Opinie o filmach
Cytat z Janko data 26 sierpnia, 2021, 21:35Ha, dobre, też tego nie zauważyłem, ale trudno się dziwić skoro film jest tak nudny i mało angażujący co jest zbrodnią biorąc pod uwagę gatunek i ciekawy anturaż.
Ha, dobre, też tego nie zauważyłem, ale trudno się dziwić skoro film jest tak nudny i mało angażujący co jest zbrodnią biorąc pod uwagę gatunek i ciekawy anturaż.
Cytat z Mierzwiak data 27 sierpnia, 2021, 20:32Candyman (2021)
Oryginał jest znakomity i poza zbyt dosłowną ostatnią sceną (nie mam problemu z samym pomysłem, po prostu uważam, że film powinien się skończyć na samej sugestii tego, niedopowiedzeniu) nie mam mu nic do zarzucenia.
Film DaCosty? Ojej. Przede wszystkim nie bardzo wie czym chce być. Totalnym rebootem, który postaci Candymana nadaje zupełnie nowy kontekst? Czy może nierozerwalnie związaną z pierwszą częścią kontynuacją? Wydaje mi się, że dałoby się to pogodzić, ale to pierwsze podejście nie owocuje tu niczym interesującym, a kontynuacja jednego z kluczowych wątków filmu Rose'a prowadzi w ślepy zaułek - trójka scenarzystów nie miała zielonego pojęcia co z tym zrobić. Całość wieńczy toporny, chaotyczny, katastrofalny finał.
Wcześniej ma miejsce żenująca scena morderstwa w galerii sztuki, zagrana w sposób który sprawia wrażenie jakby wklejono ją tu z zupełnie innego filmu. To samo tyczy się znanej ze zwiastuna sceny w szkolnej toalecie. Po co w ogóle się tu znalazła?
Nie mogę odmówić filmowi DaCosty chwilami ciekawej atmosfery i tego, że polega właśnie na niej, a nie tanich jump scare'ach. Bardzo dobre są też zdjęcia oraz role Mateena II i Parris; szkoda tylko, że ten pierwszy nie ma już co grać wraz z momentem w którym scenarzyści bezradnie rozłożyli ręce i darowali sobie próbę satysfakcjonującego zwieńczenia wątku głównego bohatera.
Candyman (2021)
Oryginał jest znakomity i poza zbyt dosłowną ostatnią sceną (nie mam problemu z samym pomysłem, po prostu uważam, że film powinien się skończyć na samej sugestii tego, niedopowiedzeniu) nie mam mu nic do zarzucenia.
Film DaCosty? Ojej. Przede wszystkim nie bardzo wie czym chce być. Totalnym rebootem, który postaci Candymana nadaje zupełnie nowy kontekst? Czy może nierozerwalnie związaną z pierwszą częścią kontynuacją? Wydaje mi się, że dałoby się to pogodzić, ale to pierwsze podejście nie owocuje tu niczym interesującym, a kontynuacja jednego z kluczowych wątków filmu Rose'a prowadzi w ślepy zaułek - trójka scenarzystów nie miała zielonego pojęcia co z tym zrobić. Całość wieńczy toporny, chaotyczny, katastrofalny finał.
Wcześniej ma miejsce żenująca scena morderstwa w galerii sztuki, zagrana w sposób który sprawia wrażenie jakby wklejono ją tu z zupełnie innego filmu. To samo tyczy się znanej ze zwiastuna sceny w szkolnej toalecie. Po co w ogóle się tu znalazła?
Nie mogę odmówić filmowi DaCosty chwilami ciekawej atmosfery i tego, że polega właśnie na niej, a nie tanich jump scare'ach. Bardzo dobre są też zdjęcia oraz role Mateena II i Parris; szkoda tylko, że ten pierwszy nie ma już co grać wraz z momentem w którym scenarzyści bezradnie rozłożyli ręce i darowali sobie próbę satysfakcjonującego zwieńczenia wątku głównego bohatera.
Cytat z Marek Pilarski data 27 sierpnia, 2021, 22:51Candyman jest tematycznie bardzo rozwodniony jak na półtoragodzinny film. Jest tu dużo gadania o sztuce, która okazuje się w sumie tylko tłem. Jest poruszony temat gentryfikacji, który staje się pierwotną inspiracją dla przeżywającego kryzys twórczy głównego bohatera oraz drogą do poznania miejskiej legendy o Candymanie. Pojawiają się także kwestie rasowe, w tym brutalności policji, które finalnie wysuwają się na główny plan. Ostatecznie ciężko ogarnąć, jaki jest właściwie przekaz tego filmu, choć jest tu też dużo ekspozycji, tłumaczenia historii tytułowej postaci (chyba z myślą o tych, którzy nie widzieli filmu z 1992 roku, w tym także mnie). Mało tu z kolei miejsca na rozwój postaci czy rozlew krwi, które powinny działać na emocje. Zgodzę się z Mierzwiakiem, że Nia DaCosta potrafi w ciekawy wizualnie sposób przedstawić horror i budować atmosferę obrazem oraz muzyką, co objawia się już chociażby w ujęciach z napisami początkowymi.
Co do scen w galerii i toalecie - bez nich nie byłoby w tym filmie prawie żadnego gore'u.
Candyman jest tematycznie bardzo rozwodniony jak na półtoragodzinny film. Jest tu dużo gadania o sztuce, która okazuje się w sumie tylko tłem. Jest poruszony temat gentryfikacji, który staje się pierwotną inspiracją dla przeżywającego kryzys twórczy głównego bohatera oraz drogą do poznania miejskiej legendy o Candymanie. Pojawiają się także kwestie rasowe, w tym brutalności policji, które finalnie wysuwają się na główny plan. Ostatecznie ciężko ogarnąć, jaki jest właściwie przekaz tego filmu, choć jest tu też dużo ekspozycji, tłumaczenia historii tytułowej postaci (chyba z myślą o tych, którzy nie widzieli filmu z 1992 roku, w tym także mnie). Mało tu z kolei miejsca na rozwój postaci czy rozlew krwi, które powinny działać na emocje. Zgodzę się z Mierzwiakiem, że Nia DaCosta potrafi w ciekawy wizualnie sposób przedstawić horror i budować atmosferę obrazem oraz muzyką, co objawia się już chociażby w ujęciach z napisami początkowymi.
Co do scen w galerii i toalecie - bez nich nie byłoby w tym filmie prawie żadnego gore'u.
Cytat z Szaman data 27 sierpnia, 2021, 23:43No to powiedzcie mi jeszcze ile tutaj jest Tony'ego Todda i jaka jest właściwie jego rola w tym filmie?
No to powiedzcie mi jeszcze ile tutaj jest Tony'ego Todda i jaka jest właściwie jego rola w tym filmie?
Cytat z Mierzwiak data 28 sierpnia, 2021, 03:56[spoiler]Jego rola jest w zasadzie żadna, to trwające może 20 sekund cameo na samym końcu filmu. Wydaje mi się że pojechali mu twarz komputerem żeby go odmłodzić.[/spoiler]
Cytat z Marek Pilarski data 28 sierpnia, 2021, 16:16Cytat z Mierzwiak data Sierpień 28, 2021, 03:56[spoiler]Jego rola jest w zasadzie żadna, to trwające może 20 sekund cameo na samym końcu filmu. Wydaje mi się że pojechali mu twarz komputerem żeby go odmłodzić.[/spoiler]
[spoiler]A w scenie z wychodzeniem ze ściany to nie było on?[/spoiler]
Cytat z Mierzwiak data Sierpień 28, 2021, 03:56SpoilerJego rola jest w zasadzie żadna, to trwające może 20 sekund cameo na samym końcu filmu. Wydaje mi się że pojechali mu twarz komputerem żeby go odmłodzić.
Cytat z Marek Pilarski data 28 sierpnia, 2021, 18:27Tak, i później jeszcze, jak pokazują, co się stało dalej.
Tak, i później jeszcze, jak pokazują, co się stało dalej.
Cytat z Mierzwiak data 28 sierpnia, 2021, 18:37Faceta od słodyczy w scenie otwierającej film gra Michael Hargrove, ale czytam teraz że to Tony Todd jest w scenie w galerii sztuki. Wydawało mi się że to właśnie Hargrove przez cały film grał Candymana?
Teraz już zgłupiałem.
Faceta od słodyczy w scenie otwierającej film gra Michael Hargrove, ale czytam teraz że to Tony Todd jest w scenie w galerii sztuki. Wydawało mi się że to właśnie Hargrove przez cały film grał Candymana?
Teraz już zgłupiałem.
Cytat z Fandorin data 29 sierpnia, 2021, 23:07Zrobiłem sobie dzisiaj maraton z polskimi filmami i wyszło całkiem nieźle.
Na pierwszy ogień poszedł Czarny młyn, czyli kolejna familijna produkcja reżysera Za niebieskimi drzwiami (bardzo udany film). Tym razem jest nieco gorzej, ale nadal to niezłe kino z wyraźnym wątkiem społecznym i sympatycznymi bohaterami. Film kładzie trochę zakończenie, w którym gubi się gdzieś logika, zamiast tego dostajemy komiksową nawalankę z kiepskimi efektami. Jednak przez większość seansu ogląda się to dobrze, wątki fantastyczne przeplatane są prowincjonalną codziennością; wyraźnie widać inspiracje Stranger Things. Młodzi aktorzy dają radę, są całkiem naturalni.
6/10
Mistrz stoi na znakomitej roli Piotra Głowackiego w roli boksera z obozu Auschwitz. Jego losy pokazane zostały w iście hollywoodzkim stylu, ale w filmie nie brakuje również obrazu obozowej rzeczywistości. Została ona ograniczona do kilku postaci, tak więźniów, jak i oprawców, ale mimo ograniczonej perspektywy czuć grozę tego miejsca. Film jest bardzo kameralny, ograniczony do kilku pomieszczeń i placu między nimi, gdzie rozgrywa się większość akcji. Sceny walk wyglądają bardzo naturalnie, trochę wyróżnia się tutaj finałowy pojedynek, ale dzięki kreacji Głowackiego nie ma się wrażenia sztuczności czy efekciarstwa. Film jest poprowadzony pewną ręką, ma swój charakter wizualny i solidną realizację. Nie jest to jakaś uniwersalna historia o holokauście, czy wojnie, ale filmowo przetworzona opowieść o konkretnym człowieku.
7/10
I na koniec Najmro. Kocha, kradnie, szanuje. Również historia oparta na życiu autentycznej postaci, ale tym razem mocno wystylizowana. I jest to stylizacja całkiem udana, taki trochę miks polskich filmów i seriali sensacyjnych z lat 80. z filmami Guya Ritchie. Bardzo kolorowy, z przebojową ścieżką dźwiękową. Ton filmu jest dość lekki, komediowy, natomiast pod koniec robi się poważniej. Jest to jednak pewien zgrzyt, bo odniosłem wrażenie, że oglądam dwa różne filmy, na dodatek [spoiler title=""]wybiela PRL jako okres złodziei-dżentelmenów, którzy w efekcie przemian ustrojowych musieli ustąpić miejsca bezwzględnym gangsterom.[/spoiler] Obsada jest bardzo dobra, Ogrodnik w takich rolach jest idealny, drugi plan też radzi sobie świetnie, choć mam wrażenie, że członkowie ekipy Najmro mogliby dostać trochę więcej czasu. Trochę dziwaczny jest tytuł filmu, ale faktycznie ma on odzwierciedlenie w fabule: jest wątek miłosny, są skoki na Pewexy, i jest motyw relacji głównego bohatera z postacią graną przez Więckiewicza.
7/10
Ogólnie jestem całkiem zadowolony. I, co najważniejsze, są to filmy z różnych gatunków, reprezentujące kino komercyjne.
P.S. Pokazali zwiastun Gierka i wygląda to również co najmniej przyzwoicie, ale czy on ma być w tym filmie [spoiler title=""]jakimś superbohaterem walczącym o niezależność Polski?[/spoiler]
Zrobiłem sobie dzisiaj maraton z polskimi filmami i wyszło całkiem nieźle.
Na pierwszy ogień poszedł Czarny młyn, czyli kolejna familijna produkcja reżysera Za niebieskimi drzwiami (bardzo udany film). Tym razem jest nieco gorzej, ale nadal to niezłe kino z wyraźnym wątkiem społecznym i sympatycznymi bohaterami. Film kładzie trochę zakończenie, w którym gubi się gdzieś logika, zamiast tego dostajemy komiksową nawalankę z kiepskimi efektami. Jednak przez większość seansu ogląda się to dobrze, wątki fantastyczne przeplatane są prowincjonalną codziennością; wyraźnie widać inspiracje Stranger Things. Młodzi aktorzy dają radę, są całkiem naturalni.
6/10
Mistrz stoi na znakomitej roli Piotra Głowackiego w roli boksera z obozu Auschwitz. Jego losy pokazane zostały w iście hollywoodzkim stylu, ale w filmie nie brakuje również obrazu obozowej rzeczywistości. Została ona ograniczona do kilku postaci, tak więźniów, jak i oprawców, ale mimo ograniczonej perspektywy czuć grozę tego miejsca. Film jest bardzo kameralny, ograniczony do kilku pomieszczeń i placu między nimi, gdzie rozgrywa się większość akcji. Sceny walk wyglądają bardzo naturalnie, trochę wyróżnia się tutaj finałowy pojedynek, ale dzięki kreacji Głowackiego nie ma się wrażenia sztuczności czy efekciarstwa. Film jest poprowadzony pewną ręką, ma swój charakter wizualny i solidną realizację. Nie jest to jakaś uniwersalna historia o holokauście, czy wojnie, ale filmowo przetworzona opowieść o konkretnym człowieku.
7/10
I na koniec Najmro. Kocha, kradnie, szanuje. Również historia oparta na życiu autentycznej postaci, ale tym razem mocno wystylizowana. I jest to stylizacja całkiem udana, taki trochę miks polskich filmów i seriali sensacyjnych z lat 80. z filmami Guya Ritchie. Bardzo kolorowy, z przebojową ścieżką dźwiękową. Ton filmu jest dość lekki, komediowy, natomiast pod koniec robi się poważniej. Jest to jednak pewien zgrzyt, bo odniosłem wrażenie, że oglądam dwa różne filmy, na dodatek
7/10
Ogólnie jestem całkiem zadowolony. I, co najważniejsze, są to filmy z różnych gatunków, reprezentujące kino komercyjne.
P.S. Pokazali zwiastun Gierka i wygląda to również co najmniej przyzwoicie, ale czy on ma być w tym filmie
Cytat z Mierzwiak data 30 sierpnia, 2021, 21:45Powtarzam sobie dalej X-Menów i dzisiejszy seans The Last Stand chyba wyczerpał już moje pokłady cierpliwości dla tego filmu.
Nie mogę wyjść z podziwu jak nudny jest tu Wolverine (i jednocześnie jak przygaszony jest Jackman), jak okropne dialogi ma Magneto i jak totalnie inną w stosunku do poprzednoch dwóch filmów jest postacią, oraz jak fatalnie pomyślany i zainscenizowany jest trzeci akt.
Największym złotem jednak jest tu wątek Angela (Ben Foster), który wygląda następująco:
- Jako dziecko próbuje pozbyć się początków swoich skrzydeł; jego ojciec odkrywa; że syn jest mutantem,
- Pod naciskiem ojca dorosły Angel ma przyjąć zastrzyk który "uleczy" jego mutację; ucieka,
- Przyjeżdża do szkoły Xaviera,
- Podgląda i podsłuchuje X-Menów ruszających na akcję,
- Ratuje ojca zrzuconego z budynku,
- Lata sobie nad San Francisco.
Koniec. Brawo scenarzyści
Powtarzam sobie dalej X-Menów i dzisiejszy seans The Last Stand chyba wyczerpał już moje pokłady cierpliwości dla tego filmu.
Nie mogę wyjść z podziwu jak nudny jest tu Wolverine (i jednocześnie jak przygaszony jest Jackman), jak okropne dialogi ma Magneto i jak totalnie inną w stosunku do poprzednoch dwóch filmów jest postacią, oraz jak fatalnie pomyślany i zainscenizowany jest trzeci akt.
Największym złotem jednak jest tu wątek Angela (Ben Foster), który wygląda następująco:
- Jako dziecko próbuje pozbyć się początków swoich skrzydeł; jego ojciec odkrywa; że syn jest mutantem,
- Pod naciskiem ojca dorosły Angel ma przyjąć zastrzyk który "uleczy" jego mutację; ucieka,
- Przyjeżdża do szkoły Xaviera,
- Podgląda i podsłuchuje X-Menów ruszających na akcję,
- Ratuje ojca zrzuconego z budynku,
- Lata sobie nad San Francisco.
Koniec. Brawo scenarzyści
Cytat z Marek Pilarski data 31 sierpnia, 2021, 21:34Cytat z Szaman data Sierpień 21, 2021, 19:34The Night House (2021)
Rebecca Hall jest tutaj absolutnie rewelacyjna, wspaniała, mistrzowska, obsadzałbym ją w każdym swoim horrorze. I to nie jest tak, że wzięli aktorkę dramatyczną aby sobie przekonująco popłakała, a wokół niej wrzucili rzeczy fantastyczne. Nie, to w pełni horrorowa rola, jeśli rozumiecie o co mi chodzi, ze smutkiem, przerażeniem, krzykiem, także fizycznymi aspektami roli w kinie grozy. I nawet głupiego Saturna nie dostanie, bo te już dawno przerodziły się w drugie MTV Movie Awards. Podbiła moje serce miłośnika horrorów i nic już lepszego w tym roku nie zobaczę.
Co nie często mogę powiedzieć przy horrorach, naprawdę podobał mi się scenariusz, z całkiem zgrabnym rozwiązaniem zagadki. A już scena w której na początku filmu dowiadujemy się jak zginął mąż głównej bohaterki jest małym dziełem sztuki, także w wykonaniu Rebecci. Kurcze, nawet jump scare'y były tutaj jakieś takie zjadliwe, z ładnym podbudowaniem i wyczuciem chwili. A może po prostu świetna główna rola znaczy dla kina grozy aż tyle. Chyba zacznę baczniej obserwować tego Davida Brucknera, netflixowy Rytuał również był bardzo przyzwoitym straszakiem, po seansie Night House mogę powiedzieć, że dość rzadko jestem tak zadowolony z horroru. Udany szpagat między art-house'owym a mainstreamowym kinem grozy.
8/10
Nie oglądam zbyt wielu filmów grozy, więc może przesadzam, ale takich jump scare'ów jak tutaj już dawno nie doświadczyłem. 😛
Cytat z Szaman data Sierpień 21, 2021, 19:34The Night House (2021)
Rebecca Hall jest tutaj absolutnie rewelacyjna, wspaniała, mistrzowska, obsadzałbym ją w każdym swoim horrorze. I to nie jest tak, że wzięli aktorkę dramatyczną aby sobie przekonująco popłakała, a wokół niej wrzucili rzeczy fantastyczne. Nie, to w pełni horrorowa rola, jeśli rozumiecie o co mi chodzi, ze smutkiem, przerażeniem, krzykiem, także fizycznymi aspektami roli w kinie grozy. I nawet głupiego Saturna nie dostanie, bo te już dawno przerodziły się w drugie MTV Movie Awards. Podbiła moje serce miłośnika horrorów i nic już lepszego w tym roku nie zobaczę.
Co nie często mogę powiedzieć przy horrorach, naprawdę podobał mi się scenariusz, z całkiem zgrabnym rozwiązaniem zagadki. A już scena w której na początku filmu dowiadujemy się jak zginął mąż głównej bohaterki jest małym dziełem sztuki, także w wykonaniu Rebecci. Kurcze, nawet jump scare'y były tutaj jakieś takie zjadliwe, z ładnym podbudowaniem i wyczuciem chwili. A może po prostu świetna główna rola znaczy dla kina grozy aż tyle. Chyba zacznę baczniej obserwować tego Davida Brucknera, netflixowy Rytuał również był bardzo przyzwoitym straszakiem, po seansie Night House mogę powiedzieć, że dość rzadko jestem tak zadowolony z horroru. Udany szpagat między art-house'owym a mainstreamowym kinem grozy.
8/10
Nie oglądam zbyt wielu filmów grozy, więc może przesadzam, ale takich jump scare'ów jak tutaj już dawno nie doświadczyłem. 😛
Cytat z Marek Pilarski data 31 sierpnia, 2021, 21:37Tak, ogólnie cała ta scena, w których te jump scare'y są, jest strasznie niepokojąca. 😛
[spoiler title=""]
Pierwszy, jak się "budzi" po zaśnięciu na kolanach koleżanki.
Drugi chwilę później, jak ta dziewczyna wbiega w nią znienacka.
[/spoiler]
Tak, ogólnie cała ta scena, w których te jump scare'y są, jest strasznie niepokojąca. 😛
Pierwszy, jak się "budzi" po zaśnięciu na kolanach koleżanki.
Drugi chwilę później, jak ta dziewczyna wbiega w nią znienacka.
Cytat z Szaman data 31 sierpnia, 2021, 21:39[spoiler] Z dziewczyną to nawet takiego starego wyjadacza jak ja trochę ruszyło 😀 [/spoiler]
Cytat z Mierzwiak data 10 września, 2021, 21:40Malignant
Żadne słowa tego nie oddadzą, to trzeba po prostu obejrzeć 🙂
Malignant

Żadne słowa tego nie oddadzą, to trzeba po prostu obejrzeć 🙂
Cytat z Szaman data 10 września, 2021, 21:43Cholera, a Grace dawała do zrozumienia, że jest "mind-blowing", gdzieś też widziałem sugestię, że ma niesamowity twist i nabrałem ochoty. Ale jeśli jednak jest szrotem do wyśmiania, to w sumie jestem zachęcony jeszcze bardziej 😀
Cholera, a Grace dawała do zrozumienia, że jest "mind-blowing", gdzieś też widziałem sugestię, że ma niesamowity twist i nabrałem ochoty. Ale jeśli jednak jest szrotem do wyśmiania, to w sumie jestem zachęcony jeszcze bardziej 😀
Cytat z Mierzwiak data 10 września, 2021, 21:50Według Grace wypchane slipy Johna Ceny w TSS były "graphic" także ten, no, bierz na nią poprawkę 🙂
Napiszę tak: film jest niesamowity. Niesamowicie idiotyczny, źle zagrany (z wyjątkiem siostry i przybranej [to nie spoiler, było w trailerze] matki głównej bohaterki), koszmarnie wyreżyserowany, napisany, nakręcony i ma taka akcję w 3. akcie, że Wachowskie na planie Jupitera co najwyżej wąchały kadzidełka 🙂 Bawiłem się przednio.
Według Grace wypchane slipy Johna Ceny w TSS były "graphic" także ten, no, bierz na nią poprawkę 🙂
Napiszę tak: film jest niesamowity. Niesamowicie idiotyczny, źle zagrany (z wyjątkiem siostry i przybranej [to nie spoiler, było w trailerze] matki głównej bohaterki), koszmarnie wyreżyserowany, napisany, nakręcony i ma taka akcję w 3. akcie, że Wachowskie na planie Jupitera co najwyżej wąchały kadzidełka 🙂 Bawiłem się przednio.
