aby założyć posty i tematy.

Opinie o filmach

PreviousPage 14 of 106Next

Ruszyły też recenzje z Jungle Cruise:

https://www.rottentomatoes.com/m/jungle_cruise

Są recenzje The Suicide Squad. Chyba nie wszystko stracone 😉

Zrobiłem sobie ostatnio powtórki kilku filmów których z jednej strony dawno nie oglądałem, a z drugiej kupiłem je na UHD już jakiś czas temu ale nie mogłem znaleźć okazji do seansu.

I tak na nowo zachwyciłem się Goodfellas, które jest kinem tak doskonałym w każdym calu, że tylko za ten film Marty ma pełne prawo jechać po wszystkich Marvelach i innych blockbusterach świata oceniając co jest Kinem, a co nie. Niewiele słabsze jest Casino; kiedyś nie byłem pod jakimś szczególnie dużym wrażeniem tego filmu, teraz nie mogłem oderwać wzroku od ekranu. Oba filmy łączy niesamowita płynność narracji i to, że w którym momencie by ich nie włączyć, zawsze będzie miało miejsce coś ciekawego pod takim czy innym względem, a czasem pod wszystkimi naraz.

Przyjemnie było też wrócić do American Gangster; film dostał niesamowity remaster i bodaj najbrzydszy wizualnie film Scotta nagle wskoczył do czołówki jego najbardziej imponujących. Nie jest to jakoś szczególnie odkrywcze kino, to wszystko gdzieś już było (chociażby we wspomnianych Goodfellas), ale fakt że główny bohater (jak i większość obsady) jest Czarny wnosi spory powiew świeżości do gatunku a i w pewnym sensie film wyprzedził pod tym względem swoje czasy i dzisiaj pewnie byłoby o nim głośniej niż w 2007 roku.

Po raz pierwszy, na razie w wersji kinowej, obejrzałem też kupione w ciemno Almost Famous. Nie padam na kolana, ale to świetnie obsadzone, sympatyczne kino; zaskakująco wręcz lekkie i pełne nienachalnego humoru. Za jakiś czas pochłonę dłuższą o jakieś 40 minut wersję rozszerzoną która wśród fanów filmu cieszy się sporym powodzeniem i już teraz spodziewam się że i u mnie tak będzie, bo czuć że trochę materiału wyleciało i niektórym wątkom przydałoby się więcej oddechu.

Tym razem już na Netfliksie nareszcie (NARESZCIE!) nadrobiłem Eyes Wide Shut Kubricka i nie zawiodłem się. Powolne, hipnotyzujące kino z kilkoma niezapomnianymi scenami, w tym bohaterką Kidman wyjawiającą Cruise'owi swoje fantazje erotyczne. Prosta scena która mówi więcej niż te wszystkie przepełnione przerysowanym seksem, gadżetami i kiczem post-greyowe crapy którym wydaje się, że poruszają temat kobiecej seksualności, ich potrzeb i wolności.

Musze wrócić do Goodfellas. Jeden z filmów które oglądałem kiedy moja miłość do kina dopiero rozkwitała i mimo, że był to film bardzo ważny dla tego uczucia (i przy okazji sprawił, że duet De Niro i Pesci stał się dla mnie jednym z najważniejszych duetów w historii) to jednak nie byłem nim zachwycony a wręcz obecnie uważam go za jeden z nieco gorszych filmów Scorsese - chociaż nadal bardzo dobry.Obecnie znacznie bardziej wolę Casino, film moim zdaniem  bliski absolutnej perfekcji. Bardzo podoba mi się jednak jak Goodfellas, Casino i Irishman pomimo teoretycznego podobieństwa są zupełnie inne i jednocześnie świetnie się uzupełniają tematycznie i nastrojowo. A Goodfellas chociaż pamiętam doskonale muszę od początku do końca obejrzeć raz jeszcze.

Za to jak już jesteśmy przy Scorsese ostatnio nadrobiłem jeden z bardziej zapomnianych jego filmów - "Alice Doesn't Live Here Anymore" i byłem zachwycony. Nie tylko jakością filmu samego w sobie, ale tym, że po raz kolejny Martin zaskoczył mnie jak różne filmy może tworzyć, jak rozumie różne gatunki, różne historie i kompletnie różnych bohaterów. Jedynie kilka razy w centrum swoich filmów stawia kobiety, ale już jak to robi to zazwyczaj znakomicie i tak jest tutaj. Bardzo naturalny, szczery film który dramatycznie angażuje, ale nie przytłacza bo wyreżyserowany i napisany jest z dystansem, humorem, ironią; genialna szydera z toksycznej męskości czy pokazanie zarówno problemów dużych jak i małych problemików z którymi każdy boryka się codziennie jak ciągłe sprzeczki bohaterki z jej synem. A do tego wybitna Burstyn i Keitel z rolą małą, ale jedną z jego najlepszych. Niesamowitym twórcą jest Martin i mam nadzieje, że zdrowie i energia dopisza mu jeszcze długo aby kręcił i produkował dalej - zwłaszcza, że jest jednym z paru nestorów którzy ciągle trzymają wysoki poziom.

A drugiego takiego mistrza opowiadania historii nie będzie.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Alicję muszę nadrobić, podobnie jak parę innych tytułów Scorsese. Widziałem wszystkie jego filmy od czasu Gangów Nowego Jorku, ale już z wcześniejszych "tylko" Kasyno, Przylądek strachu, Chłopców z ferajny, Ostatnie kuszenie Chrystusa, Króla komedii, Wściekłego byka i Taksówkarza.

"Age of Innocence" jest fantastyczne, zwłaszcza dla mnie jako fanboya kostiumowych dramatów. To też wyjątkowy film pod tym względem, że wyjątkowo to nie Daniel Day Lewis jest w nim najlepszy (chociaż nadal fantastyczny). No i kolejny przykład jak Scorsese żongluje gatunkami, tym razem zbliżając się bardziej do Jamesa Ivoryego. Reszty z tamtego okresu też nie widziałem, ale również mocno mnie interesują jego dokumenty, widziałem ten o Dylanie (bardzo fajny) i wywiad rzekę z Lebowitz - fantastyczny.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Those Who Wish Me Dead - tak jak zapowiadał zwiastun, trochę za dużo tu komputera, a samej historii brakuje mięsa; jest tu kilka fajnych pomysłów i wątków, ale wszystkie są ledwie szkicem, żaden nie jest pociągnięty na tyle mocną kreską, by stworzyć wyrazisty obraz. Seans mija jednak nieźle, a Angelina przypomniała mi, jak bardzo lubię ją oglądać.

Powtórzyłem sobie też dwa filmy, które kiedyś uważałem za gnioty.

Drag Me To Hell Sama Raimiego jest... fajne. Trochę zwariowane, częściej bardziej śmieszne niż straszne (trudno podejrzewać, by nie było to zamierzone), wreszcie - pozytywnie wyróżnia się w zestawieniu z obecnymi horrorami i obowiązującymi w gatunku trendami. Za ciekawy i bardzo dobry trop uważam to, że bohaterka nie napotyka na swojej drodze zła bo tak, bo wprowadziła się do nawieeszonego fomu itp, ale dlatego że sama je na siebie sprowadziła. Dodatkowo bohaterka jest na tyle dwuznaczna, że w równym stopniu można ją lubić i kibicować, co mieć frajdę z oglądania jak klątwa coraz bardziej daje jej w kość. Wisienką na torcie jest finałowa wolta i świetne zakończenie.

Zachęcony pozytywną recenzją Stuckmanna sięgnąłem też z ciekawości po powtórkę Jennifer's Body i trudno mi się z Chrisem nie zgodzić. Nie pamiętam już nawet czemu film aż tak nie podobał mi się w 2009 roku; prawie nic z niego nie pamiętałem i oglądało mi się go w zasadzie jak coś, czego nigdy nie widziałem. Co mogę powiedzieć? 11 lat po premierze wydał mi się niesamowicie świeży, w pozytywnym sensie inny, dziwny, oryginalny. No i ma autentycznie ŚWIETNĄ rolę Megan Fox.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Wiedziałem, że jest jakiś tegoroczny film z HBO MAX który chciałem sobie nadrobić i wiedziałem, że nie musze przy nim jakoś szczególnie myśleć, ale za cholere nie mogłem sobie przypomnieć o co mi chodzi aż do teraz. Co prawda niby wymęczyłem tegoroczną dawke przeciętnego Sheridana oglądając "Without Remorse", ale dawno nic z Jolie nie widziałem, trzeba obejrzeć.

Dodam jeszcze, że Those Who... ma w sobie coś z prostoty akcyjniaków z lat 90-tych; nie jest aż tak dobrym filmem jak kultowce z tamtego okresu, ale stanowi przyjemny powrót do filmów dających się streścić jednym zdaniem.

Cytat z Mierzwiak data Sierpień 11, 2021, 12:37

Dodam jeszcze, że Those Who... ma w sobie coś z prostoty akcyjniaków z lat 90-tych

I z głupoty. To najsłabszy film Sheridana z jakim miałem do czynienia. Nie jest zły, ale w doskonale schematyczny i nijaki. A choć tez lubię Angelinę to jej role można by powierzyć drugoligowej aktorce i raczej nie byłoby wielkiej rożnicy.

Angelina miała być tym wabikiem. Moim zdaniem też spokojnie ktoś mniej znany mógł w tym zagrać, ale Angelina chyba jest w momencie swojej kariery, w którym gra tylko w tym, w czym naprawdę chce zagrać.

Ta, nie oglądałem wcześniej zwiastuna poszedłem ze względu na obsadę. Dopiero po seansie sprawdziłem reżysera i szczerze i niemile się zaskoczyłem.

Free Guy sympatyczny. Nic rewolucyjnego, ale ogląda się przyjemnie. Trochę Ready Player 1, trochę Truman Show, trochę typowego Ryana Reynoldsa. I sporo easter eggów. W tym kilka chyba z dokrętek po przejęciu Foxa przez Disneya 😉

Cytat z robgordon data Sierpień 13, 2021, 22:20

I sporo easter eggów

Jakiego typu? Takich prawdziwych, fajnie ukrytych, czy w stylu tych które są ostatnio popularne w Hollywood, w sam raz na listy 10 easter eggs you missed in [wstaw tytuł], które przez 20 sekund zajmują cały ekran i które można przegapić tylko jeśli się akurat usnęło? 😛

Szaman has reacted to this post.
Szaman

I koniecznie z czerwoną strzałką na planszy tytułowej! 🙂

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Albo z kółkiem, a najlepiej ze strzałką wskazującą na kółko 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Wiesz, te fajnie ukryte są pewnie dla fanów gier. I coś tam wychwyciłem, ale nie gram w żadne gierki, więc pewnie większość z nich mnie ominęło. Dla mnie były te bardziej oczywiste

Spoiler

Przykładowo, tarcza Kapitana Ameryki i cameo Chrisa Evansa, wszelkie nawiązania do Star Wars, Miley Cyrus itp. Zaskoczył mnie także udział w filmie Channinga Tatuma.

Marek Pilarski, Szaman and Mierzwiak have reacted to this post.
Marek PilarskiSzamanMierzwiak

Jak coś to mocne spoilery Rob wrzucił i aż dziwne, że to ukryli do premiery w dzisiejszych czasach 🙂 albo inaczej, mocne bo zaskakujące, na fabułę raczej wplywu nie mają.

Cytat z Szaman data Sierpień 13, 2021, 23:27

Jak coś to mocne spoilery Rob wrzucił i aż dziwne, że to ukryli do premiery w dzisiejszych czasach 🙂 albo inaczej, mocne bo zaskakujące, na fabułę raczej wplywu nie mają.

Free Guy

Spoiler

Gdy przeczytałem swoje spoilery to uświadomiłem sobie, że można z nich wywnioskować, że Miley Cyrus wystąpiła w filmie. Nie, chodzi o odpowiednie wykorzystanie jej piosenki. Ale Chris i Channing są 😉

Free Guy (2021)

Bardzo fajny, może nie jakiś przezabawny, ale pełen pozytywnych wibracji film. Przypominał mi Maskę z Carreyem, szczególnie w pierwszej połowie, potem wchodziły już najsłabsze tutaj wątki korpo i wygłupy Taiki, ale to tylko mały prztyczek w nos pozytywnej całości.

Może stąd skojarzenia z Carreyem, bo Reynolds jest tutaj w życiowej formie. Mam wrażenie, że jakimś cudem z wiekiem ma coraz więcej energii zamiast ją tracić. Niesamowite.

Ogromny rozmach, z CGI które nie walczy o realizm, ale korzysta z tego, że konwencja pozwala na wzięcie efektów specjalnych w pewien nawias. Z epizodów- ten dłuższy przeciętny, bo i nie przepadam za aktorem, ten krótszy świetny. Szkoda, że dozwolonego fucka wykorzystali gdzie indziej 🙂

7/10

PreviousPage 14 of 106Next