Bywa, że filmy, którym niespecjalnie wiodło się w amerykańskim box office, nadrabiały poniesione straty na rynkach zagranicznych (głównie w Chinach). Tak było z Pacific Rim, Warcraft, X-Men: Apocalypse. W tegorocznym sezonie letnim sytuacja wydaje się zgoła inna, gdyż gusta Ameryki i reszty świata są (póki co) dość zbliżone – John Wick 3, Aladdin święcą sukcesy na obu frontach, jednocześnie największa premiera tego weekendu – Men in Black: International zalicza słaby globalny start w box office.

Oczywiście, w przypadku Men in Black: International nadal mówimy o prawie stu milionach dolarów , ale patrząc na markę, wyniki poprzednich filmów i $110 mln budżetu, $73 mln zarobione w weekend w 56 krajach nie robią wielkiego wrażenia. W 36 krajach film wystartował na pierwszym miejscu, a najlepiej poradził sobie w Chinach, gdzie wpływy wyniosły $26,3 mln. Pozostałe najbardziej dochodowe rynki to: Rosja, – $5,1 mln, Korea – $4,9 mln, Meksyk – $3,9 mln, UK – $3,4 mln. M.in. widzowie z Chin wystawiają obrazowi dość kiepskie oceny, stąd obstawiam, że finalnie film zarobi około $180 mln na świecie ($240 mln wraz z Ameryką). Wyniki poprzednich trzech części są w nieco innej galaktyce, odpowiednio pierwszej, drugiej i trzeciej odsłony: $589 mln ($338 mln z zagranicy), $441 mln ($251 mln), $624 mln ($445 mln).

Ponownie zaskakuje Aladdin, który kolejny już weekend zanotował niski spadek wpływów (34%). Przełożył się on na $47,5 mln trzydniowych przychodów, co pozwoliło na pokonanie granicy $700 mln globalnych wpływów, a prawdopodobnie już w następny weekend obraz przekroczy kwotę $500 mln z rynków zagranicznych. Największe przychody pochodzą z: Chin – $51,7 mln, UK – $38,3 mln, Korei – $38,1 mln, Japonii – $32,6 mln, Meksyku – $29,6 mln.

„Jeden Aladdin wiosny nie czyni” i niestety kolejne miejsca to ponownie finansowe porażki, a co najmniej (w przypadku Godzilli 2) duże rozczarowania.

Dark Phoenix zgodnie z oczekiwaniami zanotowało olbrzymi spadek wpływów w porównaniu do premierowego weekendu – 74%. Łącznie na koncie kolejnej części sagi o mutantach znajdują się $152 mln ($204 mln wraz z Ameryką) i mimo, że na premierę czekają jeszcze widzowie w Japonii, to można śmiało założyć, że kwota $250 mln globalnych wpływów może okazać się nie do pokonania. Najlepsze rynki to: Chiny – $55,4 mln, Meksyk – $8,3 mln, Francja – $7,7 mln, UK – $7,5 mln, Korea – $6,3 mln.

Producenci „Godzilla: King of the Monsters” prawdopodobnie liczyli na powtórzenie chociaż wyniku pierwszej części albo „Kong: Skull Island”. Niestety zagraniczne przychody wspomnianych filmów ($328 mln i $398 mln) są dla najnowszej części nieosiągalne. Obecnie na koncie produkcji jest kwota $245 mln ($339 mln wraz z USA), a jedynym rynkiem, gdzie film jeszcze nie miał premiery, jest Hiszpania. To i duże spadki sprawią, że globalne wpływy nie przekroczą $400 mln. Może Godzilla vs. Avengers by wypaliła ;). Najlepsze rynki to oczywiście Chiny – $123,2 mln,  Japonia – $20 mln, Meksyk – $9,3 mln, UK – $8,1 mln, Indonezja – $7,8 mln.

Dla wszystkich odliczających miliony dzielące Avengers: Endgame od Avatara: wskaźnik o roboczej nazwie „IJ” (Ile jeszcze) wskazuje $45 mln: Endgame – $2,742 mld vs. Avatar – $2,787 mld. 


Źródło: ComScore.com, Deadline.com, BoxOfficeMojo.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.