscy zastanawiałem się, na co komu serialowy spin off o postaci, która zginęła w filmie kinowym, ale nie dość że okazało się, że to nie tylko historia Cassiana ale wielu innych, nawet ciekawszych od niego bohaterów, historia tak Rebelii jak i Imperium, to jeszcze z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć dzisiaj, że to moje ulubione, ukochane Gwiezdne Wojny. Nie znaczy to oczywiście, że od teraz od każdej nowej produkcji z tego świata będę oczekiwać takiego poziomu, to byłaby niemożliwa, wręcz niesprawiedliwa poprzeczka, byłoby jednak miło, gdyby czasem wśród starwarsowej rutyny, Jedi, mieczy świetlnych, niekończących się cytatów i gry na nostalgii, znalazło się też coś ambitniejszego, wykorzystującego tkwiący w tym świecie potencjał. Twórcom Andora się udało i przypomnieli nam, że ta space opera z wątkami fantasy to przecież, jakby nie patrzeć, scence-fiction.
Fantastyczny finał Andora. Całościowo nie tak genialny jak wcześniejsze epizody (choć odcinki 10 i 11 są znakomite), bo z oczywistą a przy tym dość niewdzięczną funkcją domknięcia domagających się rozwiązania wątków jak i wprowadzenia do Rogue One, i obie te rzeczy spełnione są akurat wzorowo.
Niech o klasie serialu świadczy to, że reprezentujących stronę Imperium bohaterów (Dedra, Syril, Partagaz) spotkał daleki od typowego, mającego dać widzowi płytką radość i satysfakcję los. Nie, losy tych postaci są autentycznie poruszające, nawet smutne, bo nacechowane prawdą i człowieczeństwem a nie typową umownością zarezerwowaną dla czarnych charakterów. Określenie ich tak byłoby zresztą krzywdzącym uproszeniem.
Rebelianci dostali historie spuentowane czy to ciosem prosto w serce (Bix) czy doprowadzeniem ich w końcu na zajmowane przez nich w kanonie miejsce. Mon Mothma z oczywistych względów nie jest już tak interesująca jak wcześniej a O'Reilly ma tu pod koniec mniej do zagrania, jednak to wszystko co doprowadziło ją na Yavin a co widać w jej oczach, jest bezcenne. To już nie tylko jakaś pani w białej szacie i krótkich włosach ale odważna kobieta, która ryzykowała wszystkim i wszystko też, włącznie z wygodnym, beztroskim życiem, poświęciła dla większego dobra.
Wcześniej nie zdawałem sobie z tego aż tak sprawy ale teraz wiemy, że nie byłoby (zwycięskiej) Rebelii jaką znamy bez Luthena. Jego imię pewnie odejdzie w zapomnienie ale to on pisał historię galaktyki.
Od razu po finale włączyłem Rogue One i o dziwo serial wcale nie zrobił mu jakiejś szczególnie wielkiej przysługi, raczej jeszcze dobitniej widać jak ogromne ma on problemy scenariuszowe oraz jak miałka, przy całej sympatii dla Jones, jest jego główna bohaterka. Parę dialogów wybrzmiewa dzisiaj inaczej, lepiej, postać Andora ma teraz pełną historię z jedynym słusznym zakończeniem, ale poza tym to taki sam film, jak wcześniej - przepiękny technicznie, z całą masą problemów w dwóch pierwszych aktach i kapitalnym trzecim.
O tym jakie znaczenie ma scenariusz niech najlepiej świadczy postać dyrektora Krennica. Mendelsohn jest jednym z najjaśniejszych punktów filmu ale dopiero w serialu jest naprawdę wyborny i po grze Bena widać, że facet zdaje sobie sprawę w czym bierze udział i z każdej swojej sceny wyciska ostatnie soki, delektując się każda linijką dialogu jak i towarzystwem innych aktorów. Scena z Dedrą w której
Chylę czoła przed reżyserami, scenarzystami, całą ekipą i obsadą. X lat temu kpiłem i jak chyba wszyscy zastanawiałem się, na co komu serialowy spin off o postaci, która zginęła w filmie kinowym, ale nie dość że okazało się, że to nie tylko historia Cassiana ale wielu innych, nawet ciekawszych od niego bohaterów, historia tak Rebelii jak i Imperium, to jeszcze z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć dzisiaj, że to moje ulubione, ukochane Gwiezdne Wojny. Nie znaczy to oczywiście, że od teraz od każdej nowej produkcji z tego świata będę oczekiwać takiego poziomu, to byłaby niemożliwa, wręcz niesprawiedliwa poprzeczka, byłoby jednak miło, gdyby czasem wśród starwarsowej rutyny, Jedi, mieczy świetlnych, niekończących się cytatów i gry na nostalgii, znalazło się też coś ambitniejszego, wykorzystującego tkwiący w tym świecie potencjał. Twórcom Andora się udało i przypomnieli nam, że ta space opera z wątkami fantasy to przecież, jakby nie patrzeć, scence-fiction.
Cytat z Szaman data 15 maja, 2025, 20:24Co odstawia Mendelsohn w serialu to po prostu nie mam słów. A i tak pewnie znowu skończy się zbiorczą nominacją do Złotego Globu dla Diego Luny 🙂
[spoiler title=""]
Z początku myślałem, że on jej przyłożył jakieś imperialne narzędzie tortur, a tu okazało się szybko, że po prostu palec. Świetna scena, jeśli była improwizowana to tylko wstać i klaskać.
[/spoiler]
Co odstawia Mendelsohn w serialu to po prostu nie mam słów. A i tak pewnie znowu skończy się zbiorczą nominacją do Złotego Globu dla Diego Luny 🙂
Z początku myślałem, że on jej przyłożył jakieś imperialne narzędzie tortur, a tu okazało się szybko, że po prostu palec. Świetna scena, jeśli była improwizowana to tylko wstać i klaskać.
Cytat z Szaman data 16 maja, 2025, 06:36Miałem dobre przeczucie z Andorem 🙂
[spoiler title=""]
https://twitter.com/CultureCrave/status/1923132750489354302?t=78D-GJmRLk29GohFSW9T1g&s=19
[/spoiler]
Miałem dobre przeczucie z Andorem 🙂
Cytat z Mierzwiak data 16 maja, 2025, 06:43To było w wideo zza kulis które wklejałem 🙂
Z mojej recenzji mogło wynikać że podałem to jako przykład tego jak ważny jest scenariusz, muszę poprawić ten fragment.
To było w wideo zza kulis które wklejałem 🙂
Z mojej recenzji mogło wynikać że podałem to jako przykład tego jak ważny jest scenariusz, muszę poprawić ten fragment.
Cytat z Szaman data 17 maja, 2025, 12:04W ciągu najbliższych pięciu lat będzie ogromne ciśnienie na to, abyśmy wszyscy polubili AI. Za bardzo obniża im czas i koszty, aby odpuścili.
W ciągu najbliższych pięciu lat będzie ogromne ciśnienie na to, abyśmy wszyscy polubili AI. Za bardzo obniża im czas i koszty, aby odpuścili.
Cytat z Szaman data 17 maja, 2025, 21:58I to jej desperackie zerwanie się z krzesła na samym końcu, jakby liczyła, że rzuci się w wir zdarzeń, a rozgniewany rodzic zapomni, że rozejdzie się po kościach. I Mendelsohn przytrzymujący jej twarz. Bajka. Tylko, że nie ma też co tak oglądać wyrywkowo, długie, mozolne godziny pracowali na Moc jaką ma scena powyżej.
W tych gestach Bena jest tyle nadrzędności, przemocy niewyrażonej pięścią, pogardy i wyższości. Mistrzostwo.
I to jej desperackie zerwanie się z krzesła na samym końcu, jakby liczyła, że rzuci się w wir zdarzeń, a rozgniewany rodzic zapomni, że rozejdzie się po kościach. I Mendelsohn przytrzymujący jej twarz. Bajka. Tylko, że nie ma też co tak oglądać wyrywkowo, długie, mozolne godziny pracowali na Moc jaką ma scena powyżej.
W tych gestach Bena jest tyle nadrzędności, przemocy niewyrażonej pięścią, pogardy i wyższości. Mistrzostwo.
Cytat z Mierzwiak data 17 maja, 2025, 21:59Jasne, to jest tylko dla wtajemniczonych którzy już to widzieli w kontekście całości 🙂
Jasne, to jest tylko dla wtajemniczonych którzy już to widzieli w kontekście całości 🙂
Cytat z Szaman data 19 maja, 2025, 11:13https://twitter.com/DiscussingFilm/status/1924385204984021370?t=NpFZIPkM6lGW8_6AxhMBSw&s=19
20 years ago today, ‘REVENGE OF THE SITH’ released in theaters. pic.twitter.com/VXZc1hlhme
— DiscussingFilm (@DiscussingFilm) May 19, 2025
