W 1999 roku w polskich kinach odnotowano rekordowy wzrost widowni w latach 90-tych. Sprzedano ponad 7 mln biletów więcej niż rok wcześniej, co oznacza, że kina odwiedziło 27 474 710 widzów. Liczba kin wzrosła o siedem, powstało m.in. Multikino Ursynów, które posiadało aż 12 sal.

Wyniki, jakie osiągnęły dwie polskie produkcje, pozwalają im do dziś prowadzić na liście wszech czasów jeżeli chodzi o filmy z największą liczbą widzów po 1989 roku.

Na pierwszym miejscu znajduje się „Ogniem i mieczem”, które zgromadziło 7,15 mln widzów. Tygodnik „Wprost” pisał przed premierą filmu w styczniu 1999 r., że sam Hoffman spodziewa się 10 mln widzów w kinach. Dystrybutor miał ostrożniejsze prognozy, ale liczył, że pobije on rekord „Titanica”. Hoffman kręcił trylogię w dość ciekawy sposób – w takiej kolejności, w jakiej w dzieciństwie przeczytał te powieści Sienkiewicza. Dwie poprzednie części, „Pan Wołodyjowski” i „Potop”, to jedne z największych hitów w polskich kinach w latach 60. i 70. Ten pierwszy zgromadził ponad 10 mln widzów, ten drugi natomiast 27,6 mln, co daje trzecie miejsce na liście wszech czasów. Tu mała uwaga, „Potop” składał się z dwóch części, a podany wynik to suma biletów sprzedanych na obie. Zapewne duża część widowni tych filmów oczekiwała, że „Ogniem i mieczem” również zostanie zekranizowane.

Zamysł nakręcenia „Ogniem i mieczem” Hoffman miał już na początku lat 80., ale wtedy nie było to możliwe z powodu antyukraińskiej wymowy literackiego pierwowzoru. W roku 1987 otrzymał wprawdzie zgodę i dotację ministra kultury. Co więcej, nawet wstępny scenariusz był już gotowy. Jednak po zmianach w ministerstwie odłożono projekt do archiwum. Na początku lat 90. na przeszkodzie stanął brak funduszy. Wreszcie w 1996 r. pieniądze wyłożyły państwowe i prywatne firmy, a Kredyt Bank jako pierwszy bank w Polsce udzielił kredytu na realizację filmu. Wynosił on 12 mln zł. Pierwszy raz w historii polskiej kinematografie zlecono badania rynkowe, które miało dać odpowiedź na pytanie, ile osób skłonnych byłoby ten film obejrzeć w kinie. Po raz pierwszy również polski film miał rzecznika prasowego i zatrudniono w ramach jego marketingu agencję PR. Media miały prawie nieograniczony dostęp do planu filmowego. Budżet wyniósł ok. 24 mln zł i był to zdecydowanie najdroższy polski film w latach 90. Produkcja weszła na ekrany w sile 75 kopii, a podczas weekendu otwarcia obejrzało ją ponad 335 tys. widzów. Następnie zwiększono ilość kopii do 99. Mimo tego, że „Ogniem i mieczem” widziało w kinach ponad 7 mln osób, to pierwsza emisja telewizyjna podczas Wielkanocy 2001 roku zgromadziła przed ekranami aż 10,3 mln widzów.

Drugie miejsce pod względem frekwencji w polskich kinach w 1999 roku zajął „Pan Tadeusz”. Obejrzało go 6,16 mln widzów. Tu oczekiwania producentów co do liczby widzów nie był tak wygórowane jak w przypadku „Ogniem i mieczem”, jednak spodziewano się sukcesu, którego gwarantem miało być nazwisko reżysera.  Zdjęcia do „Pana Tadeusza” rozpoczęły się tydzień po ostatnim klapsie „Ogniem i mieczem”. Asystentem Andrzeja Wajdy był Adek Drabiński, który także asystował Jerzemu Hoffmanowi przy ekranizacji powieści Sienkiewicza.

Premiera filmu miała odbyć się 16 kwietnia 1999 r., lecz producent Lew Rywin stwierdził, że dwie polskie superprodukcje nie powinny ze sobą konkurować w kinach, dlatego ostatecznie ekranizacja epopei narodowej Adama Mickiewicza weszła do kin jesienią. „Pan Tadeusz” trafił do kin na 99 kopiach i zgromadził podczas premierowego weekendu o 88 tys. widzów więcej niż film Hoffmana, co dało ponad 4 tys. widzów na kopię. Później zwiększono jeszcze ilość kopii do 104, co oznaczało, że po raz pierwszy w polskich kinach film był dystrybuowany w sile ponad 100 kopii.  Wydaje się, że widownia szkolna była na podobnym poziomie jak w przypadku „Ogniem i mieczem”, natomiast mniejsze było zainteresowanie pozostałej widowni.

Duża liczba kopii obu filmu mogła wpłynąć na mniejszą liczbę seansów, a co za tym idzie, również widzów pozostałych filmów mających w tym czasie premiery. Prawie wszystkie kina były jednosalowe. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że w przypadku, gdy kino zdobyło kopię któregoś z tych dwóch filmów, to innych produkcji nie wyświetlano, i to nawet przez kilka tygodni. Ogólnie w 1999 roku odbyło się w Polsce 408 tys. seansów kinowych. Można założyć, że ok. 100 tys. z nich należało do „Ogniem i mieczem” i „Pana Tadeusza”.

Wiele osób nurtuje pytanie, jaką część widowni stanowili uczniowie szkół, którzy oglądali te dwie produkcje w ramach szkolnych lekcji. Ciężko to stwierdzić, ale na pewno nie było ich więcej niż 4 mln, bo tyle osób łącznie uczęszczało do klas 7-8 szkół podstawowych i szkół średnich.

Z danych dostępnych w biuletynie stowarzyszenia filmowców polskich wyliczyłem średnie ceny biletów dla filmów wyświetlanych w tamtym okresie. Okazuje się, że na „Ogniem i mieczem” i „Pana Tadeusza” ceny biletów były bardzo wysokie. Mimo że ogrom seansów „Ogniem i mieczem” były seansami grupowymi lub z biletami ulgowymi dla młodzieży szkolnej, to miał on średnią cenę biletów o 3 zł wyższą niż wyświetlana dokładnie w tym samym czasie komedia „Kilerów 2-óch”, która raczej nie miała wielu grupowych seansów. Nawet średnia cena biletu na „Władcę pierścieni” trzy lata później była niższa.

tytułdata premieryśrednia
cena
biletu
Quo Vadis14.09.200116,05
Ogniem i mieczem12.02.199914,70
Władca Pierścieni15.02.200214,38
Pan Tadeusz22.10.199913,43
Pianista06.09.200212,60
Przedwiośnie02.03.200112,24
Kilerów 2-óch15.01.199911,87
W pustyni i w puszczy23.01.200111,41
Zemsta04.10.200211,22

W 1999 roku do polskich kin trafiło także „Mroczne widmo”, jednak nie był to wielki powrót „Gwiezdnych wojen” na naszym rynku.  Film ten nie miał szans na dwa pierwsze miejsca w tym roku. Wynik nie był zbliżony do tych, które notowała Oryginalna Trylogia w latach 70. i 80. (najwięcej widzów miało „Imperium kontratakuje” – 5,85 mln). 1,392 mln musiało zostać uznane jako dość spore rozczarowanie.  W Polsce dało to dopiero 9. miejsce. wśród filmów z premierą w latach 90., tymczasem w Ameryce lepszym wynikiem mógł pochwalić się tylko „Titanic”.

Niewiele brakowało, aby całe podium mogło należeć do filmów polskich. Udałoby się to, gdyby „Kilerów 2-óch” zbliżył się do wyniku części pierwszej. Tak się jednak nie stało. Komedia obejrzało milion widzów mniej (1,189 mln). Mimo to, podobnie jak przy „jedynce”, wiele dialogów z filmu weszło do języka potocznego. Na ścieżce dźwiękowej ponownie można było usłyszeć zespół „Elektryczne Gitary”, a film promował utwór „Co powie ryba?”.

Na miejscu 5. znalazł się „Matrix” (800 tys. widzów), filmowy symbol przełomu tysiącleci. Zastosowano w nim całą masę przełomowych efektów specjalnych, w tym najbardziej widowiskowy – tzw. bullet-time. Z pozoru wydawał się kolejnym akcyjniakiem, lecz stworzono w nim świat, który widzowie interpretowali na różne sposoby. Wywołał przez to zażarte dyskusje i wymianę poglądów na raczkujących w tym czasie forach internetowych. Film jeszcze wtedy braci Wachowskich zdobył cztery Oskary w kategoriach technicznych.

Na 8. miejscu (570 tys.) znalazła się pierwsza aktorska wersja przygód kultowych bohaterów francuskiego komiksu „Asterix i Obelix”. Wcześniej powstało siedem filmów animowanych z tymi bohaterami. Udana ekranizacja spowodowała , że powstały kolejne części. W Polsce chwalony był również dubbing filmu.

Druga animacja wyprodukowana przez Pixara, „Dawno temu w trawie”, znalazła się na miejscu 9., notując wynik gorszy o 200 tys. od „Toy Story”.

Pierwszą dziesiątkę zamyka „Zakochany Szekspir”, który niespodziewanie zdobył  Oskara za najlepszy film w roku 1999, a poza tym otrzymał jeszcze sześć statuetek. Do dziś twierdzi się, że było to spowodowane agresywną i nachalną kampanią Harveya Weinsteina. Film obejrzało 349 tys. widzów, w roku poprzednim jego główny konkurent do zdobycia statuetki, „Szeregowiec Ryan”,  zgromadził u nas 466 tys. widzów.

To był świetny rok dla Julii Roberts. Dwie komedie romantyczne, w których wystąpiła – „Notting Hill” i „Uciekająca panna młoda” – zarobiły na świecie razem $670 mln. W Polsce więcej widzów zgromadził „Notting Hill” (343 tys.), w którym partnerował jej bardzo popularny wtedy w naszym kraju Hugh Grant. Na świecie większą popularność zdobyła jednak „Uciekająca panna młoda” (206 tys.), w którym ponownie, po 9 latach od megahitu „Pretty Woman”, Julia zagrała u boku Richarda Gere’a.

Kolejny film Władysława Pasikowskiego nie dał rady dorównać wynikom „Psów”. Akcja „Operacji Samum” działa się poza granicami Polski, tak jak w „Demonach wojny” rok wcześniej, ale wynik okazał słabszy o ponad 90 tys. widzów. Pasikowskiemu coraz trudniej było trafić w gust polskiego widza, mimo że główne role zagrali ulubieńcy reżysera i publiczności: Kondrat, Linda, Lubaszenko. W filmie wystąpił także Pazura, ale tym razem był to Radosław, brat Cezarego.

Na 13. miejscu znalazł się przesiąknięty magicznym symbolizmem, thriller erotyczny Stanleya Kubricka „Oczy szeroko zamknięte”. Chyba duża część publiczności poszła dla scen rozbieranych (które w Stanach zostały ocenzurowane), bo film ogólnie jest trudny w odbiorze. Fani reżysera do dziś prześcigają się w odkrywaniu ukrytych w nim symboli i odniesień. Kubrick zmarł na zawał, zanim film trafił do kin i nie jest pewne, czy jest to wersja ostateczna i czy reżyser miał zamiar go jeszcze przemontować, jak miał to w zwyczaju.

Na 14. miejscu uplasowała się polska komedia „Fuks”. Rola w tym filmie była pierwszą główną dla Macieja Stuhra. Po nim zupełnie inaczej potoczyły się aktorskie losy jego i partnerującej mu Agnieszki Krukównej. On zaraz potem pojawił się w wielu filmach, w których odegrał pierwszoplanowe postacie, natomiast ona grywała rzadko i występowała w mniejszych rolach.

Na miejscu 15. jedna z największych niespodzianek tego roku, thriller „Cube”. Mimo braku gwiazdorskiej obsady film obejrzało 285 tys. widzów.  Była to  w głównej mierze zasługa oryginalnego i zaskakującego scenariusza. Kolejne próby przeniesienia na ekran tego pomysłu przez innych reżyserów nie były już tak udane.

Dziś pewnie dziwi tylko 188 tys. widzów „Długu”. Obecnie film tego typu mógłby liczyć spokojnie na pół miliona widzów. Zresztą wydaje się, że nawet wtedy powinien osiągnąć wynik zbliżony do tego, który odnotował film Pasikowskiego. Wielka rola Andrzeja Chyry w tym filmie otworzyła aktorowi wrota do kariery. Otrzymał za nią Złote Lwy oraz statuetkę Orła. Publiczność i krytycy dziwili się, dlaczego ten 35-letni aktor nie miał do tej pory na koncie znaczących ról. Sam film zdobył 5 Złotych Lwów w Gdyni, w tym za najlepszy film.

Z kolei zupełnie do gustu polskiej publiczności nie przypadł „Super tata” z Adamem Sendlerem. W Ameryce zajął on 7. miejsce, zarabiając $163 mln. U nas obejrzało go 76 tys. widzów, co dało dopiero 49. pozycję w zestawieniu rocznym.

Pełna tabela z wynikami 55  filmów z największą liczbą widzów w 1999 roku znajduje się TUTAJ

Filmy z największą liczbą widzów w polskich kinach w roku 1999

 TytułKrajWidowniaOtwarcieDystrybutorData premiery
1Ogniem i MieczemPolska7 154 579335 613Syrena8.02
2Pan TadeuszPolska6 189 344424 895Vision22.10
3Gwiezdne Wojny: Mroczne WidmoUSA1 518 967*266 200Syrena17.09
4Kiler-ów 2-óchPolska1 189 800ITI15.01
5MatrixUSA - Australia801 450Warner13.08
6TarzanUSA685 937Syrena19.11
7MumiaUSA616 553ITI30.07
8Asterix i Obeliks Kontra CezarFrancja - Niemcy - Włochy570 310Best Film20.08
9Dawno Temu w TrawieUSA391 90582 615**Syrena29.01
10Zakochany SzekspirUSA349 508ITI12.03

Tekst: Ernest Kubica i Daniel Lewandowski

Opracowanie danych: Daniel Lewandowski na podstawie:  Krzysztof Kucharski Kino Plus Film i dystrybucja kinowa w Polsce 1990-2000

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.