aby założyć posty i tematy.

Opinie o filmach

PreviousPage 27 of 106Next

Miałem sie wybrać, niestety nie wyszło więc oglądam od razu w środę. Za to zdążyłem przeczytać książkę - ciekawa, dobrze napisana, ale mam wrażenie, że to typ opowieści który znacznie lepiej może wybrzmieć na ekranie z udziałem aktorów.

Na pewno do kina w przyszły piątek wybieram się na Sorrentino.

Wracając do Last Night In Soho -bardzo polecam recenzję internetowej znajomej:

A ★½ review of Last Night in Soho by 𝚮𝖆𝖗𝖑𝖊𝖖𝖚𝖎𝖓𝖆𝖉𝖊 🎃 on Letterboxd https://boxd.it/2iFrqF

W ciągu zaledwie dwóch tygodni na Netfliksie miały premierę debiuty reżyserskie dwóch aktorek.

Passing Rebecci Hall podejmuje temat rasizmu i tożsamości rasowej, i choć historii zabrakło solidnego zakończenia (to które jest wypada dość dziwnie i zostawiło mnie z uczuciem ogromnego niedosytu) to uważam go za produkcję ciekawą i wartą uwagi, chociażby ze względu na bardzo dobre role Thompson i Neggi, jak i jako początek potencjalnej reżyserskiej kariery Hall.

Halle Berry z Bruised z kolei proponuje typowy dla białych bohaterów dramat sportowy, w którym dla, ekhm, kolorytu obsadziła samą siebie. Zagrała dobrze, ale ocenę jej zdolności reżyserskich podkopuje banalny scenariusz, nie tylko zbudowany na zdecydowanie zbyt dużej liczbie klisz, to na dodatek komiczny w sposobie, w jaki bohaterka pokonuje kolejne przeciwności. To film w którym alkoholizm pokonuje się przez wylanie zawartości barku do zlewu, a motyw braku pieniędzy zaczyna i kończy się na rezygnacji z kupna tamponów (!!!) przy kasie w delikatesach.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

King Richard

Sympatyczny Oscar-bait.

Dobrze, że Venus i Serena faktycznie okazały się tak utalentowanymi tenisistkami, bo "zaplanowałem karierę moich córek jeszcze zanim się urodziły" jest raczej niepokojące, a nie inspirujące czy godne podziwu. Richard powtarzający im na każdym kroku, że będą najlepszymi na świecie, legendarnymi tenisistkami milionerkami to zresztą najbardziej irytujący element filmu, nawet jeśli tak było naprawdę.

Will dobry, ale w scenie w kuchni Aunjanue Ellis przejechała po nim walcem.


The Eyes of Tammy Faye

Genialna, fenomenalna Jessica Chastain. Od dawna uważam, że to znakomita aktorka dramatyczna i w ostatnich latach niepotrzebnie pcha się w szrotowe kino akcji, no ale trudno. Garfield bardzo dobry, ale jego rola w musicalu Netfliksa lepsza.

Charakteryzacja taka sobie, ale po trailerze spodziewałem się, że będzie gorzej.

To co mi się bardzo podobało, to że film nie ośmiesza ani nie kpi z tych ludzi i świata który portretuje, a byłoby to bardzo łatwe.

Marek Pilarski and Szaman have reacted to this post.
Marek PilarskiSzaman

Patrząc na filmografię Jessiki z ostatnich 10 lat widzę zaledwie 1 film, który odpowiada Twojemu opisowi (drugim jest nadchodzący 355). Czasem zagra w czymś lżejszym (Łowca, Feniks). Nie brak za to filmów czy seriali w którym może wykazać się aktorsko (Sceny z życia to przecież koncert dwóch aktorów, jej i Oscara). Tak więc Twoja teoria wydaje mi się nieco naciągana 😉

Może, ale Dark Phoenix i Ava pozostawiły po sobie taki niesmak, że wolałbym, by więcej nie robiła takich eksperymentów 🙂

Avę mało kto widział. Z kolei Dark Phoenix przecież na samym początku nie zapowiadało się źle, trudno winić ją za ten wybór. Ostatnie lata to przede wszystkim bardzo dobre role w co najmniej niezłych produkcjach: Sama przeciw wszystkim, Gra o wszystko, The Forgiven, Sceny z życia małżeńskiego, teraz, jak sam twierdzisz Oczy Tammy Faye. Nie widziałem To 2, ale zakładam, że nie sprawiła zawodu. Jej wybory są wg mnie całkiem niezłe, niewiele znajdziesz kobiet w Hollywood w jej wieku, które mają ciekawiej rozwijającą się karierę.
Fun fact: Jessica znów zagra prawdziwą postać z szeroko rozumianego szołbiznesu... o imieniu Tammy. Tym razem będzie to Tammy Wynette, w serialu George and Tammy.

Dobrze już dobrze, poddaję się 🙂 Masz sporo racji.


The Power of the Dog

Ależ ciekawy miks gatunkowy przygotowała Campion! Miks wręcz zakamuflowany, rozgrywany pod powierzchnią, w nieoczywisty sposób wygrywający znajome, wydawać by się mogło, wątki po to, by na końcu zaskoczyć, ale i to robi w sposób powściągliwy, bez narzucania sie widzowi. Inny twórca krzyczałby "Patrzcie na ten twist!", Campion co najwyżej oznajmia to szeptem po czym uśmiecha się ukradkiem.

Pyszne kino, z wyborną obsadą i pieszczącymi oczy kadrami.

Cytat z Mierzwiak data grudzień 1, 2021, 21:08

Dobrze już dobrze, poddaję się 🙂 Masz sporo racji.


The Power of the Dog

Ależ ciekawy miks gatunkowy przygotowała Campion! Miks wręcz zakamuflowany, rozgrywany pod powierzchnią, w nieoczywisty sposób wygrywający znajome, wydawać by się mogło, wątki po to, by na końcu zaskoczyć, ale i to robi w sposób powściągliwy, bez narzucania sie widzowi. Inny twórca krzyczałby "Patrzcie na ten twist!", Campion co najwyżej oznajmia to szeptem po czym uśmiecha się ukradkiem.

Pyszne kino, z wyborną obsadą i pieszczącymi oczy kadrami.

Spoko, choć nie chodziło mi o to by koniecznie dowodzić  swojej racji 😉 Po prostu nie chciałem tego tematu kończyć w połowie.

"The Power of The Dog" - kino. Mniej drapieżne, mniej brutalne i bezpośrednie niż wiele poprzednich prac Campion, ale nadal przyziemne, surowe i głęboko zagnieżdżone w jej ulubionej tematyce. A przy tym subtelniejsze, bardziej klimatyczne i przez to intrygujące, może bardziej niż "Piano". Materiał źródłowy jest jedynie nieco zmieniony, w paru miejscach na plus, w paru na lekki minus. Realizacyjnie to jest perła. Muzyka Greenwooda cudowna, zdjęcia fenomenalne a widoki...nie ma piękniejszego i bardziej kinowego miejsca na ziemii od Nowej Zelandii. Po prostu nie ma.

Cumberbatch fenomenalny, może nie wybitny, może nie jest to jego najlepsza rola, ale zdecydowanie inna od większości, świeża i imponująca w swojej subtelności i głębi. Nie jestem fanem Dunst, ale w tym akurat przypadku wypada również bardzo dobrze i wiarygodnie. Rozczarowujący jest Plemons, ale to w końcu aktor którego musisz obsadzić w rolę napisana praktycznie pod niego aby był w stanie się naprawdę wykazać. Wielka szkoda, że Paul Dano nie dał rady sobie w odpowiedni sposób ułożyć harmonogramu.

Co ważniejsze film jest angażujący, może nie emocjonalnie, ale nie nudzi i intryguje, nawet jeśli się wie do czego zmierza cała opowieść. Nie jest to standard u Campion, która tu zresztą reżysersko jest w najwyższej formie.

 

8/10

 

30 tegoroczny obejrzany film i minimalnie poza obecnym top 10.

The Power Of The Dong

No dobra, ale w której scenie był ten dong? 🙂 Bo przypomniałem sobie o nim dopiero na końcu i jakoś wcześniej mi umknął. W trakcie seansu byłem zdania, że od wiadomej rewelacji i zmiany fabuły trochę siadło. A potem, w finale sam film autentycznie mnie wyśmiewa, upokarza moje myślenie odsłaniając swoje karty, ujawniając o co naprawdę chodziło w drugiej połowie za pomocą bardzo dobrej, ostatniej sceny.

Cumberbatch znakomity, ale coś tak podejrzewam, że bardziej akademicką rolę daje Smith. Bardzo lubię Kryśkę, ale niestety jest tutaj zaledwie przyzwoita. Kuba narzekał, że nie Dano, ale moim zdaniem Paul nawet jak gra ciapę to i tak ma w sobie to coś, na co Amerykanie mają fajne słówko "creepy", z kolei Plemmons jest pociesznym misiem i tak właśnie miało być. Mam wrażenie, że od jakiejś dekady oglądam tego anorektycznego Kodiego w rolach nastolatków, ale był tutaj całkiem w porządku. Nie zdziwię się jeśli on pójdzie po nominację, zwłaszcza, że drugi plan w tym roku to jakiś kołowrotek.

Zdjęcia świetne, ale jak już mi napisaliście, że to Nowa Zelandia, to nie mogłem tam dostrzec Stanów 🙂 W sumie nie mogło to rozgrywać się w dawnej Australii?

8/10

Cytat z Szaman data grudzień 2, 2021, 22:55

The Power Of The Dong

No dobra, ale w której scenie był ten dong? 🙂

Chyba w tej scenie gdy wymazał się błotem, też mi umknął, ale potem zauważyłem, ekhm, okazały egzemplarz jego Czarnego kompana gdy kąpali się w rzece 😛

A Thomasin McKenzie zauważyłeś? To nawet zabawne, że w jednym roku, w tak krótkim okresie, miała główną rolę w Last Night In Soho i tak malutką rólkę tutaj.

Zauważyłem, na początku zastanawiałem się czy to na pewno ona, ale szybko poznałem po głosie.

"The Hand of God" - czekałem bardzo i się nie zawiodłem. Najbardziej przystępny, najprostszy film Sorrentino, ale nie tracący niczego z uroku i specyfiki jego kina. Jednocześnie film niestety nie uderza emocjonalnie aż tak bardzo jak powinien. Po tym ile emocji towarzyszyło mi przy oglądaniu sagi papieskiej czy "Wielkiego piękna" spodziewałem się, że akurat przy tym temacie Sorrentino mnie rozniesie. Niestety, mimo tego, że wszystko jest na swoim miejscu i wszystko jest świetnie zrobione, napisane i zagrane to przeszedłem nieco obok.

 

Za to wyśmiałem się za wszystkie czasy. Chyba najzabawniejsza produkcja Włocha. Świetnie kontrastują ze sobą dwie połowy filmu, jedna mroczniejsza i dramatyczna, nieprzyjemna i druga - kolorowa, sielankowa, ironiczna a momentami wręcz głupkowata. Sorrentino wręcz emanuje w tym filmie nostalgia i miłością do swoich bliskich, jednocześnie starając się ewidentnie przedstawić ich zgodnie z tym jak w tamtym wieku ich postrzegał (co jest momentami krzywdzące), nie brakuje też ładnie wpisanych autorefleksji i komentarzy do samej kariery i inspiracji Sorrentino (na czele z cudownym, pełnym samoakceptacji, finałem). A list miłosny jaki pisze do swoich rodziców jest poruszający.

To czego brakowało to lepszego zgłębienia tematu kina. Tak jak sam wniosek Sorrentino czemu oglądamy i tworzymy filmy jest okej i świetnie pasuje do jego dorobku i tej historii tak z samej opowieści nie czułem, że Fabio faktycznie kino kocha czy działa ona na niego w sposób taki jak to czasem opisuje. Mam również delikatny niesmak związany z prezentowaniem kobiet. Jak najbardziej rozumiem, że Sorrentino chciał przedstawić tutaj je oczami wyobcowanego nastolatka, zmagającego się dość mocno z seksualnym niespełnieniem. Po części przyznawał się, że sam miał taki obraz tych ludzi w swojej młodości. Sprowadza to jednak kobiety w jego filmie w większości do obiektów czysto seksualnych lub są przedstawiane jako osoby raczej oderwane od rzeczywistości, niezbyt inteligentne, postać siostry jest tu wręcz wyśmiana. Okej, jak mówiłem, rozumiem do pewnego stopnia czemu to tak wygląda w tym filmie, nie zmienia to jednak faktu, że Sorrentino przez całą karierę ma problem z dobrymi postaciami kobiecymi.

 

Zdjęcia są super, nawet jeśli widać, że tym razem to nie Bigazzi był operatorem. Dzięki temu jednak film wyróżnia się na tle poprzednich dzieł Paolo, jest mniej wymuskany, majestatyczny i perfekcyjny. Za to ujęcia na Neapol i wyspy są cudowne. Muzyka również odzywa się zaledwie od czasu do czasu, ale jest rewelacyjna.

Fillippo Scotti radzi sobie bardzo dobrze w głównej roli, ale blask kradnie plan drugi na czele z cudownie zagranymi - znakomici, dynamiczni, szczery i przeuroczy w tych rolach Toni Servillo i Teresa Saponangelo. Nie mogę odżałować, że Servillo nigdy nie nauczył się języka angielskiego i kompletnie go nie ciągnie do gry za granicą, co prawda karierę nadal ma genialną i prezentuje jedną wybitną rolę za drugą, ale kurde - jak ja bym go chciał zobaczyć u takiego Scorsese, Andersona.

 

 

Jak wyląduje na Netfliksie będzie na pewno oglądane. Teraz tak sobie pomyślałem, że Sorrentino byłby idealny do nakręcenia włoskiego filmu o Gucci. W tego typu kinie ma doświadczenie (Boski, Oni), a jego ulubiony Toni Servillo byłby idealny jako Aldo.

Kuba has reacted to this post.
Kuba

Oj tak...w sumie, po All The money in the world powstał Trust a współpraca Sorrentino i HBO układała się dobrze, może ktoś na to wpadnie.

Janko has reacted to this post.
Janko

"Mass" - wybitny film. Zdecydowanie jednak nie dla osób które uważają, że miejsce dwugodzinnych rozmów czwórki postaci w jednym pokoju jest w teatrze. Zaczynajac zresztą od minusów - całość jest nieco przeciągnięta i Kranz bardzo mota się z tym jak właściwie chce zakończyć film (bardziej tu zrzucam winę na jego ewidentny brak reżyserskiego doświadczenia). Zdjęcia też są mocno takie sobie, praca kamery powinna być lepsza i okazjonalne zabawy formatem są średnio dla mnie pojęte. Poza tym? Perfekcja.

Aktorskie Himalaje. Wybitne, niezwykle złożone, poruszające występy całej czwórki. Coś wspaniałego. Ta intensywność, szczerość. Dowd i Isaacs na ten moment są dla mnie jedynymi możliwymi zwycięzcami Oscarów za drugi plan. Znając jednak standardy Akademii - będę już zachwycony nominacjami. Wiem, że na pewno wiele osób będzie krytykowało "Mass" za nieco zbyt oczywiste rozwiązanie, zbyt optymistyczne i łagodne. Ja jednak cieszę się, że Kranz oszczędza nieco swoich bohaterów, pomaga im znaleźć lepsze jutro i tytułowe - w polskim tłumaczeniu - odkupienie. Filmy, poruszające takie tematy, też powinny dawać nadzieje, powinny pomagać i pokazywać, że do pewnego stopnia można sobie radzić z taką tragedią jaką przeżywają bohaterowie. Cieszy więc empatia którą twórca okazuje tym ludziom a tym samym wszystkim ich rzeczywistym odpowiednikom.

Scenariusz jest wnikliwy i złożony, na pierwszy planie stawia jednak przede wszystkim emocje, uczucia i za to mu chwała. Dialogi są napisane znakomicie, trzymają w zainteresowaniu i napięciu od początku do końca, są tu momenty które sprawiły, że łza w oku się zakręciła. Każdy z aktorów ma też tutaj swój "moment" i każdy jest równie perfekcyjny.

 

Cytat z Kuba data grudzień 10, 2021, 12:35

"Mass" - wybitny film. Zdecydowanie jednak nie dla osób które uważają, że miejsce dwugodzinnych rozmów czwórki postaci w jednym pokoju jest w teatrze. Zaczynajac zresztą od minusów - całość jest nieco przeciągnięta i Kranz bardzo mota się z tym jak właściwie chce zakończyć film (bardziej tu zrzucam winę na jego ewidentny brak reżyserskiego doświadczenia). Zdjęcia też są mocno takie sobie, praca kamery powinna być lepsza i okazjonalne zabawy formatem są średnio dla mnie pojęte. Poza tym? Perfekcja.

Aktorskie Himalaje. Wybitne, niezwykle złożone, poruszające występy całej czwórki. Coś wspaniałego. Ta intensywność, szczerość. Dowd i Isaacs na ten moment są dla mnie jedynymi możliwymi zwycięzcami Oscarów za drugi plan. Znając jednak standardy Akademii - będę już zachwycony nominacjami. Wiem, że na pewno wiele osób będzie krytykowało "Mass" za nieco zbyt oczywiste rozwiązanie, zbyt optymistyczne i łagodne. Ja jednak cieszę się, że Kranz oszczędza nieco swoich bohaterów, pomaga im znaleźć lepsze jutro i tytułowe - w polskim tłumaczeniu - odkupienie. Filmy, poruszające takie tematy, też powinny dawać nadzieje, powinny pomagać i pokazywać, że do pewnego stopnia można sobie radzić z taką tragedią jaką przeżywają bohaterowie. Cieszy więc empatia którą twórca okazuje tym ludziom a tym samym wszystkim ich rzeczywistym odpowiednikom.

Scenariusz jest wnikliwy i złożony, na pierwszy planie stawia jednak przede wszystkim emocje, uczucia i za to mu chwała. Dialogi są napisane znakomicie, trzymają w zainteresowaniu i napięciu od początku do końca, są tu momenty które sprawiły, że łza w oku się zakręciła. Każdy z aktorów ma też tutaj swój "moment" i każdy jest równie perfekcyjny.

 

Jest gdzieś dostępny?

Na portalu Nowych Horyzontów, ale tylko do jutra.

https://www.nowehoryzonty.pl/vod-film.s?id=11809

W polskich kinach od 24 grudnia.

robgordon and Kuba have reacted to this post.
robgordonKuba
Cytat z Szaman data grudzień 10, 2021, 15:55

Na portalu Nowych Horyzontów, ale tylko do jutra.

https://www.nowehoryzonty.pl/vod-film.s?id=11809

W polskich kinach od 24 grudnia.

No to już mam plan na jutro wieczór 😉

Dziś zakończenie drugiego sezonu Teda Lasso 🙂

PreviousPage 27 of 106Next