Opinie o filmach
Cytat z robgordon data 30 grudnia, 2021, 21:51Pomyślałem dokładnie o Johnach Wickach. Anna to film dokładnie w tym samym gatunku, a wcale nie oceniłbym go niżej.
Pomyślałem dokładnie o Johnach Wickach. Anna to film dokładnie w tym samym gatunku, a wcale nie oceniłbym go niżej.
Cytat z Mierzwiak data 30 grudnia, 2021, 22:12Gatunek ten sam, ale pochwalmy Annę za bycie osadzoną jednak bardziej w naszym świecie aniżeli w alternatywnym Nowym "Wszyscy Tu Są Płatnymi Zabójcami" Jorku 🙂
Gatunek ten sam, ale pochwalmy Annę za bycie osadzoną jednak bardziej w naszym świecie aniżeli w alternatywnym Nowym "Wszyscy Tu Są Płatnymi Zabójcami" Jorku 🙂
Cytat z Janko data 30 grudnia, 2021, 22:49Największa bzdura w Annie to laptop w ZSRR w latach 80. w domu drobnego złodzieja i alkoholika. I jeszcze z dostępem do Internetu.
Największa bzdura w Annie to laptop w ZSRR w latach 80. w domu drobnego złodzieja i alkoholika. I jeszcze z dostępem do Internetu.
Cytat z Mierzwiak data 1 stycznia, 2022, 21:34Strange Days
Kupiłem na Blu-ray kilka miesięcy temu i znalazłem wczoraj idealną okazję, żeby w końcu powtórzyć - Nowy Rok wybił w filmie 8 minut przed tym prawdziwym 🙂
Niesamowity, wizjonerski film, a przy tym głęboko osadzony w latach 90-tych, których esencja wręcz wylewa się z ekranu. Fenomenalny scenariusz (chyba najlepszy Camerona, a na pewno z najlepszymi dialogami), obsada, zdjęcia, klimat. Prawdziwa perła i jeszcze jeden dowód na niesamowitość roku 1995 w amerykańskim kinie.
Strange Days
Kupiłem na Blu-ray kilka miesięcy temu i znalazłem wczoraj idealną okazję, żeby w końcu powtórzyć - Nowy Rok wybił w filmie 8 minut przed tym prawdziwym 🙂
Niesamowity, wizjonerski film, a przy tym głęboko osadzony w latach 90-tych, których esencja wręcz wylewa się z ekranu. Fenomenalny scenariusz (chyba najlepszy Camerona, a na pewno z najlepszymi dialogami), obsada, zdjęcia, klimat. Prawdziwa perła i jeszcze jeden dowód na niesamowitość roku 1995 w amerykańskim kinie.
Cytat z Kuba data 3 stycznia, 2022, 14:29The Lost Daughter
Jeden z filmów roku. Książka jest świetna, ale to bardzo trudny, niewdzięczny do odpowiedniej adaptacji materiał. Maggie Gyllenhaal sprostała jednak zadaniu z zaskakująco gracją. Nie obeszło się bez problemów - wątek z lalką ciągle mi nie do końca leży, nie uznaje go za szczególnie dobrą metaforę i implementacja całego pomysłu mogła być lepsza, wypada to nieco sztuczniej niż w książce. Można znaleźć też kilka gorszych scen, ale całość wypada świetnie. Przede wszystkim znakomicie Gyllenhaal porusza podstawowy temat ksiązki Ferrante - horror i negatywną stronę macierzyństwa. Całość jest konsekwentna, klarowna i niewygodna. Duża zasluga w budowaniu atmosfery jest tu w bardzo dobrej muzyce oraz znakomitych zdjęciach. Może się podobać jak jeden konkretny, świetnie dopasowany do opowieści, styl Maggie narzuca całemu projektowi. Znakomicie oddaje konflikt wewnętrzny bohaterek, przekonywująco oddaje wszelkiego rodzaju konfrontacje, ale potrafi też znaleźć dużo ciepłych uczuć, empatii i sympatii w uroczych, optymistycznych, pełnych miłości chwilach bohaterów - nawet jeśli te są nieliczne.
Colman jest oczywiście znakomita. Na ten moment to jej dałbym Oscara bez zastanowienia. Jest to kolejna rola która z jednej strony jest podobna do jej poprzednich występów a z drugiej kompletnie inna. Genialna jest jej passa w ostatnich latach. A jak mocno mnie zaskoczyła Jessie Buckley - od razu uwierzyłem, że jest młodszą wersją Colman a ona sama rewelacyjnie wywiązała się z naprawdę ciężkiego zadania jakie jej przypadło w udziale. Jest naturalna, szczera i poruszająca. Prawdopodobnie jej najlepszy występ. Nieco gorzej, ale nadal bardzo dobrze, wypada Dakota - tutaj już jednak momentami zdawało się, że zamysł na postać się rozpływał i reżyserka oraz aktorka chciały nieco innych rzeczy. Niemniej to kolejny bardzo dobry krok na ścieżce zawodowej Dakoty, Zaskakująco dużo barw i talentu wnosi tu Dominczyk. Harris i Sarsgaard mają tu właściwie wydłużone epizody, ale obaj są znakomici. Paul Mescal niestety nie dostał zbyt dużo do grania, czekam na jego kolejne projekty bo zachwycił mnie w "Normal People".
8/10
The Lost Daughter
Jeden z filmów roku. Książka jest świetna, ale to bardzo trudny, niewdzięczny do odpowiedniej adaptacji materiał. Maggie Gyllenhaal sprostała jednak zadaniu z zaskakująco gracją. Nie obeszło się bez problemów - wątek z lalką ciągle mi nie do końca leży, nie uznaje go za szczególnie dobrą metaforę i implementacja całego pomysłu mogła być lepsza, wypada to nieco sztuczniej niż w książce. Można znaleźć też kilka gorszych scen, ale całość wypada świetnie. Przede wszystkim znakomicie Gyllenhaal porusza podstawowy temat ksiązki Ferrante - horror i negatywną stronę macierzyństwa. Całość jest konsekwentna, klarowna i niewygodna. Duża zasluga w budowaniu atmosfery jest tu w bardzo dobrej muzyce oraz znakomitych zdjęciach. Może się podobać jak jeden konkretny, świetnie dopasowany do opowieści, styl Maggie narzuca całemu projektowi. Znakomicie oddaje konflikt wewnętrzny bohaterek, przekonywująco oddaje wszelkiego rodzaju konfrontacje, ale potrafi też znaleźć dużo ciepłych uczuć, empatii i sympatii w uroczych, optymistycznych, pełnych miłości chwilach bohaterów - nawet jeśli te są nieliczne.
Colman jest oczywiście znakomita. Na ten moment to jej dałbym Oscara bez zastanowienia. Jest to kolejna rola która z jednej strony jest podobna do jej poprzednich występów a z drugiej kompletnie inna. Genialna jest jej passa w ostatnich latach. A jak mocno mnie zaskoczyła Jessie Buckley - od razu uwierzyłem, że jest młodszą wersją Colman a ona sama rewelacyjnie wywiązała się z naprawdę ciężkiego zadania jakie jej przypadło w udziale. Jest naturalna, szczera i poruszająca. Prawdopodobnie jej najlepszy występ. Nieco gorzej, ale nadal bardzo dobrze, wypada Dakota - tutaj już jednak momentami zdawało się, że zamysł na postać się rozpływał i reżyserka oraz aktorka chciały nieco innych rzeczy. Niemniej to kolejny bardzo dobry krok na ścieżce zawodowej Dakoty, Zaskakująco dużo barw i talentu wnosi tu Dominczyk. Harris i Sarsgaard mają tu właściwie wydłużone epizody, ale obaj są znakomici. Paul Mescal niestety nie dostał zbyt dużo do grania, czekam na jego kolejne projekty bo zachwycił mnie w "Normal People".
8/10
Cytat z Szaman data 3 stycznia, 2022, 20:45Niewybaczalne (2021)
Moim zdaniem miał jedną dużą wadę
[spoiler title=""] Zupełnie niepotrzebnie okazywało się, że Sandra siedziała za niewinność. Tak w ogóle, jak sąd potraktowałby morderstwo dokonane przez pięciolatkę? Bo motywacją Bullock było w domyśle to aby mała nie trafiła do poprawczaka, domu dziecka, żeby miała normalne dzieciństwo. Tylko, że burzy to całą misternie budowaną dwuznaczność bohaterki. Tutaj każdy ma swoje logiczne racje, od Vincenta który chce jej pomóc, po tego młodego Rennera co chce ją zabić. Także widz może się opowiadać po każdej ze stron, praktycznie zależnie od sceny. No ale nie, za niewinność siedziała, więc spoko widzu, nie musisz już sobie zadawać niewygodnych pytań o resocjalizację i powrót do społeczeństwa. Szkoda. [/spoiler]
Mimo to solidna robota, co ważne przy takich fabułach, nie wymusza, nie ocenia, pokazuje i scenariuszowo dba o każdego z bohaterów reprezentującego odmienne postawy. Dobra Bullock, szkoda, że ma już tak zniszczoną (operacjami?) twarz, bo mogła wycisnąć jeszcze więcej. Amy Adams zdobyłaby swoją jubileuszową 50 nominację do Oscara. Ale ostatecznie najlepszy był nie ktoś ze zgromadzonych gwiazd, a niezbyt przeze mnie kojarzony Rob Morgan w roli kuratora Sandry.
7/10
Niewybaczalne (2021)
Moim zdaniem miał jedną dużą wadę
Mimo to solidna robota, co ważne przy takich fabułach, nie wymusza, nie ocenia, pokazuje i scenariuszowo dba o każdego z bohaterów reprezentującego odmienne postawy. Dobra Bullock, szkoda, że ma już tak zniszczoną (operacjami?) twarz, bo mogła wycisnąć jeszcze więcej. Amy Adams zdobyłaby swoją jubileuszową 50 nominację do Oscara. Ale ostatecznie najlepszy był nie ktoś ze zgromadzonych gwiazd, a niezbyt przeze mnie kojarzony Rob Morgan w roli kuratora Sandry.
7/10
Cytat z Ernest Kubica data 4 stycznia, 2022, 20:11Cytat z Mierzwiak data styczeń 1, 2022, 21:34Strange Days
Kupiłem na Blu-ray kilka miesięcy temu i znalazłem wczoraj idealną okazję, żeby w końcu powtórzyć - Nowy Rok wybił w filmie 8 minut przed tym prawdziwym
Niesamowity, wizjonerski film, a przy tym głęboko osadzony w latach 90-tych, których esencja wręcz wylewa się z ekranu. Fenomenalny scenariusz (chyba najlepszy Camerona, a na pewno z najlepszymi dialogami), obsada, zdjęcia, klimat. Prawdziwa perła i jeszcze jeden dowód na niesamowitość roku 1995 w amerykańskim kinie.
Dobrze, że przypomniałeś, muszą go wreszcie obejrzeć, bo w latach 90. szybko przemknął przez kina i nie zdążyłem. Tytuł pamiętam głównie dlatego, że promował go utwór Skunk Anansie - Selling Jesus, który mnie mocno wtedy wbił w podłogę.
Cytat z Mierzwiak data styczeń 1, 2022, 21:34Strange Days
Kupiłem na Blu-ray kilka miesięcy temu i znalazłem wczoraj idealną okazję, żeby w końcu powtórzyć - Nowy Rok wybił w filmie 8 minut przed tym prawdziwym
Niesamowity, wizjonerski film, a przy tym głęboko osadzony w latach 90-tych, których esencja wręcz wylewa się z ekranu. Fenomenalny scenariusz (chyba najlepszy Camerona, a na pewno z najlepszymi dialogami), obsada, zdjęcia, klimat. Prawdziwa perła i jeszcze jeden dowód na niesamowitość roku 1995 w amerykańskim kinie.
Dobrze, że przypomniałeś, muszą go wreszcie obejrzeć, bo w latach 90. szybko przemknął przez kina i nie zdążyłem. Tytuł pamiętam głównie dlatego, że promował go utwór Skunk Anansie - Selling Jesus, który mnie mocno wtedy wbił w podłogę.
Cytat z Szaman data 4 stycznia, 2022, 20:21Licorice Pizza (2021)
Mam podobny problem co z ostatnim Tarantino, to nie była fabuła na 135 minut, może na 85 i więcej tutaj rozkoszowania się autora nad wizją odtworzonego Los Angeles lat 70-tych niż jakiejś wciągającej fabuły. Ale przyznam, że raz poczułem magię, w scenie gdy główny bohater biegnie przez zakorkowane kryzysem paliwowym miasto przy dźwiękach Bowiego wykorzystanego już w zwiastunie.
Fajny młody Hoffman, bardzo dobra Haimka, energiczny i efektowny epizod Coopera i Sean Penn ewidentnie grający jakąś fantazję na temat Jacka Nicholsona. Bonusowo malutki, ale sympatyczny epizod przyjaciela i stałego współpracownika PTA.
Takie 7/10, jakoś mnie nie porwało, bo to bardziej taka mozaika epizodów młodzieńczej miłości i typowy "atmosferić" jak się mówi przy piłkarzach, niż coś co zapamiętam na dłużej.
Licorice Pizza (2021)
Mam podobny problem co z ostatnim Tarantino, to nie była fabuła na 135 minut, może na 85 i więcej tutaj rozkoszowania się autora nad wizją odtworzonego Los Angeles lat 70-tych niż jakiejś wciągającej fabuły. Ale przyznam, że raz poczułem magię, w scenie gdy główny bohater biegnie przez zakorkowane kryzysem paliwowym miasto przy dźwiękach Bowiego wykorzystanego już w zwiastunie.
Fajny młody Hoffman, bardzo dobra Haimka, energiczny i efektowny epizod Coopera i Sean Penn ewidentnie grający jakąś fantazję na temat Jacka Nicholsona. Bonusowo malutki, ale sympatyczny epizod przyjaciela i stałego współpracownika PTA.
Takie 7/10, jakoś mnie nie porwało, bo to bardziej taka mozaika epizodów młodzieńczej miłości i typowy "atmosferić" jak się mówi przy piłkarzach, niż coś co zapamiętam na dłużej.
Cytat z robgordon data 4 stycznia, 2022, 20:37Skunk Anansie był swego czasu mocnym graczem na scenie alternatywnej. Mieli swoje 5 minut. Ale dopiero niedawno trafiłem na ich bardzo fajny cover piosenki Paula Wellera (wiem, to powinno być w Hyde Parku, ale też pasuje tutaj ;))
https://www.youtube.com/watch?v=JxlYbs4vaWk
Skunk Anansie był swego czasu mocnym graczem na scenie alternatywnej. Mieli swoje 5 minut. Ale dopiero niedawno trafiłem na ich bardzo fajny cover piosenki Paula Wellera (wiem, to powinno być w Hyde Parku, ale też pasuje tutaj ;))
Cytat z Marek Pilarski data 6 stycznia, 2022, 23:44Licorice Pizza (2021)
Na początku pytanie do tych, którzy widzieli.. Czy Gary ma pod koniec filmu 18 lat? Bo film zaczyna się, jak ma 15/16, a z samego filmu nie da się wywnioskować, że tyle czasu minęło. Alana wspomina chyba na początku o swoim wieku, ale nie pamietam, czy mówi, ile ma lat (coś mi się kojarzy, że 25), a później w scenie z Cooperem mówi, że ma 28 lat (co mnie trochę zaskoczyło), więc to by był w sumie chyba jedyna wskazówka. Główne postaci zajmują się wieloma różnymi biznesami, więc w sumie to także mogłoby wskazywać na to, że minęło więcej niż kilka miesięcy między pierwszą a ostatnią sceną. Nie jest w sumie też pokazane zbyt dokładnie, jak w ogóle udaje im się zbudować i prowadzić te biznesy, albo - w przypadku tych młodych - jak udaje im się to łączyć ze szkolnymi obowiązkami. Rozumiem to z jednej strony, bo PTA skupił się na stworzeniu dwóch wyrazistych charakterów i ich burzliwej relacji, którym przydarzają się różne dziwne przygody w Los Angeles lat 70., i jest to często zabawne i zajmujące (w przeciwieństwie do podobnego w wielu aspektach Pewnego razu w Hollywood, który został tutaj już przywołany przez Szamana). Ale z drugiej strony czegoś mi zabrakło. No i właśnie ta końcówka trochę śmierdzi i rozczarowuje.
7/10
Licorice Pizza (2021)
Na początku pytanie do tych, którzy widzieli.. Czy Gary ma pod koniec filmu 18 lat? Bo film zaczyna się, jak ma 15/16, a z samego filmu nie da się wywnioskować, że tyle czasu minęło. Alana wspomina chyba na początku o swoim wieku, ale nie pamietam, czy mówi, ile ma lat (coś mi się kojarzy, że 25), a później w scenie z Cooperem mówi, że ma 28 lat (co mnie trochę zaskoczyło), więc to by był w sumie chyba jedyna wskazówka. Główne postaci zajmują się wieloma różnymi biznesami, więc w sumie to także mogłoby wskazywać na to, że minęło więcej niż kilka miesięcy między pierwszą a ostatnią sceną. Nie jest w sumie też pokazane zbyt dokładnie, jak w ogóle udaje im się zbudować i prowadzić te biznesy, albo - w przypadku tych młodych - jak udaje im się to łączyć ze szkolnymi obowiązkami. Rozumiem to z jednej strony, bo PTA skupił się na stworzeniu dwóch wyrazistych charakterów i ich burzliwej relacji, którym przydarzają się różne dziwne przygody w Los Angeles lat 70., i jest to często zabawne i zajmujące (w przeciwieństwie do podobnego w wielu aspektach Pewnego razu w Hollywood, który został tutaj już przywołany przez Szamana). Ale z drugiej strony czegoś mi zabrakło. No i właśnie ta końcówka trochę śmierdzi i rozczarowuje.
7/10
Cytat z Szaman data 7 stycznia, 2022, 00:06Też zacząłem się zastanawiać nad ich wiekiem i chyba wolę tego nie drążyć. Według Wikipedii jej postać ma 25 lat, Cooperowi pewnie kłamie, bo chce mu się przypodobać. W tej scenie powiedziała chyba, że ma 28, aby zaraz poprawić na 25.
On mówi, że ma 15, ale dodaje sobie, że zaraz skończy 16 aby uchodzić za poważniejszego. Te biznesy nie były poważne, moim zdaniem rzecz dzieje się podczas jednych wakacji gdzieś w latach 70-tych za prezydentury Nixona
Ciężko mi było uwierzyć w taką relację, może lepiej byłoby gdyby ona na filmie była oczywiście starsza, ale miała maksimum 20 lat. Dziwnie to sobie Anderson wymyślił.
Też zacząłem się zastanawiać nad ich wiekiem i chyba wolę tego nie drążyć. Według Wikipedii jej postać ma 25 lat, Cooperowi pewnie kłamie, bo chce mu się przypodobać. W tej scenie powiedziała chyba, że ma 28, aby zaraz poprawić na 25.
On mówi, że ma 15, ale dodaje sobie, że zaraz skończy 16 aby uchodzić za poważniejszego. Te biznesy nie były poważne, moim zdaniem rzecz dzieje się podczas jednych wakacji gdzieś w latach 70-tych za prezydentury Nixona
Ciężko mi było uwierzyć w taką relację, może lepiej byłoby gdyby ona na filmie była oczywiście starsza, ale miała maksimum 20 lat. Dziwnie to sobie Anderson wymyślił.
Cytat z Marek Pilarski data 7 stycznia, 2022, 00:29Młody Hoffman mógł spokojnie zagrać 17/18-latka podczas swoich wakacji po ukończeniu liceum. A Alana Haim mogła faktycznie nadal być nieogarniętą życiowo/zawodowo 25-latką. [spoiler title=""]I wtedy nie odczułbym smrodu w ostatniej scenie.[/spoiler]
Młody Hoffman mógł spokojnie zagrać 17/18-latka podczas swoich wakacji po ukończeniu liceum. A Alana Haim mogła faktycznie nadal być nieogarniętą życiowo/zawodowo 25-latką.
Cytat z Janko data 7 stycznia, 2022, 11:19Co ciekawe w rzeczywistości dzieli ich jeszcze większa różnica lat czyli 12.
Jeszcze z cyklu "Zwiastuny oszukujo" zabrakło przynajmniej 4 scen z trailera: Cooper świrujący przy 2 autach, Waist rzucający butelkę alkoholu do dołu, Hoffman pijący benzynę, dziewczyna uderzająca się w drzwi. To chyba rekord.
Co ciekawe w rzeczywistości dzieli ich jeszcze większa różnica lat czyli 12.
Jeszcze z cyklu "Zwiastuny oszukujo" zabrakło przynajmniej 4 scen z trailera: Cooper świrujący przy 2 autach, Waist rzucający butelkę alkoholu do dołu, Hoffman pijący benzynę, dziewczyna uderzająca się w drzwi. To chyba rekord.
Cytat z Mierzwiak data 7 stycznia, 2022, 12:13Rekord? Niczego z pierwszego zwiastuna Rogue One nie było w filmie 🙂
To znaczy sceny same w sobie tak, ale jeśli się nie mylę to dokładnie żaden z dialogów nie trafił do filmu, do tego pokazali tam sporo rzeczy które wyleciały przez dokrętki 🙂
Chyba że chodzi o rekord wśród filmów Andersona.
Rekord? Niczego z pierwszego zwiastuna Rogue One nie było w filmie 🙂
To znaczy sceny same w sobie tak, ale jeśli się nie mylę to dokładnie żaden z dialogów nie trafił do filmu, do tego pokazali tam sporo rzeczy które wyleciały przez dokrętki 🙂
Chyba że chodzi o rekord wśród filmów Andersona.
Cytat z Janko data 7 stycznia, 2022, 12:38Rogue One to szczególny przypadek 🙂 Jeśli chodzi o "standardową" produkcję bez większych dokrętek, zdarza się że 1 scena wyleci, ale 4 to dawno sobie takiej sytuacji nie przypominam.
Rogue One to szczególny przypadek 🙂 Jeśli chodzi o "standardową" produkcję bez większych dokrętek, zdarza się że 1 scena wyleci, ale 4 to dawno sobie takiej sytuacji nie przypominam.
Cytat z Szaman data 7 stycznia, 2022, 20:19Młode wilki (1995)
Przyznam, że pierwszy raz to obejrzałem. Od małego czułem pogardę do polskiego kina, powodowaną prawdopodobnie wycieczkami szkolnymi na słynny nurt ekranizacji lektur szkolnych. No i strasznie to siermiężne, nic się nie klei, scenariusz i reżyseria po prostu przeskakują z wątku do wątku bez ładu i składu, wszystko jest takie po prostu niechlujne.
Ale rozumiem czym to się broniło w 1995 roku. Wiadomo, że Anitą, chociaż myślałem, że Elfa będzie tutaj więcej. Wiadomo, że fascynacją Zachodem, jest przecież postać do której mówią po polsku, a ona odpowiada po angielsku, bo rozumie wszystko po polsku i na odwrót. Czy jest piękniejsza metafora marzeń młodych Polaków o przyjmującej ich z otwartymi ramionami, wyrozumiałej Ameryce? 🙂
Nawet zagrane to koszmarnie, pół życia słyszę, że Jakimowicz to z różowym koniem ma romans/katalizatory reklamuje/z państwówką ma romans, ale w Młodych Wilkach to był spoko, zajebisty był! Nie był, duka jak z kartki, tak samo jak reszta.
4/10
Młode wilki (1995)
Przyznam, że pierwszy raz to obejrzałem. Od małego czułem pogardę do polskiego kina, powodowaną prawdopodobnie wycieczkami szkolnymi na słynny nurt ekranizacji lektur szkolnych. No i strasznie to siermiężne, nic się nie klei, scenariusz i reżyseria po prostu przeskakują z wątku do wątku bez ładu i składu, wszystko jest takie po prostu niechlujne.
Ale rozumiem czym to się broniło w 1995 roku. Wiadomo, że Anitą, chociaż myślałem, że Elfa będzie tutaj więcej. Wiadomo, że fascynacją Zachodem, jest przecież postać do której mówią po polsku, a ona odpowiada po angielsku, bo rozumie wszystko po polsku i na odwrót. Czy jest piękniejsza metafora marzeń młodych Polaków o przyjmującej ich z otwartymi ramionami, wyrozumiałej Ameryce? 🙂
Nawet zagrane to koszmarnie, pół życia słyszę, że Jakimowicz to z różowym koniem ma romans/katalizatory reklamuje/z państwówką ma romans, ale w Młodych Wilkach to był spoko, zajebisty był! Nie był, duka jak z kartki, tak samo jak reszta.
4/10
Cytat z Mierzwiak data 7 stycznia, 2022, 20:24Postanowiłem trochę mocniej zagłębić się w filmografię Verhoevena, na pierwszy ogień poszło Spetters z 1980 roku, czyli młodzieżowe kino o trzech chłopakach fascynujących się motocrossem. (Ich idolem jest grany przez Rutgera Hauera mistrz)
Brzmi banalnie? Tak, ale to Verhoeven 😀 Ta energia (disco!), ta mieszanka nagości i seksu (w tym udawanego!), przemocy (daddy issues!), tragedii (samobójstwo! gejowski grupowy gwałt!), komedii (porównywanie penisów suwmiarką!) i nadekspresji (postać Fientje!) - chyba tylko Paul mógł to nakręcić.
Już wiem skąd w Showgirls motyw jedzenia żarcia dla psów ❤
Postanowiłem trochę mocniej zagłębić się w filmografię Verhoevena, na pierwszy ogień poszło Spetters z 1980 roku, czyli młodzieżowe kino o trzech chłopakach fascynujących się motocrossem. (Ich idolem jest grany przez Rutgera Hauera mistrz)
Brzmi banalnie? Tak, ale to Verhoeven 😀 Ta energia (disco!), ta mieszanka nagości i seksu (w tym udawanego!), przemocy (daddy issues!), tragedii (samobójstwo! gejowski grupowy gwałt!), komedii (porównywanie penisów suwmiarką!) i nadekspresji (postać Fientje!) - chyba tylko Paul mógł to nakręcić.
Już wiem skąd w Showgirls motyw jedzenia żarcia dla psów ❤
Cytat z Szaman data 7 stycznia, 2022, 20:26A jak Rutger wypadł? Mam do niego ogromny sentyment, bo to jeden z ulubionych aktorów mojej mamy, ale wątpię czy oglądała Spetters 😀
A jak Rutger wypadł? Mam do niego ogromny sentyment, bo to jeden z ulubionych aktorów mojej mamy, ale wątpię czy oglądała Spetters 😀
Cytat z Mierzwiak data 7 stycznia, 2022, 20:28Jak to Hauer, bardzo charakterystyczny, ale rolę ma tu dość niewielką, pojawia się kilka razy, w sumie bez jakiegoś większego znaczenia dla fabuły.
Jak to Hauer, bardzo charakterystyczny, ale rolę ma tu dość niewielką, pojawia się kilka razy, w sumie bez jakiegoś większego znaczenia dla fabuły.
Cytat z robgordon data 8 stycznia, 2022, 00:12Licorice Pizza
Ciekawe, że wszystkie siostry Haim używają własnych imion, ich rodziców grają... ich rodzice, a Alana faktycznie ma urodziny 15 grudnia 😉
Na plus oddanie klimatu tamtych czasów (co nie jest zaskoczeniem, bo co jak co, ale to Amerykanie potrafią), umiejętne napiętnowanie świata okresu (na długo) sprzed ery MeToo, czy chemia między młodym Hoffmanem i Alaną Haim. Sama historia jednak nieprzekonująca. Odniosłem wrażenie, że PTA miał pomysł na prosta historię miłosną, która... była za prosta. Postanowił więc udziwnić ją jak tylko się da (szczyt osiągając w wątku z Seanem i Waitsem), zaludnić gościnnymi występami, a także odniesieniami i przytykami zrozumiałymi głównie w Stanach. Dziwny film, jak większość filmów PTA. Z tym, że tym razem ta specyfika nie działa na korzyść.
Licorice Pizza
Ciekawe, że wszystkie siostry Haim używają własnych imion, ich rodziców grają... ich rodzice, a Alana faktycznie ma urodziny 15 grudnia 😉
Na plus oddanie klimatu tamtych czasów (co nie jest zaskoczeniem, bo co jak co, ale to Amerykanie potrafią), umiejętne napiętnowanie świata okresu (na długo) sprzed ery MeToo, czy chemia między młodym Hoffmanem i Alaną Haim. Sama historia jednak nieprzekonująca. Odniosłem wrażenie, że PTA miał pomysł na prosta historię miłosną, która... była za prosta. Postanowił więc udziwnić ją jak tylko się da (szczyt osiągając w wątku z Seanem i Waitsem), zaludnić gościnnymi występami, a także odniesieniami i przytykami zrozumiałymi głównie w Stanach. Dziwny film, jak większość filmów PTA. Z tym, że tym razem ta specyfika nie działa na korzyść.
