Opinie o filmach
Cytat z Szaman data 6 listopada, 2021, 10:21Ale w tym filmie czarni swobodnie chodzą sobie po Dzikim Zachodzie? Nie są wyszydzani, traktowani jak ścierwa, jak podludzie i niewolnicy? No to jednak jest pewien problem, historia zawsze się powtórzy, udawanie, że rasizmu nigdy nie było, niewolnictwa nigdy nie było i segregacji nigdy nie było, nie pozwoli na zachowanie już wyciągniętych przez społeczeństwo wniosków.
No ale widocznie ważniejsze są te wszystkie bajeczki ku pokrzepieniu serc, w których czarny na dworze królewskim zajmuje się czymś innym niż zmywaniem talerzy. Społeczeństwo które zapomniało dawnych lekcji będzie cały czas popełniać takie same błędy i w kółko odradzać rasizm i faszyzm.
A zwrot "to tylko fabuła" już niezbyt działa z tego co widzę po mediach społecznościowych.
Ale w tym filmie czarni swobodnie chodzą sobie po Dzikim Zachodzie? Nie są wyszydzani, traktowani jak ścierwa, jak podludzie i niewolnicy? No to jednak jest pewien problem, historia zawsze się powtórzy, udawanie, że rasizmu nigdy nie było, niewolnictwa nigdy nie było i segregacji nigdy nie było, nie pozwoli na zachowanie już wyciągniętych przez społeczeństwo wniosków.
No ale widocznie ważniejsze są te wszystkie bajeczki ku pokrzepieniu serc, w których czarny na dworze królewskim zajmuje się czymś innym niż zmywaniem talerzy. Społeczeństwo które zapomniało dawnych lekcji będzie cały czas popełniać takie same błędy i w kółko odradzać rasizm i faszyzm.
A zwrot "to tylko fabuła" już niezbyt działa z tego co widzę po mediach społecznościowych.
Cytat z Mierzwiak data 6 listopada, 2021, 10:38@szaman
Zgadzam się i nie zgadzam zarazem, bo postaw się na miejscu Czarnego aktora, który ma wprost powiedziane, że ma ograniczony zakres ról jakie może zagrać, bo historycznie jego miejsce, tak w skrócie, jest na plantacji bawełny i nie będzie biegał na planie westernu z giwerą, no bo jak to? 🙂
Zgadzam się i nie zgadzam zarazem, bo postaw się na miejscu Czarnego aktora, który ma wprost powiedziane, że ma ograniczony zakres ról jakie może zagrać, bo historycznie jego miejsce, tak w skrócie, jest na plantacji bawełny i nie będzie biegał na planie westernu z giwerą, no bo jak to? 🙂
Cytat z Szaman data 6 listopada, 2021, 10:44A no właśnie, celna uwaga. Może Django od Tarantino jest takim kompromisem? Ale ile można tłuc fabułę o zemście niewolnika. Nie wiem jakie jest wyjście z tego wszystkiego tak szczerze mówiąc. Może mocne oduczenie widzów podejścia, że skoro tak jest na filmie to tak było, bo przecież twórca zrobił research! A już w ogóle napis "oparte na prawdziwych wydarzeniach" działa jak magiczne zaklęcie wyłączające krytycyzm. W czasach internetu coraz tego więcej zamiast mniej, ale może wyginie tak jak modne 10 lat temu "poszukiwanie przesłania w filmie".
A idzie ta "Zemsta" do mojej kolejki, zobaczę cóż to za dzieło.
A no właśnie, celna uwaga. Może Django od Tarantino jest takim kompromisem? Ale ile można tłuc fabułę o zemście niewolnika. Nie wiem jakie jest wyjście z tego wszystkiego tak szczerze mówiąc. Może mocne oduczenie widzów podejścia, że skoro tak jest na filmie to tak było, bo przecież twórca zrobił research! A już w ogóle napis "oparte na prawdziwych wydarzeniach" działa jak magiczne zaklęcie wyłączające krytycyzm. W czasach internetu coraz tego więcej zamiast mniej, ale może wyginie tak jak modne 10 lat temu "poszukiwanie przesłania w filmie".
A idzie ta "Zemsta" do mojej kolejki, zobaczę cóż to za dzieło.
Cytat z Kuba data 6 listopada, 2021, 11:00Cytat z Szaman data Listopad 6, 2021, 10:21Ale w tym filmie czarni swobodnie chodzą sobie po Dzikim Zachodzie? Nie są wyszydzani, traktowani jak ścierwa, jak podludzie i niewolnicy? No to jednak jest pewien problem, historia zawsze się powtórzy, udawanie, że rasizmu nigdy nie było, niewolnictwa nigdy nie było i segregacji nigdy nie było, nie pozwoli na zachowanie już wyciągniętych przez społeczeństwo wniosków.
No ale widocznie ważniejsze są te wszystkie bajeczki ku pokrzepieniu serc, w których czarny na dworze królewskim zajmuje się czymś innym niż zmywaniem talerzy. Społeczeństwo które zapomniało dawnych lekcji będzie cały czas popełniać takie same błędy i w kółko odradzać rasizm i faszyzm.
A zwrot "to tylko fabuła" już niezbyt działa z tego co widzę po mediach społecznościowych.
Podział rasowy istnieje. Nikt nie udaje, że nie. Owszem, czarnoskórzy poruszają się swobodnie, zakładają własne osady etc ale jednocześnie film wprost podkreśla, że całość jest totalną fikcją.
Akurat z dworem królewskim przykład jest o tyle problematyczny, że na przestrzeni ostatnich lat przeprowadza się wiele bardzo złożonych badań dotyczących miejsca czarnoskórych i Azjatów w historii średniowiecznej czy starożytnej Europy i coraz więcej pojawia się dowodów na to, że to nie do końca tak wyglądało bo raz że faktycznie historyczni nie-biali zajmowali czasem ważniejsze stanowiska niż służącego to na dodatek właściwie od zawsze byli bardzo mocno obecnie w sztuce i kulturze, często prezentowani jako rycerze czy władcy a już u podstaw kultury europejskiej a np legendach arturiańskich można znaleźć nie tylko czarnoskórych rycerzy ale i królowe.
Nie sądzę aby jeden okazyjny film który skupia się na własnej historii i po prostu bawi konwencja miał być czymś niepokojącym. Sytuacja w której ktoś zmienia kolor skóry danej postaci historycznej lub bardzo mocno ingeruje w prawdę i o tym nie informuje? Tak, to problem. Ale Harder They Fall nie jest takim filmem.
Cytat z Szaman data Listopad 6, 2021, 10:21Ale w tym filmie czarni swobodnie chodzą sobie po Dzikim Zachodzie? Nie są wyszydzani, traktowani jak ścierwa, jak podludzie i niewolnicy? No to jednak jest pewien problem, historia zawsze się powtórzy, udawanie, że rasizmu nigdy nie było, niewolnictwa nigdy nie było i segregacji nigdy nie było, nie pozwoli na zachowanie już wyciągniętych przez społeczeństwo wniosków.
No ale widocznie ważniejsze są te wszystkie bajeczki ku pokrzepieniu serc, w których czarny na dworze królewskim zajmuje się czymś innym niż zmywaniem talerzy. Społeczeństwo które zapomniało dawnych lekcji będzie cały czas popełniać takie same błędy i w kółko odradzać rasizm i faszyzm.
A zwrot "to tylko fabuła" już niezbyt działa z tego co widzę po mediach społecznościowych.
Podział rasowy istnieje. Nikt nie udaje, że nie. Owszem, czarnoskórzy poruszają się swobodnie, zakładają własne osady etc ale jednocześnie film wprost podkreśla, że całość jest totalną fikcją.
Akurat z dworem królewskim przykład jest o tyle problematyczny, że na przestrzeni ostatnich lat przeprowadza się wiele bardzo złożonych badań dotyczących miejsca czarnoskórych i Azjatów w historii średniowiecznej czy starożytnej Europy i coraz więcej pojawia się dowodów na to, że to nie do końca tak wyglądało bo raz że faktycznie historyczni nie-biali zajmowali czasem ważniejsze stanowiska niż służącego to na dodatek właściwie od zawsze byli bardzo mocno obecnie w sztuce i kulturze, często prezentowani jako rycerze czy władcy a już u podstaw kultury europejskiej a np legendach arturiańskich można znaleźć nie tylko czarnoskórych rycerzy ale i królowe.
Nie sądzę aby jeden okazyjny film który skupia się na własnej historii i po prostu bawi konwencja miał być czymś niepokojącym. Sytuacja w której ktoś zmienia kolor skóry danej postaci historycznej lub bardzo mocno ingeruje w prawdę i o tym nie informuje? Tak, to problem. Ale Harder They Fall nie jest takim filmem.
Cytat z Mierzwiak data 6 listopada, 2021, 11:04@szaman
Tylko czy potrzeba kompromisu? I czemu ten kompromis miałby służyć, zamknięciu ust tym, którzy zazwyczaj krzyczą, że gwałcą im Historię®?
Ja bym jednak nie przeceniał edukacyjnej roli kina, które przede wszystkim pełni jednak funkcję rozrywkową i nie wiem czy wałkowanie w kółko tych samych dramatów o niewolnictwie faktycznie stanowi jakąś lekcję. W jakimś stopniu pewnie tak, ale nie jestem przekonany, czy w aż takim.
To jest ciekawa kwestia do ugryzienia, ale też mam wątpliwości czy debatując nad tym sami nie stajemy się częścią problemu. Fascynujemy się multiwersum Marvela i fantazją na temat spotkania trzech Spider-Manów, co stoi na przeszkodzie, by zaakceptować fantazję o Czarnym westernie?
Tylko czy potrzeba kompromisu? I czemu ten kompromis miałby służyć, zamknięciu ust tym, którzy zazwyczaj krzyczą, że gwałcą im Historię®?
Ja bym jednak nie przeceniał edukacyjnej roli kina, które przede wszystkim pełni jednak funkcję rozrywkową i nie wiem czy wałkowanie w kółko tych samych dramatów o niewolnictwie faktycznie stanowi jakąś lekcję. W jakimś stopniu pewnie tak, ale nie jestem przekonany, czy w aż takim.
To jest ciekawa kwestia do ugryzienia, ale też mam wątpliwości czy debatując nad tym sami nie stajemy się częścią problemu. Fascynujemy się multiwersum Marvela i fantazją na temat spotkania trzech Spider-Manów, co stoi na przeszkodzie, by zaakceptować fantazję o Czarnym westernie?
Cytat z Janko data 6 listopada, 2021, 11:06Dokładnie, nie ma napisu oparty na prawdziwych wydarzeniach, tylko że historia jest fikcyjna, jedynie niektóre postacie są autentyczne. A sam film traktowałbym jako nowy twór Blacksploitation, sam zresztą nie traktuje się do końca poważnie.
Dokładnie, nie ma napisu oparty na prawdziwych wydarzeniach, tylko że historia jest fikcyjna, jedynie niektóre postacie są autentyczne. A sam film traktowałbym jako nowy twór Blacksploitation, sam zresztą nie traktuje się do końca poważnie.
Cytat z Szaman data 6 listopada, 2021, 11:15Spoko Kuba, za bardzo wyszedłem na tego złego 🙂 Z tymi badaniami to słyszałem, ale nie wiem czy to nie jest trochę "na siłę" doszukiwanie się kolorytu w ponurych czasach. Zawsze mi się wydawało, że takie krzepiące, często obecnie wzgardzane "bajeczki" w stylu Hidden Figures czy The Help mogą zrobić coś dobrego, pokazując dosadnie czasy z oddzielnymi łazienkami, segregacją w autobusach. Że może komuś właśnie dzięki takiej formie zaświeci się lampka, że jego drobne, codzienne postawy prowadzą w ramiona tamtych czasów. Bo tam też zaczęło się od przekonania, że czarny to głupszy i brudas, a skończyło w wiadomy sposób. Że można na przykład zacząć od nie mówienia "murzyn" z czym sam walczę, a zastępować słowami "czarny" czy "czarnoskóry".
Mam straszne mieszane uczucia do tych wszystkich nazwijmy to "hollywoodzkich fantazji" o których piszecie, bo z jednej strony macie celne argumenty, a z drugiej jakoś wierzę w przestrogę płynącą z tytułów które wymieniłem. Wiem, że to czasem uchodzi za rasizm, albo utrwalanie stereotypów filmowych, wiem, że w sumie miejsce może znaleźć się dla każdego z punktów widzenia, no ile może sami "czarni bracia" mogą być już zmęczeni standardową spiekotą pola bawełny na ekranie. Bo jednocześnie sam przyznaję, że to temat niesamowicie ograny i jest przesyt takimi dramatami jak wspomniałem powyżej, nawet mimo ich walorów edukacyjnych.
Czyli sam sobie odpowiedziałem na moje dylematy 😀
Spoko Kuba, za bardzo wyszedłem na tego złego 🙂 Z tymi badaniami to słyszałem, ale nie wiem czy to nie jest trochę "na siłę" doszukiwanie się kolorytu w ponurych czasach. Zawsze mi się wydawało, że takie krzepiące, często obecnie wzgardzane "bajeczki" w stylu Hidden Figures czy The Help mogą zrobić coś dobrego, pokazując dosadnie czasy z oddzielnymi łazienkami, segregacją w autobusach. Że może komuś właśnie dzięki takiej formie zaświeci się lampka, że jego drobne, codzienne postawy prowadzą w ramiona tamtych czasów. Bo tam też zaczęło się od przekonania, że czarny to głupszy i brudas, a skończyło w wiadomy sposób. Że można na przykład zacząć od nie mówienia "murzyn" z czym sam walczę, a zastępować słowami "czarny" czy "czarnoskóry".
Mam straszne mieszane uczucia do tych wszystkich nazwijmy to "hollywoodzkich fantazji" o których piszecie, bo z jednej strony macie celne argumenty, a z drugiej jakoś wierzę w przestrogę płynącą z tytułów które wymieniłem. Wiem, że to czasem uchodzi za rasizm, albo utrwalanie stereotypów filmowych, wiem, że w sumie miejsce może znaleźć się dla każdego z punktów widzenia, no ile może sami "czarni bracia" mogą być już zmęczeni standardową spiekotą pola bawełny na ekranie. Bo jednocześnie sam przyznaję, że to temat niesamowicie ograny i jest przesyt takimi dramatami jak wspomniałem powyżej, nawet mimo ich walorów edukacyjnych.
Czyli sam sobie odpowiedziałem na moje dylematy 😀
Cytat z Szaman data 6 listopada, 2021, 11:16Napisałem ten przydługi wywód jeszcze przed postami Mierzwiaka i Janka. I w sumie to mnie przekonaliście do zmiany podejścia.
Napisałem ten przydługi wywód jeszcze przed postami Mierzwiaka i Janka. I w sumie to mnie przekonaliście do zmiany podejścia.
Cytat z Szaman data 6 listopada, 2021, 11:22Cytat z Mierzwiak data Listopad 6, 2021, 11:04To jest ciekawa kwestia do ugryzienia, ale też mam wątpliwości czy debatując nad tym sami nie stajemy się częścią problemu. Fascynujemy się multiwersum Marvela i fantazją na temat spotkania trzech Spider-Manów, co stoi na przeszkodzie, by zaakceptować fantazję o Czarnym westernie?
O, szczególnie to jest bardzo dobre! Może za długo jednak siedziałem na forum *** i przesiąkłem.
Cytat z Mierzwiak data Listopad 6, 2021, 11:04To jest ciekawa kwestia do ugryzienia, ale też mam wątpliwości czy debatując nad tym sami nie stajemy się częścią problemu. Fascynujemy się multiwersum Marvela i fantazją na temat spotkania trzech Spider-Manów, co stoi na przeszkodzie, by zaakceptować fantazję o Czarnym westernie?
O, szczególnie to jest bardzo dobre! Może za długo jednak siedziałem na forum *** i przesiąkłem.
Cytat z robgordon data 6 listopada, 2021, 12:00Film jest nakręcony z tak ogromnym dystansem i przymrużeniem oka, że trzeba mieć inteligencje ameby, żeby tego nie dostrzec 😉 Dość powiedzieć, że wszyscy, dosłownie wszyscy aktorzy to Afroamerykanie (niewielki spoiler: poza jedną sceną w tzw. Białym Mieście, które uwaga, jest białe nie tylko dlatego, że zamieszkują je biali, ale również dlatego, że budynki są białe, ściany w banku są białe i nawet piach na ulicach jest biały). Muzyka w tle jest współczesna, słychać nawet karaibskie reggae. A główni bohaterowie to postacie tak archetypiczne, że aż bliskie pastiszu.
Uważam jednak, że istotniejsze są inne sprawy. O pierwszej wspomniał Mierzwiak. To rodzice, szkoła, poważne media powinny zadbać o edukację. Filmy służą rozrywce, zwłaszcza takie kino jak "Zemsta rewolwerowca". Ich edukacyjna rola jest zdecydowanie mniejsza niż się sądzi (a dokładniej, niż sądzą ci, którzy tak głośno o tym krzyczą). Na pewno jeden czy kilka filmów nie zmieni postrzegania tego jak wyglądał Dziki Zachód. Choć oczywiście nie można też nie doceniać tej roli, bo przecież to jak wyglądały tamte czasy wiemy prawie wyłącznie z filmów. No ale ten proces indoktrynacji trwał całe dekady 😉
Właśnie, indoktrynacji. Dziki Zachód był zaludniony czarnoskórymi (choćby dlatego, że uciekali tam przed niewolnictwem). Byli wśród nich nawet rewolwerowcy. O czym dowiadujemy się dopiero od niedawna. Kino fałszowało więc historię w tym zakresie już dużo wcześniej, z tym że w drugą stronę 😉
I tu dochodzimy do ostatniej sprawy. Jestem przekonany, że ci którzy najgłośniej krzyczą o zakłamywaniu historii Dzikiego Zachodu, nie mają żadnego problemu z tym jak dziś przedstawia się wiele elementów naszej najnowszej przeszłości. Czyli fałszowanie historii jest złe, chyba że chodzi o tę, która nam nie bardzo pasuje. Wtedy wszystko jest w najlepszym porządku.
Film jest nakręcony z tak ogromnym dystansem i przymrużeniem oka, że trzeba mieć inteligencje ameby, żeby tego nie dostrzec 😉 Dość powiedzieć, że wszyscy, dosłownie wszyscy aktorzy to Afroamerykanie (niewielki spoiler: poza jedną sceną w tzw. Białym Mieście, które uwaga, jest białe nie tylko dlatego, że zamieszkują je biali, ale również dlatego, że budynki są białe, ściany w banku są białe i nawet piach na ulicach jest biały). Muzyka w tle jest współczesna, słychać nawet karaibskie reggae. A główni bohaterowie to postacie tak archetypiczne, że aż bliskie pastiszu.
Uważam jednak, że istotniejsze są inne sprawy. O pierwszej wspomniał Mierzwiak. To rodzice, szkoła, poważne media powinny zadbać o edukację. Filmy służą rozrywce, zwłaszcza takie kino jak "Zemsta rewolwerowca". Ich edukacyjna rola jest zdecydowanie mniejsza niż się sądzi (a dokładniej, niż sądzą ci, którzy tak głośno o tym krzyczą). Na pewno jeden czy kilka filmów nie zmieni postrzegania tego jak wyglądał Dziki Zachód. Choć oczywiście nie można też nie doceniać tej roli, bo przecież to jak wyglądały tamte czasy wiemy prawie wyłącznie z filmów. No ale ten proces indoktrynacji trwał całe dekady 😉
Właśnie, indoktrynacji. Dziki Zachód był zaludniony czarnoskórymi (choćby dlatego, że uciekali tam przed niewolnictwem). Byli wśród nich nawet rewolwerowcy. O czym dowiadujemy się dopiero od niedawna. Kino fałszowało więc historię w tym zakresie już dużo wcześniej, z tym że w drugą stronę 😉
I tu dochodzimy do ostatniej sprawy. Jestem przekonany, że ci którzy najgłośniej krzyczą o zakłamywaniu historii Dzikiego Zachodu, nie mają żadnego problemu z tym jak dziś przedstawia się wiele elementów naszej najnowszej przeszłości. Czyli fałszowanie historii jest złe, chyba że chodzi o tę, która nam nie bardzo pasuje. Wtedy wszystko jest w najlepszym porządku.
Cytat z robgordon data 6 listopada, 2021, 12:17Szaman, odnośnie tego. "Z tymi badaniami to słyszałem, ale nie wiem czy to nie jest trochę "na siłę" doszukiwanie się kolorytu w ponurych czasach."
Problemem jest właśnie to, że my sami postrzegamy świat w sposób nie tylko wybiórczy, ale oparty na historii wyłącznie najnowszej. Niewolnictwo w postaci jaką znamy pojawiło się dopiero wraz z kolonializmem i służyło uzasadnieniu tego, co najeźdźcy robili podbijanym krainom. Za niewolnictwem pojawił się rasizm, który wcześniej... w praktyce nie istniał. Osoby o innym kolorze skóry funkcjonowały w sposób naturalny (choć oczywiście ze względu na niewielką mobilność tamtych czasów było ich niewiele).
Szaman, odnośnie tego. "Z tymi badaniami to słyszałem, ale nie wiem czy to nie jest trochę "na siłę" doszukiwanie się kolorytu w ponurych czasach."
Problemem jest właśnie to, że my sami postrzegamy świat w sposób nie tylko wybiórczy, ale oparty na historii wyłącznie najnowszej. Niewolnictwo w postaci jaką znamy pojawiło się dopiero wraz z kolonializmem i służyło uzasadnieniu tego, co najeźdźcy robili podbijanym krainom. Za niewolnictwem pojawił się rasizm, który wcześniej... w praktyce nie istniał. Osoby o innym kolorze skóry funkcjonowały w sposób naturalny (choć oczywiście ze względu na niewielką mobilność tamtych czasów było ich niewiele).
Cytat z Szaman data 6 listopada, 2021, 12:29Zatem postaram się trochę odświeżyć i zrewidować poglądy na parę spraw. Dzięki za ciekawe posty 🙂
Zatem postaram się trochę odświeżyć i zrewidować poglądy na parę spraw. Dzięki za ciekawe posty 🙂
Cytat z robgordon data 6 listopada, 2021, 13:16Podsumowując, temat o którym teraz piszemy jest złożony. Dużo bardziej niż chciałoby to widzieć wiele osób. Podobnie rzecz ma się praktycznie z każdym ważnym tematem, który pojawia się w dyspucie publicznej. Nie da się go załatwić prostym "nie" lub "tak". I rzadko kiedy ma jedno, proste rozwiązanie. Niestety rzeczywistość obecnie zmierza w kierunku, w którym dyskusje to jedynie wzajemne przekrzykiwanie się stron konfliktu politycznego. I nawet wybór stacji paliw, na której zatankujesz staje się deklaracją.
Podsumowując, temat o którym teraz piszemy jest złożony. Dużo bardziej niż chciałoby to widzieć wiele osób. Podobnie rzecz ma się praktycznie z każdym ważnym tematem, który pojawia się w dyspucie publicznej. Nie da się go załatwić prostym "nie" lub "tak". I rzadko kiedy ma jedno, proste rozwiązanie. Niestety rzeczywistość obecnie zmierza w kierunku, w którym dyskusje to jedynie wzajemne przekrzykiwanie się stron konfliktu politycznego. I nawet wybór stacji paliw, na której zatankujesz staje się deklaracją.
Cytat z Mierzwiak data 6 listopada, 2021, 13:24Rozwiązanie jest, ale na poziomie jednostkowym, nas samych - nie dać się zwariować, o! Bo jeśli nie jesteśmy już w stanie obejrzeć filmu bez rozpatrywania go wyłącznie pod kątem - uogólniając - światopoglądowym, to chyba najwyższy czas odpocząć od internetu i przemyśleć parę spraw 🙂
Rozwiązanie jest, ale na poziomie jednostkowym, nas samych - nie dać się zwariować, o! Bo jeśli nie jesteśmy już w stanie obejrzeć filmu bez rozpatrywania go wyłącznie pod kątem - uogólniając - światopoglądowym, to chyba najwyższy czas odpocząć od internetu i przemyśleć parę spraw 🙂
Cytat z Kuba data 6 listopada, 2021, 13:59Zgadzam się, moglibyśmy zamiast tego pomówić o tym jak bardzo Idris Elba cierpi na brak dobrych ról!
Zgadzam się, moglibyśmy zamiast tego pomówić o tym jak bardzo Idris Elba cierpi na brak dobrych ról!
Cytat z Mierzwiak data 6 listopada, 2021, 16:32Cytat z Marek Pilarski data Listopad 6, 2021, 00:02Spencer
(Opinia napisana z myślą o fanpage'u, ale przeklejam tuaj;))
Od samego początku widzowi towarzyszą niepokojące, a nawet nieprzyjemne i irytujące jazzowe dźwięki skomponowane przez Jonny'ego Greenwooda. Te w intrygujący sposób gryzą się z obrazem, tzn. otoczeniem (wnętrzami królewskiej rezydencji, służbą przygotowującą najbardziej wykwintne potrawy, eleganckimi kostiumami), które zostało pięknie ujęte w pastelowych, oddających klimat początku lat 90. zdjęciach. A w nim widz spędzi z Dianą trzy koszmarne dni. Otoczenie to staje się fizycznym więzieniem, w którym ona poprzez izolowanie się od świata i ludzi, z którymi tak naprawdę niewiele ją łączy, a także poprzez ciągłą obserwację i próbę kontrolowania tego, co i kiedy robi, czy co na siebie zakłada, będzie zatracała zmysły. Więzieniem staje się zatem także jej umysł, a jego wytwory - po części także nierzeczywiste - poprowadzą do ataków paniki i irracjonalnego zachowania głównej bohaterki. To w połączeniu z odczuwaną presją, podejrzeniami męża o zdradę i zaburzeniami odżywiania w miejscu, w którym każdy posiłek składa się z niekończącej się liczby dań, Pablo Larraín wykorzystuje do stworzenia czegoś w rodzaju stonowanego horroru. Dyskomfort Diany, której niemalże każde spojrzenie, mikroekspersja, akcent i sposób poruszania się w niesamowicie autentyczny i imponujący sposób odtworzyła Kristen Stewart, staje się wręcz namacalny. Jednak dzięki temu momenty, w których może ona złapać oddech - gdy spędza czas ze swoimi synami czy garderobianą-powiernicą (Sally Hawkins) - są emocjonalnie bardzo satysfakcjonujące.
8/10
Mogę się tylko podpisać.
Moją uwagę zwrócił oniryczny nastrój filmu, który tylko potęguje wrażenie obserwowania koszmaru w którym znalazła się Diana. Koszmaru, który teoretycznie był bajką, wszak jego bohaterami byli Księżna, Książę, Królowa...
Ciekawym zabiegiem jest to, że film kończy się happy endem. Gdyby była to fikcyjna historia, wychodzilibyśmy z kina pełni nadziei, że wszystko będzie dobrze a Diana wyrwała się z więzienia. Dlatego to chyba najsmutniejsze szczęśliwe zakończenie, jakie widziałem.
Cytat z Marek Pilarski data Listopad 6, 2021, 00:02Spencer
(Opinia napisana z myślą o fanpage'u, ale przeklejam tuaj;))
Od samego początku widzowi towarzyszą niepokojące, a nawet nieprzyjemne i irytujące jazzowe dźwięki skomponowane przez Jonny'ego Greenwooda. Te w intrygujący sposób gryzą się z obrazem, tzn. otoczeniem (wnętrzami królewskiej rezydencji, służbą przygotowującą najbardziej wykwintne potrawy, eleganckimi kostiumami), które zostało pięknie ujęte w pastelowych, oddających klimat początku lat 90. zdjęciach. A w nim widz spędzi z Dianą trzy koszmarne dni. Otoczenie to staje się fizycznym więzieniem, w którym ona poprzez izolowanie się od świata i ludzi, z którymi tak naprawdę niewiele ją łączy, a także poprzez ciągłą obserwację i próbę kontrolowania tego, co i kiedy robi, czy co na siebie zakłada, będzie zatracała zmysły. Więzieniem staje się zatem także jej umysł, a jego wytwory - po części także nierzeczywiste - poprowadzą do ataków paniki i irracjonalnego zachowania głównej bohaterki. To w połączeniu z odczuwaną presją, podejrzeniami męża o zdradę i zaburzeniami odżywiania w miejscu, w którym każdy posiłek składa się z niekończącej się liczby dań, Pablo Larraín wykorzystuje do stworzenia czegoś w rodzaju stonowanego horroru. Dyskomfort Diany, której niemalże każde spojrzenie, mikroekspersja, akcent i sposób poruszania się w niesamowicie autentyczny i imponujący sposób odtworzyła Kristen Stewart, staje się wręcz namacalny. Jednak dzięki temu momenty, w których może ona złapać oddech - gdy spędza czas ze swoimi synami czy garderobianą-powiernicą (Sally Hawkins) - są emocjonalnie bardzo satysfakcjonujące.
8/10
Mogę się tylko podpisać.
Moją uwagę zwrócił oniryczny nastrój filmu, który tylko potęguje wrażenie obserwowania koszmaru w którym znalazła się Diana. Koszmaru, który teoretycznie był bajką, wszak jego bohaterami byli Księżna, Książę, Królowa...
Ciekawym zabiegiem jest to, że film kończy się happy endem. Gdyby była to fikcyjna historia, wychodzilibyśmy z kina pełni nadziei, że wszystko będzie dobrze a Diana wyrwała się z więzienia. Dlatego to chyba najsmutniejsze szczęśliwe zakończenie, jakie widziałem.
Cytat z Marek Pilarski data 6 listopada, 2021, 17:07Cytat z Mierzwiak data Listopad 6, 2021, 16:32Ciekawym zabiegiem jest to, że film kończy się happy endem. Gdyby była to fikcyjna historia, wychodzilibyśmy z kina pełni nadziei, że wszystko będzie dobrze a Diana wyrwała się z więzienia. Dlatego to chyba najsmutniejsze szczęśliwe zakończenie, jakie widziałem.
Ale nawet w ostatnim ujęciu bardzo dobrze widać, że sama Diana zdaje sobie sprawę, że to tylko chwilowe szczęście. To mała rzecz, a jednak dodaje goryczy i zmienia wydźwięk końcówki.
Cytat z Mierzwiak data Listopad 6, 2021, 16:32Ciekawym zabiegiem jest to, że film kończy się happy endem. Gdyby była to fikcyjna historia, wychodzilibyśmy z kina pełni nadziei, że wszystko będzie dobrze a Diana wyrwała się z więzienia. Dlatego to chyba najsmutniejsze szczęśliwe zakończenie, jakie widziałem.
Ale nawet w ostatnim ujęciu bardzo dobrze widać, że sama Diana zdaje sobie sprawę, że to tylko chwilowe szczęście. To mała rzecz, a jednak dodaje goryczy i zmienia wydźwięk końcówki.
Cytat z robgordon data 6 listopada, 2021, 20:17Jeszcze uzupełniając dyskusję o niewolnictwie. Mapka stanów niewolniczych w USA:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stany_niewolnicze#/media/Plik:Slave_and_Free_States_before_the_American_Civil_War.svg
Jeszcze uzupełniając dyskusję o niewolnictwie. Mapka stanów niewolniczych w USA:
Cytat z Mierzwiak data 7 listopada, 2021, 14:29Cytat z Kuba data Listopad 5, 2021, 10:56"The Harder They Fall"- na ten moment jedno z najbardziej pozytywnych zaskoczeń roku. Film bez wątpienia ukochany przez polskich widzów. Rewelacyjna, kompletnie nie zgrzytająca (pomimo dużej tonalnej żonglerki) mieszanka bardzo staroszkolnego, klasycznego podejścia do westernów z nowoczesną modłą ala "Django" i eksperymentalną, bombastyczną, pomysłową realizacją (przyznam jednak, że największe wrażenie robią tu okazjonalne operatorskie zabiegi i jest kilka zaskakujących, absolutnie świetnych ujeć).
Historia prosta, ale jednak angażująca, wyróżniająca się bardzo fajnym antagonistą. Elba znakomity, również Majors popisowo dobry. Reszta trzyma wysoki poziom chociaż zauważająco zostają w tyle, może z wyjątkiem Beetz i Lindo. Muzyka jest tu super dobrana, sceny akcji świetnie się ogląda a jaki to ma klimat!
Po trailerze spodziewałem się nieśmiesznego, średnio oglądalnego przeciętniaka. Bawiłem się lepiej niż na jakimkolwiek tegorocznym blockbusterze (wiemy jaki jest wyjątek
).
Nawiązując do jedynego kontekstu w jakim ten film się będzie w naszej rodzimej dyskusji pojawiał - film się trochę nabija z białych i tyle. Zero społecznego komentarza, mniej lub bardziej wysilonej analogii czy innych bzdur. To historia w której jedynie szczegóły by się zmieniły gdyby wszyscy byli biali.
Jak wyżej!
Trailer był tak fatalny że chyba nawet go nie dokończyłem, tymczasem zobaczyłem właśnie jeden z filmów roku.
Jest tu pazur, koloryt i własna tożsamość. W kilku momentach można mieć skojarzenie z Tarantino, jest tu kilka podobnych zabiegów i ostatecznie powiedziałbym że jest to film bardzo w jego stylu, ale nie dlatego, że reżyser zgrywa tu Quentina, ale dlatego, że zrobił ten film po swojemu, bez oglądania się na reguły, nawet jeśli fundamentem jest tu jak najbardziej klasyczna historia o zemście.
Cytat z Kuba data Listopad 5, 2021, 10:56"The Harder They Fall"- na ten moment jedno z najbardziej pozytywnych zaskoczeń roku. Film bez wątpienia ukochany przez polskich widzów. Rewelacyjna, kompletnie nie zgrzytająca (pomimo dużej tonalnej żonglerki) mieszanka bardzo staroszkolnego, klasycznego podejścia do westernów z nowoczesną modłą ala "Django" i eksperymentalną, bombastyczną, pomysłową realizacją (przyznam jednak, że największe wrażenie robią tu okazjonalne operatorskie zabiegi i jest kilka zaskakujących, absolutnie świetnych ujeć).
Historia prosta, ale jednak angażująca, wyróżniająca się bardzo fajnym antagonistą. Elba znakomity, również Majors popisowo dobry. Reszta trzyma wysoki poziom chociaż zauważająco zostają w tyle, może z wyjątkiem Beetz i Lindo. Muzyka jest tu super dobrana, sceny akcji świetnie się ogląda a jaki to ma klimat!
Po trailerze spodziewałem się nieśmiesznego, średnio oglądalnego przeciętniaka. Bawiłem się lepiej niż na jakimkolwiek tegorocznym blockbusterze (wiemy jaki jest wyjątek
).
Nawiązując do jedynego kontekstu w jakim ten film się będzie w naszej rodzimej dyskusji pojawiał - film się trochę nabija z białych i tyle. Zero społecznego komentarza, mniej lub bardziej wysilonej analogii czy innych bzdur. To historia w której jedynie szczegóły by się zmieniły gdyby wszyscy byli biali.
Jak wyżej!
Trailer był tak fatalny że chyba nawet go nie dokończyłem, tymczasem zobaczyłem właśnie jeden z filmów roku.
Jest tu pazur, koloryt i własna tożsamość. W kilku momentach można mieć skojarzenie z Tarantino, jest tu kilka podobnych zabiegów i ostatecznie powiedziałbym że jest to film bardzo w jego stylu, ale nie dlatego, że reżyser zgrywa tu Quentina, ale dlatego, że zrobił ten film po swojemu, bez oglądania się na reguły, nawet jeśli fundamentem jest tu jak najbardziej klasyczna historia o zemście.
