Opinie o filmach
Cytat z Mierzwiak data 28 maja, 2022, 15:09Top Gun: Maverick to w zasadzie idealny przykład tego, że gra na nostalgii i tak modny w ostatnich latach requel może być nie tylko czymś dobrym, ale nawet świetnym.
Nie odniosłem wrażenia, by film był korporacyjną kalkulacją, wręcz przeciwnie: widzę tu sporo serca, pasji i takiej zwyczajnej chęci zrobienia jak najlepszego filmu. Filmu, który jest równie prosty, co oryginał, ale dzięki oparciu na nim, dzięki temu, że przedstawione w filmie relacje mają historię i ciężar emocjonalny, oraz dzięki, delikatnie mówiąc, lepszej realizacji (ujęcia aktorów naprawdę siedzących w kokpitach z przelatującym za oknem krajobrazem i widocznymi na ich twarzach reakcjami na przeciążenia są BEZCENNE!) jest filmem po prostu lepszym, ciekawszym, bardziej emocjonującym a nawet szczerze wzruszającym.
Tomek jak wino, Connely też pięknieje z wiekiem, młoda obsada bezbłędna.
Jeśli chodzi o jakże poruszające cameo Vala, to do jego zdubbingowania użyto jego własnego głosu ale wykreowanego przez AI:
https://fortune.com/2022/05/27/how-does-val-kilmer-speak-in-top-gun-maverick-sonantic-artificial-intelligence/
PS. Piosenka Gagi już całkiem mnie kupiła, w ostatnich ujęciach filmu brzmi idealnie 🙂
Top Gun: Maverick to w zasadzie idealny przykład tego, że gra na nostalgii i tak modny w ostatnich latach requel może być nie tylko czymś dobrym, ale nawet świetnym.
Nie odniosłem wrażenia, by film był korporacyjną kalkulacją, wręcz przeciwnie: widzę tu sporo serca, pasji i takiej zwyczajnej chęci zrobienia jak najlepszego filmu. Filmu, który jest równie prosty, co oryginał, ale dzięki oparciu na nim, dzięki temu, że przedstawione w filmie relacje mają historię i ciężar emocjonalny, oraz dzięki, delikatnie mówiąc, lepszej realizacji (ujęcia aktorów naprawdę siedzących w kokpitach z przelatującym za oknem krajobrazem i widocznymi na ich twarzach reakcjami na przeciążenia są BEZCENNE!) jest filmem po prostu lepszym, ciekawszym, bardziej emocjonującym a nawet szczerze wzruszającym.
Tomek jak wino, Connely też pięknieje z wiekiem, młoda obsada bezbłędna.
Jeśli chodzi o jakże poruszające cameo Vala, to do jego zdubbingowania użyto jego własnego głosu ale wykreowanego przez AI:
PS. Piosenka Gagi już całkiem mnie kupiła, w ostatnich ujęciach filmu brzmi idealnie 🙂
Cytat z Ernest Kubica data 29 maja, 2022, 11:57I Christophera Reeve do Supermana
I Christophera Reeve do Supermana
Cytat z Szaman data 2 czerwca, 2022, 19:25Top Gun: Maverick (2022)
Bardzo zgrabny film, ale jakoś między nami nie zaiskrzyło. Doceniam stronę techniczną, tam chyba tylko wybuch skalnego urwiska był poprawiony komputerowo, a przynajmniej przy reszcie dałem się oszukać. Dziwię się, że Tom Cruise jest tak usilnie łączony z Marvelem, a nie z Nolanem 🙂
Najlepiej wyszły wszelkie wspominki związane z Anthonym Edwardsem, błyszczy tutaj zwłaszcza Teller. Wątek miłosny trochę po łebkach, ale mam wrażenie, że Jennifer świetnie bawiła się na tej wycieczce, i to załatwiło całą robotę.
Fajna ta młoda ekipa, ze szczątkowych rzeczy wytworzyli jakąś chemię, oprócz wspomnianego Milesa, wyróżniał się jeszcze młody Pullman. Może kiedyś odkryjemy ich ponownie gdy już będą gwiazdami, tak jak dzisiaj odkrywamy aktorów z dawnego Top Guna. Życzę każdej serii powrotu w tak elegancki sposób, ale jakoś się nie zakochałem.
Epizod Vala smutny, gorzki, wzruszający, ale też podnoszący na duchu i pozwalający docenić życie mimo różnych kłód pod nogami. Za stary się już robię na takie rzeczy.
Piosenka Gagi rzeczywiście brzmi znacznie lepiej na filmie, nawet daje się ją zanucić już od momentu gdy leci w tle w barowym radiu.
7/10
Top Gun: Maverick (2022)
Bardzo zgrabny film, ale jakoś między nami nie zaiskrzyło. Doceniam stronę techniczną, tam chyba tylko wybuch skalnego urwiska był poprawiony komputerowo, a przynajmniej przy reszcie dałem się oszukać. Dziwię się, że Tom Cruise jest tak usilnie łączony z Marvelem, a nie z Nolanem 🙂
Najlepiej wyszły wszelkie wspominki związane z Anthonym Edwardsem, błyszczy tutaj zwłaszcza Teller. Wątek miłosny trochę po łebkach, ale mam wrażenie, że Jennifer świetnie bawiła się na tej wycieczce, i to załatwiło całą robotę.
Fajna ta młoda ekipa, ze szczątkowych rzeczy wytworzyli jakąś chemię, oprócz wspomnianego Milesa, wyróżniał się jeszcze młody Pullman. Może kiedyś odkryjemy ich ponownie gdy już będą gwiazdami, tak jak dzisiaj odkrywamy aktorów z dawnego Top Guna. Życzę każdej serii powrotu w tak elegancki sposób, ale jakoś się nie zakochałem.
Epizod Vala smutny, gorzki, wzruszający, ale też podnoszący na duchu i pozwalający docenić życie mimo różnych kłód pod nogami. Za stary się już robię na takie rzeczy.
Piosenka Gagi rzeczywiście brzmi znacznie lepiej na filmie, nawet daje się ją zanucić już od momentu gdy leci w tle w barowym radiu.
7/10
Cytat z Juby data 3 czerwca, 2022, 07:56Dla Strange'a dziewiątka, a dla Mavericka tylko siódemka?
Dla Strange'a dziewiątka, a dla Mavericka tylko siódemka?

Cytat z Mierzwiak data 4 czerwca, 2022, 21:31Moonfall
Niezależnie od tego jak głupi to film, w jak bardzo sztampowego bohatera wciela się Wilson, jak bardzo Berry gra nieadekwatnie do tego co dzieje się na ekranie a bohaterom towarzyszy napisana przez algorytm, comic-reliefowa postać Foliarza Który Jednak Miał Rację, to jednak jest to oglądalne i nawet w jakiś sposób ciekawe.
Przynajmniej w tych scenach, które dotyczą sedna fabuły, niestety Emmerich musi być Emmerichem i serwuje tutaj istny the best of swoich fetyszy: jest była żona Wilsona i jej nowy mąż z którym się nie lubi, jest syn Wilsona i dzieci które była żona ma z nowym mężem, jest były mąż Berry i ich syn, jest chińska studentka z wymiany zajmująca się synem Berry, jest podróż do schronu w górach, jest komputerowy roller coaster z samochodem zamiast wagonika, są centra dowodzenia z ekspozycją na wielkich ekranach odliczających do totalnej zagłady, jest wojsko i tajemnice z przeszłości, wreszcie są wielkie fale i walące się budynki. O ile jeszcze przebitki na rozgrywającą się na Ziemi katastrofę same w sobie są OK, tak niestety przerywanie akcji we wnętrzu Księżyca koszmarnymi scenkami z rodzinką w możliwie najbardziej nieprzekonującej, stworzonej w studio zimowej scenerii to istna katorga.
Moonfall
Niezależnie od tego jak głupi to film, w jak bardzo sztampowego bohatera wciela się Wilson, jak bardzo Berry gra nieadekwatnie do tego co dzieje się na ekranie a bohaterom towarzyszy napisana przez algorytm, comic-reliefowa postać Foliarza Który Jednak Miał Rację, to jednak jest to oglądalne i nawet w jakiś sposób ciekawe.
Przynajmniej w tych scenach, które dotyczą sedna fabuły, niestety Emmerich musi być Emmerichem i serwuje tutaj istny the best of swoich fetyszy: jest była żona Wilsona i jej nowy mąż z którym się nie lubi, jest syn Wilsona i dzieci które była żona ma z nowym mężem, jest były mąż Berry i ich syn, jest chińska studentka z wymiany zajmująca się synem Berry, jest podróż do schronu w górach, jest komputerowy roller coaster z samochodem zamiast wagonika, są centra dowodzenia z ekspozycją na wielkich ekranach odliczających do totalnej zagłady, jest wojsko i tajemnice z przeszłości, wreszcie są wielkie fale i walące się budynki. O ile jeszcze przebitki na rozgrywającą się na Ziemi katastrofę same w sobie są OK, tak niestety przerywanie akcji we wnętrzu Księżyca koszmarnymi scenkami z rodzinką w możliwie najbardziej nieprzekonującej, stworzonej w studio zimowej scenerii to istna katorga.
Cytat z Mierzwiak data 8 czerwca, 2022, 21:22Hustle [Netflix]
Ten film łączy dwa składniki, które lubię - Adama Sandlera w normalnej, dramatycznej roli i angażujące kino sportowe ukazujące czyjąś wspinaczkę na szczyt.
Bardzo, bardzo dobry film, który wziął się w zasadzie znikąd. Nie pamiętam nawet żebym natknął się na jego zwiastun.
Hustle [Netflix]
Ten film łączy dwa składniki, które lubię - Adama Sandlera w normalnej, dramatycznej roli i angażujące kino sportowe ukazujące czyjąś wspinaczkę na szczyt.
Bardzo, bardzo dobry film, który wziął się w zasadzie znikąd. Nie pamiętam nawet żebym natknął się na jego zwiastun.
Cytat z robgordon data 9 czerwca, 2022, 16:41Cytat z Mierzwiak data czerwiec 8, 2022, 21:22Hustle [Netflix]
Ten film łączy dwa składniki, które lubię - Adama Sandlera w normalnej, dramatycznej roli i angażujące kino sportowe ukazujące czyjąś wspinaczkę na szczyt.
Bardzo, bardzo dobry film, który wziął się w zasadzie znikąd. Nie pamiętam nawet żebym natknął się na jego zwiastun.
Pamiętam, że miałem wrażenie, że zwiastun opowiada całą fabułę. Recenzje na RT są niezłe, ale nie powalające. Z kolei przejrzałem recenzję na film.org i jest podobna do Twojej. Obstawiam, że niektórym recenzentom może przeszkadzać (ewentualna) schematyczność historii.
Cytat z Mierzwiak data czerwiec 8, 2022, 21:22Hustle [Netflix]
Ten film łączy dwa składniki, które lubię - Adama Sandlera w normalnej, dramatycznej roli i angażujące kino sportowe ukazujące czyjąś wspinaczkę na szczyt.
Bardzo, bardzo dobry film, który wziął się w zasadzie znikąd. Nie pamiętam nawet żebym natknął się na jego zwiastun.
Pamiętam, że miałem wrażenie, że zwiastun opowiada całą fabułę. Recenzje na RT są niezłe, ale nie powalające. Z kolei przejrzałem recenzję na film.org i jest podobna do Twojej. Obstawiam, że niektórym recenzentom może przeszkadzać (ewentualna) schematyczność historii.
Cytat z Mierzwiak data 9 czerwca, 2022, 16:45To prawda, podobnych historii było już wiele, ale nie mogę odmówić filmowi uroku, bo zagrało w nim wszystko co zagrać powinno.
To prawda, podobnych historii było już wiele, ale nie mogę odmówić filmowi uroku, bo zagrało w nim wszystko co zagrać powinno.
Cytat z robgordon data 15 czerwca, 2022, 16:29Top Gun
Przez cały czas nie potrafiłem się pozbyć wrażenia, że ten film bardzo stara się być filmem w stylu lat 80-tych, ale mu nie do końca wychodzi. Ale z większością Waszych argumentów się zgodzę. Sama historia wręcz pretekstowa, nowe postacie ledwie zarysowane, ale wystarczająco, by im dopingować. Dużo nostalgii, kilka razy się naprawdę wzruszyłem (scena z Valem, wspomnienia, flary Toma nad samolotem Roostera). Końcowa akcja świetna.
Zauważyliście, że w filmie nie ma właściwie złoczyńców? OK, jest Hamm i Harris, ale głównie po to, by Tom miał trochę pod górkę. A i tak, mimo groźnych min, ich przecież lubimy. Z kolei "wrogowie" nie mają twarzy i narodowości i trudno nawet się nimi przejmować.
I nie. Piosenka Gagi nadal kompletnie bezpłciowa. Mam wrażenie, że odkurzyła jakiś zapomniany szrot z drugiej strony kiepskiego singla.
Top Gun
Przez cały czas nie potrafiłem się pozbyć wrażenia, że ten film bardzo stara się być filmem w stylu lat 80-tych, ale mu nie do końca wychodzi. Ale z większością Waszych argumentów się zgodzę. Sama historia wręcz pretekstowa, nowe postacie ledwie zarysowane, ale wystarczająco, by im dopingować. Dużo nostalgii, kilka razy się naprawdę wzruszyłem (scena z Valem, wspomnienia, flary Toma nad samolotem Roostera). Końcowa akcja świetna.
Zauważyliście, że w filmie nie ma właściwie złoczyńców? OK, jest Hamm i Harris, ale głównie po to, by Tom miał trochę pod górkę. A i tak, mimo groźnych min, ich przecież lubimy. Z kolei "wrogowie" nie mają twarzy i narodowości i trudno nawet się nimi przejmować.
I nie. Piosenka Gagi nadal kompletnie bezpłciowa. Mam wrażenie, że odkurzyła jakiś zapomniany szrot z drugiej strony kiepskiego singla.
Cytat z Szaman data 15 czerwca, 2022, 16:48No wrogowie byli na zasadzie- a wybierz pan sobie własnego wroga. Teraz można sobie podstawić ruskich, za 10 lat może inny kraj. Wygodne, trochę aby nikogo nie urazić i nie dać się zbanować, ale machnąłem na to ręką.
Czułem bardziej wibracje z lat 90-tych, bo jest to trochę film o wspaniałości amerykańskich chłopców, ale z taktem i klasą. Mimo, że oryginał powstał w latach 80-tych, to ta epoka przywodzi bardziej na myśl okres rozliczeń z Wietnamem.
O pewnym zawieszeniu Mavericka świadczy nie tylko bezosobowy wróg, brak odniesień do współczesnych problemów społecznych, czy jakby już niedzisiejszy militarny fetysz, ale też sposób traktowania telefonów komórkowych. Nie ma tutaj instagrama itd, mimo, że bohaterami są młodzi, pewni siebie ludzie, a nawet nastolatka. Nie było chyba nawet żadnego odniesienia do tej rzeczywistości, a telefon pełni brutalnie prostą rolę komunikatora, głównie w scenach z Valem. No chyba, że o czymś zapomniałem.
Zwróćcie uwagę, jak bohaterowie dowiadują się o przeszłości łączącej Tellera i Cruise'a. Chyba mogę już napisać bez spoilera, że nie z internetu, a ze zdjęcia w bazie marynarki. To wszystko jest przemyślanym, ściśle trzymanym w ryzach old schoolem.
No wrogowie byli na zasadzie- a wybierz pan sobie własnego wroga. Teraz można sobie podstawić ruskich, za 10 lat może inny kraj. Wygodne, trochę aby nikogo nie urazić i nie dać się zbanować, ale machnąłem na to ręką.
Czułem bardziej wibracje z lat 90-tych, bo jest to trochę film o wspaniałości amerykańskich chłopców, ale z taktem i klasą. Mimo, że oryginał powstał w latach 80-tych, to ta epoka przywodzi bardziej na myśl okres rozliczeń z Wietnamem.
O pewnym zawieszeniu Mavericka świadczy nie tylko bezosobowy wróg, brak odniesień do współczesnych problemów społecznych, czy jakby już niedzisiejszy militarny fetysz, ale też sposób traktowania telefonów komórkowych. Nie ma tutaj instagrama itd, mimo, że bohaterami są młodzi, pewni siebie ludzie, a nawet nastolatka. Nie było chyba nawet żadnego odniesienia do tej rzeczywistości, a telefon pełni brutalnie prostą rolę komunikatora, głównie w scenach z Valem. No chyba, że o czymś zapomniałem.
Zwróćcie uwagę, jak bohaterowie dowiadują się o przeszłości łączącej Tellera i Cruise'a. Chyba mogę już napisać bez spoilera, że nie z internetu, a ze zdjęcia w bazie marynarki. To wszystko jest przemyślanym, ściśle trzymanym w ryzach old schoolem.
Cytat z robgordon data 15 czerwca, 2022, 17:05Masz rację z tym brakiem dzisiejszej technologii. Tym bardziej stanowi to kontrast dla takich filmów jak ostatnio widziane przeze mnie "Następstwa", gdzie telefon i social media są właściwie zrośnięte z dzieciakami, o których jest ta historia.
Masz rację z tym brakiem dzisiejszej technologii. Tym bardziej stanowi to kontrast dla takich filmów jak ostatnio widziane przeze mnie "Następstwa", gdzie telefon i social media są właściwie zrośnięte z dzieciakami, o których jest ta historia.
Cytat z Mierzwiak data 15 czerwca, 2022, 17:09To ja powiem, że bardzo podoba mi się anonimowość wrogów, bo przecież koniec końców ich flaga nie ma najmniejszego znaczenia. Absolwenci Top Gun zostają pilotami żeby latać i wykonywać misje, a nie walczyć z konkretnymi narodami.
Brak typowego przeciwnika jest zrozumiały, bo to film w konwencji heist - od początku mamy jasno sprecyzowany cel, wiemy co bohaterowie muszą zrobić, znamy stawkę, nawet jeśli skutki niepowodzenia misji są wyłącznie teoretyczne, to jednak osadzone w naszym świecie i w pełni wystarczające.
Mam wrażenie, że już dawno w wysokobudżetowym kinie hollywoodzkim nie było tak prostego, eleganckiego scenariusza. Po seansie takiego np. Jurassic World Dominion pozostaje łapać się za głowę, tutaj z kolei w moim odczuciu mamy do czynienia z filmem, który chciano nakręcić, z historią, jak prosta by nie była, którą chciano opowiedzieć, a nie, jak w przypadku dinozaurów, musiano. Może w tym tkwi sekret?
To ja powiem, że bardzo podoba mi się anonimowość wrogów, bo przecież koniec końców ich flaga nie ma najmniejszego znaczenia. Absolwenci Top Gun zostają pilotami żeby latać i wykonywać misje, a nie walczyć z konkretnymi narodami.
Brak typowego przeciwnika jest zrozumiały, bo to film w konwencji heist - od początku mamy jasno sprecyzowany cel, wiemy co bohaterowie muszą zrobić, znamy stawkę, nawet jeśli skutki niepowodzenia misji są wyłącznie teoretyczne, to jednak osadzone w naszym świecie i w pełni wystarczające.
Mam wrażenie, że już dawno w wysokobudżetowym kinie hollywoodzkim nie było tak prostego, eleganckiego scenariusza. Po seansie takiego np. Jurassic World Dominion pozostaje łapać się za głowę, tutaj z kolei w moim odczuciu mamy do czynienia z filmem, który chciano nakręcić, z historią, jak prosta by nie była, którą chciano opowiedzieć, a nie, jak w przypadku dinozaurów, musiano. Może w tym tkwi sekret?
Cytat z Juby data 15 czerwca, 2022, 17:48Cytat z robgordon data czerwiec 15, 2022, 16:29Przez cały czas nie potrafiłem się pozbyć wrażenia, że ten film bardzo stara się być filmem w stylu lat 80-tych, ale mu nie do końca wychodzi.
Nie do końca wychodzi? Ja już przy czołówce wiedziałem, że to najlepszy powrót do kina 80s/90s jaki Hollywood wypuściło w ostatnich 15 latach.
Mi również podoba się to, że wrogiem jest anonimowy "reżim", którego widz może sobie dopisać wedle uznania. I podoba mi się że w finale - SPOILER - nikt z ekipy nie ginie, bo psułoby to rozrywkowy wydźwięk filmu i zadanie Tomka, który ma przede wszystkim nie nauczyć pilotów aby wykonali misję, ale aby to zrobili i wrócili cało do bazy.
Cholera, naszła mnie ochota na powtórkę. Ciekawe czy w tym roku dane mi będzie obejrzeć lepszy film.
Cytat z robgordon data czerwiec 15, 2022, 16:29Przez cały czas nie potrafiłem się pozbyć wrażenia, że ten film bardzo stara się być filmem w stylu lat 80-tych, ale mu nie do końca wychodzi.
Nie do końca wychodzi? Ja już przy czołówce wiedziałem, że to najlepszy powrót do kina 80s/90s jaki Hollywood wypuściło w ostatnich 15 latach.
Mi również podoba się to, że wrogiem jest anonimowy "reżim", którego widz może sobie dopisać wedle uznania. I podoba mi się że w finale - SPOILER - nikt z ekipy nie ginie, bo psułoby to rozrywkowy wydźwięk filmu i zadanie Tomka, który ma przede wszystkim nie nauczyć pilotów aby wykonali misję, ale aby to zrobili i wrócili cało do bazy.
Cholera, naszła mnie ochota na powtórkę. Ciekawe czy w tym roku dane mi będzie obejrzeć lepszy film.
Cytat z Marek Pilarski data 15 czerwca, 2022, 18:15Cytat z robgordon data czerwiec 15, 2022, 16:29Top Gun
Przez cały czas nie potrafiłem się pozbyć wrażenia, że ten film bardzo stara się być filmem w stylu lat 80-tych, ale mu nie do końca wychodzi. Ale z większością Waszych argumentów się zgodzę. Sama historia wręcz pretekstowa, nowe postacie ledwie zarysowane, ale wystarczająco, by im dopingować. Dużo nostalgii, kilka razy się naprawdę wzruszyłem (scena z Valem, wspomnienia, flary Toma nad samolotem Roostera). Końcowa akcja świetna.
Zauważyliście, że w filmie nie ma właściwie złoczyńców? OK, jest Hamm i Harris, ale głównie po to, by Tom miał trochę pod górkę. A i tak, mimo groźnych min, ich przecież lubimy. Z kolei "wrogowie" nie mają twarzy i narodowości i trudno nawet się nimi przejmować.
I nie. Piosenka Gagi nadal kompletnie bezpłciowa. Mam wrażenie, że odkurzyła jakiś zapomniany szrot z drugiej strony kiepskiego singla.
Czytają kilka pierwszych zdań myślałem, że masz na myśli pierwszy film, bo w sumie też taki tytuł podałeś. I z tym bym się zgodził. Maverick to jednak całkiem inna bajka. Co do złoczyńców, to jest podobnie jak w Top Gun, tyle że tutaj do ostatecznej konfrontacji podbudowa jest robiona przez niemalże cały film, a nie jest pretekstem do spełnienia propagandowej funkcji tego filmu. Generalnie podoba mi się pomysł z anonimowym przeciwnikiem, tyle że w pierwszej części sprawdził się on słabo. Tutaj było dużo lepiej, właśnie ze względu na to, o czym pisałem wcześniej. Ale i tak właśnie finał najbardziej przywodził mi na myśl wady pierwszej części i pewną banalność filmów sprzed 40 lat.. Mogę to jednak wybaczyć, bo reszta Mavericka jest świetna.
Co do piosenki Gagi, która sama w sobie jest może dość generyczna - uważam, że wersja instrumentalna, która przewija się przez praktycznie cały film, w dużym stopniu przyczynia się do budowania jego emocjonalnego rdzenia i bardzo trafnie ilustruje muzycznie i lirycznie relację Mavericka i Penny. To jednak inna relacja niż ta z pierwszego filmu, inne emocje, no i Take My Breath Away jest po prostu klasykiem, co automatycznie utrudnia zadanie Hold My Hand.
Cytat z robgordon data czerwiec 15, 2022, 16:29Top Gun
Przez cały czas nie potrafiłem się pozbyć wrażenia, że ten film bardzo stara się być filmem w stylu lat 80-tych, ale mu nie do końca wychodzi. Ale z większością Waszych argumentów się zgodzę. Sama historia wręcz pretekstowa, nowe postacie ledwie zarysowane, ale wystarczająco, by im dopingować. Dużo nostalgii, kilka razy się naprawdę wzruszyłem (scena z Valem, wspomnienia, flary Toma nad samolotem Roostera). Końcowa akcja świetna.
Zauważyliście, że w filmie nie ma właściwie złoczyńców? OK, jest Hamm i Harris, ale głównie po to, by Tom miał trochę pod górkę. A i tak, mimo groźnych min, ich przecież lubimy. Z kolei "wrogowie" nie mają twarzy i narodowości i trudno nawet się nimi przejmować.
I nie. Piosenka Gagi nadal kompletnie bezpłciowa. Mam wrażenie, że odkurzyła jakiś zapomniany szrot z drugiej strony kiepskiego singla.
Czytają kilka pierwszych zdań myślałem, że masz na myśli pierwszy film, bo w sumie też taki tytuł podałeś. I z tym bym się zgodził. Maverick to jednak całkiem inna bajka. Co do złoczyńców, to jest podobnie jak w Top Gun, tyle że tutaj do ostatecznej konfrontacji podbudowa jest robiona przez niemalże cały film, a nie jest pretekstem do spełnienia propagandowej funkcji tego filmu. Generalnie podoba mi się pomysł z anonimowym przeciwnikiem, tyle że w pierwszej części sprawdził się on słabo. Tutaj było dużo lepiej, właśnie ze względu na to, o czym pisałem wcześniej. Ale i tak właśnie finał najbardziej przywodził mi na myśl wady pierwszej części i pewną banalność filmów sprzed 40 lat.. Mogę to jednak wybaczyć, bo reszta Mavericka jest świetna.
Co do piosenki Gagi, która sama w sobie jest może dość generyczna - uważam, że wersja instrumentalna, która przewija się przez praktycznie cały film, w dużym stopniu przyczynia się do budowania jego emocjonalnego rdzenia i bardzo trafnie ilustruje muzycznie i lirycznie relację Mavericka i Penny. To jednak inna relacja niż ta z pierwszego filmu, inne emocje, no i Take My Breath Away jest po prostu klasykiem, co automatycznie utrudnia zadanie Hold My Hand.
Cytat z robgordon data 15 czerwca, 2022, 18:36Ech, jakoś w głowie ten film to po prostu Top Gun. Zapomniałem dodać tego Mavericka.
Żeby nie było, też mi się podoba anonimowość wrogów. W swoim wpisie bardziej chciałem na to zwrócić uwagę, a nie robić z tego zarzutu. Gdyby chcieć dodać im twarz, trzeba by też odrobinę historii, cech ludzkich. Co nie jest tu potrzebne. Film przecież nie o tym.
Juby, nie wiem czy dobrze oddałem co chciałem napisać. Może spróbuję inaczej. Miałem wrażenie, że twórcy chcieli zrobić film dokładnie taki jak w latach 80-tych. Ale nie do końca im wyszło (i to również nie jest zarzut, raczej konstatacja).
Mnie podobało się to, o czym już wspomniałem. A teraz rozwinę. Postaci, zwłaszcza te nowe (co zrozumiałe) są ledwie zarysowane. Ale dzięki trafnemu castingowi albo/oraz grze aktorskiej i może też użyciu pewnych schematów, bardzo sprawnie rozstawiono je na szachownicy. Prawie bez słów domyślamy się kto jest kim, jakie ma przeszłość, cechy. Wbrew pozorom, nie jest o to łatwo.
Ech, jakoś w głowie ten film to po prostu Top Gun. Zapomniałem dodać tego Mavericka.
Żeby nie było, też mi się podoba anonimowość wrogów. W swoim wpisie bardziej chciałem na to zwrócić uwagę, a nie robić z tego zarzutu. Gdyby chcieć dodać im twarz, trzeba by też odrobinę historii, cech ludzkich. Co nie jest tu potrzebne. Film przecież nie o tym.
Juby, nie wiem czy dobrze oddałem co chciałem napisać. Może spróbuję inaczej. Miałem wrażenie, że twórcy chcieli zrobić film dokładnie taki jak w latach 80-tych. Ale nie do końca im wyszło (i to również nie jest zarzut, raczej konstatacja).
Mnie podobało się to, o czym już wspomniałem. A teraz rozwinę. Postaci, zwłaszcza te nowe (co zrozumiałe) są ledwie zarysowane. Ale dzięki trafnemu castingowi albo/oraz grze aktorskiej i może też użyciu pewnych schematów, bardzo sprawnie rozstawiono je na szachownicy. Prawie bez słów domyślamy się kto jest kim, jakie ma przeszłość, cechy. Wbrew pozorom, nie jest o to łatwo.
Cytat z Janko data 17 czerwca, 2022, 16:10Pajęcza głowa / Spiderhead
Ten drugi, gorszy film Kosinskiego z tego roku. Powiem więcej: najgorsze jego dzieło w ogóle. Nie, że to jest jakieś wybitnie złe kino, to jest poprawnie zrobione, ale cholernie przeciętne oglądadło. Pomysł wyjściowy coś tam obiecywał, ale rozwinięcie jest nudne, nie ma tu nic zaskakującego, kreatywnego, trzymającego w napięciu. ani większych głupot. Do zapomnienia.
Pajęcza głowa / Spiderhead
Ten drugi, gorszy film Kosinskiego z tego roku. Powiem więcej: najgorsze jego dzieło w ogóle. Nie, że to jest jakieś wybitnie złe kino, to jest poprawnie zrobione, ale cholernie przeciętne oglądadło. Pomysł wyjściowy coś tam obiecywał, ale rozwinięcie jest nudne, nie ma tu nic zaskakującego, kreatywnego, trzymającego w napięciu. ani większych głupot. Do zapomnienia.
