aby założyć posty i tematy.

Opinie o filmach

PreviousPage 29 of 106Next

Don't Look Up (2021)

No przecież to był poziom polskiego kabaretu. Najbardziej prostacka satyra oparta na pobieżnym przeglądaniu Twittera i skakaniu po kanałach w telewizorze, jeszcze gorzej, że mielona już setki razy. Czas już naprawdę przestać udawać, że przywalenie Trumpowi i odwołanie się do ekologii oznacza wartość dodaną. Nie ma tutaj błysku, nie ma żadnej werwy, ciętej obserwacji, notki do zapisania, czegoś wykraczającego poza zupełny banał. W dodatku, oprócz dobrej Lawrence, jest tragicznie, lub co najwyżej przeciętnie zagrane.

Jak to jest, że aktorzy którzy niby od dekad z powodzeniem studiują ludzką psychikę odwalają taką fuszerkę gdy przychodzi do zagrania znienawidzonego wroga, znienawidzonego polityka, znienawidzonego guru technologicznego. A taką właśnie tępą żółcią popisują się tutaj Streep, Rylance'e i Hill w swoich fatalnych rolach. Już pal licho Trumpa i jego synalka, postać Rylance'a pokazuje, że McKay nie widzi żadnej różnicy między Zuckenbergiem, a Jobsem, on chyba autentycznie myśli, że oni są odbierani podobnie przez społeczeństwo.

Jako McKay przemawia tutaj ewidentnie Evans w swoim cameo, sprzeciwiając się modnemu w Polsce słówku jakim jest symetryzm. Tyle, że twórca Don't Look Up myli symetryzm z jakimikolwiek ciekawymi, pogłębionymi obserwacjami w swojej satyrze. Właściwie też ciężko powiedzieć jaki jest jego manifest, uważa, że wszyscy bogacze mający władzę są wstrętni i zasługują na anihilację, nie to co ci fajni bogacze z Holly? Uważa, że głupi będą jeszcze głupsi, a ci fajni jeszcze fajniejsi, a nawet wykażą się odrobiną konserwatyzmu o jakiego nie podejrzewają ich wrogowie? Że wszystkie media skręcają w stronę tabloidów? Może to i prawdziwe, ale strasznie płytkie, a pozuje na błyskotliwe, rzuca się po rechot, chociaż pozuje na refleksje. Scena po napisach pokazuje chyba najdobitniej jakość tutejszej satyry.

A i jeszcze rozczarowujący DiCaprio, cały seans miałem wrażenie, że wiele jego gestów i sposób mówienia są pożyczone od innego Leonarda, czyli Johnny'ego Galeckiego w Big Bang Theory. Może to tylko złudzenie.

4/10

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Ja mam taki ogólny problem, nie tylko z tym filmem:

Rzeczywistość już od bardzo dawna osiąga coraz to nowe szczyty absurdu więc jak widzę takie próby jej sportretowania i wyśmiania, które są mniej groteskowe, mniej śmieszno-straszne, mniej głupie i mniej WTF-owe niż to, co na codzień oglądamy i czytamy, to pytam się: po co? Co ten film wnosi?

@kuba napisał, że "jest niekontrolowanym krzykiem desperacji i furii, krzykiem potrzebnym" a dla mnie to co najwyżej pierdnięcie będące nieistotnym odreagowaniem paru tematów, na czele z prezydenturą Trumpa przy której występy Baldwina w SNL to mistrzostwo komedii. Odreagowaniem dość obrzydliwym, bo jest coś wstrętnego w tym jak jedni milionerzy stawiają się ponad innymi i ogłaszają swoją wyższość moralną i intelektualną. Cóż za wkład w przyszłość planety!

Ernest Kubica, Marek Pilarski and Szaman have reacted to this post.
Ernest KubicaMarek PilarskiSzaman

Bardzo spodobało mi się to co napisał Michał Oleszczyk. Niestety nie oglądałem filmu Kubricka, więc wierzę na słowo:

"Każda dekada ma takiego Dr Strangelove'a, na jakiego zasługuje."

Mam lepszą opinię z Letterboxd:

If the Gal Gadot “Imagine” video was 3 hours long.

Marek Pilarski and Szaman have reacted to this post.
Marek PilarskiSzaman

Nie zgodzę się tylko w kwestii tego, którą stronę wybiera McKay. Tzn. patrząc całościowo może i stara się stanąć gdzieś po środku tego całego bajzlu, tam gdzie stoi większość z nas, ale jednak walenie w jednym politycznym kierunku zdradza go. Ten film został napisany i nakręcony, gdy jeszcze Trump był prezydentem, dlatego moim zdaniem sposób przedstawienia ludzi polityki i osób z nimi związanych jest jednoznaczny. Dla mnie w dużym stopniu robienie idiotów z republikanów/wyborców Trupa (którzy pod koniec zauważają na niebie kometę dużo później niż cała reszta?), a nawet stojących za poprzednią administracją naukowców (którzy niby coś robią, ale w sumie nie widzimy co, a ostatecznie dowiadujemy się, że raczej nic nie zrobili, być może przez pewne polityczne decyzje?) czy biznesmenów (Rylance...). Wypowiedź o wstrzykiwaniu sobie płynu dezynfekującego rozciągnięta do jednej trzeciej fabuły filmu pełnometrażowego.

Poza tym, przekładając to na naszą rzeczywistość, nie kupuję tego, że są są tylko dwie narracje: Patrz w górę, otwórz oczy, zaufaj naukowcom albo nie patrz w górę, nie otwieraj oczu, zaufaj politykom. W tym świecie pieniądze "czynią cuda", i przypuszczam, że nawet z najbardziej oddanego nauce naukowca mogą uczynić biznesmena albo polityka. I choć ten film próbuje może trochę iść w tym kierunku, to ostatecznie jest pod tym względem dość naiwny.

Szaman and Mierzwiak have reacted to this post.
SzamanMierzwiak

Dodam jeszcze, że mimo wszystko bardzo podobała mi się końcówka. Wydawała się szczera i wywołała największe emocje. Może po części właśnie dlatego, po skupiła się właśnie na nas, szarakach..

Szaman and Mierzwiak have reacted to this post.
SzamanMierzwiak

Marku, my się w pełni zgadzamy co do strony McKaya, być może źle to ująłem w swojej opinii. Na początku filmu Meryl ma na biurku zdjęcia granej przez siebie pani prezydent z bodajże Stevenem Seagalem, Billem Clintonem i Mariah Carey i to jedyna obietnica bycia pośrodku jaką stawia reżyser. I tak jak pisałem, cameo Chrisa Evansa wyśmiewa taką pozycję w życiu społecznym.

Swoją drogą napisałeś też celne uwagi co do postaw wobec nauki. Sam ten prosty podział na my i oni zaprezentowany w filmie jest rozbrajająco naiwny, dziecinny. Czym są wynalazki firmy Rylance'a jeśli nie nauką? Tego pytania sobie chyba McKay nie zadał, jakby wściekłość na antyszczepionkowców odebrała mu rozum.

 

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski

Encanto

Disney nie schodzi poniżej pewnego poziomu, ale też zazwyczaj powyżej tego poziomu się nie wzbija i tak jest i tym razem. Miło spędzony czas, śliczna animacja, sympatyczni bohaterowie i nawet wciągająca historia.

Nie rozumiem tylko dlaczego na końcu film niejako wycofuje się z morału, który przedstawił dosłownie chwilę wcześniej? Dziwny zabieg.

Podpisuję się pod wszystkim co Rob i Mierzwiak napisali o Kid Detective. Ode mnie ósemeczka. Jak interpretujecie ostatnią scenę?

Spoiler
Moim zdaniem bohater uświadamia sobie, że w jego życiu zmieniła się tylko wielkość mieszkania, chociaż liczył, że rozwiązanie sprawy wyciągnie go z depresji.

Ja odebrałem to chyba w najprostszy z możliwych sposób:

Spoiler
Bohater pęka gdy tak naprawdę dociera do niego, że wreszcie zrzucił ciążące na nim przez te wszystkie lata poczucie winy.

Ale Twoja interpretacja ciekawa, nie pomyślałem o tym!

Nawiązując jeszcze do humoru, znakomity był motyw ze śledzącym go samochodem 😀

I tak jak pisałeś, z szafą genialny gag 🙂

Mierzwiak and robgordon have reacted to this post.
Mierzwiakrobgordon

Kid Detective

Spoiler

Scena mnie zastanowiła. W pierwszej chwili odebrałem jego reakcję jako wyraz ulgi. Ale tam była jakaś tragiczna nuta 😉

Spoiler
Tam był ten typowo noirowski monolog, że wszystko się układa, nawet sekretarka zaczęła go pożądać. Ale w tych scenach jest taka sama rutyna jak wcześniej, wstaje, myje zęby, idzie do pracy, potem odbywa standardowo sztywne spotkanie z rodzicami. Nie ma w nim radości, już nigdy nie poczuje się znowu wyjątkowym, "inteligentniejszym od reszty", nawet rozwiązanie wieloletniej sprawy i zamknięcie etapu Kid Detektywa (usuwa wycinki ze ściany) nie pokonało depresji po upadku ze szczytu i poczucia zmarnowania własnego potencjału. Jakiś smutek bije z tego zakończenia, co każe mi go tak interpretować.

Przyznam, że dawno tak bardzo nie satysfakcjonowała mnie mieszanka gatunkowa, użyty humor, jak i rozwiązanie zagadki kryminalnej. Jasne, są tam jakieś echa Room z Brie Larson, ale przecież tamten film nie ma monopolu na tego typu historie. Motywacja do zabójstwa też świetna.

Mierzwiak and robgordon have reacted to this post.
Mierzwiakrobgordon
Cytat z Mierzwiak data grudzień 27, 2021, 18:25
Cytat z robgordon data grudzień 19, 2021, 10:38

Detektyw małolat

Nie jest to film, który trzeba zobaczyć obowiązkowo.

Według mnie trzeba, bo takie perełki są na wagę złota 🙂 No jasne że nie jest to żadne arcydzieło, ale osobiście bardzo lubię takie małe filmy.

Ten jest udany w każdym calu. Podobał mi się balans na granicy poważnego kryminału i pastiszu, elementy komediowe (piękny motyw z szafą!) też udane. Świetny Brody.

Osobiście bardzo polecam.

Małe filmy, dobrze to ująłeś. Czasem zapominamy, że kino to też te mniejsze rzeczy. Nasza uwaga najczęściej skupia się na blockbusterach lub wielkich wydarzeniach jakim są filmy znanych reżyserów. Albo w drugą stronę, na filmach klasy B (i niżej) czy filmowych porażkach. A pomiędzy jest cała masa twórców, którzy tworzą z pasji. Z dala od wielkich wytwórni, z małymi budżetami, ale za to z pomysłami i przekonaniem, że mają ciekawą historię do opowiedzenia. Wielcy reżyserzy zaczynali do właśnie takich małych rzeczy (Evan Morgan jest reżyserem i scenarzystą i to właściwie jego reżyserski debiut). Choć czasem też podobne kariery kończyły się w tym właśnie miejscu.
Jeszcze jedna refleksja na temat samego filmu. Zapewne zwróciliście uwagę, że w filmie nie ma właściwie wątku romantycznego. A przecież często w takiej historii jest kobieta, która wspiera lub chociaż wierzy w głównego bohatera. Tu właściwie nawet nie ma sugestii niczego podobnego. Można?

Szaman and Mierzwiak have reacted to this post.
SzamanMierzwiak

Dzięki Bogu nie ma, bo filmowy on ma 32, a ona 16 😀

Cytat z Szaman data grudzień 30, 2021, 20:42

Dzięki Bogu nie ma, bo filmowy on ma 32, a ona 16 😀

No tak, ale mogłaby to być jakaś inna postać. Chociażby sekretarka 😉 Lub inna, w ostatecznej wersji niewystępująca.

Szaman and Mierzwiak have reacted to this post.
SzamanMierzwiak

The Unforgivable - niezły dramat z bardzo dobrą Sandrą Bullock. O czym dowiedziałem się dopiero z napisów końcowych, to filmowa adaptacja brytyjskiego, 3-odcinkowego miniserialu z 2009 roku.

Trochę szkoda że twórcy nie skorzystali z okazji by mocniej zmodyfikować scenariusz (bo z opisu na wikipedii widzę, że parę zmian wprowadzono); jest tu jeden bardzo, ale to bardzo zbędny wątek, będziecie wiedzieć który jeśli zdecydujecie się na seans.

(to kolejny po Bruised film Netfliksa z lektorką; będzie czytać ich wszystkie filmy o kobietach po przejściach? 🙂 )

---

Anna - widzę na filmwebie, że @robgordon ocenił bardzo pozytywnie i przyłączam się do jego zdania. Fajny akcyjniak, nawet jeśli nie najmądrzejszy (technologia coś taka zbyt współczesna jak na początek lat 90-tych?) czy odkrywczy, to porządnie nakręcony i mający ciekawą, nieźle zagraną główną bohaterkę. Na plus jeszcze drugi plan i dobrze rozpisane, choć raczej niezbyt zaskakujące twisty jeśli znamy prawa rządzące takim kinem 🙂

Cytat z Mierzwiak data grudzień 30, 2021, 21:12

Anna - widzę na filmwebie, że @robgordon ocenił bardzo pozytywnie i przyłączam się do jego zdania. Fajny akcyjniak, nawet jeśli nie najmądrzejszy (technologia coś taka zbyt współczesna jak na początek lat 90-tych?) czy odkrywczy, to porządnie nakręcony i mający ciekawą, nieźle zagraną główną bohaterkę. Na plus jeszcze drugi plan i dobrze rozpisane, choć raczej niezbyt zaskakujące twisty jeśli znamy prawa rządzące takim kinem 🙂

Byłem zaskoczony jednak tak niekorzystnymi recenzjami. Może po prostu teraz już wszystkie akcyjniaki, w których palce macza Besson skreślane są z samego startu?
PS. Korzystali z telefonów komórkowych trochę zbyt nowych jak na tę dekadę, dobrze pamiętam?

Besson jako producent czy (współ)scenarzysta podpisuje się pod różnymi filmami, ale akurat jego własne filmy złe nie są. Patrzę tak sobie na jego ostatnie 4 produkcje - The Family, Lucy, Valerian and the City of a Thousand Planets oraz Annę i o każdym mogę powiedzieć więcej dobrego niż złego.

Na RT Anna ma zaledwie 34% pozytywnych recenzji, a seria John Wick odpowiednio 86, 89 i 89%? Oszaleli 🙂

Pod koniec pojawia się pendrive USB, ale tak, głównie telefony. Jest nawet scena w której bohaterka rozmawia przez podejrzanie małą komórkę którą, jak mówi, pożyczyła od jakiejś Japonki. Ja rozumiem że Kraj Kwitnącej Wiśni z telefonami był zawsze o krok przed resztą świata, ale bez przesady.

Co on ma z tymi pendrive'ami? 🙂

PreviousPage 29 of 106Next