aby założyć posty i tematy.

Opinie o filmach

PreviousPage 103 of 106Next

Ostatnie 10 minut to wisienka na torcie. Mniam, mniam 🙂

Dobra, pozmieniałem na Filmwebie na 7. Za dobre jest tam aktorstwo, żeby się czepiać.

To wyskoczyło mi na Letterboxd przy dodawaniu do obejrzanych 🙂

Spoiler

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Ballad of a Small Player (Netflix)

Nowy film Edwarda Bergera (ostatnia wersja Na zachodzie bez zmian, Konklawe) zbiera dość mieszane opinie, mnie jednak obezwładnił fantastyczną kreacją Farrella, klimatem Chin i tamtejszych kasyn oraz wyrazistą, często piękną stroną wizualną. Podobnych historii o hazardzistach było już wiele, tu jednak mam wrażenie udało się tchnąć w temat nieco świeżości właśnie przez kreację głównego bohatera, od stylu bycia po ubiór, w czym oczywiście niebagatelną, nomen omen, rolę odegrał Colin. Sytuacja w jakiej się znalazł jest oczywiście tragiczna i tylko pogłębia się z każdą kolejną przegraną i każdym kolejnym zaciągniętym długiem, i w tym sensie film nie oferuje niczego nowego, znalazłem go jednak bardzo emocjonującym i ostatecznie satysfakcjonującym.

W trakcie napisów końcowych jest kilka ciekawych bonusów 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Jestem po trzecim dniu na AFF. Nie wiem, czy uda mi się napisać coś konkretnego o jakimkolwiek z obejrzanych filmów. Po dzisiaj mam trochę parujący mózg, bo przemieliła mnie Chronologia wody Kristen Stewart, która ciągnęła się bardziej niż najdłuższa rzeka świata. Potem miałem na szczęście chwilę oddechu z Rental Family (bardzo przyjemny, przypuszczam, że nie wygrał nic w Toronto, bo ludzie myśleli, że wyciśnie z nich wszystkie łzy, czego nie robi). Na koniec dostałem PTSD po tym filmie z Rose Byrne, którego tytułu nie potrafię zapamiętać.

Szaman, Mierzwiak and robgordon have reacted to this post.
SzamanMierzwiakrobgordon
Cytat z Marek Pilarski data listopad 10, 2025, 21:59

Jestem po trzecim dniu na AFF. Nie wiem, czy uda mi się napisać coś konkretnego o jakimkolwiek z obejrzanych filmów. Po dzisiaj mam trochę parujący mózg, bo przemieliła mnie Chronologia wody Kristen Stewart, która ciągnęła się bardziej niż najdłuższa rzeka świata. Potem miałem na szczęście chwilę oddechu z Rental Family (bardzo przyjemny, przypuszczam, że nie wygrał nic w Toronto, bo ludzie myśleli, że wyciśnie z nich wszystkie łzy, czego nie robi). Na koniec dostałem PTSD po tym filmie z Rose Byrne, którego tytułu nie potrafię zapamiętać.

Co jeszcze zobaczysz ciekawego?

Dzisiaj jeszcze Nowa Fala Linklatera i Die My Love. A wcześniej widziałem Twinless, Blue Moon, Late Fame, Christy, Dead Man's Wire i Plainclothes.

Twinless to komediodramat, w którym wydarzenia rozgrywają się w dobrze znany w tego typu filmach sposób, ale wynagradzają to złożone postaci i dynamika ich relacji, z której wypływa dużo humoru, ale w której również tkwi wiele dylematów.

Blue Moon to teatralny biopic rozgrywający się praktycznie w jednym miejscu w czasie rzeczysistym, i który w 90% wypełniony jest monologami i dialogami napędzanymi przez postać graną przez Ethana Hawke'a. Nigdy go nie widziałem w takiej roli, w której aż tyle i aż tak GRA. Nie dziwią mnie głosy mówiące o potencjalnej nominacji do Oscara.

Late Fame to niezależne amerykańskie kino w najczystszej postaci. Momentami sprawia wrażenie pół-amatorskiego, głównie ze względu na montaż, który zaskakuje cięciami i przeskakiwaniem z jednej do kolejnej sceny w pozbawiony jakiegoś konkretnego zamysłu sposób. Jeśli chodzi o treść, to powiedziałbym, że to krytyczne spojrzenie na wspolczesny światek artystyczny Nowego Jorku i pretensjonalnych ludzi, którzy go próbują kreować. Najbardziej podobała mi się Greta Lee, której zachowująca się bardzo teatralnie postać (skojarzenie z bardzo wczesną Lady Gagą, która zaczynała w podobny sposób) jest jednocześnie najbardziej autentyczną i smutną postacią w tym filmie. Całość opowiedziana z perspektywy postaci Dafoe, której twórczość (zbiór poezji) po ponad 40 latach zostaje na nowo odkryta.

Szaman and robgordon have reacted to this post.
Szamanrobgordon

Christy to przez większość czasu standardowy biopic, nakręcony w bardzo konwencjonalny sposób. Od Michoda widziałem chyba tylko bardzo dawno temu Królestwo zwierząt i dobrze wspominam ten film. Myślałem, że gościu ma bardziej specyficzny styl, i w sumie przejawia on się pod koniec, gdy film na kilkanaście minut zamienia się w thriller ze specyficzną pracą kamery i oświetleniem. To zdecydowanie najmocniejszy i najbardziej emocjonujące momenty.

Dead Man's Wire to chyba największe pozytywne zaskoczenie. Świetnie oddaje absurd sytuacji, której znajdują się główne postaci i balansuje humor z poważną mimo wszystko tematyką, jaką jest uprowadzenie kogoś. Całość nakręcona z pomysłem i świetnie oddająca klimat tamtych lat. Całość byłaby bardzo satysfakcjonująca, gdyby nie okazało się w napisach końcowych, że strasznie odmłodzili i upiększyli postaci w porównaniu do rzeczywistych ludzi, których historia jest opowiedziana. Bill Skarsgaard daje jednak niezły popis w roli porywacza.

Plainclothes to film, który jest spóźniony o jakieś 20 lat, jeśli chodzi o tematykę, którą porusza. Podobnie jak Late Fame to takie typowe niezależne amerykańskie kino, choć tu jest zdecydowanie więcej zabawy z formą. Podobnie jak w filmie z Rose Byrne jest tu duże skupienie na kondycji psychicznej głównego bohatera, z buzujacymi i co jakiś czas wybuchającymi emocjami, choć nie przenika to aż tak bardzo przez ekran jak podczas wczorajszego seansu. Stylistycznie dobrze oddaje klimat końcówki lat 90.

Szaman and robgordon have reacted to this post.
Szamanrobgordon

Bugonia (2025)

Dla mnie to najsłabszy film greka z tych, które widziałem (aczkolwiek wpływ na to mogło mieć towarzystwo z jakim oglądałem - niepotrzebnie namówiłem żonę, która strasznie się męczyła). Ciągle czekałem na te świetne sceny z tarciami słownymi Plemons-Stone (oboje znakomici!), w których raz jedna strona, raz druga przekona mnie, że to ich wersja jest prawdziwa, ale się nie doczekałem. Te sceny były co najwyżej "okej", a od początku po cichu oczekiwałem przewrotnego zakończenia (i poniekąd z nim trafiłem). Podobały mi się Biedne istoty, które były całkiem taką surrealistyczną bajką, podobały mi się Rodzaje życzliwości, które pomijając jeden element trzeciego rozdziału były osadzone w naszej rzeczywistości i realiźmie, a tutaj jest taki miks obu konwencji (sceny w czerni i bieli, matka latająca jak balon, końcówka) i trochę mi się to gryzło. No i tempo jakieś takie niemrawe.

Może nie jest to ścisła czołówka Lanthimosa, ale podobało mi się wraz z zakończeniem. Przejrzałem zdjęcia z oryginału i wydaję mi się, że koreański film jest jeszcze bardziej popieprzony, kiedyś nadrobię.

Podobnie jak u Mierzwiaka, Bugonia podobała mi się od początku do końca. Lanthimos odpowiednio wyważył jak na mój gust wszystkie elementy, zaczynając na jak to zwykle u niego bywa pokręconym pomyśle, poprzez satyrę, humor, makabrę, sci-fi, komentarz społeczny. Świetny duet aktorski (liczę szczególnie na wyróżnienia dla Plemonsa) z odbijaniem symbolicznej piłeczki, o której nie wiedzieliśmy do samego końca, po której stronie ostatecznie spadnie.

Pozdrowienia dla dwóch parek, jedej siedzącej obok, drugiej za mną, które przez pierwszą połowę na zmianę albo bez przerwy szeleściły popcornem i mlaskały podczas jego przeżuwania, albo szeptały coś.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

U mnie był spokój ale o tym jak bardzo "zwykli widzowie" są nieprzyzwyczajeni do tego typu kina niech świadczą wypowiadane na głos komentarze w rzędzie za mną takie jak "Jezu, co ja oglądam", "No nie wierzę" i "Co tu się dzieje" 🙂

Co mi się bardzo podoba to ostateczny wydźwięk filmu, będący ilustracją drugiej połowy powiedzenia 

Spoiler
"Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las."

U mnie były te same komentarze, a byłem w studyjnym, z niby klasą inteligencką 🙂

Z opiniami jestem strasznie pośrodku Waszych. Nie mogę się zdecydować. W sumie wcale się nie zdziwię jak za miesiąc przyjdę tu i powiem Wam, że to mój zwycięzca rankingu roku 🙂

No i 

Spoiler
płaska Ziemia
jest przecudownym akcentem!

Twój potwór 

Nie jest to komedia romantyczna jak sugerują zwiastuny, tagi czy nawet pierwszy akt. A raczej…

Spoiler

końcowo nawet dość mroczna historia o potworze, którego nosimy w sobie.

Nie kojarzyłem Melissy Barrera, ale widzę że grała w kilku horrorach więc pewnie Wam powinna być znana lepiej.

7/10

No coś tam ją kojarzę 🙂 A tak na poważnie, mam nadzieję, że trend całkowicie się odwróci za parę lat i wróci z politycznego wygnania.

Uciekinier (2025)

Rozczarowanie, chyba najsłabszy film Wrighta, mało tu czuć jego stylu. Stwierdzenie, że większość najlepszych scen i dialogów było w zwiastunie nie będzie dalekie od prawdy. Ten film to dowód, że wierniejsza adaptacja nie oznacza z automatu lepszy film. Ok film z Arnim to nie jest czołówka jego filmografii, można mu wiele zarzucić, ale przynajmniej był prosty, zwarty i konkretny. W najnowszej wersji jest więcej zasad turnieju (nie wiem czemu to musiało być 30 dni, 2 tygodnie/tydzień też by wystarczyło), film jest też przez to dłuższy i potrafi przynudzić. Zresztą z tą wiernością książce to też nie do końca. Z tego co doczytałem zakończenie jest totalnie inne i niestety gorsze.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Po polowaniu (2025)

Trochę rozwinę to, co napisałem na Filmwebie.

Bardzo sztuczny film, chociaż sam chciałby walczyć z całą sztucznością Hollywood (przebranego za środowisko akademickie). No i ostatecznie jaka płynie z niego puenta? Że czas i pieniądz potrafią ukoić wszelkie żale? Sztuczność jest głównie zasługą fatalnej formy Reznora i totalnie zagubionego Garfielda, którego sam film również gubi na spory kawał czasu. Dlatego druga połowa jest trochę lepsza, praktycznie nie ma tam Andrew, a duet Reznor/Ross też jakby był wyciszony.

Jednak przez większość metrażu wszyscy lunatykują tutaj niczym filozoficzne roboty, uwięzione w nieznośnie dusznej rzeczywistości, do której czasem łaskawie zajrzy Morrissey. Trochę lepszy jest Stuhlbarg, który może jako jedyny rozumiał co tu się wyprawia, a może miał najbardziej wywalone na swojego przyszłego Oscara. Nawet udaje mu się sprzedać jakąś klamrę dla tej historii.

Ścisłe zakończenie jest tragiczne, mówię tutaj o ostatniej sekundzie, która miała chyba łopatologicznie podkreślić, że widzowie oglądają tak naprawdę Hollywood. Nie mam jakoś weny jak opisać to bez spoilera, musiałem aż zajrzeć na Wikipedię, czy nie miałem jakichś omamów.

Spoiler

Guadagnino krzyczy zza kamery "cięcie" i film się kończy. Myślałem z początku, że to część piosenki która pojawia się na napisach końcowych 🙂

Słabe 5/10

Sam nie do końca wiedziałem co o nim myśleć, tym bardziej po takiej kropce nad i na sam koniec ostatniego ujęcia, ale przeczytałem ciekawą opinię i chyba muszę się z nią zgodzić:

W filmie o nic nie chodzi i jest on, dokładnie, o niczym. To tylko film. Guadagnino zdaje się robić sobie nieco żartować z tych, którzy oczekują od kina bycia lustrem rzeczywistości i po części ten film czymś takim oczywiście jest, ale jednocześnie nie ma tu żadnych wielkich przemyśleń, diagnozy problemu czy rozliczenia ze słynnym #MeToo, do którego film z jednej strony podchodzi z powagą a z drugiej zdaje się nawet żartować. Jeśli ktoś szukał w tym filmie odpowiedzi na pytania, które miał przed seansem, to ich tu nie znajdzie i chyba to tak bardzo zniesmaczyło sporą część widzów.

Sam film był dla mnie z tego powodu też dość frustrujący ale z drugiej strony mi się podobał, choć metraż jest fatalny a 1/3 filmu zdaje się być o wrzodach bohaterki Roberts.

Szaman has reacted to this post.
Szaman
PreviousPage 103 of 106Next