Opinie o filmach
Cytat z Mierzwiak data 9 grudnia, 2025, 19:21Cytat z Mierzwiak data 16 listopada, 2024, 20:45Remake Udający Sequel Gladiatora przelał w moim przypadku czarę goryczy (...) Jest to wszystko o tyle tragiczne, że podpisał się pod tym Scott, co każe mi podejrzewać, że facet zupełnie nam już odleciał i nie ma absolutnie żadnego pojęcia dlaczego tamten film tak bardzo mu się udał.
🙂
Russell Crowe Criticizes ‘Gladiator II’ for Not “Understanding What Made That First One Special”
https://www.hollywoodreporter.com/movies/movie-news/russell-crowe-gladiator-2-criticizes-maximus-1236445708/
Cytat z Mierzwiak data 16 listopada, 2024, 20:45Remake Udający Sequel Gladiatora przelał w moim przypadku czarę goryczy (...) Jest to wszystko o tyle tragiczne, że podpisał się pod tym Scott, co każe mi podejrzewać, że facet zupełnie nam już odleciał i nie ma absolutnie żadnego pojęcia dlaczego tamten film tak bardzo mu się udał.
🙂
Russell Crowe Criticizes ‘Gladiator II’ for Not “Understanding What Made That First One Special”
Cytat z Szaman data 9 grudnia, 2025, 19:26Bardzo byłem zaskoczony, gdy to zobaczyłem. Myślałem, że po to ugościli go na planie na Malcie, aby się nie odzywał. A pamiętacie jak wciskano, że to jeden z filmów roku? Że będzie tona oscarowych nominacji, a skończyło się na jednej za kostiumy?
Bardzo byłem zaskoczony, gdy to zobaczyłem. Myślałem, że po to ugościli go na planie na Malcie, aby się nie odzywał. A pamiętacie jak wciskano, że to jeden z filmów roku? Że będzie tona oscarowych nominacji, a skończyło się na jednej za kostiumy?
Cytat z Juby data 12 grudnia, 2025, 10:20Cytat z Szaman data 9 listopada, 2025, 21:15Frankenstein (2025)
Totalne rozczarowanie, które oceniam na 10 nominacji do Oscara z sympatii branży.
5/10
Miałem go nie oglądać (nie widziałem nawet zwiastunów, nie potrzebuję setnej wersji Frankensteina), ale że dwie osoby już mnie pytały czy widziałem + wpadło aż 5 nominacji do Globów, w tym do najważniejszych, uznałem, że jednak obejrzę... no i trzeba było nie oglądać 😛
Bardzo zły film. Okropny scenariusz*, straszna sztuczność wizualna**, brak emocji i przede wszystkim nuda. Nie przypominam sobie kiedy ostatnio tak ziewałem na filmie i przecierałem oczy, aby nie zasnąć. Jedyne plusy to charakteryzacja stwora, kostiumy i sporo krwi, co mam wrażenie jest coraz rzadsze w kinie.
*ludzie nawet gdy zostają postrzeleni, albo pierdyknął ktoś ich głową o ścianę ,mówią w taki sposób, jakby czytali jakąś literaturę, a nie jakby umierali; Victor musi mieć wprost powiedziane, że to on jest potworem; listy i papierowe książki są w stanie wytrzymać wybuchy i pożar, które trawią zamek z kamienia(!); a trzecia zasada dynamiki Newtona jest tutaj dwukrotnie zapomniana.
**Niby doceniam mocno wystylizowany świat, ale CGI jest sztuczne, a zdjęcia tak jasne, czyste, cyfrowe, że nie wyglądało to dla mnie dobrze.
Najgorszy film DelToro z tych, które widziałem. Nigdy więcej nie sugerować się żadnymi nagrodami <zapisane w zeszycie i podkreślone na czerwono>
Cytat z Szaman data 9 listopada, 2025, 21:15Frankenstein (2025)
Totalne rozczarowanie, które oceniam na 10 nominacji do Oscara z sympatii branży.
5/10
Miałem go nie oglądać (nie widziałem nawet zwiastunów, nie potrzebuję setnej wersji Frankensteina), ale że dwie osoby już mnie pytały czy widziałem + wpadło aż 5 nominacji do Globów, w tym do najważniejszych, uznałem, że jednak obejrzę... no i trzeba było nie oglądać 😛
Bardzo zły film. Okropny scenariusz*, straszna sztuczność wizualna**, brak emocji i przede wszystkim nuda. Nie przypominam sobie kiedy ostatnio tak ziewałem na filmie i przecierałem oczy, aby nie zasnąć. Jedyne plusy to charakteryzacja stwora, kostiumy i sporo krwi, co mam wrażenie jest coraz rzadsze w kinie.
*ludzie nawet gdy zostają postrzeleni, albo pierdyknął ktoś ich głową o ścianę ,mówią w taki sposób, jakby czytali jakąś literaturę, a nie jakby umierali; Victor musi mieć wprost powiedziane, że to on jest potworem; listy i papierowe książki są w stanie wytrzymać wybuchy i pożar, które trawią zamek z kamienia(!); a trzecia zasada dynamiki Newtona jest tutaj dwukrotnie zapomniana.
**Niby doceniam mocno wystylizowany świat, ale CGI jest sztuczne, a zdjęcia tak jasne, czyste, cyfrowe, że nie wyglądało to dla mnie dobrze.
Najgorszy film DelToro z tych, które widziałem. Nigdy więcej nie sugerować się żadnymi nagrodami <zapisane w zeszycie i podkreślone na czerwono>
Cytat z Marek Pilarski data 1 stycznia, 2026, 15:21Bardzo udany sylwestrowy maraton
Pomoc domowa - bardzo szybko zaczyna się dziać dużo dziwnych rzeczy, takich "WTF, ale o co jej chodzi?", ale jest to utrzymane z wyraźnym zamiarem w konwencji tandetnego thillera, ale później oferuje naprawdę kilka ciekawych rozwiązań fabularnych i niespodzianek (ta najważniejsza skojarzyła mi się mocno z innym filmem, więc może dlatego nie uderzyła mnie tak, jakby mogła), a nawet "przesłanie".
Marty Supreme - od samego początku narzuca szybkie tempo i wciąga w wir wydarzeń. Pierwsze pół godziny jest naprawdę świetne, obrazuje w krótki i zwięzły sposób działania i drogę do pierwszego naprawdę dużego sukcesu Marty'ego, i dostajemy szybko dość dobry obraz tego, kim ta postać jest. Jednocześnie nigdy "nie ogląda się za siebie", i dowiadujemy się, jak w ogóle doszło do tego, że Marty tak świetnie gra w tenisa stołowego. Dalsza część filmu jest już szalonym obrazem tego, jak Marty całokowicie daje wolną rękę swojej (patologicznej) ambicji i nie zrobi niczego, co nie pomogłoby mu wyjść z finansowych opałów i umożliwić udziału w kolejnych mistrzostwach. Nie pamiętam dokładnie, ale Safdie powtarza tu najpewniej schemat z Good Time i Uncut Gems, i to w sumie chyba jedyny zarzut, jaki można temu filmowi postawić. Całość jest bardzo dobrze zrealizowana - ponurne, nastrojowe zdjęcia i soundtrack, który w swoim kakofonicznym brzmieniu - połączenie oryginalnych, elektronicznych brzmień rodem z filmu z lat 80. z faktycznymi utworami z lat 80. (Forever Young) - trochę gryzie się z obrazem i tym, że akcja filmu rozgrywa się na początku lat 50., ale dodaje całości jeszcze bardziej nierównoważonej energii. Poza Chalametem pod względem aktorskim wyróżniłbym Kevina O'Leary, dla którego - z tego co widzę - jest to debiut aktorski, a który jest przede wszystkim... biznesmanem (może dlatego tak łatwo i naturalnie przyszło mu zagrać tę postać, którą gra ;)). U pań zdecydowanie Odessa A'Zion > Gwyneth Paltrow.
Bardzo udany sylwestrowy maraton
Pomoc domowa - bardzo szybko zaczyna się dziać dużo dziwnych rzeczy, takich "WTF, ale o co jej chodzi?", ale jest to utrzymane z wyraźnym zamiarem w konwencji tandetnego thillera, ale później oferuje naprawdę kilka ciekawych rozwiązań fabularnych i niespodzianek (ta najważniejsza skojarzyła mi się mocno z innym filmem, więc może dlatego nie uderzyła mnie tak, jakby mogła), a nawet "przesłanie".
Marty Supreme - od samego początku narzuca szybkie tempo i wciąga w wir wydarzeń. Pierwsze pół godziny jest naprawdę świetne, obrazuje w krótki i zwięzły sposób działania i drogę do pierwszego naprawdę dużego sukcesu Marty'ego, i dostajemy szybko dość dobry obraz tego, kim ta postać jest. Jednocześnie nigdy "nie ogląda się za siebie", i dowiadujemy się, jak w ogóle doszło do tego, że Marty tak świetnie gra w tenisa stołowego. Dalsza część filmu jest już szalonym obrazem tego, jak Marty całokowicie daje wolną rękę swojej (patologicznej) ambicji i nie zrobi niczego, co nie pomogłoby mu wyjść z finansowych opałów i umożliwić udziału w kolejnych mistrzostwach. Nie pamiętam dokładnie, ale Safdie powtarza tu najpewniej schemat z Good Time i Uncut Gems, i to w sumie chyba jedyny zarzut, jaki można temu filmowi postawić. Całość jest bardzo dobrze zrealizowana - ponurne, nastrojowe zdjęcia i soundtrack, który w swoim kakofonicznym brzmieniu - połączenie oryginalnych, elektronicznych brzmień rodem z filmu z lat 80. z faktycznymi utworami z lat 80. (Forever Young) - trochę gryzie się z obrazem i tym, że akcja filmu rozgrywa się na początku lat 50., ale dodaje całości jeszcze bardziej nierównoważonej energii. Poza Chalametem pod względem aktorskim wyróżniłbym Kevina O'Leary, dla którego - z tego co widzę - jest to debiut aktorski, a który jest przede wszystkim... biznesmanem (może dlatego tak łatwo i naturalnie przyszło mu zagrać tę postać, którą gra ;)). U pań zdecydowanie Odessa A'Zion > Gwyneth Paltrow.
Cytat z Mierzwiak data 1 stycznia, 2026, 15:26Kevin O'Leary to słynny Mr. Wonderful z Shark Tank 🙂
https://youtu.be/BTxUDyZDoqA?si=8-ZdNH20mNWFuM6H
Kevin O'Leary to słynny Mr. Wonderful z Shark Tank 🙂
Cytat z Mierzwiak data 5 stycznia, 2026, 12:00Le grand bleu aka The Big Blue (wersja reżyserska, kino)
Coś mi nie do końca grało i faktycznie, dystrybutor dostał kopię z dialogami które zamiast być po angielsku jak w oryginale zostały zdubbingowane na francuski, trudno, powtórzę kiedyś z płyty.
Warto było iść do kina i nie dziwi mnie kultowy status tego filmu. Ma bardzo specyficzną atmosferę (budowaną przez eleganckie zdjęcia i piękną muzykę) jakiej dzisiaj już się w filmach nie spotyka, charyzmatycznych, barwnych bohaterów i wciągającą, toczącą się własnym rytmem historię. Łączy też w sobie lekkość, humor i poważniejszy, rozgrywający się - niezamierzona gra słów - pod powierzchnią dramat, który znajduje swój finał w ostatniej scenie.
Den of Thieves 2: Pantera (Prime Video)
O ile pierwsza część drażniła i śmieszyła jako nueporadna, patusiarska kopia Heat tak kontynuacja, drętwa i przezroczysta, przez większość czasu tylko nudzi. Nawet Butler jakiś taki nieprzytomny i na autopilocie, a Jackson Jr. z taką tuszą i sylwetką nie wypada zbyt wiarygodnie jako rabuś którego praca wymaga określonej sprawności fizycznej i zwinności. Końcowy twist byłby fajny gdyby 2 minuty później nie wymazano go drugim, durnym twistem.
Thelma & Louise (UHD Blu-ray)
Kocham a w koncówce zawsze ryczę jak dziecko. Bez cienia przesady: to jest jedej z najlepiej sfotografowanych filmów jakie widziałem.
Twinless (itunes)
Jeden z ciekawszych dramatów ostatnich lat, oparty na dobrym pomyśle (choć wcale nie zmierzającym w kierunku, w jakim mógłby), ze znakomitym aktorstwem i ujęciem tematu samotności. Bardzo fajna ostatnia scena i dialog, dający wskazówkę co do tego, co będzie dalej.
Erin Brockovich (UHD Blu-ray)
Miły powrót do świetnego dramatu z fantastyczną Roberts i przy okazji przykre przypomnienie, jak niewiele od tamtego czasu zmieniło się w kwestii traktowania ludzi przez trujące ich korporacje.
Le grand bleu aka The Big Blue (wersja reżyserska, kino)
Coś mi nie do końca grało i faktycznie, dystrybutor dostał kopię z dialogami które zamiast być po angielsku jak w oryginale zostały zdubbingowane na francuski, trudno, powtórzę kiedyś z płyty.
Warto było iść do kina i nie dziwi mnie kultowy status tego filmu. Ma bardzo specyficzną atmosferę (budowaną przez eleganckie zdjęcia i piękną muzykę) jakiej dzisiaj już się w filmach nie spotyka, charyzmatycznych, barwnych bohaterów i wciągającą, toczącą się własnym rytmem historię. Łączy też w sobie lekkość, humor i poważniejszy, rozgrywający się - niezamierzona gra słów - pod powierzchnią dramat, który znajduje swój finał w ostatniej scenie.
Den of Thieves 2: Pantera (Prime Video)
O ile pierwsza część drażniła i śmieszyła jako nueporadna, patusiarska kopia Heat tak kontynuacja, drętwa i przezroczysta, przez większość czasu tylko nudzi. Nawet Butler jakiś taki nieprzytomny i na autopilocie, a Jackson Jr. z taką tuszą i sylwetką nie wypada zbyt wiarygodnie jako rabuś którego praca wymaga określonej sprawności fizycznej i zwinności. Końcowy twist byłby fajny gdyby 2 minuty później nie wymazano go drugim, durnym twistem.
Thelma & Louise (UHD Blu-ray)
Kocham a w koncówce zawsze ryczę jak dziecko. Bez cienia przesady: to jest jedej z najlepiej sfotografowanych filmów jakie widziałem.
Twinless (itunes)
Jeden z ciekawszych dramatów ostatnich lat, oparty na dobrym pomyśle (choć wcale nie zmierzającym w kierunku, w jakim mógłby), ze znakomitym aktorstwem i ujęciem tematu samotności. Bardzo fajna ostatnia scena i dialog, dający wskazówkę co do tego, co będzie dalej.
Erin Brockovich (UHD Blu-ray)
Miły powrót do świetnego dramatu z fantastyczną Roberts i przy okazji przykre przypomnienie, jak niewiele od tamtego czasu zmieniło się w kwestii traktowania ludzi przez trujące ich korporacje.
Cytat z Mierzwiak data 8 stycznia, 2026, 07:48Robin Hood: Prince of Thieves (wersja rozszerzona, UHD Blu-ray)
Nie wiem kiedy widziałem go po raz ostatni ale chyba bardzo dawno temu bo tak naprawdę jedyne z czym kojarzy mi się ten film to teledysk Bryana Adamsa.
Świetny seans! Brakuje mi takiej lekkiej przygody i ujęcia tematu nienacechowanego pretensjami. (patrzę na Ciebie, trailerze filmu z Jackmanem) Zabawa jest przednia, casting barwny a rola Rickmana to istna eksplozja niezrównoważonej, wspaniałej szarży.
Czy disnejowska fanfara nie jest plagiatem muzyki z tego filmu!?
All About Eve (Blu-ray)
W końcu nadrobiłem nagrodzony sześcioma Oscarami (dwanaście nominacji!) pierwowzór Showgirls. Sporo z tego filmu jest w dziele Verhoevena, w tym kilka kluczowych elementów fabuły ale też mam wrażenie jest on w szczegółach o czymś trochę innym i nieco inaczej przedstawia głównych bohaterów, o satyrycznym zacięciu nie wspominając.
Film Mankiewicza? Wspaniały! Scenariusz jest ostry jak brzytwa, niejednej wymiany zdań nie powstydziłby się Sorkin a obsada, na czele z legendarną Bette Davis (te oczy...) błyszczy. Nie brakuje ciętego humoru jak i oczywistych anachronizmów, w końcu to 1950 rok: małżeństwo bohaterów śpi w osobnych łóżkach a tytułowa Ewa musi zostać, oczywiście, spoliczkowana przez mężczyznę.
Niesamowicie wyprzedził swoje czasy i w sumie dziwne, że nikt się jeszcze nie pokusił o bardziej współczesną wersję osadzoną w Hollywood.
Robin Hood: Prince of Thieves (wersja rozszerzona, UHD Blu-ray)
Nie wiem kiedy widziałem go po raz ostatni ale chyba bardzo dawno temu bo tak naprawdę jedyne z czym kojarzy mi się ten film to teledysk Bryana Adamsa.
Świetny seans! Brakuje mi takiej lekkiej przygody i ujęcia tematu nienacechowanego pretensjami. (patrzę na Ciebie, trailerze filmu z Jackmanem) Zabawa jest przednia, casting barwny a rola Rickmana to istna eksplozja niezrównoważonej, wspaniałej szarży.
Czy disnejowska fanfara nie jest plagiatem muzyki z tego filmu!?
All About Eve (Blu-ray)
W końcu nadrobiłem nagrodzony sześcioma Oscarami (dwanaście nominacji!) pierwowzór Showgirls. Sporo z tego filmu jest w dziele Verhoevena, w tym kilka kluczowych elementów fabuły ale też mam wrażenie jest on w szczegółach o czymś trochę innym i nieco inaczej przedstawia głównych bohaterów, o satyrycznym zacięciu nie wspominając.
Film Mankiewicza? Wspaniały! Scenariusz jest ostry jak brzytwa, niejednej wymiany zdań nie powstydziłby się Sorkin a obsada, na czele z legendarną Bette Davis (te oczy...) błyszczy. Nie brakuje ciętego humoru jak i oczywistych anachronizmów, w końcu to 1950 rok: małżeństwo bohaterów śpi w osobnych łóżkach a tytułowa Ewa musi zostać, oczywiście, spoliczkowana przez mężczyznę.
Niesamowicie wyprzedził swoje czasy i w sumie dziwne, że nikt się jeszcze nie pokusił o bardziej współczesną wersję osadzoną w Hollywood.
Cytat z Szaman data 17 stycznia, 2026, 08:29RIP (2026)
Po pierwszych minutach spodziewałem się filmu w stylu żałosnego "Sabotażu" Davida Ayera z Arnoldem, czyli męczącego przyglądania się grupie bohaterów tak twardych, że aż śmiesznych. Ale dość nieoczekiwanie, po wejściu do domu Supergirl z Flasha, dostałem coś bardziej stonowanego, ograniczonego do niewielkiej przestrzeni i nawet okazyjnie trzymającego w napięciu. Sami bohaterowie, szczególnie Affleck i Damon również się uspokajają, a nie tylko prężą muskuły do karabinów i usta do przekleństw.
Trafiło się parę gorszych momentów (wątek kartelu z sąsiedztwa, na który można tylko przewrócić oczami), ale też kilka lepszych scen (Ben który jedzie i nie patrzy gdzie strzela!), a i ostatecznie nasze poczciwe chłopaki Matt i Ben, którym "towarzyszymy" na ekranie już od 30 lat wychodzą tutaj obronną ręką, bez przekroczenia granicy autoparodii.
6/10
RIP (2026)
Po pierwszych minutach spodziewałem się filmu w stylu żałosnego "Sabotażu" Davida Ayera z Arnoldem, czyli męczącego przyglądania się grupie bohaterów tak twardych, że aż śmiesznych. Ale dość nieoczekiwanie, po wejściu do domu Supergirl z Flasha, dostałem coś bardziej stonowanego, ograniczonego do niewielkiej przestrzeni i nawet okazyjnie trzymającego w napięciu. Sami bohaterowie, szczególnie Affleck i Damon również się uspokajają, a nie tylko prężą muskuły do karabinów i usta do przekleństw.
Trafiło się parę gorszych momentów (wątek kartelu z sąsiedztwa, na który można tylko przewrócić oczami), ale też kilka lepszych scen (Ben który jedzie i nie patrzy gdzie strzela!), a i ostatecznie nasze poczciwe chłopaki Matt i Ben, którym "towarzyszymy" na ekranie już od 30 lat wychodzą tutaj obronną ręką, bez przekroczenia granicy autoparodii.
6/10
Cytat z Szaman data 17 stycznia, 2026, 17:2728 lat później: Świątynia kości (2026)
Na moje oko nie ma tutaj ciekawej refleksji o chrześcijaństwie, jak chcialoby wielu recenzentów. Raczej takie przemyślenia na poziomie ateizującego gimnazjalisty: wystarczy pogrozić palcem przed gniewem Ojca, odprawić jakieś gusła i już ma się owieczki posłuszne na dwa tysiące lat. No nie. Takie zawracanie głowy.
Za bardzo poszło też w groteskowe rejony, za mało jest świeżości, seria jednak nie bez powodu stosowała dotąd przeskoki czasowe. Ale to nie jest zły film, to solidna, rzemieślnicza kontynuacja pozbawiona autorskiego sznytu, ale z nadal bardzo dobrym Ralphem. Potrafiąca kilka razy wzbudzić napięcie, a przy wątku samca Alfa zaryzykować śmieszność i wyjść z tego obronną ręką.
6/10
28 lat później: Świątynia kości (2026)
Na moje oko nie ma tutaj ciekawej refleksji o chrześcijaństwie, jak chcialoby wielu recenzentów. Raczej takie przemyślenia na poziomie ateizującego gimnazjalisty: wystarczy pogrozić palcem przed gniewem Ojca, odprawić jakieś gusła i już ma się owieczki posłuszne na dwa tysiące lat. No nie. Takie zawracanie głowy.
Za bardzo poszło też w groteskowe rejony, za mało jest świeżości, seria jednak nie bez powodu stosowała dotąd przeskoki czasowe. Ale to nie jest zły film, to solidna, rzemieślnicza kontynuacja pozbawiona autorskiego sznytu, ale z nadal bardzo dobrym Ralphem. Potrafiąca kilka razy wzbudzić napięcie, a przy wątku samca Alfa zaryzykować śmieszność i wyjść z tego obronną ręką.
6/10
Cytat z Mierzwiak data 18 stycznia, 2026, 13:45Paddington / Paddington 2 (Prime Video)
W końcuuu nadrobiłem i nie kłamali! Paddington naprawdę robi z serca marmoladę 🙂
Przeuroczo ciepłe i pozytywne kino jakiego bardzo brakuje, mocno w duchu familijnych produkcji z minionej już epoki. Przerysowanie i umowność działają w 100% - fakt że nikt nie reaguje zdziwieniem na mówiącego misia działa tu wyłącznie na korzyść. Kontynuacja, z racji też braku efektu świeżości, jest tylko nieco słabsza, choć wciąż bardzo dobra i zwariowana; misiowej wersji finału Mission: Impossible to ja się nie spodziewałem!
Paddington / Paddington 2 (Prime Video)
W końcuuu nadrobiłem i nie kłamali! Paddington naprawdę robi z serca marmoladę 🙂
Przeuroczo ciepłe i pozytywne kino jakiego bardzo brakuje, mocno w duchu familijnych produkcji z minionej już epoki. Przerysowanie i umowność działają w 100% - fakt że nikt nie reaguje zdziwieniem na mówiącego misia działa tu wyłącznie na korzyść. Kontynuacja, z racji też braku efektu świeżości, jest tylko nieco słabsza, choć wciąż bardzo dobra i zwariowana; misiowej wersji finału Mission: Impossible to ja się nie spodziewałem!
Cytat z Janko data 18 stycznia, 2026, 19:03Cytat z Mierzwiak data 18 stycznia, 2026, 13:45W końcuuu nadrobiłem i nie kłamali! Paddington naprawdę robi z serca marmoladę
To oczywiste, że Nicolas Cage zawsze ma rację.
Cytat z Mierzwiak data 18 stycznia, 2026, 13:45W końcuuu nadrobiłem i nie kłamali! Paddington naprawdę robi z serca marmoladę
To oczywiste, że Nicolas Cage zawsze ma rację.
Cytat z Mierzwiak data 19 stycznia, 2026, 19:1228 Years Later: The Bone Temple
Niektórzy pewnie zauważyli, że wróciłem do oceniania filmów ale za cholerę nie wiem co z tym tytułem zrobić. To film który w zależności od sceny wydawał mi się świetny, wkurzający, nudny i śmieszny.
Co chyba najbardziej mnie po tych dwóch częściach uderza, to że nie widzę najmniejszego powodu, dla którego nie mógł to być jeden film - z łatwością jestem w stanie sobie wyobrazić historię z poprzednika opowiedzianą w pierwszej godzinie i tę ze Świątyni kości w drugiej; przy okazji wiadome zakończenie zostawiłoby widzów z ochotą na więcej a tak rok temu film kończył się gangiem w perukach i dzisiaj jest wielkie zdziwienie, że jest flop...
28 Years Later: The Bone Temple
Niektórzy pewnie zauważyli, że wróciłem do oceniania filmów ale za cholerę nie wiem co z tym tytułem zrobić. To film który w zależności od sceny wydawał mi się świetny, wkurzający, nudny i śmieszny.
Co chyba najbardziej mnie po tych dwóch częściach uderza, to że nie widzę najmniejszego powodu, dla którego nie mógł to być jeden film - z łatwością jestem w stanie sobie wyobrazić historię z poprzednika opowiedzianą w pierwszej godzinie i tę ze Świątyni kości w drugiej; przy okazji wiadome zakończenie zostawiłoby widzów z ochotą na więcej a tak rok temu film kończył się gangiem w perukach i dzisiaj jest wielkie zdziwienie, że jest flop...
Cytat z Szaman data 19 stycznia, 2026, 19:16Wydaje mi się, że po prostu pierwsza połowa Bone Temple jest znacznie lepsza, stąd to wrażenie nierówności. Dla mnie szkoda, że z góry założyli, że dostaną finansowanie na trzy kolejne części. Przecież to nie Imperium kontratakuje, to nawet nie seria horrorów w stylu Halloween, gdzie zawsze znajdzie się ktoś chętny na koszty w przedziale 20 mln i kanał dystrybucji. To filmy kosztujące po 60 mln.
Wydaje mi się, że po prostu pierwsza połowa Bone Temple jest znacznie lepsza, stąd to wrażenie nierówności. Dla mnie szkoda, że z góry założyli, że dostaną finansowanie na trzy kolejne części. Przecież to nie Imperium kontratakuje, to nawet nie seria horrorów w stylu Halloween, gdzie zawsze znajdzie się ktoś chętny na koszty w przedziale 20 mln i kanał dystrybucji. To filmy kosztujące po 60 mln.
Cytat z Mierzwiak data 19 stycznia, 2026, 19:33Cytat z Szaman data 19 stycznia, 2026, 19:16Wydaje mi się, że po prostu pierwsza połowa Bone Temple jest znacznie lepsza, stąd to wrażenie nierówności.
Hmm, to u mnie jednak na odwrót. Od początku bardzo męczył mnie gang Jimmiego i dość żenujące potraktowanie Spike'a.
Cytat z Szaman data 19 stycznia, 2026, 19:16Wydaje mi się, że po prostu pierwsza połowa Bone Temple jest znacznie lepsza, stąd to wrażenie nierówności.
Hmm, to u mnie jednak na odwrót. Od początku bardzo męczył mnie gang Jimmiego i dość żenujące potraktowanie Spike'a.
Cytat z Marek Pilarski data 19 stycznia, 2026, 19:51Cytat z Mierzwiak data 19 stycznia, 2026, 19:12Niektórzy pewnie zauważyli, że wróciłem do oceniania filmów ale za cholerę nie wiem co z tym tytułem zrobić. To film który w zależności od sceny wydawał mi się świetny, wkurzający, nudny i śmieszny.
To ja tak miałem podczas wczorajszego seansu Jay Kelly. xD
Cytat z Mierzwiak data 19 stycznia, 2026, 19:12Niektórzy pewnie zauważyli, że wróciłem do oceniania filmów ale za cholerę nie wiem co z tym tytułem zrobić. To film który w zależności od sceny wydawał mi się świetny, wkurzający, nudny i śmieszny.
To ja tak miałem podczas wczorajszego seansu Jay Kelly. xD
Cytat z Mierzwiak data 24 stycznia, 2026, 22:51Return to Silent Hill
Po przeczytaniu spoilerów prawie dostałem wylewu i anulowałem bilet.
Żeby dać Wam obraz nędzy i rozpaczy jak żenująca jest to adaptacja absolutnie fantastycznej gry, to tak:
Punkt wyjścia gry: facet przyjeżdża do Silent Hill po tym, jak dostał list od zmarłej kilka lat temu żony która pisze, że tam na niego czeka.
Punkt wyjścia filmu: facet przyjeżdża do Silent Hill po tym, jak dostał list od swojej byłej z którą rozstał się kilka lat temu która pisze, że tam na niego czeka.
WTF!?!?!?
Z tego co przeczytałem w zasadzie całkowicie zmieniono tę historię i wyrzuconu lub wypaczono każdy możliwy podtekst / wątek, dzięki ktoremu ten tytuł stał się kultowy na rzecz jakichś bezsensownych pierdów włącznie z bredniami, których w grze w ogóle nie było.
1/10 bez oglądania 🙂
Return to Silent Hill
Po przeczytaniu spoilerów prawie dostałem wylewu i anulowałem bilet.
Żeby dać Wam obraz nędzy i rozpaczy jak żenująca jest to adaptacja absolutnie fantastycznej gry, to tak:
Punkt wyjścia gry: facet przyjeżdża do Silent Hill po tym, jak dostał list od zmarłej kilka lat temu żony która pisze, że tam na niego czeka.
Punkt wyjścia filmu: facet przyjeżdża do Silent Hill po tym, jak dostał list od swojej byłej z którą rozstał się kilka lat temu która pisze, że tam na niego czeka.
WTF!?!?!?
Z tego co przeczytałem w zasadzie całkowicie zmieniono tę historię i wyrzuconu lub wypaczono każdy możliwy podtekst / wątek, dzięki ktoremu ten tytuł stał się kultowy na rzecz jakichś bezsensownych pierdów włącznie z bredniami, których w grze w ogóle nie było.
1/10 bez oglądania 🙂
Cytat z Szaman data 28 stycznia, 2026, 21:43Anakonda (2025)
Black i Rudd jak zwykle sympatyczni, szkoda, że nie wykorzystano ich pozycji wyjściowych polegających na odwróceniu ról. Bo tym razem Jack jest ustabilizowanym rzemieślnikiem z życiem rodzinnym, a Paul podstarzałym marzycielem, epizodystą w Fabryce Snów. Jednak nic tutaj nie działa, ani przekombinowana koncepcja, ani komedia przygodowa, a najgorzej, że zupełnie nie czuć z ekranu miłości do Anakondy z 97 roku. Jest tutaj tylko uwielbienie dla Cube'a-rapera, a film Liosy to pretekst do egzotycznej lokacji, bon wycieczkowy z generatora franczyz.
To napisałem na Filmwebie, a dodam jeszcze, że jeśli skandalicznie lunatykująca Thandiwe Newton nie miała na sobie peruki, to ja się jednak na tym nie znam 🙂 Ale poważnie, ona była tak bardzo, bardzo obrażona, że w ogóle tam jest. Nie było innej aktorki?
Okropne jest też cameo gwiazdy na napisach końcowych, w którym to gwiazda ewidentnie wcale nie spotkała się z Jackiem Blackiem 🙂
3/10
Good Boy (2025)
Nie przekreślam całkowicie, nie gnębię oceną, ale może jednak trzeba było przemyśleć czy to materiał na pełnometrażowy film. Bo kochany piesek nasłuchujący odgłosów i unikający zjawy z cienia to trochę za mało nawet na krótkometrażówkę. 70 minut daje już wrażenie ciągłego kręcenia się w kółko. Nie nazwałbym tego eksperymentu ciekawym, klimat zagrożenia osiągany jest miejscami, chyba jestem zbyt łagodny z powodu kochanego zwierzaka.
5/10
Anakonda (2025)
Black i Rudd jak zwykle sympatyczni, szkoda, że nie wykorzystano ich pozycji wyjściowych polegających na odwróceniu ról. Bo tym razem Jack jest ustabilizowanym rzemieślnikiem z życiem rodzinnym, a Paul podstarzałym marzycielem, epizodystą w Fabryce Snów. Jednak nic tutaj nie działa, ani przekombinowana koncepcja, ani komedia przygodowa, a najgorzej, że zupełnie nie czuć z ekranu miłości do Anakondy z 97 roku. Jest tutaj tylko uwielbienie dla Cube'a-rapera, a film Liosy to pretekst do egzotycznej lokacji, bon wycieczkowy z generatora franczyz.
To napisałem na Filmwebie, a dodam jeszcze, że jeśli skandalicznie lunatykująca Thandiwe Newton nie miała na sobie peruki, to ja się jednak na tym nie znam 🙂 Ale poważnie, ona była tak bardzo, bardzo obrażona, że w ogóle tam jest. Nie było innej aktorki?
Okropne jest też cameo gwiazdy na napisach końcowych, w którym to gwiazda ewidentnie wcale nie spotkała się z Jackiem Blackiem 🙂
3/10
Good Boy (2025)
Nie przekreślam całkowicie, nie gnębię oceną, ale może jednak trzeba było przemyśleć czy to materiał na pełnometrażowy film. Bo kochany piesek nasłuchujący odgłosów i unikający zjawy z cienia to trochę za mało nawet na krótkometrażówkę. 70 minut daje już wrażenie ciągłego kręcenia się w kółko. Nie nazwałbym tego eksperymentu ciekawym, klimat zagrożenia osiągany jest miejscami, chyba jestem zbyt łagodny z powodu kochanego zwierzaka.
5/10
Cytat z Szaman data 30 stycznia, 2026, 21:02Pewnie wiecie jaki film właśnie widziałem 🙂 Ale uczucia mieszane, Drag Me To Hell lepsze. Świetna, szalona McAdams, bardzo dobry Dylan. Więcej potem.
Pewnie wiecie jaki film właśnie widziałem 🙂 Ale uczucia mieszane, Drag Me To Hell lepsze. Świetna, szalona McAdams, bardzo dobry Dylan. Więcej potem.
Cytat z Szaman data 30 stycznia, 2026, 21:38Send Help (2026)
Niedosyt. Nie jest to Drag Me To Hell, chociaż oferuje bardzo podobny klimat i realizację, a mimo, że całość jest świetnie zagrana, to zdecydowanie najlepsze jest ostatnie 20 minut. Do przemyślenia. Do powtórki. Szkoda, że Sam już pewnie nigdy nie wróci do czasów sprzed CGI, za dużo tutaj komputera.
To z Filmwebu. Czegoś mi zabrakło, wszystkie klocki na swoim miejscu, ale nie potrafię jeszcze powiedzieć czego. Taki ze mnie recenzent jak z koziej dupy trąbka 🙂 A właśnie, co do zwierząt, nie potrafię zdzierżyć przemocy wobec zwierząt. Im jestem starszy tym gorzej. Ludzie, demony, potwory w innych filmach ok. Ale z tym dzikiem mnie zupełnie nie rozbawiło. No taka moja głupotka na mózgu. Nawet jeśli ten Pumba to wyglądał bardziej jakby urwał się od Jona Favreau, albo był dublerem diabła tasmańskiego w odświeżonych Animaniakach.
Może chodzi o to, że większość filmu polegała jednak na nazwijmy to, piskusach które robią sobie bohaterowie? Główna dwójka mega fajna, jest tutaj udane żonglowanie moralnością i perspektywą, ale nie mam wrażenia, że fabuła uniosła pełen metraż. I Raimi wcale nie ma aż tylu okazji do wyszalenia się co we wspomnianym Drag Me To Hell. Ale jeszcze nie wiem, czy dla mnie to zarzut, bo udanie oddał film w ręce swoich aktorów. Bardzo podobało mi się jak O'Brien prowadzony jest tutaj identycznie jak młody Bruce Campbell, widać też, że wie w czyim filmie tańczy. Rachel jest absolutnie szalona i to jej najlepsza rola jaką widziałem, a widziałem Spotlight.
Szkoda, że Spider-Many sprawiły, że Sam już raczej nie wróci z krainy CGI. W 1991 roku kręcił film z absolutnie przestarzałymi, kukiełkowymi szkieletorami, teraz nie potrafi nakręcić prostych scen bez blue screena. Sorry Sam, taka prawda, wiem, że dla was wszystkich Jim Cameron to guru, ale co ja poradzę.
7/10
Myślałem, że się zakocham.
Send Help (2026)
Niedosyt. Nie jest to Drag Me To Hell, chociaż oferuje bardzo podobny klimat i realizację, a mimo, że całość jest świetnie zagrana, to zdecydowanie najlepsze jest ostatnie 20 minut. Do przemyślenia. Do powtórki. Szkoda, że Sam już pewnie nigdy nie wróci do czasów sprzed CGI, za dużo tutaj komputera.
To z Filmwebu. Czegoś mi zabrakło, wszystkie klocki na swoim miejscu, ale nie potrafię jeszcze powiedzieć czego. Taki ze mnie recenzent jak z koziej dupy trąbka 🙂 A właśnie, co do zwierząt, nie potrafię zdzierżyć przemocy wobec zwierząt. Im jestem starszy tym gorzej. Ludzie, demony, potwory w innych filmach ok. Ale z tym dzikiem mnie zupełnie nie rozbawiło. No taka moja głupotka na mózgu. Nawet jeśli ten Pumba to wyglądał bardziej jakby urwał się od Jona Favreau, albo był dublerem diabła tasmańskiego w odświeżonych Animaniakach.
Może chodzi o to, że większość filmu polegała jednak na nazwijmy to, piskusach które robią sobie bohaterowie? Główna dwójka mega fajna, jest tutaj udane żonglowanie moralnością i perspektywą, ale nie mam wrażenia, że fabuła uniosła pełen metraż. I Raimi wcale nie ma aż tylu okazji do wyszalenia się co we wspomnianym Drag Me To Hell. Ale jeszcze nie wiem, czy dla mnie to zarzut, bo udanie oddał film w ręce swoich aktorów. Bardzo podobało mi się jak O'Brien prowadzony jest tutaj identycznie jak młody Bruce Campbell, widać też, że wie w czyim filmie tańczy. Rachel jest absolutnie szalona i to jej najlepsza rola jaką widziałem, a widziałem Spotlight.
Szkoda, że Spider-Many sprawiły, że Sam już raczej nie wróci z krainy CGI. W 1991 roku kręcił film z absolutnie przestarzałymi, kukiełkowymi szkieletorami, teraz nie potrafi nakręcić prostych scen bez blue screena. Sorry Sam, taka prawda, wiem, że dla was wszystkich Jim Cameron to guru, ale co ja poradzę.
7/10
Myślałem, że się zakocham.
Cytat z Mierzwiak data 30 stycznia, 2026, 22:16Moja opinia jutro. Tymczasem...
The Surfer (Prime Video)
Śmieszno dziwny film na który w pewnym momencie nawet miałem wybrać się do kina i w sumie nie byłby to zły seans, choć dziełko to dość mocno niedogotowane ale i niepozbawione specyficznego smaku i atmosfery, ciekawego miescami montażu, muzyki czy humoru, o Cage'u oczywiście nie wspominając.
Dużo tu podejmowanych tematów i potencjalnie ciekawych wątków jak na skrypt jednej tylko osoby choć tak naprawdę żaden nie zostaje w pełni zeksplorowany i końcówka zostawia z wrażeniem zarówno niedosytu jak i miłym uczuciem obcowania z filmem dość charakternym.
Takie bardziej 6,5/10, jak zostanie w głowie na dłużej to pomyślę nad 7.
Moja opinia jutro. Tymczasem...
The Surfer (Prime Video)
Śmieszno dziwny film na który w pewnym momencie nawet miałem wybrać się do kina i w sumie nie byłby to zły seans, choć dziełko to dość mocno niedogotowane ale i niepozbawione specyficznego smaku i atmosfery, ciekawego miescami montażu, muzyki czy humoru, o Cage'u oczywiście nie wspominając.
Dużo tu podejmowanych tematów i potencjalnie ciekawych wątków jak na skrypt jednej tylko osoby choć tak naprawdę żaden nie zostaje w pełni zeksplorowany i końcówka zostawia z wrażeniem zarówno niedosytu jak i miłym uczuciem obcowania z filmem dość charakternym.
Takie bardziej 6,5/10, jak zostanie w głowie na dłużej to pomyślę nad 7.
