aby założyć posty i tematy.

Star Wars

PreviousPage 7 of 52Next

Wolałbym w sumie cały serial w którym

Spoiler
Liam naucza Ewana i towarzyszy mu w wędrówce.

Wszystko jest ciekawsze niż ten wysilony Vader.

Przynajmniej rematch jest tak cholernie widoczny, nic tylko w ramkę oprawić.

Obejrzałem ostatni odcinek.

WERSJA SPOILEROWA !! A więc w czasie minut(?), godziny(?) w trakcie której Obi-Wan i uciekinierzy starają się zgubić pościg, nieśmiertelna Goldie Hawn z Ze śmiercią jej do twarzy odnalazła na tej skale sprawny statek i doleciała do Tatooine... Na którym mija w trakcie odcinka cały dzień, a w tym samym czasie u Obi-Wana może z godzina... Nolan przy pisaniu Interstellar byłby dumny. xD

No ale dobra, Goldie Hawn poleciała na Tatooine w celu... szkoda gadać jak bardzo jej plan nie miał sensu i jakim qrwa cudem znalazła się akurat w mieście (dobrze pamiętam, że na Tatooine jest więcej niż jedno, prawda?), w którym ktoś znał rolnika imieniem Owen! Oj dobra, w końcu bez najmniejszych problemów znalazła go, na plancie(!), więc Owen z żoną zastawili pułapkę - tylko zapomnieli, że mogą celować z broni palnej z 10 metrów i nie trafiają w nią ani razu. Może to i dobrze, ich przeciwniczka i tak jest nieśmiertelna. Kilka godzin temu została szaszłykiem świetlnym, a tutaj BIEGNIE za Lukiem do kanionu. Ridley Scott przy kręceniu Prometeusza by temu przyklasnął.

Może skupię się na tym drugim, ważniejszym wątku. Obi-Wan postanawia stać się przynętą, aby Raker mógł naprawić hipernapęd w statku. Pomijając kolejną walkę Ben vs. Vader, która jest równie absurdalna co ta z TFA (nieużywający od 10 lat mocy, ranny po poprzednim pojedynku Obi-Wan pokonuje najpotężniejszego Sitha w galaktyce wywijając niczym młodziak), czysty jakby wcale nie został przed chwilą zakopany pod toną kamieni Obi-Wan wsiada do statku i odlatuje. W tym momencie zażartowałem do młodszego brata i narzeczonej: "A teraz okaże się, że on w tej kapsule ma hipernapęd, którego przecież nie miał statek rebeliantów i którego próbowali naprawić, i jeszcze sam doleci na Tatooine." To było najgłupsze co w tym momencie przyszło mi do głowy, najbardziej absurdalna rzecz jaka mogłaby nastąpić. Yep, dokładnie TO SIĘ STAŁO! 😀

Dramat. Parodia. Profanacja. Oglądanie tych aktorów na ewidentnych green-screenach powinno wreszcie uciszyć hejterów Ataku klonów. Wizualna bida z nędzą, reżysersko i scenariuszowo jeszcze gorzej. Gościnne występy i "Hello there" to fanserwis najgorszego sortu, choć podejrzewam, że dzięki niemu serial zbierze bdb oceny od fanów. Ode mnie nie, maksymalnie 2/10. Jeden punkt za Ewana, który starał się jakby grał w czymś naprawdę dobrym, drugi za kilka dobrych scen z Vaderem. Reszta - 0/10.

Nigdy więcej nic ze Star Wars Disneya. Nigdy.

Dobra, przyznam tak na chłodno, że nawet podobała mi się scena z

Spoiler

rozwaloną maską, kiedy przez chwilę porozmawiał z Anakinem, chwilę później znowu stającym się Vaderem. Szkoda, że Kenobi dostał jakiegoś boss levela nagle i bez większego uzasadnienia w fabule poprzednich odcinków. Szkoda, że oczywiście mieliśmy trzęsącą się kamerę prawie walącą ich po brodach, rzecz której nie powinno być w GW. Ale jeśli będę chciał zapamiętać jedną, jedyną pozytywną rzecz z tego serialu, to ten moment.

Rozumiem, że nie potrafił go zabić, ale też szkoda pomyśleć o tych wszystkich osobach które zginą w trakcie kolejnej dekady panoszenia się Vadera po galaktyce.

W tej scenie przede wszystkim błyszczy Ewan. Wielka szkoda, że go zmarnowano na takiego szrota.

 

Jedna wypowiedź która idealnie opisuje problem Star Wars i podejścia LucasFilmu.

Brak historii, brak pomysłu i potrzeby by coś opowiedzieć a jedynie reakcyjne działanie pod publikę i jedynie przydzielanie kolejnych wyrobników do zleceń. To znacznie gorszy rodzaj fanserwisu niż to co ostatnio robi Marvel.

 

Dziękuję opatrzności, że nie mają tam Tolkiena czy żadnej marki która dla mnie miałaby głębsze znaczenie.

 

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Właściwie nie ma już czego dodawać, ale ten wątek Revy ciągle mnie rozkłada.

Spoiler

Przez 4 odcinki jest kreowana na bezwzględną, zimną sukę, która potrafi uwalić rękę, torturować małą dziewczynkę, a i można się domyślać, że wcześniej też zabijała. I po ostatnim odcinku mamy ją polubić? Można było ją uśmiercić w 5 odcinku, ale nie w absurdalny sposób przeżyła. Po co aby powstał o niej serial, na który wszyscy przebierają nogami? A jeżeli mam nadzieję nie będzie ciągu dalszego, to co rzuciła miecz świetlny i zajęła się uprawą szparagów?

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Te seriale będą sfinalizowane jakimś jednym eventem, zobaczycie.

Mam nadzieję, że to skończy się eventem, podczas którego Kennedy oznajmi, że ten serial to żart, zaraz pokażemy wam prawdziwą wersje.

Żeby nie było, że narzekam, te sceny mnie naprawdę ubawiły, uczcijmy je minutą parsknięcia.

Cytat z Kuba data czerwiec 22, 2022, 23:20

Te seriale będą sfinalizowane jakimś jednym eventem, zobaczycie.

Jakim eventem będą sfinalizowane seriale które dzieją się na przestrzeni różnych dekad?

A jaki problem w świecie który nadzoruje gość który sam stworzył w nim podróże w czasie?

Zresztą rozmawiamy tu o ilu, 25 latach? Ahsoka mogłaby się bez większych problemów pojawić w Kenobim więc co stoi Reevie na przeszkodzie by pojawić się po 25 latach?

Nie wiem, użyłeś określenia "seriale" i "event", a Ty po prostu piszesz o standardowym "postać z serialu X pojawi się w serialu Y" czyli nic nowego 🙂

Bo zakładam że pojawi się serial który zbierze wszystkie postaci i wątki na zasadzie Endgame.

Skrajnym przykładem lenistwa twórców jest scena wspomnień z 5 odcinka. Obi -Wan walczy z czterdziestoletnim padawanem. Nawet nie odmłodzili Haydena, bo po co, dobrze wygląda, nikt nie zauważy. Przeciętny amator bez góry forsy robi to:

Jeszcze co do Siostry.

Spoiler

To wygląda jakby przyszedł Stanton i zmienił jej wątek dodając twist. Ale zostawili już próbę zabójstwa Luke'a, bo nie było czasu i weny aby coś wymyślić.

Przecież ona nie zachowuje się jak ktoś w stylu podwójnego agenta. To ona zawsze wyrywa się do przemocy wobec niewinnych. To imperialiści wyglądają przy niej na opanowanych i skłonnych do załatwiania spraw poprzez nacisk psychologiczny, a nie przemoc fizyczną.

I nawet gdy już ma być postacią raczej pozytywną, to już mniejsza o próbę torturowania 10-latki, dopisują jej próbę dzieciobójstwa. Jaki to jest nieprzemyślany bajzel.

 

Oczywiście, cały wątek jest bez sensu.

Spoiler

W jednej recenzji usłyszałem adekwatne porównanie. Jest II Wojna Światowa, Żydówka traci całą rodzinę i prawie sama ginie. Co więc robi. Oczywiste staje się okrutną nazistką żeby zabić oprawcę. Genialne!

Nie wierzę, że ci ludzie podpisani jako scenarzyści wysmażyli coś takiego. To musieli być ludzie z łapanki.

Nie napisałeś w życiu żadnego scenariusza? Bardzo dobrze! Nie oglądałeś nigdy żadnej części sagi? To jeszcze lepiej!

A później mamy efekt w postaci potężnej kulminacji defekacji na kanon w 6 odcinku.

Szaman has reacted to this post.
Szaman
Cytat z janko data czerwiec 23, 2022, 11:40

A później mamy efekt w postaci potężnej defekacji na kanon w The Force Awakens, The Last Jedi, The Rise of Skywalker i serialu Obi-Wan Kenobi.

Poprawione.

 

Czy was też niemiłosiernie drażniło to marvelowe logo "Star Wars" przed tytułem? Disney to wprowadził już przy swoim pierwszym serialu, czy to nowość?

To logo jest od pierwszego odcinka Mando.

Chciałbym żeby to był największy problem tych seriali 🙂 ale w zupełności wystarczyłby słynny napis o odległej galaktyce, a nie taka zbitka metalowców mocno od czapy.

Parę przemyśleń po finale Kenobiego.

Po co powstał ten serial? Tak, nostalgia, marvelizacja marki, dostawy świeżego contentu na Disney+, to wszystko jest oczywiste. Ale wyobraźcie sobie, że siadacie z innymi scenarzystami w pokoju mając za zadanie stworzyć fabułę dla tego serialu i zastanawiacie się, po co wracać do postaci Kenobiego w kontekście ponownego spotkania z Vaderem, w kontekście Luke'a i Lei, dzieci, o których Vader dowiaduje się dopiero w Oryginalnej Trylogii? Co takiego istotnego można w ich przypadku wnieść do okresu między tym, gdzie zostawiliśmy tych bohaterów w Zemście Sithów a tym, gdzie zastaliśmy ich w Nowej nadziei? Co nowego o nich powiedzieć?

Nie znajduję odpowiedzi na te pytania. Kenobi powstał według najgorszego przepisu na prequel, w tym przypadku dodatkowo sequelo-prequel, bo jest niczym innym jak doklejaniem dodatkowych puzzli z boku już ułożonego obrazka. Puzzli, które psują kształt, odstają, są krzywe i do niczego niepotrzebne

To również dobry przykład tego, jaką pułapką są takie fabuły które trzeba (na siłę) wcisnąć do już ustanowionej historii i charakterów postaci. Kenobi świetnie pokazuje co się dzieje, jeśli zamiast skupić się na odejściu od tejże historii i jednocześnie pogłębieniu tych charakterów, twórcy przywiązują uwagę wyłącznie do przeglądu tego, co już było, kurczowo trzymając się wyłącznie tych samych wątków, motywów, postaci. Nie mam nic przeciwko PTSD Kenobiego i temu, jak bardzo wpłynął na niego upadek Jedi i przejście Anakina na Ciemną Stronę Mocy, to więcej niż solidny punkt wyjścia dla zmęczonego, zrezygnowanego Bena. Tyle że przez to, jak bardzo to wszystko jest ograniczone do mikro świata Vadera, Lei i Luke'a, Kenobi nie może odetchnąć jako samodzielna postać, nie może wyrwać się z tego starwarsowego The Best Of by przeżyć coś własnego, by to czego doświadczył, mogło wybrzmieć w innej sytuacji aniżeli ratowanie Lei czy dwie (!) walki z Vaderem. Ta druga na szczęście jest o niebo lepsza od fatalnego spotkania na terenie żwirowni z trzeciego odcinka, ale to tylko kolejna pułapka która tylko czekała na twórców. Jeśli coś bohater powinien sobie uświadomić, to właśnie to jakim błędem było zostawienie Anakina żywego na Mustafar, no ale przecież Vader nie może tu zginąć, to nie Star Wars: What If...?, pytanie więc po co dobrowolnie wchodzić na aż taką minę? Czy nie można było kazać Benowi uciekać, bo gdy już miał zadać Vaderowi śmiertelny cios, zjawili się Inkwizytorzy? Czy nie można było wymyślić czegokokolwiek, co nie zrobiłoby z Bena aż takiego idioty?

Pozorną (bo boleśnie wtórną do o niebo lepszego wątku Inkwizytorki szukającej zemsty na dawnej Mistrzyni w grze Jedi: Fallen Order) nowością jest Reva, ale jest to tak żenująca, tak źle napisana i zachowująca się tak bezsensownie bohaterka, że paradoksalnie byłoby dla serialu lepiej, gdyby w ogóle jej nie było.

Relacja Kenobi-Leia to serce tego serialu, które bije dzięki McGregorowi i małej Blair, tylko szkoda, że na poziomie scenariusza to sztuczna i wymuszona konstrukcja - z Nowej nadziei wynika, że się nie znali (żeby Ben w ogóle wiedział kim jest Leia, ta musi powołać się na swojego ojca!), w Nowej nadziei też się ostatecznie nie spotkali. Zupełnie  jakby tworząc więź między tą dwójką serial robił podbudowę pod coś, co w przyszłości nigdy się nie zmaterializuje. To setup, dla którego nie ma, i nigdy nie będzie, pay offu. Wystarczy zresztą włączyć sobie EIV i zobaczyć śmierć Kenobiego - tylko Luke na nią regauje, a chwilę później na pokładzie Sokoła to Luke się smuci, a Leia po prostu go pociesza.

Wczoraj oglądałem dwuodcinkową historię z Clone Wars, w której okazało się, że w ukrytym na Naboo laboratorium przerysowany naukowiec (z akcentem niczym przeciwnik Bonda!) na zlecenie Separatystów stworzył śmiertelnego wirusa. Nie będę pisać co było dalej, ale dramaturgicznie, pod względem scenariusza i pomysłu, reżyserii oraz wizualiów było to o niebo lepsze od tego, co zaproponowano w Kenobim.

Juby, Janko and 2 other users have reacted to this post.
JubyJankoSzamanKuba
PreviousPage 7 of 52Next