Opinie o filmach
Cytat z Mierzwiak data 21 sierpnia, 2021, 17:11Szaman w zasadzie napisał już wszystko co trzeba, ale dodam od siebie jeszcze kilka przemyśleń.
Według prawideł scenopisarstwa na pierwszych 10 stronach scenariusza, czyli w początkowych ~10 minutach (co możecie potwierdzić analizując swoje ulubione filmy), należy zawrzeć hook danej historii - nakreślić fabułę, przedstawić bohaterów, zaintrygować i zainteresować tym, co wydarzy się dalej. W pierwszych 10 minutach Reminiscence przedstawia nam bohaterów i to czym się zajmują, zjawia się też, jak na historię (neo) noir przystało, femme fatale, której dzięki technologii projekcji wspomnień Hugh i Thandiwe mają pomóc... odnaleźć klucze. Nagrodę w kategorii Intryga Roku otrzymuje... 🙂 Oczywiście jestem tutaj mocno złośliwy bo w końcu film się rozkręca i pojawia się prawdziwa tajemnica która zapoczątkowuje śledztwo prowadzone przez Jackmana (People don't just disappear - owszem, Hugh, znikają, i to setki tysięcy każdego roku; zgrzytałem zębami słysząc banialuki jakie przyszło mu wypowiadać tu z offu), ale mimo to nie było tu żadnego elementu który usprawiedliwiłby trwanie tej historii. Bohater Jackmana zakochał się w Ferguson, OK, ale co mnie obchodzi jej zniknięcie skoro NIC nie wskazuje na to, że stało się coś niepokojącego, wartego śledztwa? To trochę tak jakby w Gone Girl Rosamund Pike zniknęła, ale nie zostawiła po sobie śladów krwi w kuchni i sprytnie nie upozorowała miejsca z przewróconym stolikiem, jednocześnie stawiając z powrotem ramkę ze zdjęciem, która też powinna być przewrócona.
Kreacja świata jest dramatycznie zła. Wszystko tu jest sztuczne, upozorowane, nierealistyczne. Zatopione Miami lśni się i błyszczy (komputerowe ujęcie otwierające film jest straszne), wszystko jest sterylne, budynki są w doskonałym stanie a w wodzie nie pływają żadne śmieci. Oglądając ten film nie poczułem, że mieszkańcy miasta z czymkolwiek się zmagają, że ich życie jest w jakikolwiek sposób utrudnione, inne. Mam wrażenie że z podobnej lokacji taki Ridley Scott czy inny utalentowany twórca w latach 80-tych zrobiłby coś, co zapisałoby się w historii kina, coś, co po seansie zostawiłoby nas z uczuciem brudu i smrodu wilgoci. Lisie Joy talentu starczyło na pozostawienie po swoim dziele co najwyżej posmaku nieświeżego paździerza, nieudolnie kopiującego i udającego (niekiedy przekraczając nawet granicę parodii jak w scenach z matką w otoczeniu zegarów) kino noir.
Szaman w zasadzie napisał już wszystko co trzeba, ale dodam od siebie jeszcze kilka przemyśleń.
Według prawideł scenopisarstwa na pierwszych 10 stronach scenariusza, czyli w początkowych ~10 minutach (co możecie potwierdzić analizując swoje ulubione filmy), należy zawrzeć hook danej historii - nakreślić fabułę, przedstawić bohaterów, zaintrygować i zainteresować tym, co wydarzy się dalej. W pierwszych 10 minutach Reminiscence przedstawia nam bohaterów i to czym się zajmują, zjawia się też, jak na historię (neo) noir przystało, femme fatale, której dzięki technologii projekcji wspomnień Hugh i Thandiwe mają pomóc... odnaleźć klucze. Nagrodę w kategorii Intryga Roku otrzymuje... 🙂 Oczywiście jestem tutaj mocno złośliwy bo w końcu film się rozkręca i pojawia się prawdziwa tajemnica która zapoczątkowuje śledztwo prowadzone przez Jackmana (People don't just disappear - owszem, Hugh, znikają, i to setki tysięcy każdego roku; zgrzytałem zębami słysząc banialuki jakie przyszło mu wypowiadać tu z offu), ale mimo to nie było tu żadnego elementu który usprawiedliwiłby trwanie tej historii. Bohater Jackmana zakochał się w Ferguson, OK, ale co mnie obchodzi jej zniknięcie skoro NIC nie wskazuje na to, że stało się coś niepokojącego, wartego śledztwa? To trochę tak jakby w Gone Girl Rosamund Pike zniknęła, ale nie zostawiła po sobie śladów krwi w kuchni i sprytnie nie upozorowała miejsca z przewróconym stolikiem, jednocześnie stawiając z powrotem ramkę ze zdjęciem, która też powinna być przewrócona.
Kreacja świata jest dramatycznie zła. Wszystko tu jest sztuczne, upozorowane, nierealistyczne. Zatopione Miami lśni się i błyszczy (komputerowe ujęcie otwierające film jest straszne), wszystko jest sterylne, budynki są w doskonałym stanie a w wodzie nie pływają żadne śmieci. Oglądając ten film nie poczułem, że mieszkańcy miasta z czymkolwiek się zmagają, że ich życie jest w jakikolwiek sposób utrudnione, inne. Mam wrażenie że z podobnej lokacji taki Ridley Scott czy inny utalentowany twórca w latach 80-tych zrobiłby coś, co zapisałoby się w historii kina, coś, co po seansie zostawiłoby nas z uczuciem brudu i smrodu wilgoci. Lisie Joy talentu starczyło na pozostawienie po swoim dziele co najwyżej posmaku nieświeżego paździerza, nieudolnie kopiującego i udającego (niekiedy przekraczając nawet granicę parodii jak w scenach z matką w otoczeniu zegarów) kino noir.
Cytat z Kuba data 21 sierpnia, 2021, 17:40I dziw się potem producentom że tylko Nolanowi dają kasę i budżet na oryginalne sci-fi 🙂
I dziw się potem producentom że tylko Nolanowi dają kasę i budżet na oryginalne sci-fi 🙂
Cytat z Mierzwiak data 21 sierpnia, 2021, 17:53Przykre, bo przez takie szroty niektórzy będą forsować narrację że "baby nie umiejo kręcić sci-fi."
Przykre, bo przez takie szroty niektórzy będą forsować narrację że "baby nie umiejo kręcić sci-fi."
Cytat z Szaman data 21 sierpnia, 2021, 19:34The Night House (2021)
Rebecca Hall jest tutaj absolutnie rewelacyjna, wspaniała, mistrzowska, obsadzałbym ją w każdym swoim horrorze. I to nie jest tak, że wzięli aktorkę dramatyczną aby sobie przekonująco popłakała, a wokół niej wrzucili rzeczy fantastyczne. Nie, to w pełni horrorowa rola, jeśli rozumiecie o co mi chodzi, ze smutkiem, przerażeniem, krzykiem, także fizycznymi aspektami roli w kinie grozy. I nawet głupiego Saturna nie dostanie, bo te już dawno przerodziły się w drugie MTV Movie Awards. Podbiła moje serce miłośnika horrorów i nic już lepszego w tym roku nie zobaczę.
Co nie często mogę powiedzieć przy horrorach, naprawdę podobał mi się scenariusz, z całkiem zgrabnym rozwiązaniem zagadki. A już scena w której na początku filmu dowiadujemy się jak zginął mąż głównej bohaterki jest małym dziełem sztuki, także w wykonaniu Rebecci. Kurcze, nawet jump scare'y były tutaj jakieś takie zjadliwe, z ładnym podbudowaniem i wyczuciem chwili. A może po prostu świetna główna rola znaczy dla kina grozy aż tyle. Chyba zacznę baczniej obserwować tego Davida Brucknera, netflixowy Rytuał również był bardzo przyzwoitym straszakiem, po seansie Night House mogę powiedzieć, że dość rzadko jestem tak zadowolony z horroru. Udany szpagat między art-house'owym a mainstreamowym kinem grozy.
8/10
The Night House (2021)
Rebecca Hall jest tutaj absolutnie rewelacyjna, wspaniała, mistrzowska, obsadzałbym ją w każdym swoim horrorze. I to nie jest tak, że wzięli aktorkę dramatyczną aby sobie przekonująco popłakała, a wokół niej wrzucili rzeczy fantastyczne. Nie, to w pełni horrorowa rola, jeśli rozumiecie o co mi chodzi, ze smutkiem, przerażeniem, krzykiem, także fizycznymi aspektami roli w kinie grozy. I nawet głupiego Saturna nie dostanie, bo te już dawno przerodziły się w drugie MTV Movie Awards. Podbiła moje serce miłośnika horrorów i nic już lepszego w tym roku nie zobaczę.
Co nie często mogę powiedzieć przy horrorach, naprawdę podobał mi się scenariusz, z całkiem zgrabnym rozwiązaniem zagadki. A już scena w której na początku filmu dowiadujemy się jak zginął mąż głównej bohaterki jest małym dziełem sztuki, także w wykonaniu Rebecci. Kurcze, nawet jump scare'y były tutaj jakieś takie zjadliwe, z ładnym podbudowaniem i wyczuciem chwili. A może po prostu świetna główna rola znaczy dla kina grozy aż tyle. Chyba zacznę baczniej obserwować tego Davida Brucknera, netflixowy Rytuał również był bardzo przyzwoitym straszakiem, po seansie Night House mogę powiedzieć, że dość rzadko jestem tak zadowolony z horroru. Udany szpagat między art-house'owym a mainstreamowym kinem grozy.
8/10
Cytat z Kuba data 21 sierpnia, 2021, 20:07Cytat z Mierzwiak data Sierpień 21, 2021, 17:53Przykre, bo przez takie szroty niektórzy będą forsować narrację że "baby nie umiejo kręcić sci-fi."
Lisa Joy generalnie też umie, co udowodniła wnosząc naprawdę sporo dobrego i ciekawego do Westworld. Tego scenariusza nikt przede wszystkim nie przepisał od 2013. Liczę że odbije się kręcąc coś do Fallouta.
Cytat z Mierzwiak data Sierpień 21, 2021, 17:53Przykre, bo przez takie szroty niektórzy będą forsować narrację że "baby nie umiejo kręcić sci-fi."
Lisa Joy generalnie też umie, co udowodniła wnosząc naprawdę sporo dobrego i ciekawego do Westworld. Tego scenariusza nikt przede wszystkim nie przepisał od 2013. Liczę że odbije się kręcąc coś do Fallouta.
Cytat z Mierzwiak data 21 sierpnia, 2021, 21:04Annette
Żałuję że nie byłem w kinie bo trzeba wspierać takie filmy, no ale trudno. W sumie nie wiem co napisać, to z pewnością coś co trzeba po prostu zobaczyć, choć na pewno nie jest to rzecz łatwa w odbiorze. Mnie kupił już w znakomitej scenie (piosence) otwierającej.
Annette

Żałuję że nie byłem w kinie bo trzeba wspierać takie filmy, no ale trudno. W sumie nie wiem co napisać, to z pewnością coś co trzeba po prostu zobaczyć, choć na pewno nie jest to rzecz łatwa w odbiorze. Mnie kupił już w znakomitej scenie (piosence) otwierającej.
Cytat z robgordon data 21 sierpnia, 2021, 22:14Ja z kolei napiszę kilka słów o Czarnej owcy. Bardzo przyjemne zaskoczenie. Spodziewałem się czegoś poważniejszego, jakiejś psychodramy, ale nic z tego. To bardzo zabawny komediodramat, swym nieco absurdalnym humorem przywołującym pamięć o dobrych czeskich komediach z minionej epoki. Dobrze zagrany przez Jakubika i Popławską (reszta jest co najmniej poprawna), z niezłym tempem, zwrotami akcji. Może nie zapisze się w annałach polskiego kina złotymi zgłoskami, ale przynajmniej zapewni widzom półtorej godziny dobrej zabawy.
Dygresja. Przed filmem uraczono nas m.in. siedmioma (tak, siedmioma), zapowiedziami polskich filmów: Najmro (świetny zwiastun), Mistrz, Zupa nic, Bo we mnie jest seks, Żeby nie było śladów, Wyszyński, i Teściowie. Uderzyło mnie, że akcja wszystkich z nich (poza tym ostatnim) dzieje się w czasach mniej lub bardziej minionych. Taka nas dopadła nostalgia?
Ja z kolei napiszę kilka słów o Czarnej owcy. Bardzo przyjemne zaskoczenie. Spodziewałem się czegoś poważniejszego, jakiejś psychodramy, ale nic z tego. To bardzo zabawny komediodramat, swym nieco absurdalnym humorem przywołującym pamięć o dobrych czeskich komediach z minionej epoki. Dobrze zagrany przez Jakubika i Popławską (reszta jest co najmniej poprawna), z niezłym tempem, zwrotami akcji. Może nie zapisze się w annałach polskiego kina złotymi zgłoskami, ale przynajmniej zapewni widzom półtorej godziny dobrej zabawy.
Dygresja. Przed filmem uraczono nas m.in. siedmioma (tak, siedmioma), zapowiedziami polskich filmów: Najmro (świetny zwiastun), Mistrz, Zupa nic, Bo we mnie jest seks, Żeby nie było śladów, Wyszyński, i Teściowie. Uderzyło mnie, że akcja wszystkich z nich (poza tym ostatnim) dzieje się w czasach mniej lub bardziej minionych. Taka nas dopadła nostalgia?
Cytat z Szaman data 21 sierpnia, 2021, 22:19Szczególnie w prześladującej mnie "Zupie nic" nostalgia jest już akcentowana tak mocno, że aż połyka historię. W sumie nie potrafię powiedzieć o czym ma być ten film oprócz tego, że "babcia zawsze narzekała na tatę, tata na babcię i mieliśmy Malucha".
Szczególnie w prześladującej mnie "Zupie nic" nostalgia jest już akcentowana tak mocno, że aż połyka historię. W sumie nie potrafię powiedzieć o czym ma być ten film oprócz tego, że "babcia zawsze narzekała na tatę, tata na babcię i mieliśmy Malucha".
Cytat z robgordon data 21 sierpnia, 2021, 22:21Dodam jeszcze, że zwiastun Wyszyńskiego zapowiada kompletnie niestrawny film. A w Czarnej owcy występuje jeden z Pancernych, którego poznałem dopiero po dłuższej chwili 😉
Dodam jeszcze, że zwiastun Wyszyńskiego zapowiada kompletnie niestrawny film. A w Czarnej owcy występuje jeden z Pancernych, którego poznałem dopiero po dłuższej chwili 😉
Cytat z Szaman data 23 sierpnia, 2021, 19:00Sweet Girl (2021)
Wysoki Sądzie, nie mam nic więcej do dodania, oprócz zaspoilerowania twistu.
[spoiler] Na końcu okazuje się, że Jason Momoa zginął już na początku filmu, a wszystkie pojedynki z wielkimi, uzbrojonymi przestępcami wygrywała jego nastoletnia córka z początkami schizofrenii, kruszynka sięgająca mu do ramienia znana z plakatu do tego filmu. Zasięg ramion, waga, wzrost, siła, a co to takiego? Przecież boks trenuje i wystarczy. [/spoiler]
Kurtyna.
1/10
Sweet Girl (2021)
Wysoki Sądzie, nie mam nic więcej do dodania, oprócz zaspoilerowania twistu.
Kurtyna.
1/10
Cytat z Mierzwiak data 23 sierpnia, 2021, 19:03Będę nudny - włączyłem końcówkę, ale przegapiłem ten szalony twist 😀 Za to znajoma wydała mi się ta aktorka z pomarszczona szyją i naciągniętą od liftingu (liftingów?) twarzą i ze zgrozą odkryłem, że to niegdyś piękna Amy Brenneman z Heat :/
Będę nudny - włączyłem końcówkę, ale przegapiłem ten szalony twist 😀 Za to znajoma wydała mi się ta aktorka z pomarszczona szyją i naciągniętą od liftingu (liftingów?) twarzą i ze zgrozą odkryłem, że to niegdyś piękna Amy Brenneman z Heat :/
Cytat z Mierzwiak data 24 sierpnia, 2021, 22:35X-Men
Od dawna miałem ochotę na powtórkę serii (a dokładniej tego co mam na półce, a nie ma tam pierwszego Wolverine'a, Apocalypse, Dark Phoenix ani New Mutants) i był to, jak zwykle zresztą, bardzo udany seans.
Owszem, pod paroma względami się zestarzał - mój główny zarzut to nieco sztywne relacje między postaciami (które ratuje obsada), ale poza tym trzyma się znakomicie. Ma 21 lat na karku, w tym czasie powstało pierdyliard komiksowych adaptacji, rozkwitło MCU itd., a mimo to Magneto McKellena niezmiennie pozostaje w czołówce komiksowo-kinowych łotrów a jego plan jest dla mnie niezmiennie najlepszym jak do tej pory; nierozerwalnie związany z tematyką filmu i bezbłędnie zakorzeniony w przeszłości Erica, zrodzony z jego traumy i, tak zwyczajnie, mającym sens.
Powrót do takiego filmu jest wręcz odświeżający w obliczu obecnego kina komiksowego. Więcej tu efektów praktycznych i pomysłowej inscenizacji niż komputera (używanego sensownie, tam gdzie trzeba, a nie wszędzie, gdzie się da; wiadomo że ograniczenia budżetowe zrobiły swoje, ale mimo wszystko), wreszcie więcej historii aniżeli akcji. No i jakie tu są zdjęcia! To film elegancki, chwilami wręcz stylowy, potrafiący przykuć uwagę kadrem jakiego przez tych 21 lat nie było nigdzie indziej. Walka Wolverine vs Wolverine / Mystique przy tym czerwonym oświetleniu? Ach!
X-Men
Od dawna miałem ochotę na powtórkę serii (a dokładniej tego co mam na półce, a nie ma tam pierwszego Wolverine'a, Apocalypse, Dark Phoenix ani New Mutants) i był to, jak zwykle zresztą, bardzo udany seans.
Owszem, pod paroma względami się zestarzał - mój główny zarzut to nieco sztywne relacje między postaciami (które ratuje obsada), ale poza tym trzyma się znakomicie. Ma 21 lat na karku, w tym czasie powstało pierdyliard komiksowych adaptacji, rozkwitło MCU itd., a mimo to Magneto McKellena niezmiennie pozostaje w czołówce komiksowo-kinowych łotrów a jego plan jest dla mnie niezmiennie najlepszym jak do tej pory; nierozerwalnie związany z tematyką filmu i bezbłędnie zakorzeniony w przeszłości Erica, zrodzony z jego traumy i, tak zwyczajnie, mającym sens.
Powrót do takiego filmu jest wręcz odświeżający w obliczu obecnego kina komiksowego. Więcej tu efektów praktycznych i pomysłowej inscenizacji niż komputera (używanego sensownie, tam gdzie trzeba, a nie wszędzie, gdzie się da; wiadomo że ograniczenia budżetowe zrobiły swoje, ale mimo wszystko), wreszcie więcej historii aniżeli akcji. No i jakie tu są zdjęcia! To film elegancki, chwilami wręcz stylowy, potrafiący przykuć uwagę kadrem jakiego przez tych 21 lat nie było nigdzie indziej. Walka Wolverine vs Wolverine / Mystique przy tym czerwonym oświetleniu? Ach!
Cytat z Szaman data 25 sierpnia, 2021, 19:52The Skeleton Key (2005)
Bardzo podobał mi się twist [spoiler] i teraz jeszcze mniej cenię film który ten twist bezczelnie zerżnął. Coś tam wiedziałem, że jest voo doo, protoplasta Get Out i wieczna młodość, ale na szczęście nie wszystko. Motyw z dziećmi MOCARNY! [/spoiler]
Wydaje mi się, że gdyby troszeczkę wyklarować tempo i pozbyć się tych dziwnych "przyśpieszeń" prawie jak z jakiejś Piły (tak, wiem, wiem, 2005 rok) to nie dość, że oceniłbym nawet wyżej, to jeszcze film byłby mocniej pamiętany po 16 latach. Nie sądziłem, że Kate Hudson tak dobrze może odnaleźć się w horrorze.
6/10
The Skeleton Key (2005)
Bardzo podobał mi się twist
Wydaje mi się, że gdyby troszeczkę wyklarować tempo i pozbyć się tych dziwnych "przyśpieszeń" prawie jak z jakiejś Piły (tak, wiem, wiem, 2005 rok) to nie dość, że oceniłbym nawet wyżej, to jeszcze film byłby mocniej pamiętany po 16 latach. Nie sądziłem, że Kate Hudson tak dobrze może odnaleźć się w horrorze.
6/10
Cytat z Fandorin data 25 sierpnia, 2021, 20:10Cytat z robgordon data Sierpień 21, 2021, 22:14Ja z kolei napiszę kilka słów o Czarnej owcy. Bardzo przyjemne zaskoczenie.
Potwierdzam. Całkiem sympatyczna niespodzianka, dobrze napisana i zagrana, za to bez irytujących głupot z "Juliusza".
Cytat z robgordon data Sierpień 21, 2021, 22:14Ja z kolei napiszę kilka słów o Czarnej owcy. Bardzo przyjemne zaskoczenie.
Potwierdzam. Całkiem sympatyczna niespodzianka, dobrze napisana i zagrana, za to bez irytujących głupot z "Juliusza".
Cytat z Marek Pilarski data 25 sierpnia, 2021, 23:20Cytat z Mierzwiak data Sierpień 21, 2021, 21:04Annette
Żałuję że nie byłem w kinie bo trzeba wspierać takie filmy, no ale trudno. W sumie nie wiem co napisać, to z pewnością coś co trzeba po prostu zobaczyć, choć na pewno nie jest to rzecz łatwa w odbiorze. Mnie kupił już w znakomitej scenie (piosence) otwierającej.
Nie jest łatwy w odbiorze, ale i tak dużo bardziej przystępny niż Holy Motors.
Scena otwarcia, sceny stand-upowe, sama postać Annette... i rozkmina, co to w ogóle jest. 🙂
Cytat z Mierzwiak data Sierpień 21, 2021, 21:04Annette
Żałuję że nie byłem w kinie bo trzeba wspierać takie filmy, no ale trudno. W sumie nie wiem co napisać, to z pewnością coś co trzeba po prostu zobaczyć, choć na pewno nie jest to rzecz łatwa w odbiorze. Mnie kupił już w znakomitej scenie (piosence) otwierającej.
Nie jest łatwy w odbiorze, ale i tak dużo bardziej przystępny niż Holy Motors.
Scena otwarcia, sceny stand-upowe, sama postać Annette... i rozkmina, co to w ogóle jest. 🙂
Cytat z Fandorin data 26 sierpnia, 2021, 19:25Reminiscencja
Nawet podobała mi się ta historia i bardzo chciałbym polubić ten film, no ale, kurła, nie da się! Po co to całe (neo)noir przy takim zakończeniu?
[spoiler]Po śmierci dziewczyny, która go wykorzystała, Bogie rzuciłby jakimś cierpkim tekstem i odszedł w siną dal z fajką w gębie. Jackman kładzie się do
trumnymaszyny, aby przeżywać wspomnienia. WTF[/spoiler]Jak dla mnie trzeba było pójść albo w klimaty noir z brudem i wszystkimi paskudztwami świata przedstawionego i bez tej przesłodzonej końcówki, albo w coś w stylu Spielberga z czasów Raportu mniejszości.
Aktorsko jest średnio: dobra Rebecca, niezła, ale głupio napisana Thandie (czy Thandiwe, o co cho?), nijaki Hugh, reszta praktycznie nie istnieje.
5/10
Reminiscencja
Nawet podobała mi się ta historia i bardzo chciałbym polubić ten film, no ale, kurła, nie da się! Po co to całe (neo)noir przy takim zakończeniu?
Jak dla mnie trzeba było pójść albo w klimaty noir z brudem i wszystkimi paskudztwami świata przedstawionego i bez tej przesłodzonej końcówki, albo w coś w stylu Spielberga z czasów Raportu mniejszości.
Aktorsko jest średnio: dobra Rebecca, niezła, ale głupio napisana Thandie (czy Thandiwe, o co cho?), nijaki Hugh, reszta praktycznie nie istnieje.
5/10
Cytat z Mierzwiak data 26 sierpnia, 2021, 19:43Cytat z Fandorin data Sierpień 26, 2021, 19:25Thandie (czy Thandiwe, o co cho?)
https://www.hollywoodreporter.com/movies/movie-news/thandie-newton-becomes-thandiwe-newton-reverting-to-original-spelling-of-name-4161712/
Apropos jej, to komiczny jest ten moment w trakcie strzelaniny w barze (ogólnie cała scena jest śmieszna) gdy w slo-mo efektownie odrzuca shotgun ale... trafia nim w przebiegającą obok statystkę 😀
Nie winiłbym za to aktorki, ot nie wyszło tak jak powinno, ale wygląda to jakby nie mieli już czasu nakręcić dubla i zostawili tak jak im wyszło za pierwszym razem.
Cytat z Fandorin data Sierpień 26, 2021, 19:25Thandie (czy Thandiwe, o co cho?)
Apropos jej, to komiczny jest ten moment w trakcie strzelaniny w barze (ogólnie cała scena jest śmieszna) gdy w slo-mo efektownie odrzuca shotgun ale... trafia nim w przebiegającą obok statystkę 😀

Nie winiłbym za to aktorki, ot nie wyszło tak jak powinno, ale wygląda to jakby nie mieli już czasu nakręcić dubla i zostawili tak jak im wyszło za pierwszym razem.
