aby założyć posty i tematy.

Opinie o filmach

PreviousPage 34 of 106Next

Lokiego, z tego zresztą serialu narodził się cały pomysł filmu.

Wiking

To zapewne najprzystępniejszy film autora "Lighthouse" (nie widziałem "The Witch"), ale nadal jest tu dużo Eggersa w Eggersie. Bardzo pierwotny, bardzo dosłowny, brudny i brutalny (choć po zapowiedziach spodziewałem się, że w tym ostatnim aspekcie będzie jednak mocniej). Fani reżysera z pewnością będą gapić się na ekran z otwartą gębą. Mnie brakowało, podobnie jak w poprzednim filmie, wciągającej historii. Więcej tu epatowania niż opowiadania. Świetne zdjęcia i Islandia.

7/10

PS. Moja dziewczyna męczyła się na "Lighthouse". Tutaj wyszła z kina zachwycona.

Dla mnie film świetny, bardzo zgrabna mieszanka przemaglowanej już setki razy przez kino, niezbyt oryginalnej historii zemsty z bardziej artystycznymi, ale przystępnymi wtrętami. (ostatnie ujęcie filmu jest cudowne)

W zasadzie trudno mi cokolwiek zarzucić, wszystko od castingu (Skarsgard chyba po raz pierwszy w karierze ma charyzmę) przez zdjęcia po muzykę jest tu dokładnie takie, jakie być powinno. Nawet twarz Nicole Kidman się rusza 🙂

Janko has reacted to this post.
Janko

Dla mnie też bardzo dobra mieszanka kina mainstreamowego ze stylem Eggersa. Skarsgard to rzeczywiście ekranowe zwierzę, świetna muzyka i zdjęcia (te długie ujęcia w czasie ataku na wioskę!), dobre tempo. No i najważniejsze: tyłek Ani!

Dobra serio, widać też tu duży wysiłek w wierne odwzorowanie każdego aspektu życia Wikingów. Nawet Mel Gibson nie zrobiłby tego lepiej. Chociaż on pewnie kazałby wszystkim mówić w języku Wikingów, a tu mamy tylko parę zdań, ale nie można mieć wszystkiego.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Z tą twarzą Kidman to autentyczny cud który podziwiałem z rosnącym zdumieniem 🙂

Nie wiem czego się czepić, może tylko zbyt kiczowatej nawet na Eggersa sceny rytuału z Hawkiem, Dafoe i dzieciakiem. Ale o ile poprzednie filmy Eggersa mnie zauroczyły, tak ten pozostawił dość obojętnym. Najlepsza scena to monolog Kidman.

7/10

Z tą obojętnością byłbym ostrożny, bo jednak ta historia zemsty, która wcale nie jest czarno-biała, jest tak skonstruowana, że nie pozwala na takie zaangażowanie jak chociażby Gladiator i zemsta Maksimusa.

Głównego bohatera jako dorosłego spotykamy przecież jako zimnokrwistego mordercę. Sam nie zabija kobiet, ale już nie ma problemu z tym, że robią to jego towarzysze a dzieci palone są żywcem 🙂 Dla mnie ten film opiera się na świecie, jego atmosferze, brutalnej konfrontacji, która swój finał znajduje w nordyckiej wersji pojedynku Obi-wana i Vadera.

Bardzo podobało mi się, że bohater jest tak dziki i niejednoznaczny. Jednak no jakoś nie wkręciłem się w to wszystko. Może to po prostu nie moja bajka, a całość jest w zamierzony sposób bardziej patetyczna niż Gotham u Nolana i amerykańska flaga u Baya 🙂

Brak zaangażowania w losy bohaterów i konkretną historię wynika z tego, że ta opowieść stanowi bardziej obraz danej rzeczywistości niż konkretną historię bohatera. Eggers pochyla się tu nad pewnym zjawiskiem a prosta, czarno-biała fabuła mu w tym pomaga.

Ciężko obserwować ponad 2 godzinna sage z bohaterami z którymi nic nie powinno widza łączyć. Każda inna historia zemsty jaka odniosła sukces opiera się albo na dobrze podkreślonych szarościach charakterów lub świetnie zarysowaniu kontrastów pomiędzy złem a dobrem. Eggers zupełnie świadomie i cholernie odważnie obiera inną ścieżkę. Jeśli ktoś szczerze kibicował Amlethowi czy czuł satysfakcję z powodu jego zemsty to byłoby to dość niepokojące. Ten świat jest bestialski, okrutny. Prymitywny i pierwotny. Ogarnięty najbardziej zwierzęcymi instynktami.

A przy tym ta przemoc jest pokazywana z lodowatym spokojem i pewną dozą nonszalancji. Dzieją się tu rzeczy które inni twórcy eksponowali by do przesady. Tymczasem u Eggersa przemoc jest tym światem. Ona następuje w sposób absolutnie zwyczajny, niemalże codzienny. Nie stanowi żadnego niepokojącego, wyróżniającego się odstąpienia od normalności, zaburzenia porządku świata. Ona jest po prostu jego integralną częścią.

 

Do tego Eggers cudownie balansuje użycie kultury i mitologii. Wszystko jest zrozumiałe a zarazem nie powierzchowne, upraszczane by być zrozumiałym dla przeciętnego widza. Ogólnie czułem pewne podobieństwa w tych aspektach do Green Knighta.

Realizacja jest bez zarzutu a muzyka czy operatorka to po raz kolejny absolutny top. Na dodatek Skarsgard w tej porażająco fizycznej roli. Kidman fantastyczna, nie sądziłem, że będzie aż tak dobra. Sam Bang też jest świetny. Reszta trzyma poziom, chociaż nie ma fajerwerków. Wybija się jedynie cameo Bjork i epizod Hawka w którym ten odchodzi od typowych dla siebie ról i jest dość spektakularny.

Nie na też twórcy obecnie który językowo, stylistycznie i technicznie lepiej oddawałby historyczne epoki niż Eggers.

Benedetta

Najlepiej podsumować go słowami "film Verhoevena". Jest seks, jest przemoc, jest specyficzny humor, oko do detali i ten sam, wciąż niestępiony pazur jaki Paul miał dekady wcześniej. Świetny film, polecam w zestawie z wieczorną modlitwą 🙂

West Side Story

Nie znam oryginału więc zaskoczyły mnie posępne rejony w jakie skręciła ta historia. Historia która nie jest idealna, bo wszystko (i wszyscy) jest tu ciekawsze od niezwykle naiwnego związku głównych bohaterów. Całość ma niezwykle staroświecki styl, taki elegancki, klasyczny, chwilami ma się wrażenie, że to zaginiona produkcja minionej ery Hollywood.

Nie wiem ile już razy oglądałem tę scenę; od 3:20 to już w ogóle masakra - ta energia, ta choreografia, te zdjęcia Kamińskiego! Od 4:20 podobnie - przecież te kadry mają w sobie więcej życia, skali i epickości (!) niż blockbustery Marvela.

Janko and Szaman have reacted to this post.
JankoSzaman

Ambulance

Nie sądziłem że to będzie możliwe, ale bawiłem się rewelacyjnie. Nie jest to najmądrzejszy ani najlogiczniejszy film, ma też kilka bayizmów (pies, trochę wklejonego niekoniecznie tam gdzie trzeba humoru), na szczęście ograniczonych do minimum i nie żenujących jak w wielu jego wcześniejszych filmach. Najważniejsze - jest angażującym, prostym jak budowa cepa akcyjniakiem, takim przefiltrowanym przez wrażliwość (hehe) Baya miksem Heat i Speed; więcej, bardziej, szybciej, intensywniej. Zwiastun mnie przytłoczył i zniechęcił, realizacją już w samym filmie jestem zachwycony; te wszystkie ujęcia z dronów są imponujące i dodają akcji niesamowitej dynamiki. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem.

Jake świetnie się bawi i szarżuje aż miło, Yahya dobrze go przeciwważy, González przypadła najlepiej zagrana rola kobieca u Baya od czasu... Bad Boys?

Janko and Szaman have reacted to this post.
JankoSzaman

Następstwa

Film o niestety wciąż aktualnym problemie, z jakim borykają się Stany. W szkole dochodzi do strzelaniny. Głównej bohaterce (Jenna Ortega) udaje się przeżyć, ale jak nietrudno się domyśleć, dopada ją zespół stresu pourazowego. Zanim go właściwie przepracuje dopadną ją różne jego skutki. Co jest o tyle istotne, że dotąd żyła, może nie w złotej klatce, ale w dobrej, właściwie mało problemowej rzeczywistości. Historia jest dobrze opowiedziana, zagrana, a sama fabuła odpowiednio zniuansowana. I... (ale to już w spoilerze)

Spoiler

...kończy się sceną, dosłownie kilkusekundową, która zmienia bardzo wiele, wywracając finał do góry nogami.

Bez oceny, wciąż się waham.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak
Cytat z robgordon data maj 23, 2022, 17:18

Obejrzałem Apollo 10 1/2. Nie doczytałem wcześniej, że to kolejna wspominkowa podróż do dzieciństwa jego twórcy. Gdybym wiedział, nie wiem czy zdecydowałbym się na seans. Czy gdy reżyser przychodzi do wytwórni z projektem opartym o jego wspomnienia automatycznie otrzymuje pozwolenie na pretekstowe potraktowanie fabuły? Tutaj bowiem jest podobnie jak w przypadku PT Andersona, Cuarona czy kogo tam jeszcze. Jakby oni wszyscy wierzyli, że ich dzieciństwo było tak fascynujące, że wystarczy je nam je pokazać, a padniemy na kolana. Nie powiem, nie ogląda się tego źle, ale nie bójmy się powiedzieć wprost: wielkie kino to nie jest.

Odpowiadam tutaj bo nie wiem czemu nie napisałeś tej opinii w, ekhm, opiniach 🙂 Dla mnie ten film to przede wszystkim taki zbiór anegdot i fajna pocztówka z tamtych lat w której znalazło się sporo uroczych detali i obserwacji rodzinnego życia na przedmieściach. Lekkość całości tylko podkreśla animacja i fantazyjny wątek podróży w kosmos głównego bohatera; w wersji aktorskiej byłby to nie tylko zupełnie inny film, ale też kompletnie by nie działał.

Pierwszą moją myślą było napisanie o tym w opiniach. Ale chciałem raczej poruszyć temat schematu, który daje się zauważyć w tych wspominkowych filmach (To już jest prawie osobny gatunek. Jak go nazwać? Non-action childhood drama? ;)) Więc wrzuciłem to w HP.
Rozumiem zamysł filmu. Zresztą wydaje się bardziej przemyślany i mniej chaotyczny niż L. Pizza. Ale same pocztówki, nawet wyjątkowo ładne, mi nie wystarczają. Tym bardziej, że jestem po drugim sezonie Undone, stworzonym tą samą techniką co Apollo. I tam forma jest opakowaniem o wiele lepszej, choć jednocześnie równie bardzo kameralnej historii.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

I jeszcze coś. Mam wrażenie, że ostatnimi czasy nieco łatwiej o dobry lub bardzo dobry serial niż film. A może po prostu szukam nie tam gdzie trzeba.

Top Gun: Maverick

Film kupił mnie już od początku serwując Danger zone przy montażu lądujących i startujących maszyn. Po takim wstępie to się nie mogło nie udać. Jasne scenariusz to nic wielkiego, ba to wręcz powtórka z jedynki, większość postaci jest ledwie napisanych, ale kogo to obchodzi. Maverick jest fajniejszą postacią niż w jedynce ( i tak jest jedna scen a w której tom biega), Jennifer Connelly jest przeurocza, a scena z Valem Kilmerem poruszająca. Obawiałem się czy go zdubbingują, ale na szczęście nie. No i oczywiście sceny powietrzne zrywają czapki z głów. Dosłownie, miałem okazję obejrzeć w Imaxie, świetnie to brzmi i wygląda. Tempo jest świetne, nawet nie zauważyłem jak minęły 2 godziny. Jedzie ten film na nostalgii, ale robi to w taki przyjemny sposób. Dwójka z łatwością przebija jedynkę. Ach w glorii i chwale powraca również znany z poprzednika homoerotyzm heteroseksualny maczyzm (scena z obściskującymi się facetami topless na plaży też jest).

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Tom biega 3 razy, a Val na 100% był dubbingowany (ale zrobiono to dobrze). Z resztą twojej opinii się zgadzam, scenariusz to nic specjalnego, ale sfilmowane jest to tak, że aż się spociłem w trakcie seansu (również byłem w IMAX), a czołówka i końcówka to 80sowe piękno. Film roku, póki co.

Przed seansem masa reklam i tylko dwa zwiastuny - Thora i JW (te pierwsze).

He, biegał tak szybko, że źle policzyłem 🙂 Jeżeli to dubbing to rzeczywiście dobry.

Val nie jest w stanie sam mówić (tylko zasłaniając rurkę, którą ma w szyji), więc nie ma innej możliwości niż go dubbingować. Polecam dokument pt. Val z ubiegłego roku, bdb rzecz. A Tomek biegał

Spoiler
gdy zaliczał przyłożenie w grze na plaży, uciekając przed śmigłowcem i później pędząc przez zniszczone lotnisko do F-14. 😉

A ja wczoraj widziałem po raz pierwszy w całości Top Gun. Miałem nadzieję, że będzie na Netfliksie, bo jeszcze chyba niedawno był, i się rozczarowałem. Nie ma go też obecnie ani na Amazonie, ani HBO, więc musiałem wykupić na Playerze za dyszkę.

Generalnie jest bardzo dobrze zrealizowany i pod tym względem nie trąci myszką. Podobała mi się historia wokół narwanej postaci Cruise'a, byłem jednak rozczarowany tym, że nie ma w tym więcej mięsa i realnego, namacalnego zagrożenia. Wydawało mi się na początku, że postać Cougara może być częścią jakiejś większej intrygi, tak samo pod koniec Wolfman, który wykonuje tajemniczy telefon do kogoś. Ostatecznie nic z tego nie wyniknęło, a Tomek musiał po prostu postrzelać sobie do wrogich Migów. Nie sądziłem też, że będzie to aż tak bezczelna i niepoważna propagandówka. 😀

PreviousPage 34 of 106Next